Jakie wojny zakończył Donald Trump?

osiem wojen

Prezydent USA Donald Trump twierdzi, że zakończył – jak dotąd – osiem wojen. W ocenie komentatorów rzeczywiście przyczynił się w różnym stopniu do uregulowania konfliktów, w przypadku dwóch „zakończonych wojen” można się jednak dopatrzeć, że walki jeszcze trwają.

Donald Trump wniósł pozytywny wkład w uregulowanie większości z tych ośmiu konfliktów

.Donald Trump oraz jego otoczenie często powtarzają, że prezydent „zakończył osiem wojen” i ze względu na swoje działania na rzecz pokoju zasługuje na Nagrodę Nobla. Amerykański przywódca podkreśla, że dziewiąta wojna, którą chciałby „zakończyć”, to konflikt na Ukrainie, lecz, jak niejednokrotnie przyznawał, okazał się on trudniejszy do rozwiązania, niż sądził.

Jak ocenił Bloomberg, „twierdzenia prezydenta USA, że zakończył osiem wojen, nie bronią się przy głębszej analizie”. W przypadku części z tych konfliktów wciąż pozostaje wiele do zrobienia, by zapanował pokój, z kolei innych w rzeczywistości nie można uznać za toczące się wojny. Niektóre z nich trwają (tak jak w przypadku DRK czy Rwandy). Inne tak naprawdę nie były wojnami, podczas których dochodziło do aktywnej wymiany ognia (Egipt-Etiopia, Serbia-Kosowo) albo zostały rozwiązane przy minimalnej pomocy ze strony USA (Indie-Pakistan). W przypadku Armenii i Azerbejdżanu wsparcie ze strony USA z kolei „było przydatne, lecz skromne”. Sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje natomiast bardzo niestabilna.

Osiem wojen Donalda Trumpa

.Cieszę się, że Donald Trump chce być rozjemcą. Mimo tego, że jego osobisty styl działania jest często wojowniczy, uważam, że on sam nie cierpi przemocy – przekazał Michael O’Hanlon, ekspert ds. bezpieczeństwa i polityki zagranicznej z Brookings Institution.

1. Izrael i Iran

W czerwcu Izrael przeprowadził serię ataków na irański program nuklearny i dowództwo wojskowe. Amerykańskie lotnictwo przeprowadziło ataki na irańskie instalacje nuklearne, po czym Donald Trump oświadczył, że irański program jądrowy został całkowicie zniszczony. USA wynegocjowały zawieszenie broni, a Trump ogłosił zakończenie 12-dniowej wojny między Iranem i Izraelem.

2. Egipt i Etiopia

W lipcu prezydent ogłosił, że pomógł w zakończeniu „walki o wielką tamę i panuje tam pokój przynajmniej na razie”. Między stronami nie ma jednak porozumienia, a negocjacje między Egiptem, Etiopią i Sudanem utknęły w miejscu AP. We wrześniu Etiopia uruchomiła zaporę wodną na Nilu – największą w Afryce i jedną z największych na świecie. Tama, która powstała na Nilu Błękitnym, budzi poważny niepokój w sąsiednich Egipcie i Sudanie, które uważają, że zagraża bezpieczeństwu tych państw, a szczególnie ich dostępowi do wody.

3. Indie i Pakistan

Wiosną 2025 r. Indie i Pakistan, które mają od lat napięte stosunki, stanęły u progu wojny. Ostatecznie osiągnięto zawieszenie broni. Donald Trump podkreśla, że USA wynegocjowały wstrzymanie ognia częściowo dzięki zaoferowanym przez niego ustępstwom handlowym. Pakistan podziękował Donaldowi Trumpowi i zgłosił jego kandydaturę do Pokojowej Nagrody Nobla.

4. Serbia i Kosowo

Podczas pierwszej kadencji Donald Trump wynegocjował między tymi krajami szerokie porozumienie, lecz większość przewidzianych w nim zapisów nigdy nie została wdrożona. Podczas drugiej kadencji nie pojawiło się żadne zagrożenie wojną między tymi dwoma krajami.

5. Armenia i Azerbejdżan

W sierpniu w Białym Domu Armenia i Azerbejdżan podpisały deklarację pokojową, która przewiduje utworzenie Szlaku Trumpa na rzecz Międzynarodowego Pokoju i Dobrobytu, czyli obszaru tranzytowego łączącego Azerbejdżan z jego eksklawą, Nachiczewańską Republiką Autonomiczną. Obaj liderzy zapowiedzieli zgłoszenie Donalda Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla. Trump powiedział, że podpisane dokumenty kończą 35 lat wojny.

