Korzystają z AI, ale się do tego nie przyznają. Jak powszechne jest ukrywanie wsparcia technologii w pracy?

Niemal 70 proc. badanych Polaków regularnie korzysta ze sztucznej inteligencji – wynika z opublikowanego raportu firmy KPMG. Jednocześnie ponad połowa osób wykorzystujących takie technologie w pracy ukrywa to przed pracodawcą.
Do efektywnego posługiwania się AI przyznaje się 60 proc. uczestników badania z Polski
.Z raportu wynika, że narzędzia sztucznej inteligencji wykorzystywane są często bez nadzoru i bez wiedzy pracodawcy – 55 proc. ankietowanych pracowników korzystających z AI w Polsce nie ujawnia, że jej używa, i prezentuje wyniki uzyskane przy pomocy AI jako własne.
Autorzy publikacji podkreślili, że choć sztuczna inteligencja zwiększa efektywność pracy u większości użytkowników w Polsce (64 proc.), to w co trzecim przypadku prowadzi także do większego obciążenia obowiązkami.
Zaufanie do sztucznej inteligencji zadeklarowało 41 proc. respondentów z Polski – to mniej niż średnia światowa, wynosząca 46 proc. Mimo to poziom akceptacji dla obecności AI w pracy jest jednym z najwyższych i sięga 77 proc. Do efektywnego posługiwania się AI przyznaje się 60 proc. uczestników badania z Polski, a 70 proc. uważa, że potrafi rozpoznać wygenerowane przez AI treści. Z kolei 29 proc. wskazało, że przeszło jakiekolwiek szkolenie w tym zakresie – to o 10 punktów procentowych mniej niż światowa średnia.
31 proc. Polaków stwierdziło, że obawia się zastąpienia przez AI [Raport KPMG]
.Sztuczna inteligencja coraz częściej budzi też nasze obawy – 89 proc. respondentów obawia się cyberzagrożeń związanych z tą technologią, a 44 proc. osobiście doświadczyło ich skutków. Z dezinformacją wygenerowaną przez AI zetknęło się 54 proc. badanych, a 48 proc. zwróciło uwagę na negatywne skutki automatyzacji.
Połowa badanych pracowników z Polski nie dostrzega zagrożenia dla kluczowych funkcji swojej pracy ani całej branży, jednak co trzeci (34 proc.) wskazywał, że sztuczna inteligencja może przejąć ważne zadania, a podobny odsetek spodziewał się redukcji etatów w swoim sektorze. W raporcie podkreślono, że Polacy wykazują też mniejszy sceptycyzm niż przeciętny pracownik na świecie – 31 proc. Polaków stwierdziło, że obawia się zastąpienia przez AI, zaś średnia światowa wynosi 40 proc.
„Pomimo powszechnego oczekiwania na regulacje (zarówno krajowe, jak i międzynarodowe), aż 90 proc. polskich respondentów nie ma świadomości istnienia obecnych przepisów dotyczących AI. Z kolei co trzecia osoba wykorzystująca AI w pracy przyznaje się do regularnego podejmowania działań nieostrożnych lub wręcz sprzecznych z polityką firmy” – podsumowali autorzy.
Badanie zostało przeprowadzone przez zespół naukowców z University of Melbourne we współpracy z KPMG na próbie ponad 48 tys. respondentów z 47 krajów, w tym 1082 osób z Polski. W każdym z krajów dane zbierano z wykorzystaniem reprezentatywnych paneli badawczych. Respondenci zostali zaproszeni do udziału w ankiecie online, a zbieranie danych trwało od listopada 2024 r. do połowy stycznia 2025 r.
Czarne łabędzie
.Nasza ślepota na zjawisko czarnych łabędzi wynika z wielu przyczyn, na przykład skupiamy się na z góry wybranych fragmentach rzeczywistości, a następnie ekstrapolujemy je na całość znanego nam świata, albo mamy klapki na oczach i zachowujemy się tak, jakby czarne łabędzie nie miały prawa zaistnieć – pisze prof. Piotr CZAUDERNA.
