Deepfake dużym i rozpoznawalnym zagrożeniem dla Polaków

72 proc. Polaków postrzega deepfake’i, czyli materiały wygenerowane przez AI, które wyglądają autentycznie, jako poważne zagrożenie – wynika z raportu Santander Consumer Banku. Jednocześnie ponad 60 proc. uważa informacje w social mediach za neutralne lub wiarygodne.
Deepfake jest postrzegany przez ponad 70 proc. Polaków jako zagrożenie
.Jak wynika z raportu „Polaków portfel własny: w sieci oszustów”, zjawisko deepfake’ów jest postrzegane jako poważne zagrożenie przez niemal trzy czwarte Polaków (72 proc.). 18 proc. oceniło je jako umiarkowane, a 3 proc. jako niewielkie zagrożenie. Zaledwie 1 proc. respondentów uznał, że takie materiały nie stanowią żadnego zagrożenia – podkreślili autorzy raportu. Jak dodali, oznacza to, że coraz trudniej jest odróżnić prawdziwe informacje od zmanipulowanych.
W raporcie wskazano, że 42 proc. Polaków codziennie korzysta z mediów społecznościowych w poszukiwaniu informacji. Jeden na czterech badanych sięga po nie kilka razy w tygodniu (25 proc.), a przeszło co dziesiąty (11 proc.) kilka razy w miesiącu. 15 proc. ankietowanych w ogóle nie traktuje social mediów jako źródła informacji.
41 proc. respondentów pytana o wiarygodność informacji publikowanych w mediach społecznościowych wskazała, że ocenia je neutralne. Jedna czwarta (25 proc.) uważa, że informacje w social mediach są raczej lub bardzo godne zaufania. Taki sam odsetek (25 proc.) ocenił, że są niewiarygodne.
Jak wynika z raportu, w grupie osób w wieku 18–29 lat połowa badanych (51 proc.) zadeklarowała codzienne korzystanie z mediów społecznościowych w celu pozyskania informacji. W tej grupie blisko jedna czwarta badanych (24 proc.) wskazała, że nie ufa w pełni publikowanym w nim informacjom. Natomiast co dziesiąty badany (11 proc.) ocenił newsy w social mediach jako bardzo rzetelne.
Mężczyźni częściej niż kobiety ufają informacjom znalezionym w sieci
.„To pokazuje, że częste korzystanie nie równa się bezkrytycznemu zaufaniu – młodzi użytkownicy intensywnie korzystają z platform, ale pozostają stosunkowo sceptyczni wobec jakości informacji” – skomentował cytowany w komunikacie Marcin Szklarski z Santander Consumer Banku. Z raportu wynika, że mężczyźni (28 proc.) częściej niż kobiety (23 proc.) postrzegają informacje znalezione w mediach społecznościowych jako wiarygodne lub bardzo wiarygodne.
68 proc. respondentów stwierdziło, że wie jakie działania podjąć, aby chronić się przed fake newsami w internecie. Pięćdziesięciolatkowie są grupą, która najczęściej wskazywała, że ma świadomość tego, co należy robić, aby unikać dezinformacji, odpowiedziało tak 80 proc. ankietowanych w tym wieku. Trzydziesto- i czterdziestolatkowie ocenili swoje umiejętności w tym zakresie bardzo podobnie (po 76 proc.). Najmniej pewni swojej wiedzy w zakresie dezinformacji są respondenci w grupie wiekowej 18-29 lat (63 proc.) oraz w wieku 60+ (56 proc.).
Zagrożenia w sieci stale ewoluują
.„Media społecznościowe to dziś jedno z głównych źródeł informacji dla Polaków, ale to nie oznacza, że każdej treści można ufać. Jeśli pojawiają się jakiekolwiek wątpliwości, warto sprawdzić źródło informacji, poszukać potwierdzenia w innych mediach i zachować czujność wobec materiałów budzących emocje – szczególnie gdy mogą być zmanipulowane, np. za pomocą deepfake’ów” – wskazał Marcin Szklarski.
