Hiszpańska lewica za wyjściem kraju z NATO

Należący do radykalnego lewicowego bloku Unidas Podemos radni miasta Caceres w regionie Estremadura na zachodzie Hiszpanii wnioskowali o uznanie prezydenta USA Donalda Trumpa za „persona non grata” i zaapelowali do rządu w Madrycie o opuszczenie NATO.
Lewica w Hiszpanii
.Jak poinformował dziennik „El Mundo”, wniosek odrzucono głosami Partii Ludowej (PP) i radykalnie prawicowego ugrupowania Vox, które mają większość w radzie. Rządząca w kraju Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza (PSOE) wstrzymała się od głosu. Prócz wniosku wymierzonego w amerykańskiego prezydenta radni powstałego w 2016 r. bloku Unidas Podemos zaapelowali do premiera Pedro Sancheza, by rozpoczął proces wyjścia Hiszpanii z NATO.
Mniejsze ugrupowania lewicowe, w tym wchodzący w skład koalicji rządzącej blok Sumar, skrytykowały zaangażowanie rządu w Madrycie w Sojusz, w tym plany zwiększenia środków na obronność. Potępiły również atak USA na Wenezuelę i pojmanie przywódcy tego kraju Nicolasa Maduro.
PSOE premiera Sancheza mierzy się z jednej strony z krytyką ze strony lewicowych koalicjantów, z drugiej zaś – sojuszników z NATO, w tym USA, którzy krytykują sprzeciw Madrytu w kwestii podniesienia do 5 proc. PKB wydatków na obronność.
Jak poinformował w czwartek dziennik „ABC”, Sumar sprzeciwił się uchwaleniu przez hiszpański parlament oświadczenia w sprawie demonstracji w Iranie. Lewicowy blok chciał do propozycji opozycyjnej PP dodać sprzeciw wobec „jakiegokolwiek ataku na suwerenność narodową Iranu”, nawiązując do gróźb ataku na ten kraj ze strony Trumpa.
Jak poinformował w czwartek dziennik „El Mundo”, wniosek odrzucono głosami Partii Ludowej (PP) i radykalnie prawicowego ugrupowania Vox, które mają większość w radzie. Rządząca w kraju Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza (PSOE) wstrzymała się od głosu.
Prócz wniosku wymierzonego w amerykańskiego prezydenta radni powstałego w 2016 r. bloku Unidas Podemos zaapelowali do premiera Pedro Sancheza, by rozpoczął proces wyjścia Hiszpanii z NATO.
Mniejsze ugrupowania lewicowe, w tym wchodzący w skład koalicji rządzącej blok Sumar, skrytykowały zaangażowanie rządu w Madrycie w Sojusz, w tym plany zwiększenia środków na obronność. Potępiły również atak USA na Wenezuelę i pojmanie przywódcy tego kraju Nicolasa Maduro.
PSOE premiera Sancheza mierzy się z jednej strony z krytyką ze strony lewicowych koalicjantów, z drugiej zaś – sojuszników z NATO, w tym USA, którzy krytykują sprzeciw Madrytu w kwestii podniesienia do 5 proc. PKB wydatków na obronność.
Jak poinformował w czwartek dziennik „ABC”, Sumar sprzeciwił się uchwaleniu przez hiszpański parlament oświadczenia w sprawie demonstracji w Iranie. Lewicowy blok chciał do propozycji opozycyjnej PP dodać sprzeciw wobec „jakiegokolwiek ataku na suwerenność narodową Iranu”, nawiązując do gróźb ataku na ten kraj ze strony Trumpa.
Czas przezbrojenia Europy
„Europa rozbroiła się do tego stopnia, że przywrócenie niezbędnych zdolności obronnych zajmie dekadę” – pisze we „Wszystko co Najważniejsze” Andrew A. Michta, amerykański politolog, starszy pracownik nierezydencjonalny Inicjatywy Scowcroft Strategy w Centrum Strategii i Bezpieczeństwa Rady Atlantyckiej Scowcroft.
Andrew A. Michta przekonuje, że „To, czy europejscy sojusznicy wywiążą się ze swoich obietnic zwiększenia wydatków na wspólną obronę, będzie miało decydujący wpływ na stosunki transatlantyckie. W obliczu potencjalnej burzy w regionie Indo-Pacyfiku zwolennicy strategii »najpierw Chiny« coraz bardziej naciskają, aby przesunąć priorytety USA z Europy na ten region i skupić się na zagrożeniu stwarzanym przez chińskie aspiracje przejęcia Tajwanu. Poleganie na Ameryce, która przez ostatnie trzy dekady pokrywała 70 proc. kosztów obrony Europy, na jej gwarancji nuklearnej i wysokiej klasy zasobach już nie wystarczy. Stany Zjednoczone muszą stawić czoła Rosji i Chinom zjednoczonym w oporze przeciwko międzynarodowemu porządkowi, który Ameryka i jej sojusznicy wprowadzili po zimnej wojnie. Europa musi więc zintensyfikować działania i samodzielnie zapewnić większą część konwencjonalnych środków odstraszania i obrony w ramach NATO”.
Autor podkreśla, że „Stany Zjednoczone będą nadal zapewniać parasol nuklearny i dostarczać wysokiej klasy środki wspomagające, co pozwoli im skoncentrować swoje zasoby na zagrożeniach w regionie Indo-Pacyfiku. Jeżeli sojusznicy opuszczą Wilno, nie przyswoiwszy sobie podstaw tej nowej rzeczywistości geostrategicznej, szczyt nie zdoła wygenerować impulsu niezbędnego do przywrócenia wydolności NATO, a tym samym sprawi, że wszelkie dyskusje na temat członkostwa Ukrainy w Sojuszu staną się jałowe. Na europejskich rządach spoczywa ciężar dopilnowania, by po zakończeniu szczytu w Wilnie spełnione zostały złożone na nim obietnice”.
Artykuł Andrew A. Michty dostępny jest w całości na łamach „Wszystko co Najważniejsze”: [LINK]
PAP/ Marcin Furdyna/ LW






