Katyń i Holokaust – równoczesne obchody [Nathaniel GARSTECKA]

W tym roku upamiętnienie ofiar Katynia oraz ofiar Holokaustu przypadło na ten sam dzień: 14 kwietnia 2026 roku. Przypomina nam to, jak bardzo historia Żydów jest powiązana z historią Polski, czy nam się to podoba, czy nie.
.Zbrodnia w Katyniu miała miejsce wiosną 1940 roku. Sowieci, którzy rok wcześniej zagarnęli Polskę w sojuszu z nazistowskimi Niemcami, mieli na celu eksterminację polskich elit. Naród pozbawiony swoich elit to naród, który traci swój cywilizacyjny kompas, naród zredukowany do stanu wegetatywnego, aby mógł być później skolonizowany, a następnie unicestwiony. Skutki zbrodniczych działań wobec Polski, zarówno rosyjskich, jak i niemieckich, są widoczne do dziś.
Polacy upamiętniają zatem próbę zniszczenia ich narodu. Podobnie czynią w tym samym czasie w tym roku Żydzi. Niemcy, wspierani przez licznych kolaborantów w większości krajów Europy, w tym przez Sowietów, dokonywali systematycznego ludobójstwa narodu żydowskiego metodami przemysłowymi. Ci, którzy dziś dowolnie używają terminu „ludobójstwo”, powinni mieć świadomość, że w ten sposób pozbawiają go znaczenia. Zadają cios pamięci ofiar, zarówno żydowskich, jak i polskich, ponieważ Polacy także doświadczyli próby ludobójstwa w XX wieku.
90 proc. żydowskiej ludności Polski Niemcy wymordowali w ciągu 5 lat. 3 miliony ludzi. Było to zwieńczenie 2000 lat antysemityzmu, podsycanych kłamstwami o narodzie wrogim wobec Boga, narodzie, który rzekomo „odrzucił zbawienie” i pragnął „panować nad światem”. Antysemityzm ten był praktykowany przez wszystkie opcje polityczne: od komunistów, którzy postrzegali Żydów jako przeszkodę dla światowej rewolucji, po nacjonalistów wyznających ideę „czystości rasowej”.
Polacy lepiej niż ktokolwiek inny powinni rozumieć, czego doświadczyli Żydzi, gdyż przez Niemców w XIX i XX wieku również byli traktowani jako podludzie, których należy „ucywilizować”. Zostali też uznani za wrogów rewolucji – przez bolszewików Lenina, a następnie Stalina. Polacy, którzy pomagali swoim żydowskim braciom podczas wojny – a było ich wielu – dali najwspanialsze przykłady solidarności i heroizmu w historii ludzkości. Nie boję się tego powiedzieć – znam znaczenie słów i rzeczywistość historyczną. Byłoby sprawiedliwe, aby Izrael, ku czci ich pamięci, miał tego większą świadomość.
Jak już wyjaśniłem w tekście opublikowanym we „Wszystko co Najważniejsze” [LINK], to, co nas łączy, jest głębsze niż to, co nas dzieli. Jestem Żydem i Polakiem. Mam ogromne szczęście, że posiadam tę podwójną tożsamość (potrójną, jeśli liczyć tożsamość francuską), ponieważ uważam je za całkowicie kompatybilne. Tym bardziej jestem zaniepokojony, widząc manipulacje i stereotypy, które się pojawiają między nami. Mam również świadomość, że są one podtrzymywane przez ludzi, którzy czerpią z tego korzyści polityczne lub finansowe. Komentowanie tego, co dzieje się w Izraelu, jest bardziej opłacalne niż komentowanie masowych prześladowań chrześcijan w Indiach, Sudanie czy na Kubie. Jeśli natomiast chodzi o Polskę, często pojawia się ona w mściwej narracji Kremla: trauma związana z polską okupacją Moskwy w latach 1610–1612 najwyraźniej wciąż jest żywa w Rosji.
Każdy kraj jest autonomiczny w swojej polityce pamięci. Niezależnie od polityki Izraela Polska ma oczywisty obowiązek dbać o pamięć o swoich żydowskich obywatelach. 10 proc. ludności kraju stanowili Żydzi. Ludzie ci nie byli obcymi w „jakimś tam kraju”: byli tu od 1000 lat, przyczyniali się do rozwoju państwa i dzielili ze swoimi polskimi współobywatelami zarówno chwile chwały, jak i momenty tragiczne. Kiedy się widzi, jak pamięć o obecności Żydów w Polsce jest deprecjonowana z pobudek politycznych, wywołuje to dodatkowy ból. Jakby chciano powiedzieć Żydom, że nie są częścią historii Polski. Że są tylko przechodniami, którzy nie należą do społecznej tkanki kraju. To wypaczenie koncepcji państwa narodowego, zniekształcenie historii i nie do przyjęcia jest tu uzasadnienie w postaci rzekomego „kontekstu międzynarodowego”.
.Widzę w tym przede wszystkim konsekwencję zaniku polskich elit w trakcie II wojny światowej, oraz historycznego ciężaru, jakim była 45-letnia okupacja sowiecka. Katyń i warszawskie getto są ze sobą powiązane. To ta sama próba zniszczenia naszych narodów. Dlatego twierdzę, że losy narodu żydowskiego i narodu polskiego są nierozerwalnie związane. Konieczne są zatem równoczesne uroczystości upamiętniające tamte zbrodnie. Historyczną odpowiedzialnością władz polskich i żydowskich jest zasiąść do rozmów i pracować nad wyeliminowaniem nieporozumień i manipulacji. Niesprawiedliwość musi zostać naprawiona. Manipulanci, o których jest ostatnio głośno, muszą zostać zwalczeni. Będzie to ogromne zwycięstwo nad totalitaryzmami, które jeszcze nie tak dawno temu chciały nas unicestwić.
Nathaniel Garstecka
Tekst pochodzi z cotygodniowej kroniki prowadzonej w języku francuskim i polskim przez Autora w tygodniku „Gazeta na Niedzielę” [link]. Przedruk za zgodą redakcji.