6. Izrael i Hamas

W połowie października Donald Trump ogłosił zawieszenie broni między Izraelem i Hamasem, jednak obie strony oskarżają się wzajemnie o złamanie warunków rozejmu. Wstrzymanie ognia i porozumienie dotyczące wymiany zakładników są oceniane jako istotny postęp.

Podczas niedawnych konsultacji w Miami przedstawiciele USA, Turcji, Egiptu i Kataru potwierdzili zaangażowanie na rzecz 20-punktowego planu pokojowego Trumpa i wezwali wszystkie strony do tego, by przestrzegały swoich zobowiązań. W następnych tygodniach mają odbyć się kolejne konsultacje dotyczące wdrażania fazy drugiej porozumienia o rozejmie, które obejmuje wycofanie armii z części terytorium Strefy Gazy i rozmieszczenie tam międzynarodowych sił stabilizacyjnych. Na czele struktur rządzących w Strefie ma stanąć Rada Pokoju pod przewodnictwem Donalda Trumpa.

7. Tajlandia i Kambodża

Pod koniec października oba kraje podpisały porozumienie o zawieszeniu broni, wynegocjowane z udziałem Donalda Trumpa. Niestety, zostało ono jednak złamane zaledwie kilka tygodni później. W pierwszej połowie grudnia w starciach przy granicy obu krajów zginęło ponad 20 osób, w tym trzech cywilów. Strony wzajemnie oskarżały się o sprowokowanie starć. 27 grudnia Tajlandia i Kambodża zgodziły się ponownie na „natychmiastowe zawieszenie broni”.

8. Demokratyczna Republika Konga i Rwanda

DRK i Rwanda podpisały w Waszyngtonie z udziałem Donalda Trumpa porozumienie pokojowe mające zakończyć trwający od lat konflikt. Na miejscu jednak wciąż trwają walki. Sekretarz stanu USA Marco Rubio odniósł się do sytuacji między tymi dwoma krajami podczas niedawnej konferencji prasowej. – Te zobowiązania nie są przestrzegane, ale przynajmniej podpisali je. Więc teraz możemy się do czegoś odwoływać, możemy na nich naciskać – powiedział szef amerykańskiej dyplomacji.

– W wielu przypadkach, gdy chodzi o pokój, podpisuje się umowę pokojową, następuje zgoda, coś się dzieje, przestają się zgadzać, trzeba ich z powrotem przekonać, trzeba próbować naciskać… Ale zamiast negocjować coś nowego, po prostu próbuje się teraz zmusić ludzi do przestrzegania tego, co już uzgodnili. Więc myślę, że to jest osiągnięcie – ocenia Mark Rubio.

Prezydent Donald Trump, mimo wielu zgłoszeń jego kandydatury do Pokojowej Nagrody Nobla, nie otrzymał w tym roku tego wyróżnienia. Przyznano mu natomiast pierwszą nagrodę pokojową FIFA. Imię Donalda Truma otrzymał też Instytut Pokoju w Waszyngtonie. Jak podkreślały media, zmiana nazwy miała uznać dokonania Donalda Trumpa jako „światowego rozjemcy”.

„Kończenie wojen wymaga cierpliwej dyplomacji i długotrwałego zaangażowania, a nie głośnych nagłówków” – ocenił z kolei na łamach „Washington Post” Keith B. Richburg.

Waszyngton nie uporządkuje spraw za nas samych

.Stany Zjednoczone nie planują całkowitego wycofania się z NATO i Starego Kontynentu. Narodowa Strategia Bezpieczeństwa stawia tę sprawę jasno. W pewnym sensie ten dokument otwiera duże możliwości przed Polską, bo Waszyngton widzi bliskie interesy i potencjalnych sojuszników właśnie w Europie Środkowo-Wschodniej – pisze prof. Kazimierz DADAK.

