W Davos świat w punkcie krytycznym, ale z Polską przy głównym stole [Michał KŁOSOWSKI]

To może być najważniejsze Światowe Forum Ekonomiczne w niedawnej historii. Nawet nie dlatego, że świat znalazł się w kryzysie, tkwi w nim od lat, lecz dlatego, że rozsypują się jednocześnie niemal wszystkie filary porządku międzynarodowego, na których opierał się Zachód po 1989 roku. Lista tematów, które trafią na stoły obrad w Davos, wystarczyłaby bowiem na kilka osobnych szczytów o randze G7 czy NATO. Tym razem jednak wszystko skumulowało się w jednym miejscu i w jednym czasie.
Donald Trump ustawia scenę w Davos 2026
.Światowe Forum Ekonomiczne Davos 2026 to moment próby: czy świat jest jeszcze zdolny poskładać to, co właśnie się rozpada, czy też Światowe Forum Ekonomiczne stanie się tylko eleganckim świadkiem końca epoki? Bo oczywiście, głównym aktorem tegorocznego Forum będzie prezydent Donald Trump. Jego wystąpienie w środę, 21 stycznia, zapowiada się jako najbardziej nieprzewidywalny punkt całych obrad. To pierwsza okazja, by prezydent USA stanął twarzą w twarz z europejskimi liderami po amerykańskiej akcji w Wenezueli, zaostrzeniu żądań wobec Danii w sprawie Grenlandii oraz nałożeniu „karnych ceł” na państwa europejskie solidaryzujące się z Kopenhagą i straszenia europejskich przywódców kolejnymi.
Paradoks Donalda Trumpa polega bowiem właśnie na tym, że deklarowany izolacjonizm nie wyklucza brutalnie aktywnej obecności w globalnej polityce. Dowodem na to jest także silna amerykańska delegacja w Davos: sekretarz stanu Marco Rubio, sekretarz skarbu Scott Bessent, sekretarz handlu Howard Lutnick oraz specjalny wysłannik Steve Witkoff. Szwajcarskie media nie bez racji piszą, że „Davos zmienia się w Małą Amerykę”.
Symbolika szwajcarskiej zimowej stolicy
.Symboliczna jest także zmiana w samym WEF. Po odejściu Klausa Schwaba, uwikłanego w kontrowersje, ster Forum przejął Norweg Børge Brende, a ogromny wpływ na kształt tegorocznych obrad ma Larry Fink, szef BlackRocka (największej na świecie firmy zarządzająca aktywami i wiodącego dostawcy rozwiązań inwestycyjnych – red.) i współprzewodniczący Rady Powierniczej WEF. To jego obecność tłumaczy zarówno wagę kapitału amerykańskiego, jak i polityczny ciężar tegorocznej edycji.
Dla Europy jednak tegoroczne Davos jest przede wszystkim misją ratunkową, stawką której jest złagodzenie napięć z Waszyngtonem i uniknięcie otwartego kryzysu wewnątrz NATO. Spór o Grenlandię doprowadził bowiem do sytuacji bez precedensu w XXI wieku: groźby sankcji między formalnymi sojusznikami. Nieprzypadkowo więc w Davos pojawią się Emmanuel Macron, Friedrich Merz i Ursula von der Leyen. Forum staje się jednym z ostatnich miejsc, gdzie możliwa jest jeszcze nieformalna dyplomacja Zachodu. Brytyjski „The Guardian” pyta wprost: czy to „ostatnia szansa na uratowanie starego porządku świata?”. W tym kontekście szczególne znaczenie ma panel „Can Europe Defend Itself?”, w którym weźmie udział prezydent Polski Karol Nawrocki. To pytanie przestało być akademickie — stało się egzystencjalne.
Chiny, Ukraina, Rosja i powrót brutalnego realizmu
.Dla Ukrainy Davos 2026 to nadzieja na przełom. Wołodymyr Zełenski przyjeżdża do Szwajcarii w momencie rosyjskich zimowych ataków na infrastrukturę energetyczną i rosnącej niepewności co do długoterminowego wsparcia Zachodu. Kijów liczy, że prezydent Donald Trump jak bywało już wcześniej złagodzi swoje stanowisko pod wpływem rozmów zakulisowych.
