Czym jest Święto Pesach?

Święto Pesach jest jednym z najważniejszych i najstarszych świąt judaizmu. Upamiętnia wyjście Żydów z niewoli w Egipcie. Obchody zaczynają się 15. dnia miesiąca nisan, czyli według kalendarza gregoriańskiego 1 kwietnia po zachodzie słońca. Zakończą się 8 kwietnia.
Istotnym elementem wieczerzy sederowej jest maca
.Paschę poprzedza wielkie sprzątanie domu związane z tradycją pozbycia się chamecu, czyli wszelkiej zakwaszonej mąki, która jest symbolem pychy i grzechu, oraz niektórych alkoholi, np. piwa. Czynności zewnętrzne wskazują na potrzebę duchowej odnowy człowieka.
Przed świętem często kupuje się nowe ubrania, strzyże włosy, przystraja się odpowiednio stół, aby ukazać podniosłość paschalnej kolacji oraz całego święta.
Zgodnie z przepisami Tory święto Pesach obchodzone jest w Izraelu przez siedem kolejnych dni. Pierwszego i ostatniego dnia obowiązuje zakaz wykonywania pracy. W pozostałe dni wyznawcy judaizmu mogą ją podejmować. Przez ten czas nie spożywają produktów z zakwasem. W diasporze istnieje zwyczaj świętowania przez osiem dni, co związane jest z powstaniem tzw. drugiego dnia świąt.
Pierwszego dnia Pesach wyznawcy judaizmu zasiadają do kolacji sederowej (po hebr. seder oznacza porządek lub kolejność) – najbardziej uroczystego z judaistycznych obrzędów. Przepisy dotyczące jej przebiegu zawarte są w ostatnim rozdziale Traktatu Pesachim w Misznie.
W czasie uczty czytana jest Hagada paschalna, czyli zbiór modlitw, historii, wspomnień plag egipskich i pytań, które są odczytywane w określonej kolejności. Hagada została spisana między II a IV wiekiem i mogła być odzwierciedleniem niektórych dużo wcześniejszych rytuałów, również z czasów Drugiej Świątyni Jerozolimskiej. Jej treść od czasu spisania nie uległa zmianie.
Pierwszym elementem sederu jest błogosławieństwo odmawiane nad winem oraz błogosławieństwo dotyczące rozpoczynającego się święta. Wino należy pić, opierając się na łokciu, co jest symbolem ludzi wolnych. Wynika to z faktu, że w starożytności niewolnicy musieli usługiwać swoim panom.
W kolacji sederowej uczestniczy przeważnie cała rodzina. Wyrazem otwartości na wszystkich, zwłaszcza potrzebujących, jest jedno z pierwszych zdań z Hagady: „Kto jest głodny, niechaj wejdzie i spożywa z nami. Kto jest w nędzy, niechaj wejdzie i niech razem z nami święci święto Pesach”.
Zgodnie ze zwyczajem podczas Hagady dzieci zadają cztery pytania, rozpoczynające się po hebrajsku od słów: „Ma nisztana ha-lajla ha-ze mi-kol ha-lejlot?”, czyli „Co odróżnia tę noc od innych nocy?”. Dlaczego tej nocy jemy tylko macę? Dlaczego tej nocy jemy gorzkie zioła? Dlaczego maczamy gorzkie zioła dwa razy? Dlaczego jemy, polegując (znak wolnego człowieka)?
Wspominając plagi, które spadły kiedyś na Egipt, zwraca się dziś uwagę na to, „co niszczy ludzkość – na nowoczesne plagi takie jak: przemoc, uzależnienia czy zanieczyszczenie środowiska”.
Istotnym elementem wieczerzy sederowej jest maca. W rozdziale 11. Księgi Wyjścia czytamy, że lud Izraela wyszedł z Egiptu po północy. Na pamiątkę pośpiechu, w jakim opuszczał on niewolę, podczas kolacji sederowej Żydzi jedzą macę wyrabianą z mąki niekwaszonej, pochodzącej z pięciu gatunków zbóż: żyta, pszenicy, jęczmienia, orkiszu i owsa.
Podczas sederu ukrywa się mały kawałek macy, który jest odnajdywany pod koniec kolacji przez najmłodszych uczestników. Oznacza to, iż nikt nie może od paschalnego stołu odejść głodny i jeśli ktoś wciąż potrzebuje się nasycić, może tę macę spożyć.
Niektórzy rabini widzą w tym małym kawałku macy paschalną ofiarę z baranka, która dziś nie może zostać złożona z powodu braku świątyni.
