Francja sprzedała broń za 21,2 miliarda euro

Francuski przemysł obronny drugi rok z rzędu zdobył zamówienia eksportowe przekraczające 20 mld euro. Największym klientem okazały się Indie, które kupiły 26 pokładowych samolotów Rafale Marine, ale na wynik złożyły się również okręty podwodne dla Indonezji, fregata dla Grecji, śmigłowce dla Maroka, systemy artyleryjskie i rakietowe zamawiane przez państwa europejskie. Francja pozostaje drugim eksporterem dużych systemów uzbrojenia na świecie, choć w samej Europie wciąż przegrywa przede wszystkim z przemysłem amerykańskim.
.Wartość nowych zagranicznych zamówień francuskiego przemysłu obronnego wyniosła w 2025 r. dokładnie 21,244 mld euro. Było to nieco mniej niż 21,592 mld euro osiągnięte rok wcześniej, lecz spadek o około 1,6 proc. nie zmienia zasadniczej oceny: po raz drugi z rzędu Francja przekroczyła granicę 20 mld euro. Rezultat nie dorównał rekordowym 26,974 mld euro z 2022 r., kiedy statystyki zostały podniesione przez kontrakt Zjednoczonych Emiratów Arabskich na 80 samolotów Rafale, ale dowodzi trwałości francuskiego modelu eksportowego.
Nie należy przy tym utożsamiać wartości zamówień z wartością sprzętu dostarczonego w tym samym roku ani z bieżącymi przychodami producentów. Raport francuskiego Ministerstwa Sił Zbrojnych ujmuje kontrakty, które weszły w życie w 2025 r.; ich wykonanie może potrwać kilka lat, a późniejsze umowy serwisowe, szkoleniowe i modernizacyjne jeszcze dłużej. To ważne zastrzeżenie, ponieważ eksport uzbrojenia jest nie tylko sprzedażą gotowego produktu, lecz także wieloletnim związkiem między państwem dostawcą, przemysłem i siłami zbrojnymi odbiorcy.
Rafale pozostaje lokomotywą francuskiego eksportu
Największą pojedynczą transakcją było zamówienie przez Indie 26 samolotów Rafale Marine, w tym 22 maszyn jednomiejscowych i czterech dwumiejscowych. Wartość całego pakietu, obejmującego uzbrojenie, wyposażenie, symulatory, szkolenie oraz obsługę opartą na wymaganych parametrach gotowości, strona indyjska określiła na około 630 mld rupii. Dostawy mają zakończyć się do 2030 r., a nowe samoloty będą przeznaczone dla lotniskowców INS Vikrant i INS Vikramaditya.
Dla Francji nie jest to wyłącznie sukces Dassault Aviation. W programie uczestniczą także Safran, dostarczający silniki M88, Thales, odpowiedzialny między innymi za radar RBE2 AESA i znaczną część awioniki, oraz MBDA, producent pocisków MICA, Meteor, SCALP i Exocet AM39. Indyjski kontrakt przewiduje ponadto utworzenie w Indiach zdolności do produkcji elementów kadłuba oraz obsługi silników, sensorów i uzbrojenia, a porozumienie Dassault Aviation z Tata Advanced Systems zakłada, że zakład w Hajdarabadzie będzie mógł wytwarzać do dwóch kompletnych kadłubów Rafale miesięcznie.
Sam portfel zamówień z Indii osiągnął w 2025 r. 6,904 mld euro, a więc odpowiadał za blisko jedną trzecią całego francuskiego wyniku eksportowego. Jest to zarazem element znacznie szerszego partnerstwa strategicznego, obejmującego lotnictwo, okręty podwodne, pociski lotnicze i technologie napędowe.
Znaczenie programu wykracza poza jeden rok. Do końca 2025 r. zamówiono łącznie 533 samoloty Rafale, a sam Dassault Aviation dostarczył w ciągu roku 26 maszyn, z których 15 trafiło do klientów zagranicznych, a 11 do francuskich sił zbrojnych. Do wydania odbiorcom pozostawało 175 samolotów, co gwarantuje pracę linii produkcyjnej na lata; według francuskiego raportu sam ekosystem Rafale zapewnia blisko 7 tys. miejsc pracy, przede wszystkim w Nowej Akwitanii.
