
Historia Drogi Krzyżowej
Droga Krzyżowa odtwarza ostatni odcinek drogi Jezusa w Jego ziemskim życiu, aż na szczyt Golgoty. Jej korzenie, nierozerwalnie związane z Jerozolimą, są odległe i sięgają wielu wieków wstecz. W obecnym kształcie sięga ona późnego średniowiecza – pisze ks. prof. Robert SKRZYPCZAK
.W szczególności św. Bernard z Clairvaux, św. Franciszek z Asyżu oraz św. Bonawentura z Bagnoregio przygotowali grunt pod tę pobożną praktykę. Nie wolno zapomnieć też o mniej znanych postaciach, takich jak Jacopone z Todi, Hubertyn z Casale oraz wielu innych włoskich i niemieckich mistyków, którzy przyczynili się do rozwoju tej formy czci oddawanej Chrystusowi ukrzyżowanemu i zmartwychwstałemu. W obecnej postaci, z czternastoma stacjami ułożonymi w niezmiennej kolejności, powstała ona z inicjatywy franciszkanów w Hiszpanii w 1. poł. XVII w. We Włoszech wielkim propagatorem tej praktyki był franciszkanin św. Leonard z Porto Maurizio (1676–1751), który poza licznie wygłaszanymi kazaniami pasyjnymi proponował medytacje dla każdej z czternastu stacji.
W Jerozolimie tradycyjna Droga Krzyżowa podąża trasą zwaną Via Dolorosa, która przebiega również przez 14 stacji – od miejsca, gdzie według tradycji Jezus został postawiony przed Poncjuszem Piłatem, aż do ostatnich czterech stacji umieszczonych w Bazylice Grobu Pańskiego. Dzięki temu wierni przybywający z całego świata do Miasta Świętego podążają krok za krokiem drogą, którą Jezus po raz ostatni w swym ziemskim życiu przeszedł dwa tysiące lat temu.
Kościół jerozolimski bardzo wcześnie zaczął okazywać zainteresowanie „miejscami świętymi”. Znaleziska archeologiczne potwierdzają istnienie już w II w. chrześcijańskiego kultu sprawowanego na terenie cmentarza, na którym znajdował się grób Jezusa. Zresztą w syryjskim apokryfie De transitu Mariae z V w. znajdujemy wzmiankę o tym, że sama Matka Boża codziennie nawiedzała miejsca, w których Jej Syn cierpiał i przelewał Swą krew. Dzięki św. Hieronimowi dotarło do nas świadectwo o pielgrzymce do Palestyny pewnej szlachetnej chrześcijanki, św. Pauli, w latach 385–386. W Jerozolimie „odwiedzała wszystkie miejsca z taką gorliwością i zaangażowaniem, iż gdyby nie czuła przynaglenia, by dotrzeć do pozostałych, z chęcią zatrzymywałaby się na dłużej w tych pierwszych. Pochylona pod Krzyżem, uwielbiała Pana, jakby widziała Go przygniecionego jego ciężarem. Weszła do grobowca, całując kamień, odwalony przez anioła. Z wielką wiarą obsypywała pocałunkami to miejsce spoczynku Pana jak ktoś spragniony, kto znalazł wodę, dzięki której może ugasić swe łaknienie. O tym, ile łez tam wylała i ile jęków bólu wydała z siebie, może zaświadczyć cała Jerozolima oraz sam Pan, do którego się modliła” (św. Hieronim, Epitaphium sanctae Paulae, 9).