Jednocześnie do Davos wraca Rosja. Obecność Kiryła Dmitrijewa, wysłannika Władimira Putina, byłaby jeszcze kilka lat temu nie do pomyślenia. Dziś jest znakiem zmiany globalnego klimatu: świat przechodzi od moralnych deklaracji do chłodnego bilansu sił. Swoją grę rozgrywa także Pekin. Wicepremier He Lifeng ma w Davos 2026 prezentować Chiny jako obrońcę wolnego handlu i globalizacji — rolę, którą jeszcze niedawno odgrywały Stany Zjednoczone. Nieoficjalne spotkania z menedżerami największych firm świata pokazują, że geopolityka i biznes są dziś nierozdzielne, a Chiny które wyrosły na dawnym układzie sił i otwartości globalizacji, kompletnie zmieniły swoje postrzeganie w świecie.
Davos 2026 to również demonstracja siły sektora technologicznego. Jensen Huang (Nvidia), Satya Nadella (Microsoft), Dario Amodei (Anthropic) czy przedstawiciele Alphabet i Meta nie przyjeżdżają tu jedynie mówić o potencjale AI. Gra toczy się o kontrakty rządowe, regulacje, podatki, rynki zbytu a wszystko to oznaczać będzie jedno: przewagę w tworzącym się, nowym układzie sił między globalnymi mocarstwami. Nieprzypadkowo bowiem to właśnie firmy technologiczne współfinansują obecność amerykańskiej administracji w Davos. USA House, będący bazą delegacji USA, stał się symbolem nowego sojuszu polityki, kapitału i technologii pod egidą administracji prezydenta Donalda Trumpa.
Polska agenda: między Ameryką a Europą
.W tym skomplikowanym krajobrazie Polska przyjeżdża do Davos z wyjątkowo jasno sprecyzowaną agendą. Gra toczy się „na dwóch fortepianach”. Z jednej strony relacje z USA i stąd obecność prezydenta Karola Nawrockiego oraz jego udział w kluczowych debatach o bezpieczeństwie. Z drugiej zaś rozmowy wewnątrzeuropejskie, w których uczestniczą szef MSZ Radosław Sikorski i minister finansów Andrzej Domański.
Program prezydenta Karola Nawrockiego w Davos nie pozostawia wątpliwości: Polska pozycjonuje się jako państwo geopolitycznego realizmu. Spotkania z prezydentami Armenii i Izraela, rozmowy z Bankiem Światowym, Cisco, udział w zamkniętych formatach IGWEL, obecność na sesji Donalda Trumpa oraz mocny nacisk na Trójmorze – wszystko to składa się na obraz Polski jako regionalnego lidera i pomostu między Wschodem a Zachodem. Kulminacją prezydenckiej wizyty w szwajcarskim kurorcie będzie zaś wystąpienie otwierające panel o Inicjatywie Trójmorza. To już nie jest projekt infrastrukturalny, lecz geostrategiczna propozycja nowego porządku w Europie Środkowej, od Adriatyku po Bałtyk i Morze Czarne z ambicją wyjścia poza naszą część kontynentu, a nawet szerzej.
Davos jako test przyszłości i pytanie o filary porządku międzynarodowego
.Światowe Forum Ekonomiczne Davos 2026 nie przyniesie oczywiście jednego wielkiego „dealu”. Da jednak coś być może ważniejszego: odpowiedź na pytanie, czy świat jest jeszcze zdolny do rozmowy, do poskładania się ponad dyplomacją uprawianą poprzez media społecznościowe i kolejne wrzutki w najgorzej rozumianym stylu marketingu politycznego, zanim rywalizacja wielkich mocarstw całkowicie wyprze dialog, obali filary porządku międzynarodowego a my obudzimy się w świecie, w którym rządzi jedynie pięść i ten, kto jest silniejszy.
W tym też kontekście Polska jedzie do Davos nie jako obserwator, lecz jako uczestnik gry o nowy porządek, z całym doświadczeniem sukcesu ostatnich blisko 35 lat a także, a może przede wszystkim, z pytaniem czy polski model rozwojowy może być przykładem dla innych i czy ma on jeszcze rację bytu w okolicznościach, które zmieniają się z prędkością światła. Jeśli tak, to w świecie, który traci stare punkty odniesienia, byłoby to już bardzo wiele.
Michał Kłosowski