W czasie sederu wyznawcy judaizmu piją także cztery kielichy wina, które przypominają cztery obietnice Boga zapisane w Torze: „Ja was uwolnię od jarzma egipskiego” (kielich uświęcenia). „Ja was wybawię z niewoli” (kielich sądu/plag). „Ja was wyswobodzę wyciągniętym ramieniem i przez surowe kary” (kielich odkupienia/wybawienia) oraz „I wezmę sobie was za mój lud, i będę wam Bogiem” (kielich chwały).
Jak obchodzi się święto Pesach?
.Na stole w czasie Paschy leżą: pieczone mięso z kością (baranina lub drób) – symbolizujące ofiary składane kiedyś w Świątyni Jerozolimskiej; jajko ugotowane na twardo – symbol zniszczenia Świątyni Jerozolimskiej, gorzkie surowe warzywa – symbol cierpienia w Egipcie; mus w kolorze cegły – rodzaj deseru przygotowanego z czerwonego wina, orzechów, jabłek i fig – symbol gliny, z której wyrabiano cegły w Egipcie, a także ucisku niewolników; oraz seler lub natka – symbol ubogiego jedzenia, którym żywili się niewolnicy w Egipcie.
Hagadę kończy się recytacją Psalmów 113 i 114.
Pełny Hallel (Halel), czyli żydowska modlitwa dziękczynna składająca się z Psalmów 113-118, odmawiana jest przez dwa pierwsze dni Pesach (tylko pierwszy dzień w Izraelu). W pozostałe dni odmawia się połowiczny Hallel, ponieważ Egipcjanie, którzy także byli stworzeniami Bożymi, utonęli w morzu. Hallel jest również częścią sederu w pierwsze noce. Kolację sederową może poprowadzić zarówno mężczyzna, jak i kobieta.
Ostatniego dnia obchodów święta Pesach wspomina się przejście Żydów przez Morze Trzcinowe, czyli miejsce biblijne, w którym nastąpiło przejście przez Morze Czerwone.
Wielki Post AD 2026
.Wielki Post opierał się od zawsze na trzech filarach: postnych praktykach, modlitwie i jałmużnie. Jak powiedział papież Leon XIV, Wielki Post to czas, w którym Kościół zaprasza nas do ponownego umieszczenia w centrum naszego życia misterium Boga, a jednocześnie do słuchania słowa Bożego i postu, który stanowi konkretną praktykę przygotowującą do przyjęcia słowa Bożego – pisze prof. Piotr CZAUDERNA
Nadszedł ponownie czas Wielkiego Postu, czas, który dobrze jest mądrze wykorzystać. Tyle tylko, że dzisiejszy świat zupełnie temu nie sprzyja. Czytanie z pierwszej niedzieli Wielkiego Postu pochodzące z ewangelii św. Mateusza opisuje kuszenie Chrystusa po jego 40-dniowym poście, w którym jedną z pokus jest władza nad wszystkimi królestwami tego świata w zamian za pokłon oddany szatanowi. To jedna z najczęstszych naszych pokus, kuszenie oddania się duchowi tego świata, duchowi władzy i mamony w zamian za doczesne powodzenie, a czasem za zwykły „święty spokój”. Nasz pokłon to często nic wielkiego, jedynie drobna zgoda na kłamstwo, albo prosta rezygnacja z mozolnego odkrywania prawdy i trwania przy niej.
Wielokrotnie w przeszłości pisałem na łamach „Wszystko co Najważniejsze” [LINK] o kategorii prawdy i jej centralnym znaczeniu dla współczesności. Bycie w prawdzie pozwala oprzeć się pokusie włączenia się za wszelką cenę do, tzw. głównego nurtu, czyli jak to dziś modnie się określa „mainstreamu” nowoczesności czy też może lepiej ponowoczesności. Prawda nie zależy przecież od tego, ile osób ją wyznaje. Nie polega na plebiscycie czy głosowaniu. Nadal nieustannie zdumiewa mnie tolerowanie, a wręcz jawne przyzwolenie, na obecność w życiu publicznym i to na bardzo eksponowanych stanowiskach, polityków, którzy regularnie kłamią i dla których bezczelne, jawne kłamstwo stało się wręcz drugą naturą i sposobem na skuteczne uprawianie polityki. Bezrefleksyjnie oddajemy na nich swoje głosy i popieramy ich, mimo że wielokrotnie zostaliśmy przez nich oszukani.
Co o tym decyduje? Czy emocje? Czy zainwestowane wcześniej poparcie dla określonej strony sceny politycznej, które po pewnym czasie trudno jest wycofać, bo wymaga to rewizji własnych map? Często zadaję sobie pytanie jak to możliwe, że tak łatwo przychodzi nam akceptacja kłamstwa w polityce? Przecież najpewniej w życiu prywatnym nie chcielibyśmy z osobami, które notorycznie nas okłamują i oszukują, mieć cokolwiek do czynienia. Jak to powiedział Albert Einstein: „Kto w drobnych sprawach nie dba o prawdę, temu nie może ufać w ważnych sprawach”.