Dzięki świadectwu pielgrzymującej do Ziemi Świętej pod koniec IV w. innej kobiety, o imieniu Egeria, poznajemy wiele szczegółów odprawianych w Jerozolimie ceremonii liturgicznych. Polegały one na odczytywaniu odpowiednich do miejsca fragmentów Ewangelii, na modlitwie psalmami i śpiewaniu hymnów. Ponadto, opisując święte uroczystości Wielkiego Czwartku i Wielkiego Piątku, Egeria relacjonowała, że wierni szli w procesji z Góry Oliwnej na Kalwarię: „Do miasta idzie się pieszo, z hymnami, i dociera się do jego bram o godzinie, gdy jeden dopiero zaczyna odróżniać drugiego. Wtedy wszyscy, jak jeden, tam się gromadzą, zarówno młodzi, jak i starzy, bogaci i biedni. Nikogo nie brakuje tego dnia, od wieczora aż do świtu. Wszyscy podążają za biskupem od Getsemani aż do bram miasta, a stamtąd przez samo miasto aż do Krzyża” (Itinerarium Egeriae, XXXVI, 3 [CCL 175, 80]). Egeria pozostawiła nam też wieści o istnieniu trzech świętych budowli wzniesionych na szczycie Golgoty, opisywała procesje odbywane między dwiema z nich – od Anastasis do Martyrium. O zwyczaju nawiedzania świętych miejsc Jerozolimy dowiadujemy się też z innych „kronik podróży”, spisywanych przez pielgrzymów w V i VI w. Procesje organizowane przy tej okazji, wzbogacone pieśniami i mające ścisły związek z geograficznymi śladami Męki Pańskiej, uważane były przez niektórych badaczy za zalążek przyszłej praktyki Via Crucis.
Wiemy, że Via Crucis, odprawiana jako ćwiczenie medytacyjne, była praktykowana w Ziemi Świętej także w XII w. Giermek Baliana z Ibelinu, niejaki Ernoul, który zrelacjonował jako naoczny świadek m.in. upadek Jerozolimy w 1187 r., wspominał w swej Kronice z 1228 r. o „ścieżce, którą Chrystus przeszedł od Porta Dolorosa do Kalwarii”. W 1294 r. dominikanin Rinaldo de Montis Crucis opisał w Liber peregrinationis swe przybycie na miejsce Ukrzyżowania i podążanie „drogą, po której Chrystus wspiął się wraz z krzyżem”. Zwrócił uwagę na poszczególne etapy tej trasy rozpoczynającej się od pałacu Heroda, poprzez Lithostratos, czyli miejsce, gdzie Jezus został skazany na śmierć, następnie punkt, w którym spotkał opłakujące Go kobiety jerozolimskie, aż po odcinek drogi, na której Szymon z Cyreny towarzyszył naszemu Zbawicielowi na Golgotę, pomagając Mu dźwigać Jego krzyż.
Z tej autentycznej miłości żywionej dla Passio Christi i wynikającej z niej chęci wstąpienia na szczyt Kalwarii wyłoniła się Via Crucis jako pobożne ćwiczenie złożone z różnych etapów. Ewolucji tejże praktyki dają świadectwo różne dokumenty historyczne z tamtych czasów: np. Adrichomius, Holender zmarły w 1585 r., wyróżniał w swoich dwóch dziełach Jerusalem sicut Christi tempore floruit i Theatrum Terrae Sanctae dwa odcinki tejże drogi: Via Captivitatis – z Getsemani do domu Piłata, oraz właściwą Via Crucis lub Via Dolorosa, zaczynającą się od domu Piłata aż do wzniesienia krzyża.
Jerozolima była historycznym miejscem, gdzie Jezus z Nazaretu odprawił Swoją krwawą i bolesną Drogę Krzyżową. Tylko ona ma ten wielki i tragiczny przywilej pierwszeństwa, przyciągając do siebie tłumy pielgrzymów przybywających tam w pierwszych wiekach bądź wraz z wyprawami krzyżowymi. W średniowieczu fascynacja miejscami świętymi wśród pątników przybywających do ojczystej ziemi Pana Jezusa zaczęła budzić pragnienie odtwarzania podobnych miejsc i tras w krajach ich pochodzenia. Niektórzy po powrocie z Jerozolimy „kopiowali” je w swoich miejscowościach. Kompleks siedmiu kościołów Santo Stefano w Bolonii uważany jest za najokazalszy przykład takich „reprodukcji”. Wyrazem podobnej tendencji jest nasza Kalwaria Zebrzydowska, odległa około 40 km od Krakowa i 15 km od Wadowic – miejsca urodzenia św. Jana Pawła II.
