Najniebezpieczniejsze miasta świata

Ponad 140 tysięczna Colima, położona na zachodzie Meksyku, jest najniebezpieczniejszym miastem na świecie – wynika z raportu opublikowanego przez pozarządową Obywatelską Radę ds. Bezpieczeństwa Publicznego i Wymiaru Sprawiedliwości.

Ponad 140 tysięczna Colima, położona na zachodzie Meksyku, jest najniebezpieczniejszym miastem na świecie – wynika z raportu opublikowanego przez pozarządową Obywatelską Radę ds. Bezpieczeństwa Publicznego i Wymiaru Sprawiedliwości.

Colima na szczycie niechlubnego rankingu

.Rada w swoim najnowszym raporcie przedstawiła listę 50 miast świata o najwyższym wskaźniku zabójstw na 100 tys. mieszkańców.

Colima zajęła pierwsze miejsce w tej statystyce, notując 140 morderstw na 100 tys. mieszkańców. Na kolejnych sześciu pozycjach tej listy znalazły się inne meksykańskie miasta: Ciudad Obregon, Zamora, Manzanillo, Tijuana, Zacatecas oraz Ciudad Juarez.

Pozostałe miasta w pierwszej dziesiątce

.Pierwszą dziesiątkę najniebezpieczniejszych miast zamykają, stolica Haiti Port-au-Prince, ekwadorski Guayaquil oraz położony w RPA Mandela Bay.

W podsumowaniu autorzy raportu wskazują, że wspólną cechą najniebezpieczniejszych miast świata jest utrata na ich terenie kompetencji przez służby porządkowe podległe władzom państwowym. Ich miejsce, jak dodają, zajęły zorganizowane grupy przestępcze.

Haiti – zapomniany kraj

W jednym z tekstów opublikowanych na łamach „Wszystko co Najważniejsze” prof. Joanna GOCŁOWSKA-BOLEK, latynoamerykanistka i ekonomistka, ekspert do spraw Ameryki Łacińskiej, scharakteryzowała sytuację na Haiti, należącym do listy krajów niezdolnych do zapewnienia bezpieczeństwa swoim mieszkańcom.

„Do nieustannej recesji gospodarczej Haitańczycy już dawno się przyzwyczaili. (…) Brakuje wody pitnej, na zakup żywności i paliwa stać niewielką część społeczeństwa, a zablokowane drogi utrudniają handel i komunikację. Czarna perła Karaibów znalazła się na krawędzi katastrofy humanitarnej” – pisze prof. Joanna GOCŁOWSKA-BOLEK.

Dodaje, że, „turyści zaglądają tu rzadko. Niewielu jest też reporterów zagranicznych dzienników. Dziś to raczej bogata w ropę Wenezuela przyciąga uwagę świata. O Haiti reportaże pojawiają się sporadycznie. Nie ma tu bogactw naturalnych, brak drogich, wygodnych kurortów. Przyroda i krajobraz nie zachęcają do szukania beztroskiego wypoczynku, choć to przecież wciąż Karaiby”.

„Ostatnia dekada była dla Haiti okrutna: jedno z najbardziej tragicznych trzęsień ziemi na świecie w 2010 roku pochłonęło 230 tys. ofiar i pozostawiło stolicę kraju w gruzach; epidemia cholery pustoszyła kraj przez kilka kolejnych lat, w 2012 roku huragan Sandy zmiótł z powierzchni 70 procent upraw, a w 2016 roku huragan Matthew zniszczył 90 procent budynków wzdłuż południowego wybrzeża, co przyniosło straty 1,9 miliarda dolarów i kolejne ofiary” – pisze prof. Joanna GOCŁOWSKA-BOLEK.

Jak podkreśla, „od końca ubiegłego wieku sytuacja gospodarcza pozostawała niezmiernie trudna, a problemy potęgowała ogromna korupcja i systemowe sprzeniewierzanie funduszy państwowych. Od początku obecnego stulecia Haiti już nie mogło obejść się bez pomocy międzynarodowej, tymczasem łamanie zasad demokratycznych i praw człowieka skutkowały jej zamrożeniem. Państwa regionu, zwłaszcza w ramach Organizacji Państw Amerykańskich, prowadziły negocjacje z międzynarodowymi instytucjami finansowymi, lobbując za udzieleniem pomocy Haiti zagrożonemu już wówczas katastrofą humanitarną. Tragiczne trzęsienie ziemi z 2010 roku ostatecznie pogrążyło całą haitańską gospodarkę. Dziś jest to państwo upadłe, pogrążone w rozpaczy, poczuciu niesprawiedliwości, bez nadziei na lepsze jutro”. 

PAP/Marcin Zatyka/WszystkoCoNajważniejsze/SN

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 24 lutego 2024