Od okrętów podwodnych po obronę powietrzną
.Drugim największym klientem Francji w 2025 r. była Indonezja, z zamówieniami wartymi 1,631 mld euro. Najważniejszą pozycją były dwa okręty podwodne Scorpène Evolved Full LiB, zaprojektowane przez Naval Group i wyposażone w akumulatory litowo-jonowe. Jednostki mają zostać zbudowane w stoczni PT PAL w Surabai, co pokazuje coraz częstszy model francuskich kontraktów: sprzedaży towarzyszą lokalna produkcja, transfer kompetencji i długotrwała współpraca przemysłowa.
Indonezja zamawiała wcześniej 42 samoloty Rafale, samoloty transportowe A400M oraz radary dalekiego zasięgu Ground Master 400 firmy Thales. Raport francuskiego resortu obrony przewiduje, że po zakończeniu dostaw będzie to państwo posiadające największy poza Francją zestaw wspólnych z nią typów uzbrojenia. Nie jest więc przypadkiem, że wraz z kontraktem indyjskim zamówienia indonezyjskie podniosły udział Azji w całym francuskim eksporcie z około 23 proc. w 2024 r. do 43 proc. rok później.
W Europie najważniejszym klientem była Grecja, która zamówiła francuski sprzęt za 1,097 mld euro. Ateny uruchomiły opcję zakupu czwartej fregaty obronno-interwencyjnej FDI HN od Naval Group, dołączającej do jednostek HS Kimon, HS Nearchos i HS Formion. Kontrakt obejmuje utrzymanie okrętu oraz rozszerzenie zdolności całej greckiej floty FDI, przy czym Naval Group zobowiązała się, że 25 proc. wartości czwartej jednostki przypadnie na udział przemysłu greckiego.
Na wynik złożyły się również śmigłowce H225M Caracal zamówione przez Maroko. Airbus Helicopters ma dostarczyć dziesięć maszyn przeznaczonych głównie do bojowego poszukiwania i ratownictwa, które zastąpią używane od ponad czterdziestu lat Pumy. Marokańskie Caracale otrzymają podwójne wciągarki, reflektory poszukiwawcze, głowice optoelektroniczne Safran Euroflir 410, system samoobrony elektronicznej i możliwość użycia karabinów maszynowych.
Francuska oferta lądowa opierała się przede wszystkim na systemach artyleryjskich CAESAR produkowanych przez KNDS France oraz rodzinie pojazdów programu Scorpion, w której uczestniczą między innymi KNDS France, Arquus i Thales. W 2025 r. zamówienia na CAESAR-y złożyły Słowenia, Litwa i Chorwacja, natomiast Belgia i Luksemburg rozwijały wspólny z Francją program pojazdów Griffon i Jaguar. Zamówienia te są szczególnie cenne, ponieważ zwiększają interoperacyjność europejskich sił lądowych, a jednocześnie utrzymują produkcję seryjną sprzętu sprawdzonego podczas działań bojowych.
Najszybciej rosła jednak sprzedaż pocisków i systemów rakietowych. Segment ten odpowiadał za 18 proc. wartości zamówień, o 15 proc. więcej niż rok wcześniej; dla porównania lotnictwo zajęło 40 proc. portfela, sektor morski 19 proc., uzbrojenie lądowe 12 proc., a radary i łączność 2 proc. Pociski bardzo krótkiego zasięgu Mistral firmy MBDA zamawiały Belgia, Cypr, Dania, Estonia, Oman i Rumunia, natomiast Dania wybrała również VL MICA i system obrony powietrznej oraz przeciwrakietowej SAMP/T NG.
