Dlaczego rafy koralowe tracą kolor?

W trakcie globalnej fali upałów w latach 2014-2017 rafy koralowe zaczęły trafić kolor. Kolejna fala wybielania rozpoczęła się w 2023 roku i nadal trwa.

Poziomy stresu cieplnego podczas tego zjawiska są ekstremalne

.Rafy koralowe to nie tylko jeden z fundamentów funkcjonowania morskiego środowiska. M.in. poprzez wspieranie rybołówstwa, turystyki, badań farmaceutycznych czy ochronę wybrzeży, rocznie przynoszą światu zyski na poziomie 9,8 biliona dolarów – zwracają uwagę eksperci ze Smithsonian Tropical Research Institute (STRI).

Międzynarodowy zespół naukowców pod ich kierunkiem oszacował skalę wybielania koralowców na całym świecie podczas globalnej morskiej fali upałów, w latach 2014-2017. Mowa o Third Global Coral Bleaching Event (trzecie globalne zjawisko blaknięcia koralowców).

Niestety badacze stwierdzili, że połowa raf na świecie doznała znaczących uszkodzeń. Podkreślają jednocześnie, że kolejna fala rozpoczęła się w 2023 roku i trwa nadal.

Jak wyjaśniają, do życia koralowcom potrzebne są algi, które dzięki fotosyntezie przetwarzają światło słoneczne w energię potrzebną zwierzęciu do życia. Blaknięcie następuje, gdy pod wpływem zbyt wysokiej temperatury koralowiec traci symbiotyczne algi i nabiera białego koloru. Proces ten prowadzi do spowolnienia wzrostu, ograniczenia rozmnażania, a nawet śmierci.

Naukowcy wykorzystali zdjęcia satelitarne, dane na temat temperatury wód oceanicznych z systemu Coral Reef Watch oraz obserwacje raf prowadzonymi bezpośrednio w wodzie i inspekcje lotnicze.

– To najbardziej rozległa pod względem geograficznym analiza badań nad blaknięciem koralowców, jaką kiedykolwiek przeprowadzono – mówi Sean Connolly, współautor pracy opublikowanej w piśmie „Nature Communications”.

Dane do niej przekazało niemal 200 współautorów ze 143 instytucji w 41 krajach i terytoriach – dodaje.

80 proc. zbadanych raf doświadczyło umiarkowanego lub silniejszego blaknięcia, a 35 proc. odnotowało umiarkowaną lub wyższą śmiertelność. Naukowcy oszacowali, że ponad 50 proc. raf koralowych na świecie ucierpiało z powodu znacznego blaknięcia, a 15 proc. doświadczyło znaczącej śmiertelności.

– Poziomy stresu cieplnego podczas tego zjawiska były tak ekstremalne, że system Coral Reef Watch musiał wprowadzić nowe, wyższe stopnie alarmowe dotyczące blaknięcia, które nie były potrzebne podczas wcześniejszych wydarzeń – alarmuje główny autor C. Mark Eakin, były dyrektor Coral Reef Watch.

Rafy koralowe są zagrożone; Zniknęła ponad połowa

.Inny badacz, Scott Heron dodaje, że w trakcie tego trzyletniego zjawiska około połowa lokalizacji raf dotkniętych stresem cieplnym na poziomie blaknięcia była narażona na niego dwukrotnie lub więcej razy – często z niszczycielskimi skutkami. Obejmowało to następujące bezpośrednio po sobie zdarzenia na Wielkiej Rafie Koralowej w Australii. Od tego czasu wystąpiły tam trzy kolejne przypadki blaknięcia. – Widzimy, że rafy nie mają czasu na odpowiednią regenerację, zanim nastąpi kolejne zjawisko wybielania – wskazuje.

Naukowcy podkreślają, że w ciągu ostatnich 30 lat Ziemia straciła 50 proc. koralowców, ponieważ oceany pochłaniają większość ciepła powstającego z powodu spalania paliw kopalnych. Przypominają, że gdyby oceany go nie pochłaniały, temperatura powietrza wynosiłaby około 50 stopni C.

Niestety, dane z całego świata pokazują, że Ziemia znajduje się obecnie w trakcie czwartego globalnego zjawiska blaknięcia koralowców.

– Nasze wyniki pokazują, że trzecie globalne zjawisko blaknięcia koralowców było zdecydowanie najpoważniejszym i najbardziej rozległym odnotowanym wydarzeniem tego typu. Mimo to rafy doświadczają obecnie jeszcze poważniejszej czwartej fali wybielania, która rozpoczęła się na początku 2023 roku – alarmuje prof. Connolly.

W jaki sposób historia może pomóc nam uniknąć katastrofy klimatycznej

.Niektóre cywilizacje przetrwały, inne upadły. Jednak żadna z nich nie rozwiązała swoich problemów mrzonkami o postępie moralnym, dobrowolnym niedostatku i wzniesieniu się ponad materializm ekonomiczny. Nie widzę powodu, dla którego tym razem miałoby być inaczej – pisze Alessio TERZI.