Dodał, że w praktyce oznacza to nie tylko korzystanie z narzędzi do weryfikacji treści, ale też systematyczne śledzenie aktualnych wskazówek dotyczących cyberbezpieczeństwa. „Nawet jeśli wydaje się, że mamy wystarczającą wiedzę, zagrożenia w sieci stale ewoluują, dlatego regularna aktualizacja umiejętności i źródeł wiedzy jest kluczowa, by skutecznie chronić się przed manipulacją” – podkreślił Szklarski.
Raport „Polaków portfel własny: w sieci oszustów”, powstał na podstawie badania, które zostało zrealizowane przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych (IBRiS) na zlecenie Santander Consumer Banku na grupie 1 tys. dorosłych osób, metodą wywiadów telefonicznych (CATI), w dniach 11-21 sierpnia 2025 r.
Kto rządzi informacją?
.Dla kształtowania opinii decydujący jest wpływ na krytyczne węzły sieci. Kto do kogo ma dostęp, jak przekaże swoją opinię. Ważne są treść i forma. W oświeceniowym Paryżu kaleczony francuski tylko ośmieszałby piszącego. A pozytywnie nastawiony amerykański prezydent (jak Wilson urobiony przez Paderewskiego) może przeważyć w procesie odzyskania niepodległości – pisze Jan ŚLIWA
Kolumb odkrył Amerykę 12 października 1492 r. W tym dniu w całej Ameryce zakończyła się era prekolumbijska, a w Europie po średniowieczu rozpoczął się renesans. Problem w tym, że nikt o tym nie wiedział. Kolumb musiał ponownie mimo sztormów przepłynąć ocean i wydostać się z portugalskiego więzienia na Azorach. Ani tam, ani w Lizbonie – będąc w służbie hiszpańskiej – nie mógł zdradzić, gdzie był. W końcu w marcu 1493 r. triumfalnie dotarł na hiszpański dwór Monarchów Katolickich. Ale dopiero Amerigo Vespucci przekonał Europę, że nie były to Indie, lecz Nowy Świat, który opisał tak barwnie, że to jego imię zostało utrwalone w nazwie kontynentu. Czyli zdanie „Kolumb odkrył Amerykę” dopiero po latach okazało się prawdziwe. Aby wywrzeć wpływ na społeczeństwo, informacje te – najpierw dostępne na hiszpańskim dworze – musiały dotrzeć do innych miejsc i grup społecznych, a to wymagało czasu. Zanim to się stało, informacje te były dla nich nieznane, a więc praktycznie nie istniały.
Mówiąc o ograniczaniu cyrkulowania informacji, myślimy często o cenzurze. Jest to interwencja świadoma, dotyczy znanych cenzorowi treści. Niegdyś można było blokować granice i kontrolować nieliczne wydawnictwa. Brutalną metodą było palenie książek. Subtelniejszą metodą była zmiana pisma, jak wymiana części tradycyjnych znaków na uproszczone w Chinach Ludowych. Znacząco utrudnia to czytanie literatury klasycznej lub tekstów z Tajwanu czy Hongkongu. Dziś, gdy mamy media elektroniczne, istnieje wiele metod obejścia kontroli. Można jednak ograniczać jakość łączy oraz rejestrować, kto próbuje dostępu, tak by dostęp wymagał wysiłku i odwagi. Można oferować analogiczne usługi (media społecznościowe) odłączone od sieci światowej. Temat nie dotyczy tylko Chin.
.Użytkownicy Twittera wymieniający treści ciekawsze niż zdjęcia kotów wiedzą, jak łatwo zaliczyć ograniczenie dostępu konta, również niewidoczne dla użytkownika (shadowban). Wreszcie można odwrócić uwagę tematami pozornymi jak plotki i seks. Kogo, kto codziennie rozważa swoją tożsamość płciową, interesują głębokie procesy społeczne?
LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/jan-sliwa-przeplyw-informacji-kanaly-sluzy-i-zapory/
PAP/MJ





