Fala przemocy wobec Druzów

Ponad 1,7 tys. osób, głównie Druzów, ale także Beduinów i członków sił rządowych, zginęło w ub.r. podczas ubiegłorocznej fali przemocy w syryjskiej Suwejdzie – przekazała niezależna komisja śledcza ONZ. Fala przemocy wobec Druzów może zostać uznana za zbrodnie wojenne – oceniła.

Zabójstwa pozasądowe są powszechne

.Blisko 200 tys. osób stało się przesiedleńcami – wynika z dochodzenia ONZ. Około 155 tys. osób nadal jest przesiedlonych, mimo że od czasu kruchego zawieszenia broni minęło ponad pół roku.

Komisja ONZ stwierdziła, że wszystkie strony konfliktu popełniały naruszenia, z których wiele może stanowić zbrodnie wojenne, a w niektórych przypadkach – zbrodnie przeciwko ludzkości.

W raporcie stwierdzono, że beduińscy sunniccy bojownicy, którzy towarzyszyli siłom rządowym w początkowej fazie operacji, działali pod ich faktyczną kontrolą, co sprawia, że ich działania można przypisać państwu. Jednak w innych przypadkach członków klanów można traktować jako bezpośrednich uczestników działań wojennych.

Do erupcji przemocy doszło w trzech falach między 14 a 19 lipca 2025 roku, około siedmiu miesięcy po obaleniu reżimu Baszara al-Asada. W pierwszej fazie siły rządowe i bojownicy sprzymierzeni dopuścili się zabójstw, arbitralnych aresztowań, tortur, przemocy seksualnej i grabieży, wymierzonych głównie w ludność druzyjską – czytamy w raporcie.

W drugiej fazie druzyjskie grupy zbrojne odpowiedziały na ataki, dokonując zabójstw, tortur, przymusowych przesiedleń i ataków na obiekty cywilne i religijne, zmuszając do wysiedlenia niemal wszystkich Beduinów z kontrolowanych przez siebie obszarów.

W trzeciej fazie tysiące bojowników plemiennych zmobilizowało się i wkroczyło do Suwajdy, gdzie dopuściły się masowych grabieży, zabójstw i podpaleń domów. W 35 wsiach niemal każdy dom został uszkodzony lub zniszczony.

Komisja stwierdziła, że zabójstwa pozasądowe są powszechne, a ludność cywilna – w tym kobiety, dzieci, osoby starsze i niepełnosprawne – pada w miejscach publicznych lub podczas nalotów na prywatne domu. Często elementem napaści są obelgi o charakterze wyznaniowym – podkreśliła agencja Reutera.

Nowa fala przemocy wobec Druzów?

.Udokumentowała również przypadki tortur, porwań, przemocy seksualnej i ze względu na płeć, ataków na obiekty religijne i systematycznego niszczenia mienia cywilnego, często rejestrowane i rozpowszechniane przez sprawców w mediach społecznościowych.

Nadal dochodzi do sporadycznych starć i naruszeń. Autorzy raportu ostrzegli, że sytuacja pozostaje niestabilna. Komisja podkreśliła, że zapewnienie sprawiedliwości ofiarom i odbudowanie zaufania między społecznościami będą niezbędne, aby zapobiec ponownemu wybuchowi przemocy.

Druzowie są mniejszością religijno-etniczną zamieszkującą Syrię, Liban i Izrael. W trakcie wojny domowej w Syrii druzowie w Suwejdzie utworzyli bojówki, głównie w celu obrony przed bojownikami sunnickimi, np. organizacji terrorystycznej Państwo Islamskie. Od obalenia reżimu Asada w końcu 2024 r. przez rebelianckie siły sunnickie Suwejda funkcjonowała jako region autonomiczny. 