Kiedy byłem dzieckiem, jednym z moich ulubionych filmów był Wehikuł czasu, hollywoodzki przebój kinowy, luźno oparty na książce pod tym samym tytułem, wydanej w 1895 r. przez angielskiego pisarza H.G. Wellsa. Główny bohater, wynalazca żyjący pod koniec XIX wieku, opracowuje urządzenie do podróżowania w czasie, a następnie przemierza stulecia, by znaleźć odpowiedzi na ważkie pytania dotyczące życia i śmierci. Aby odpowiedzieć sobie na równie zasadnicze pytanie, a mianowicie, jak nasza cywilizacja może uniknąć katastrofalnego upadku z powodu zmian klimatycznych, my również powinniśmy odbyć podobną podróż w ramach eksperymentu myślowego.

Wyobraźmy sobie, że cofamy się do osiemnastowiecznej Anglii. Szybko odkrywamy, że trwa debata na temat bieżącego problemu: po dziesięcioleciach agresywnego wylesiania w kraju brakuje drzew. Niektórzy twierdzą, że zapowiada to upadek narodu, ponieważ bez dębu nie można budować statków i wyspa wkrótce nie będzie mogła bronić się przed morskimi napaściami. Ponadto węgiel drzewny, produkt uboczny obróbki drewna, jest szeroko stosowany jako materiał grzewczy oraz źródło energii.

Cofnijmy się jeszcze dalej i ustawmy zegar maszyny na wiek XVII, kierując się na Wyspę Wielkanocną. Po dekadach eksploatacji środowiska ludność tubylcza Rapa-Nui doświadcza szeregu klęsk. Z powodu prawie całkowitego wylesienia załamują się ekosystemy, ubywa żywności i wody, a drewno, jeden z podstawowych surowców tej cywilizacji, jest na wyczerpaniu.

Wracamy do XXI wieku i natychmiast widać wyraźne analogie. Tym razem na wyczerpaniu jest nie drewno, ale tzw. budżet węglowy, czyli maksymalna ilość gazów cieplarnianych, które możemy jeszcze wprowadzić do atmosfery bez powodowania wzrostu średniej temperatury na Ziemi o ponad 2 stopnie Celsjusza. W tym momencie istnieje duże prawdopodobieństwo przekroczenia kluczowych punktów krytycznych, jak np. zapadnięcie się pokrywy lodowej Grenlandii, które spowodowałoby ogromny wzrost poziomu morza i klęski o katastrofalnych rozmiarach.

Zajrzyjmy więc do książek historycznych, aby sprawdzić, jak rozwiązano kryzysy w Anglii i na Wyspie Wielkanocnej. W pierwszym przypadku problem zniknął dzięki innowacji. Przejście z węgla drzewnego na węgle kopalne było podstawowym czynnikiem redukującym zapotrzebowanie na drewno w energetyce. Ostatecznie rewolucja przemysłowa i wynalezienie (taniej) stali sprawiły, że zaprzestano stosowania drewna do produkcji statków. Udało się uniknąć cywilizacyjnego upadku, a wkrótce potem brytyjskie lasy zaczęły rosnąć na nowo. Wyspa Wielkanocna nie miała tyle szczęścia, o czym czytamy w książce o znamiennym tytule: Collapse (Upadek) autorstwa Jareda Diamonda. Ponieważ nie opracowano tam alternatywnych technologii, różne grupy Rapa-Nui zaczęły walczyć między sobą o niewielkie ilości pozostałych surowców, co doprowadziło do wojen i drastycznego zmniejszenia populacji.

Uzbrojeni w tę wiedzę przejdźmy do analizy współczesnej debaty na temat różnych podejść do powstrzymania katastrofy klimatycznej. Dla zwolenników tak zwanego zielonego wzrostu, do których należę, rozwiązaniem jest przede wszystkim rozwój nowych technologii, neutralnych pod względem emisji dwutlenku węgla. Może to oznaczać zastąpienie źródeł paliw kopalnych przez źródła odnawialne, takie jak wiatr i słońce, co otwiera nowe możliwości. Z kolei według głosicieli idei „postwzrostu” (ang. degrowth) powinniśmy dobrowolnie i na stałe zaakceptować niedobór, uznając, że szczęścia nie należy szukać w dobrach materialnych. Koncepcja ta uwzględnia lepszy podział istniejących zasobów, zarówno wewnątrz państw, jak i pomiędzy nimi.

Pozostawiam wybranie własnej ścieżki w gestii czytelnika. Zaznaczę jedynie, że poza przypadkami opisanymi powyżej różne cywilizacje doświadczały momentów zwrotnych, od Majów po starożytny Rzym, od feudalnej Japonii po khmerskie imperium Angkoru. Niektóre z kryzysów miały charakter środowiskowy lub klimatyczny, inne nie. 

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/alessio-terzi-w-jaki-sposob-historia-moze-pomoc-nam-uniknac-katastrofy-klimatycznej/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 12 lutego 2026