2002 r. wyciekły dane tyczące się irańskiego programu nuklearnego. Wieści te spowodowały alarm na całym świecie i z inicjatywy USA Rada Bezpieczeństwa ONZ uchwaliła całą serię rezolucji, w ramach których Teheran obłożono ciężkimi sankcjami. We wszystkich przypadkach stali członkowie Rady Bezpieczeństwa, włącznie z Rosją i Chinami, zgodnie głosowali za przyjęciem tych rezolucji. Osamotniony Iran w końcu przystał na warunki postawione przez Waszyngton i w 2015 r. zawarł „porozumienie nuklearne”, po angielsku nazwane Joint Comprehensive Plan of Action (JCPOA). Wszyscy stali członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ (a także Niemcy i Unia Europejska) zaakceptowali je i wcielili w życie. Trzy lata później prezydent Trump ogłosił, że Stany Zjednoczone wycofują się z tego porozumienia, i ponownie nałożył ciężkie sankcje na Iran. Co więcej, w czerwcu 2025 r. USA przyłączyły się do izraelskich nalotów na Iran, ale tym razem amerykańskie posunięcia nie spotkały się z aprobatą Moskwy i Pekinu. Wprost przeciwnie, państwa te stanowczo stanęły po stronie Teheranu i nawet dostarczają mu zaawansowaną broń.

6 sierpnia 2025 r. prezydent Trump ogłosił, że wwóz towarów z Indii będzie obciążony dodatkowym cłem w wysokości 25 proc., ponieważ Indie nabywają rosyjską ropę naftową i dzięki temu Moskwa jest w stanie finansować wojnę z Ukrainą. Trzy tygodnie później te sankcje weszły w życie, ale Nowe Delhi nie ugięło się pod presją. Wolumen importu tego surowca spadł, ale daleko przekracza poziom sprzed rosyjskiego najazdu na Ukrainę.

Te dwa przykłady obrazują ograniczone zdolności Stanów Zjednoczonych do osiągania celów, które Waszyngton uznaje za ważne dla swego interesu narodowego. Ten stan rzeczy został oficjalnie uznany w ostatniej narodowej strategii bezpieczeństwa. W przeciwieństwie do uprzednich tego typu dokumentów obecna administracja prezydenta Trumpa przyznaje, że Stany Zjednoczone nie są w stanie kontrolować spraw na całym świecie, ale muszą dokonać wyboru, które obszary są priorytetowe, a w których muszą zmniejszyć swe zaangażowanie. W takim samym dokumencie z 2017 r., pierwsza administracja Trumpa obwieszczała swym obywatelom, że przyszłość jest „świetlana” i że „amerykańskie wartości i wpływy oparte na potędze czynią świat bardziej wolnym, bezpiecznym i zasobnym”.

.Zanim przejdziemy do dalszych rozważań, należy koniecznie podkreślić – zapożyczmy tu słynne zdanie Marka Twaina – że „pogłoski o śmierci Ameryki są bardzo wyolbrzymione”. USA nadal są i pozostaną bardzo bogatym, technologicznie zaawansowanym i potężnym państwem. Jedynie ich względna pozycja w świecie ulega osłabieniu.

W 1992 r. gospodarka amerykańska była zdecydowanie największym organizmem na świecie. W wartościach realnych (według parytetu siły nabywczej) Stany Zjednoczone wytwarzały niemal 20 proc. światowego PKB. Dla porównania podajmy, że w tamtym roku druga największa gospodarka, Japonia, była odpowiedzialna za niewiele ponad 8 proc., a trzecia, niemiecka, za poniżej 6 proc. światowego PKB (dane Międzynarodowego Funduszu Walutowego). W tamtym czasie Rosja wytwarzała prawie 5, a Chiny i Indie, odpowiednio, niewiele ponad 4 i 3 proc. globalnego PKB. Ten sam wskaźnik na koniec 2024 wynosił: Chiny – 19,5 proc., USA – 14,9, Indie – 8,3, Rosja – 3,5, Japonia – 3,3 i Niemcy – 3,1. Zatem z ekonomicznego punktu widzenia USA już nie stoją na najwyższym stopniu podium, a kolejne potęgi Zachodu, Japonia i Niemcy, w ogóle tam się nie mieszczą. W 1992 r. wolny świat pod przewodnictwem Stanów Zjednoczonych wyraźnie dominował nad państwami, które na początku tego wieku utworzyły ugrupowanie zwane BRICS, a dziś mamy do czynienia z odwróceniem sytuacji. Nic w tym dziwnego, bo przecież Chiny i Indie zamieszkuje ponad 1/3 całej ludzkości. Wcielenie w życie efektywnej polityki gospodarczej w tych dwu krajach, szczególnie niesłychane tempo wzrostu w Chinach, spowodowało wywrócenie do góry nogami hierarchii znaczenia ekonomicznego.