Wybór SAMP/T NG przez Kopenhagę był pierwszym sukcesem eksportowym systemu nowej generacji. Jego producentem jest konsorcjum Eurosam, skupiające francuskie i włoskie części MBDA oraz Thales, a zasadniczym środkiem zwalczania celów pozostają pociski rodziny Aster. Osobne znaczenie ma europejski projekt wspólnego zakupu 1500 pocisków Mistral 3 w ciągu czterech lat, realizowany pod kierownictwem francuskiej Generalnej Dyrekcji Uzbrojenia dla grupy dziewięciu państw i wspierany kwotą 60 mln euro z unijnego instrumentu EDIRPA.
Gdzie trafia francuska broń
.Ranking zamówień pokazuje skalę geograficznego rozproszenia francuskiego eksportu. Po Indiach, Indonezji i Grecji kolejne miejsca w 2025 r. zajmowały Dania z kontraktami wartymi 998,5 mln euro, Ukraina z 781,3 mln euro, Belgia z 673,4 mln euro, Rumunia z 608,9 mln euro, Niemcy z 526,3 mln euro i Kuwejt z 516,2 mln euro. Wysoko znalazły się również Arabia Saudyjska, Serbia, Luksemburg, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Norwegia, Chorwacja, Wielka Brytania i Estonia.
Państwa Unii Europejskiej złożyły we Francji zamówienia o wartości 5,681 mld euro, stanowiące blisko 27 proc. całości. Było to mniej niż 8,796 mld euro w 2024 r., kiedy statystykę podniosło przede wszystkim holenderskie zamówienie na okręty podwodne, jednak średni udział Unii w latach 2022–2025 utrzymał się na poziomie około 26 proc. Inni klienci europejscy spoza UE odpowiadali za 9 proc. wyniku, a Bliski i Środkowy Wschód za około 6 proc.
Siła francuskiego eksportu nie sprowadza się przy tym do kilku wielkich transakcji, które trafiają na pierwsze strony gazet. Zamówienia jednostkowo warte mniej niż 200 mln euro osiągnęły łącznie około 7 mld euro, wobec 6 mld euro rok wcześniej. Obejmują one części zamienne, utrzymanie sprawności technicznej, szkolenia i modernizacje, a więc działalność mniej widowiskową niż sprzedaż samolotu lub fregaty, lecz zapewniającą przedsiębiorstwom stabilność i przychody przez cały cykl życia sprzętu.
Europa się zbroi lecz nadal kupuje w Stanach Zjednoczonych
.Francuski sukces należy umieścić w realiach gwałtownego wzrostu europejskich wydatków wojskowych. Raport resortu obrony posługiwał się wcześniejszym szacunkiem 381 mld euro dla państw UE w 2025 r., oznaczającym wzrost o 62,8 proc. wobec 2020 r. Nowsze zestawienie Rady Unii Europejskiej podnosi jednak wykonanie za 2025 r. do 418 mld euro, czyli 2,2 proc. łącznego PKB państw członkowskich, z czego rekordowe 134 mld euro przeznaczono na inwestycje obronne.
Ten strumień pieniędzy tylko częściowo zasila francuskie zakłady. Według SIPRI import dużych systemów uzbrojenia przez państwa europejskie wzrósł między okresami 2016–2020 i 2021–2025 o 210 proc., lecz aż 48 proc. dostaw pochodziło ze Stanów Zjednoczonych. Niemcy miały udział 7,1 proc., a Francja 6,2 proc.; w odniesieniu wyłącznie do europejskich członków NATO przewaga amerykańska była jeszcze większa i sięgała 58 proc.
Właśnie tutaj ujawnia się podstawowy paradoks. Francja zajmuje drugie miejsce wśród światowych eksporterów dużego uzbrojenia, z udziałem 9,8 proc., a w latach 2021–2025 zwiększyła wolumen eksportu o 21 proc. Dostarczała sprzęt do 63 państw, przy czym najważniejszymi odbiorcami były Indie, Egipt i Grecja, odpowiadające odpowiednio za 24, 11 i 10 proc. francuskiego eksportu mierzonego metodologią SIPRI. Mimo ponad pięciokrotnego wzrostu dostaw do Europy prawie 80 proc. francuskiego eksportu nadal trafiało poza kontynent.
