Bjørn LOMBORG: Walka z klimatem kradnie fundusze na rzecz rozwoju

Walka z klimatem kradnie fundusze na rzecz rozwoju

Photo of Bjørn LOMBORG

Bjørn LOMBORG

Adiunkt w Copenhagen Business School, założyciel i szef duńskiego ośrodka badawczego Copenhagen Consensus Center, który ma się zajmować kwestiami ochrony środowiska oferując rozwiązania problemów na podstawie najlepszych metod analitycznych. Autor "The Skeptical Environmentalist" i "Cool It", redaktor "How Much Have Global Problems Cost the World? A Scorecard from 1900 to 2050".

Ryc. Fabien Clairefond

zobacz inne teksty Autora

Wyprowadzanie pieniędzy z funduszy na rzecz rozwoju i przekazywanie ich na wydatki klimatyczne to fatalna decyzja. Wydatki na główne cele rozwojowe przynoszą znacznie większe i szybsze korzyści w przeliczeniu na wydanego dolara niż finansowanie działań na rzecz klimatu – pisze Bjørn LOMBORG

.Zbyt wielu polityków z bogatych regionów i działaczy na rzecz klimatu zapomina, że znaczna część świata wciąż boryka się z ubóstwem i głodem. Bogate kraje coraz częściej środki dawniej przeznaczane na wspieranie rozwoju przenoszą na inwestycje na rzecz klimatu. Bank Światowy, którego głównym celem jest pomaganie ludziom w wychodzeniu z ubóstwa, ogłosił, że przeniesie co najmniej 45 proc. swoich funduszy na walkę ze zmianami klimatycznymi – oznacza to, że przesunie do tego obszaru około 40 miliardów dolarów rocznie z puli przeznaczonej na zwalczanie ubóstwa i głodu.

Łatwo jest traktować klimat jako priorytet ludzkości, gdy żyje się wygodnie. W bogatych państwach mieszka 16 proc. światowej populacji – ci ludzie zazwyczaj nie głodują, a ich bliscy nie umierają z powodu łatwo uleczalnych chorób, takich jak malaria czy gruźlica. Większość z nich jest dobrze wykształcona, a ich średnie dochody są porównywalne z dochodami dawnych rodzin królewskich.

Jednak w większości świata nie jest tak kolorowo. W biedniejszych krajach każdego roku umiera pięć milionów dzieci poniżej piątego roku życia, a prawie miliard ludzi nie ma wystarczającej ilości pożywienia. Ponad dwa miliardy osób musi do gotowania i ogrzewania używać szkodliwych paliw, takich jak łajno i drewno, co skraca długość ich życia. Chociaż większość małych dzieci uczęszcza obecnie do szkoły, niska jakość edukacji oznacza, że przeważająca część dzieci w krajach o niskim i średnim dochodzie nie będzie w stanie sprawnie funkcjonować w nowoczesnym społeczeństwie z powodu analfabetyzmu funkcjonalnego.

Ubogie kraje desperacko potrzebują szerszego dostępu do dużej ilości taniej energii, co wcześniej umożliwiło rozwój krajom bogatym. Brak dostępu do energii hamuje industrializację i rozwój, a także ogranicza możliwości. W Afryce całkowita ilość energii elektrycznej dostępnej na osobę jest znacznie mniejsza niż średnie zużycie prądu jednej lodówki w bogatym świecie.

Wyprowadzanie pieniędzy z funduszy na rzecz rozwoju i przekazywanie ich na wydatki klimatyczne to fatalna decyzja. Zmiany klimatu są realne, ale dostępne dane nie dają podstaw ku temu, by przeciwdziałać tym zmianom kosztem walki z chorobami związanymi z ubóstwem.

Aktywiści klimatyczni twierdzą, że ubóstwo i zmiany klimatu są ze sobą nierozerwalnie związane, dlatego należy przeciwdziałać obu tym zjawiskom. Niestety, nie robimy tego. Tymczasem liczne badania pokazują, że wydatki na główne cele rozwojowe przynoszą znacznie większe i szybsze korzyści w przeliczeniu na wydanego dolara niż finansowanie działań na rzecz klimatu. Dzieje się tak dlatego, że rzeczywiste inwestycje w rozwój – czy to w walkę z malarią, poprawę zdrowia kobiet i dziewcząt, promowanie nauczania z wykorzystaniem sieci komputerowych i internetu, czy zwiększanie wydajności rolnictwa – mogą radykalnie zmienić życie na lepsze już teraz i poprawić sytuację biedniejszych krajów w różnych obszarach, w tym również odporności na klęski żywiołowe i wszelkie inne katastrofy związane z klimatem. Z drugiej strony nawet drastyczne redukcje emisji dwutlenku węgla nie przyniosłyby zauważalnych efektów w perspektywie jednego lub więcej pokoleń. Wydatki na adaptacje zwiększające odporność klimatyczną w krajach ubogich są nieco efektywniejsze niż redukcja emisji, jednak obie strategie są znacznie mniej korzystne niż inwestowanie w skuteczne rozwiązania polityczne na rzecz rozwoju.