Droga Krzyżowa jako pobożne ćwiczenie wyłoniła się bezpośrednio z połączenia trzech praktyk, jakie rozwijały się i rozprzestrzeniały, począwszy od XV w., zwłaszcza w Niemczech i Niderlandach. Było to nabożeństwo do upadków Chrystusa pod Krzyżem, których doliczono się w sumie siedmiu. Ponadto był to zwyczaj przemierzania bolesnych dróg Chrystusa w procesyjnym wędrowaniu od jednego kościoła do drugiego na pamiątkę siedmiu, dziewięciu, a nawet więcej bolesnych doznań Chrystusa obecnych w opisach Jego Męki: od ogrodu Getsemani do domu Annasza (por. J 18, 13), stamtąd do domu Kajfasza (por. J 18, 24; Mt 26, 56), następnie do pretorium Piłata (por. J 18, 28; Mt 27, 2) i do pałacu króla Heroda (por. Łk 23, 7). Z powyższymi praktykami łączył się również zwyczaj honorowania przystanków Chrystusa w drodze na Kalwarię, wymuszanych brutalnym działaniem Jego katów, zmęczeniem bądź chwilami współczucia okazywanymi przez osoby uczestniczące w Jego udręce.
W długim procesie formowania się poszczególnych stacji Drogi Krzyżowej warto wyróżnić dwa elementy: zmienność pierwszej z tychże stacji, jak i różnorodność w doborze pozostałych. Jeśli chodzi o początek Drogi Krzyżowej, historycy wskazują na co najmniej cztery różne epizody dobierane jako „pierwsza stacja”: 1. Pożegnanie Jezusa z Matką – ta stacja nie cieszyła się szerokim przyjęciem, prawdopodobnie ze względu na wątłe podstawy biblijne; 2. Umycie stóp Apostołom – ta stacja, przeżywana w kontekście Ostatniej Wieczerzy i ustanowienia Eucharystii, pojawiała się w różnych wersjach Drogi Krzyżowej z 2. poł. XVII w., ciesząc się dość dużym sukcesem; 3. Agonia Jezusa w ogrodzie Getsemani – Ogród Oliwny, w którym Jezus w pełnym miłości geście posłuszeństwa względem Ojca postanowił wypić kielich Swej Męki, stanowi początek Dróg Krzyżowych praktykowanych w XVII w. przede wszystkim przez ojców jezuitów w ich skróconej wersji, zredukowanej do siedmiu stacji; 4. Skazanie Jezusa na śmierć w pretorium Piłata – jest to bardzo starożytna praktyka, oznaczająca początek bardzo precyzyjnie odmierzonego ostatniego etapu bolesnej podróży Jezusa z domu Poncjusza Piłata aż na Kalwarię.
Tematyka pozostałych stacji też była zróżnicowana. W XV w. dominowała największa rozmaitość w doborze ich liczby i kolejności. W schematach Drogi Krzyżowej znajdujemy też takie stacje jak pojmanie Jezusa, zaparcie się Piotra, ubiczowanie, zniesławiające oskarżenia w domu Kajfasza, kpiny z białej szaty w pałacu Heroda. Ostatecznie nie weszły one w strukturę nabożeństwa. Droga Krzyżowa w obecnej formie, złożona z czternastu znanych nam stacji ułożonych w określonej kolejności, jest poświadczona w Hiszpanii w 1. poł. XVII w., zwłaszcza dzięki zabiegom podejmowanym przez dominikanina bł. Álvaro z Kordoby. Via Crucis w tym kształcie przeszła z Półwyspu Iberyjskiego najpierw na Sardynię, następnie rozprzestrzeniła się na całym obszarze panowania Korony hiszpańskiej, by ostatecznie dotrzeć na Półwysep Apeniński. Tam odnalazła przekonanego i gorliwego propagatora w osobie św. Leonarda z Porto Maurizio († 1751). Ten niezmordowany misjonarz franciszkański osobiście wzniósł ponad 572 dróg krzyżowych, wśród nich tę w rzymskim Koloseum, zbudowaną 27 grudnia 1750 r. na prośbę papieża Benedykta XIV z okazji przypadającego wtedy w Kościele Roku Świętego. W 1731 r. papież Klemens XII udzielił odpustu zupełnego osobom praktykującym nabożeństwo Drogi Krzyżowej, przyczyniając się tym samym do jego upowszechnienia.