Stany Zjednoczone oferują nie tylko F-35, systemy Patriot i inne produkty, których europejscy sojusznicy potrzebują szybko. Zakup amerykańskiego sprzętu bywa również wyborem politycznym, sposobem związania bezpieczeństwa państwa odbiorcy z obecnością i gwarancjami Waszyngtonu. Paryż odpowiada na to postulatem europejskiej preferencji w zamówieniach publicznych i deklaruje gotowość zastępowania dostaw z USA ofertą francuską.
Sama deklaracja nie wystarczy jednak do zdobycia rynku. Decydują także termin dostawy, zdolność do szybkiego zwiększenia produkcji, dostępność amunicji i części, koszt całego cyklu użytkowania, możliwości finansowania oraz zgoda na udział lokalnego przemysłu. Konkurencja wewnątrzeuropejska nie słabnie, ponieważ francuskie przedsiębiorstwa spotykają w przetargach firmy niemieckie, włoskie, szwedzkie, brytyjskie, południowokoreańskie i izraelskie, a nie wyłącznie koncerny amerykańskie.
Eksport podtrzymuje francuską autonomię strategiczną
.Francja traktuje eksport uzbrojenia jako część polityki bezpieczeństwa, a nie jedynie gałąź handlu zagranicznego. Jej baza przemysłowa i technologiczna obronności składa się z dziewięciu wielkich grup oraz kilku tysięcy start-upów, małych i średnich przedsiębiorstw i firm średniej wielkości. Około tysiąca podmiotów uznaje się za strategiczne lub krytyczne, a cały sektor zapewnia około 240 tys. bezpośrednich i pośrednich miejsc pracy, porównywalnie z francuskim przemysłem samochodowym.
Połowa obrotów przemysłu obronnego pochodzi z eksportu. Dzięki zamówieniom zagranicznym Francja może utrzymywać kompetencje obejmujące niemal całe spektrum nowoczesnego uzbrojenia, rozkładać koszty rozwoju na dłuższe serie produkcyjne i finansować kolejne modernizacje. Jest to materialny fundament koncepcji autonomii strategicznej, którą Paryż rozwija zarówno w wymiarze narodowym, jak i europejskim.
Eksport stawia zarazem wymagania przed samym przemysłem. Wojna na Ukrainie pokazała, że przewagi technologicznej nie można oddzielić od zdolności do produkowania szybciej, w większej liczbie i przy zabezpieczonych łańcuchach dostaw. Emmanuel Macron uczynił zwiększanie mocy produkcyjnych jednym z głównych tematów swojego ostatniego tradycyjnego przemówienia do sił zbrojnych, podkreślając, że o sile państwa decyduje już nie tylko wielkość arsenałów, lecz również możliwość ich nieprzerwanego odtwarzania.
Francuski system pozostaje objęty kontrolą państwa. Eksporter musi uzyskać licencję przed podpisaniem umowy, a wrażliwe sprawy analizuje międzyresortowa komisja CIEEMG działająca pod zwierzchnictwem premiera; każdego roku rozpatrywanych jest od 4 tys. do 5 tys. nowych wniosków. Nie usuwa to sporów politycznych i etycznych dotyczących odbiorców francuskiej broni, lecz odróżnia wielkość przyznanych zezwoleń od rzeczywiście zawartych kontraktów i dokonanych dostaw.
Wynik za 2025 r. pokazuje zatem dwie Francje. Pierwsza dysponuje pełnym ekosystemem przemysłowym, potrafi zdobywać wielomiliardowe kontrakty w Azji i utrzymuje drugie miejsce na globalnym rynku. Druga nadal nie zdołała przekonać większości europejskich partnerów, aby ich bezprecedensowy wysiłek zbrojeniowy w większej mierze służył budowie przemysłowej samodzielności kontynentu. O przyszłości francuskiego eksportu przesądzi nie tylko jakość Rafale, fregat FDI, CAESAR-ów i pocisków Aster, lecz także to, czy Paryż potrafi zamienić hasło europejskiej autonomii w konkurencyjną, szybko dostępną i politycznie wiarygodną ofertę.
Arkadiusz Jordan
Paryż