Wartość całkowitego PKB jest istotnym wskaźnikiem, pokazuje nie tylko wartość towarów i usług wyprodukowanych w danym roku, ale i atrakcyjność dla zagranicznych przedsiębiorstw jako celu eksportu i inwestycji. Niemniej istotna jest wartość PKB na głowę mieszkańca, bo ten wskaźnik odzwierciedla siłę nabywczą statystycznego obywatela. Im wyższe jest PKB na obywatela, tym większy jest potencjalny wydatek na towary i usługi przekraczające niezbędne potrzeby (wyżywienie i mieszkanie). W tym zakresie Stany Zjednoczone i w ogóle Zachód mają nadal wielką przewagę, ale i tu Chiny szybko gonią czołówkę.

W ostatnich dekadach w największych państwach niepomiernie wzrósł poziom zadłużenia sektora publicznego. W 2001 r. w USA całkowite zadłużenie państwa wynosiło tylko niewiele ponad 53 proc. PKB, a w 2024 r. już ponad 120 proc. W tym samym okresie w Japonii podskoczyło z ponad 145 do niemal 237 proc. Pandemia odcisnęła swe piętno także na finansach publicznych Chin – wzrost długu z niewiele ponad 23 do ponad 88 proc. Jedynymi wielkimi państwami, które utrzymują dyscyplinę budżetową, są Niemcy i Rosja. W tym ostatnim kraju, pomimo wojny z Ukrainą, na koniec 2024 r. stosunek długu do PKB tylko nieznacznie przekroczył 20 proc.

Poziom zadłużenia sektora publicznego jest szczególnie istotny z punktu widzenia zdolności władz do przezwyciężania ciężkich kryzysów (wstrząsy od strony popytu) i mobilizacji gospodarki w przypadku wojny. Zatem gwałtowny wzrost zadłużenia istotnie zawęża pole manewru gospodarczego i najnowsza amerykańska strategia odzwierciedla malejącą zdolność USA do pełnienia roli „straży pożarnej” w każdym zakątku świata. Stąd wynika konieczność ograniczenia zaangażowania wojskowego w niektórych regionach, szczególnie w Europie.

W tym miejscu koniecznie należy zwrócić uwagę na to, że Stany Zjednoczone nie planują całkowitego wycofania się z NATO i Starego Kontynentu. Narodowa Strategia Bezpieczeństwa stawia tę sprawę jasno. W pewnym sensie ten dokument otwiera duże możliwości przed Polską, bo Waszyngton widzi bliskie interesy i potencjalnych sojuszników właśnie w Europie Środkowo-Wschodniej. Tylko od naszych władz zależy to, czy ta okazja zostanie przekuta w trwałe i ścisłe związki wojskowe, polityczne i gospodarcze. Waszyngton nie uporządkuje za nas samych spraw nad Wisłą.

Patrząc na Europę z perspektywy Waszyngtonu, łatwo jest odnieść wrażenie, że tutejsze sprawy stanowią poważne obciążenie dla amerykańskiego interesu narodowego. Z punktu widzenia USA kwestia Ukrainy ma drugorzędne znaczenie. Poza arsenałem atomowym Rosja nie stanowi zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych. To, kto panuje nad Dnieprem, jest istotne dla Europy, ale nie za Atlantykiem. Stąd nad Potomakiem można w tej chwili zauważyć wyraźne znużenie nie tyle wojną, ile oporem Ukrainy i Unii w zakresie uczynienia ustępstw wobec Moskwy. Oczywiście należy mieć na uwadze pryncypia, ale realizm w ocenie sytuacji jest także wskazany i prezydent Trump jasno wskazuje na ten wymiar toczących się negocjacji. Amerykanie, a szczególnie Donald Trump czynią ustępstwa wobec przeciwników tylko w obliczu konieczności i tok rozmów pokojowych z Rosją jest najbardziej jaskrawym świadectwem tego, że w Białym Domu w pełni zdano sobie sprawę z ograniczonych możliwości USA i NATO.

Pomimo tego, że dla USA Ukraina nie odgrywa pierwszorzędnej roli, Stany Zjednoczone wzięły na swe barki największy ciężar pomocy Kijowowi. Niemal cała pomoc udzielona była w formie bezzwrotnej, podczas gdy europejska w formie pożyczek. To jest nadzwyczaj istotna różnica. Różnice były także i w innych kwestiach. Waszyngton pomagał i nadal pomaga w zakresach, które są kluczowe, na przykład w zakresie wywiadu. Bez tego wsparcia, do zastąpienia którego Europa nie jest zdolna, straty ukraińskie byłyby dużo wyższe, a rosyjskie dużo niższe.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-kazimierz-dadak-narodowa-strategia-bezpieczenstwa/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 30 grudnia 2025