Pokój w świecie, który o sobie zapomniał

.Chrześcijanie w Syrii żyją w cieniu lęku. Nie ma jasnej wizji przyszłości – ani politycznej, ani społecznej. Żyjemy w świecie, w którym niepewność stała się codziennością – twierdzi abp Julian Yacoub MOURAD w rozmowie z Michałem KŁOSOWSKIM

Michał KŁOSOWSKI: Pytanie najprostsze, a zarazem chyba najtrudniejsze dzisiaj: czym jest pokój w świecie takim jak nasz?

Abp Julian MOURAD: To pytanie wydaje się proste, ale w istocie dotyka samego serca ludzkiego doświadczenia. Pokój – pace – jest słowem religijnym, a zarazem uniwersalnym. To słowo, które od początku historii ludzkości niosło w sobie pragnienie każdego człowieka, każdej cywilizacji. Pokój to nie tylko brak wojny, nie tylko milczenie broni. Pokój jest darem i zadaniem jednocześnie. Jest codziennym wysiłkiem, cichą walką, którą toczymy w naszych sercach. A jednak w świecie dzisiejszym wydaje się ideą odległą. Czymś, o czym wszyscy mówią, a czego niemal nikt nie doświadcza naprawdę. To jak marzenie, które stale ucieka, choć biegnie się za nim całą duszą.

– Tym dla Księdza Arcybiskupa jest pokój? Marzeniem – po latach tego, czego był Ksiądz Arcybiskup świadkiem i czego doświadczył?

– Bez wiary, bez nadziei w Boga, który jest źródłem wszelkiego pokoju, człowiek nie potrafi tej idei dotknąć. Nie potrafi jej przyjąć, nie potrafi sprawić, by zamieszkała w środku. I to nieważne, wśród jakich okoliczności – nawet w chwilach wojen czy zniewolenia. Bo pokój nie jest w nas samych – on pochodzi spoza nas. Jest darem, który przychodzi, gdy człowiek otworzy serce na obecność Boga.

– Bez wiary nie ma pokoju?

– Pokój to także powołanie. To wewnętrzne przesłanie, które każdy człowiek nosi w sobie: żyć w pokoju, przynosić pokój, budować pokój. Ale – i to jest najważniejsze – nikt nie może żyć w pokoju sam. I dlatego nie możemy mówić o pokoju jako czymś, co posiadamy. On jest dany. Bo pokój rodzi się ze spotkania, z miłości. Tylko bowiem wtedy, gdy żyjemy w relacji z drugim człowiekiem, możemy doświadczyć, czym naprawdę jest pokój.

– Człowiek samotny nie może doświadczyć pokoju?

– Człowiek samotny może znać ciszę, ale nie zazna pokoju. Cisza bez miłości staje się pustką. A pokój – prawdziwy pokój – jest owocem miłości, obecności, wspólnoty.

– W 2015 roku był Ksiądz Arcybiskup więziony przez ISIS.

– Tak, dlatego znam dobrze smak samotności. Ale i poza niewolą w moim osobistym życiu wiele razy zdarzało się, że musiałem być sam. I wiem, jak trudno wtedy utrzymać w sobie światło pokoju. Samotność otwiera w człowieku pola walki, których istnienia wcześniej się nie przeczuwało. To walka wewnętrzna: z lękiem, z pamięcią, z samym sobą. I wtedy człowiek zaczyna rozumieć, jak krucha jest jego dusza.

– Samotność jest dziś chyba jednym z podstawowych doświadczeń człowieka XXI wieku – bez względu na szerokość geograficzną.

– Myślę często o mężczyznach i kobietach w Syrii: o matkach, które zostały same, bo ich synowie uciekli, by przeżyć; o ojcach, którzy patrzą na puste domy swoich dzieci; o starszych ludziach, którzy mają dach nad głową, mają chleb, a mimo to nie mają pokoju. Bo pokój nie rodzi się z pełnej spiżarni, ale z obecności drugiego człowieka. Dlatego będę się upierać, że pokój nie jest faktem materialnym, lecz wyborem duchowym.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/abp-julian-yacoub-mourad-pokoj-w-swiecie-ktory-o-sobie-zapomnial/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 27 marca 2026