Zmiany klimatu to nie koniec świata. Co więcej, według prognoz panelu klimatycznego ONZ w ciągu najbliższego stulecia kondycja świata ulegnie znacznej poprawie, a zmiany klimatyczne – wbrew panicznym kampaniom – tylko nieznacznie spowolnią ten postęp. W ubiegłym roku świat odnotował największą w historii produkcję zbóż. Wraz z rosnącymi dochodami i plonami w nadchodzących dziesięcioleciach problem głodu drastycznie się zmniejszy. Przewiduje się, że zmiany klimatu spowolnią ten proces w niewielkim stopniu. Panel ONZ spodziewa się też, że do 2100 r. średni globalny dochód wzrośnie 3,5-krotnie, bez względu na zmiany klimatyczne. Jednak brak rozległych działań przeciwko tym zmianom nie wpłynąłby istotnie na ten postęp – profesor William Nordhaus, jedyny ekonomista klimatyczny, który otrzymał Nagrodę Nobla, wskazuje, że bez takich działań dochody i tak wzrosłyby 3,34 razy do 2100 r.

Powinniśmy mądrze podejść do kwestii zmian klimatycznych, co oznacza, że rządy bogatych krajów powinny podejmować jakże potrzebne, długoterminowe inwestycje w badania i rozwój w zakresie zielonej energii, które pozwolą opracować innowacyjne, tanie rozwiązania zapewniające niezawodną energię w przystępnej dla wszystkich cenie. Znaczna część biedniejszego świata chce przede wszystkim wyciągnąć ludzi z ubóstwa i poprawić jakość ich życia dzięki taniej i niezawodnej energii. Jednak obecnie bogate kraje odmawiają finansowania czegokolwiek związanego z paliwami kopalnymi. Trąci to hipokryzją, ponieważ same pozyskują prawie cztery piąte swojej energii z paliw kopalnych, głównie z powodu zawodności energii słonecznej i wiatrowej i problemów z jej magazynowaniem. Jednocześnie arogancko krytykują biedne kraje za dążenie do zwiększenia dostępu do energii i sugerują, że powinny one w jakiś sposób „przeskoczyć” do etapu nieciągłej energii słonecznej i wiatrowej. Powinny też zaakceptować zawodność tej technologii, czego bogate państwa nie chcą zrobić, ponieważ technologia ta nie spełnia ich własnych potrzeb.

Dla większości ludzi żyjących w biedniejszych krajach zmiany klimatyczne znajdują się na końcu listy priorytetów. Duży sondaż przeprowadzony w państwach o niskim i średnim dochodzie pokazuje, że edukacja, zatrudnienie, pokój i zdrowie znajdują się na szczycie ich celów rozwojowych, a klimat zajmuje 12. miejsce wśród wszystkich 16 kwestii objętych ankietą.

.Biedniejsza część świata z pewnością zasługuje na szansę poprawy jakości życia. Dlatego gdy politycy proszą o więcej pieniędzy rzekomo na pomoc najbiedniejszym mieszkańcom globu, powinniśmy domagać się, aby zostały one wydane na efektywne projekty na rzecz rozwoju – a zatem działania, które faktycznie ratują i zmieniają życie – a nie na programy klimatyczne, które pozwalają rządzącym klepać się po ramieniu, ale poza tym nie przynoszą większych korzyści.

Bjørn Lomborg
Tekst ukazał się w nr 63 miesięcznika opinii „Wszystko co Najważniejsze” [PRENUMERATA: Sklep Idei LINK >>>]. Miesięcznik dostępny także w ebooku „Wszystko co Najważniejsze” [e-booki Wszystko co Najważniejsze w Legimi.pl LINK >>>].

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 20 czerwca 2024