Na niedawnym świątecznym spotkaniu Autorów „Wszystko co Najważniejsze” padło pytanie, gdzie szukać źródeł optymizmu w dzisiejszym świecie. Wydaje mi się, że paradoksalnie takim źródłem może być pojęcie „czarnego łabędzia”. Wprowadził je Nassim Nicholas Taleb, amerykański ekonomista i filozof libańskiego pochodzenia, w swojej książce Czarny łabędź. O skutkach nieprzewidywalnych zdarzeń.
Czym jest czarny łabędź? Otóż jest to całkowicie nietypowe, a co za tym idzie, nieprzewidywalne i wykraczające poza domenę naszych zwykłych oczekiwań zdarzenie wywierające drastyczny wpływ na rzeczywistość. Nasza natura każe nam po fakcie, retrospektywnie, szukać uzasadnienia jego wystąpienia, tak aby stało się wytłumaczalne i przewidywalne. Życie mogą kształtować nieliczne, lecz przełomowe wydarzenia i to właśnie bywa źródłem nadziei. Oznacza to również, że nie możemy skutecznie przewidzieć biegu historii, która zdaniem Taleba rozwija się skokowo. Nic więc dziwnego, że wiele dawnych dramatycznych prognoz, np. Klubu Rzymskiego, dotyczących przeludnienia Ziemi czy wyczerpania się surowców naturalnych, całkowicie się nie sprawdziło.
Nassim Taleb wyróżnił dwa środowiska ludzkiej aktywności: ekstremistan, w którym panują takie nierówności, że jedna obserwacja może w nieproporcjonalny sposób wpłynąć na łączny wynik oraz sumę zdarzeń, i który jest domeną czarnych łabędzi, oraz tzw. przeciętnostan, który rządzi się zupełnie innymi regułami i w którym nadal obowiązują twarde prawidła statystyki i kalkulacji. Podział ten ma bardzo poważne konsekwencje zarówno dla sprawiedliwości społecznej, jak i dynamiki zdarzeń historycznych. Ujmując to inaczej, to właśnie ekstremistan odpowiada w dużej mierze za obserwowane dziś drastyczne nierówności ekonomiczne i społeczne. W przeciętnostanie generalnie niemożliwe są niespodzianki na miarę czarnych łabędzi, a zjawiska podlegają efektowi skalowalności. W ekstremistanie jest na odwrót: zjawiska podlegają przypadkowości i tyranii tego, co bezprecedensowe i nieprzewidywalne.
Czarne łabędzie wcale nie muszą pojawić się błyskawicznie. Niekiedy mogą być kumulacją wielu powolnych zmian. Nie muszą też w ogóle zaistnieć, do tej kategorii mogą bowiem należeć również istotne spodziewane zdarzenia, do których wbrew oczekiwaniom nie doszło. Nasza ślepota na zjawisko czarnych łabędzi wynika z wielu przyczyn, na przykład skupiamy się na z góry wybranych fragmentach rzeczywistości, a następnie ekstrapolujemy je na całość znanego nam świata, albo mamy klapki na oczach i zachowujemy się tak, jakby czarne łabędzie nie miały prawa zaistnieć.
Prof. Jacek Koronacki przywołał ostatnio myśl Maxa Webera wygłoszoną w trakcie jego słynnego monachijskiego wykładu, mówiącą, że nie ma żadnych tajemniczych mocy, które by w naszym życiu odgrywały jakąś rolę, a wszystkie rzeczy – można w zasadzie – opanować przez kalkulację. I rzeczywiście całkiem często wydaje nam się, że potrafimy opanować życie i wszelkie związane z nim rzeczy „przez kalkulację”, zwłaszcza że obecnie pomóc nam może w tym zastosowanie sztucznej inteligencji (AI). Jednak, jak trafnie zwraca uwagę prof. Koronacki, otoczenie, w którym działają współczesne programy AI, jest ściśle określone albo inaczej mówiąc – bardzo wąskie. Pogląd Maxa Webera kłóci się też zdecydowanie z koncepcją istnienia czarnych łabędzi. Czasami zastanawiam się, czy czarne łabędzie nie oznaczają po prostu nieoczekiwanej interwencji ze strony Pana Boga w ludzką historię.