Profesor Ryszard Legutko powiedział ostatnio w wywiadzie, że od czasu „komuny” nie spotkał się chyba z człowiekiem, który tak strasznie kłamie, jak obecny premier: „on kłamie tak, jak oddycha. [Ktoś, kto] wpuścił największą ilość toksyn w polskie umysły, w polską przestrzeń publiczną, bez zmrużenia oka mówi o miłości i wspólnocie […] Proszę zwrócić uwagę, skąd się bierze ta nienawiść i te obelgi”? Zdaniem profesora wynikają one z dewastacji duszy. Być może pan profesor ma rację w swojej intuicji, że dusza przynajmniej niektórych polskich polityków jest w pewien sposób „zdewastowana”.
Ale taki sposób uprawiania polityki ma jeszcze i inny potężny skutek – dewastuje nasze wspólnotowe życie i uniemożliwia racjonalną dyskusję w sferze publicznej. Jak niedawno zwrócił uwagę w swoim tekście „Triumf infantylizmu. Jak zepsuliśmy debatę publiczną” opublikowanym w portalu „Wszystko co Najważniejsze” [LINK] polski polityk, Łukasz Schreiber: „Taki charakter przybrała dzisiejsza debata polityczna w swoim najgorszym wydaniu: banalna, powierzchowna, podsycająca emocje, oparta na tanich trikach socjotechnicznych. Jest przy tym jednocześnie dziecinna i brutalna”. I żeby było jasne – dotyczy to moim zdaniem wszystkich stron konfliktu politycznego w Polsce.
Ale zapomnijmy o bieżącej polskiej polityce i wróćmy do tego, co naprawdę w życiu kluczowe i ważne, do tego, co pozwala nabrać dystansu i utrzymać właściwe proporcje. Wróćmy zatem do kończącego się już Wielkiego Postu. Nie od rzeczy będzie wspomnieć, że w dawnym Kościele dni postnych było o wiele więcej niż obecnie: nie tylko sam Wielki Post, który był zresztą niegdyś dłuższy o dwa tygodnie niż dziś, i wszystkie piątki, ale i był jeszcze post adwentowy. W Wielką Sobotę także poszczono i podobno pito jedynie wodę święconą. Poszczono także w każdy piątek i sobotę oraz w wigilie ważniejszych świąt, jak również w tzw. Suche Dni, które przypadały w środę, piątek i sobotę cztery razy do roku: po trzeciej niedzieli Adwentu, po trzeciej niedzieli wstępnej postu, po Świątkach i po Podwyższeniu Krzyża Świętego.
Dawniej, w Środę Popielcową zasłaniano w kościołach ołtarze i trwało to przez cały okres Wielkiego Postu, co miało symbolizować żałobę po cierpieniach Chrystusa i przemawiać do serc wiernych napełniając je żalem i skruchą. W trakcie obrzędu posypywania głów popiołem padały znamienne słowa: „prochem jesteś i w proch się obrócisz”, które dziś zastąpiono frazą „nawracajcie się i wierzcie w ewangelię”. W starej książce do nabożeństwa wydanej w Gnieźnie w roku 1861, a ułożonej przez arcybiskupa poznańskiego Marcina Dunina, zawarto na ten dzień następującą modlitwę: „Wysłuchaj nas, o Panie, bo litościwa jest dobroć Twoja; spojrzyj więc na nas według wielkości miłosierdzia Twojego. Nawróćcie się do mnie z całego Waszego serca, w poście, płaczu i jęczeniu. Rozdzierajcie wasze serca, a nie odzienia i nawróćcie się do Pana Boga waszego, bo On jest cierpliwy, łaskawy i wielce miłosierny. […] Boże, który nie chcesz śmierci grzesznika, lecz pragniesz jego pokuty i poprawy, wejrzyj łaskawie na ułomność natury ludzkiej, a pobłogosław ten popiół, którym chcemy mieć posypane głowy nasze na okazanie naszej nikczemności, pokory i pragnienia przebłagania Cię za niewdzięczności nasze; abyśmy w uczuciu, że prochem jesteśmy i że za karę za grzechy, nasze ciała, na czas dziś nam ukryty, w proch się obrócą, mogli otrzymać przebaczenie wszystkich grzechów, i nagrodę obiecaną z serca pokutującym grzesznikom”.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-piotr-czauderna-wielki-post-anno-domini-2026/
PAP/MB