W samej Jerozolimie, po stuleciach milczenia, dopiero pod koniec XIX w. franciszkanie wznowili obchodzenie Via Crucis ulicami tego miasta. Od tamtego momentu Jerozolima przeżywała Wielki Piątek co tydzień razem z braćmi w habitach, którzy w ten sposób upamiętniali mękę i śmierć Pana Jezusa. Pierwsze dziewięć stacji odprawiano wzdłuż ulic Starego Miasta, pięć ostatnich na Kalwarii oraz w grobie Pańskim. Z czasem dodano w Jerozolimie piętnastą stację, z napisem: „Tutaj Jezus zmartwychwstał!”. Z historycznego i archeologicznego punktu widzenia wszyscy byli pewni podążania po autentycznych śladach Jezusa. Liturgia jerozolimska przewidywała w miejscach poszczególnych stacji dodawanie mocnego stwierdzenia „To tutaj!” na znak zbieżności tradycji wiary z prawdą faktów.
Religijny zwyczaj odprawiania stacji Męki Pańskiej połączony z bogatym folklorem dobrze znany jest w krajach Ameryki Łacińskiej. Jedna z najbardziej imponujących Dróg Krzyżowych odprawiana jest w Meksyku. Tradycja sięga roku 1833, kiedy u Jezusa czczonego w sanktuarium w Cuevita ludzie wyprosili łaskę ustania długotrwałej epidemii. Także w hiszpańskiej Sewilli obchody Wielkiego Tygodnia, angażujące tysiące osób, znane są na całym świecie. Liczne procesje przygotowują tu członkowie dawnych, średniowiecznych bractw. W uroczystej i malowniczej procesji niosą oni monumentalne i misternie wykonane drewniane rzeźby przedstawiające sceny Męki Chrystusa oraz Matkę Bożą Bolesną.
Droga Krzyżowa naszego Pana Jezusa Chrystusa stała się inspiracją dla wielu artystów, malarzy i rzeźbiarzy. Ich dzieła zdobią tysiące kościołów, kaplic i kalwarii na całym świecie. Via Crucis jest też przenoszona na duży ekran w postaci wielu filmów, które od ponad stu lat towarzyszą widzom przyciąganym ruchomymi obrazami do medytacji nad sensem krzyża i cierpienia. Niezapomniane w tym sensie pozostaje dzieło Mela Gibsona Pasja.

.Św. Alojzy Orione uczył, że Droga Krzyżowa dotyczy całego życia chrześcijanina powołanego do „podążania za Chrystusem, i to Chrystusem ukrzyżowanym”, w zgodzie ze słowami naszego Pana, iż „kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Mk 8, 34). Ten włoski ksiądz mówił: „Wielu ludzi lubi być z Jezusem w miejscach rozmnożenia chleba, na górze Tabor albo w Wieczerniku, lecz niewielu kocha Go do tego stopnia, by iść za Nim aż na krzyż i dać się razem z Nim ukrzyżować. Chrystus albo jest przez nas kochany i adorowany na krzyżu, albo wcale Go nie kochamy i w ogóle nie chcemy Mu towarzyszyć”. Św. Teresa lubiła powtarzać, że nie ma drewna bardziej odpowiedniego do rozpalania serca świętą miłością niż drewno Świętego Krzyża.
Fragment książki „Droga Krzyżowa. Proroczy głos z Koloseum”. Wyd. Biały Kruk, 2026. Polecamy: [LINK].