Takim czarnym łabędziem jest w mojej opinii ponowny wybór Donalda Trumpa na prezydenta USA mimo wielu działań, aby temu za wszelką cenę zapobiec, które podjęły amerykańskie i globalne biznesowo-polityczno-kulturalne elity. Czas pokaże, jakie ostatecznie będą tego konsekwencje tak dla USA, jak i dla całego świata. Jednak już dziś widać, że będą one najprawdopodobniej wszechpotężne – na przykład powstaje pytanie, czy odwrócone zostanie szaleństwo zielonego ładu i motywowanej ideologicznie genderowej rewolucji społecznej.
A może stoimy przed szansą lub niebezpieczeństwem (co kto woli) istotnej przemiany dzisiejszego świata? Ekonomista, polityk i były minister finansów Grecji Janis Warufakis w swej najnowszej książce Technofeudalism what killed capitalism postawił prowokacyjną tezę, że kapitalizm jest martwy, gdyż jego wewnętrzna dynamika nie rządzi już światową gospodarką i że nastała obecnie era nowego ustroju społeczno-ekonomicznego, który nazwał technofeudalizmem.
Sam termin „technofeudalizm” jest jednak starszy i pochodzi z książki Johna Kennetha Galbraitha New Industrial State, opublikowanej w roku 1967. Zdaniem Varoufakisa właściciele firm Big Tech stali się nowymi feudalnymi panami świata, a sam technofeudalizm zniewala nasze umysły, niszczy demokrację i definiuje rządy globalnej władzy, choć jednocześnie stwarza pewne możliwości, które mogą posłużyć, aby w przyszłości to udaremnić i obalić, co pozwoli nam uciec z cyfrowego więzienia, w jakim się znaleźliśmy. Jednym z istotnych powodów tego stanu rzeczy jest biznesowa prywatyzacja internetu, do jakiej w pewnym sensie doszło. Dzisiejszy kapitał uległ przemianie w kapitał wirtualny w chmurze internetowej (cloud capital), jak nazywa to Warufakis – w przeciwieństwie do tradycyjnie rozumianych rzeczywistych zasobów kapitałowych.
Co dokładnie rozumie on pod określeniem cloud capital? Jest to aglomeracja maszynerii sieciowej, oprogramowania oraz algorytmów sztucznej inteligencji (AI) i urządzeń umożliwiających powszechną komunikację internetową w skali globalnej. Źródłem tego kapitału jest nieuświadomiona i co za tym idzie, zupełnie darmowa „praca” rzesz współczesnych niewolników, inaczej mówiąc, współczesnego proletariatu i prekariatu, na rzecz właścicieli Big Tech, na przykład w formie udostępniania informacji na własny temat czy „wciskania” nam nachalnych reklam zachęcających do kupna określonych produktów i usług.
Oczywiście nadal istnieją zyski i rynki, jednak owe rynki zostały w dużej mierze zastąpione przez internetowe platformy transakcyjne, które bardziej przypominają feudalne lenna niż tradycyjne rynki. Z kolei w miejsce zysku będącego dotąd napędem kapitalizmu pojawiło się pojęcie dzierżawy różnego rodzaju usług czy dostępu do zasobów internetowych (chmury) i przywiązania klienta do marki – wystarczy popatrzeć na modele biznesowe wielu firm Big Tech, np. Microsoftu czy Apple’a.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-piotr-czauderna-czarne-labedzie/
PAP/MB