Najstarsza polska kolęda przechowywana w skarbcu UJ w Krakowie

Najstarsza znana kolęda związana z ziemiami polskimi z początku XV wieku jest przechowywana w skarbcu Biblioteki Jagiellońskiej. Ta najstarsza polska kolęda opiera się na melodii chorału gregoriańskiego, mówi o nadziei i oczekiwaniu.
Najstarsza polska kolęda
.Pieśń została napisana w języku łacińskim przez profesora Uniwersytetu Krakowskiego, teologa i filozofa Bartłomieja z Jasła. Informując o cennym zabytku, Uniwersytet Jagielloński zaznaczył, że jest to najstarsza znana kolęda związana z ziemiami polskimi. Powstała na początku XV wieku i rozpoczyna się od słów: „buccinemus in hac die”, czyli „zadmijmy w trąbę w tym dniu”.
Muzykolog i historyk muzyki dawnej dr Dorota Susuł wskazała, że, choć tekst pochodzi sprzed sześciuset lat, jego sens jest podobny do kolęd śpiewanych współcześnie. Opowiada m.in. o oczekiwaniu i radości w związku z Bożym Narodzeniem. – Jest to kolęda, która mówi o nadziei, oczekiwaniu na Pana, mówi w pierwszej zwrotce o dźwiękach pięknej melodii, która ma zostać zaśpiewana głośno – dodała ekspert.
Bartholomeus de Iaslo – Bartłomiej z Jasła, autor kolędy
.Uczelnia wskazała, że autora pieśni udało się ustalić dzięki ukrytemu w tekście akrostychowi. Badacze zauważyli, że pierwsze słowa kolejnych zwrotek układają się w zapis „Bartholomeus de Iaslo”. To charakterystyczna dla średniowiecza forma podpisu autora, pozwalająca jednoznacznie przypisać dzieło Bartłomiejowi z Jasła.
Z kolei notację muzyczną ustalono dzięki kopii tego utworu spisanej przez Łukasza z Koźmina Wielkiego – wskazała kierowniczka Sekcji Rękopisów Biblioteki Jagiellońskiej dr Elżbieta Knapek. Zwróciła uwagę, że rękopis kolędy pochodzi z prywatnej biblioteki autora, którą ofiarował uniwersytetowi.
Przez stulecia kolęda pozostawała przede wszystkim przedmiotem badań historyków i muzykologów. W 2017 roku tekst został po raz pierwszy przetłumaczony na język polski przez dr. Jacka Partykę. W tym samym roku w Muzeum Collegium Maius Uniwersytetu Jagiellońskiego odbyło się światowe prawykonanie utworu. Kolęda zabrzmiała w dwóch wersjach: w transkrypcji Jana Więckowskiego oraz w opracowaniu Lecha Śniadara.
Prawda o Bożym Narodzeniu
.O tradycji Bożego Narodzenia, wpływie historii chrześcijaństwa na Europę i jej kulturę oraz o tym, co o Bożym Narodzeniu nauczał Jan Paweł II, mówi ks. Paweł PTASZNIK w rozmowie z Michałem KŁOSOWSKIM
Michał KŁOSOWSKI: – Boże Narodzenie to niezwykły czas w kalendarzu. Czym dla współczesnego człowieka jest ten okres?
Ks. Paweł PTASZNIK: – Czas Bożego Narodzenia stał się wyjątkowym okresem roku nie tylko dla ludzi wierzących, ale w pewnym sensie zawładnął zakończeniem roku każdego człowieka żyjącego w tych regionach świata, gdzie zakorzeniło się chrześcijaństwo. Ten czas niesie w sobie tę samą moc, którą miało przyjście Bożego Syna na świat: przynosi pokój i wydobywa z ludzi dobro, nawet jeśli nie należą do osób, dla których religijny wymiar życia ma głębsze znaczenie.
– Czyli Boże Narodzenie to wyjątkowy czas niekoniecznie tylko dla chrześcijan?
– Myślę, że okres Świąt, który niesie w sobie tajemnicę dobra i pokoju, siłą rzeczy przynosi ludziom to, czego dziś pragną coraz bardziej – przynosi zatrzymanie, okazję do spotkań, możliwość głębszej refleksji i niejednokrotnie pojednanie, czego symbolem w polskiej tradycji jest łamanie się opłatkiem.
– Jak zatem doświadczyć „narodzin Boga” w świecie, w którym wszyscy biegniemy i zdaje się – zagubiliśmy zdolność do kontemplacji?
– Jeśli człowiek jest otwarty na atmosferę tego czasu, może doświadczać emocji i przeżyć, które – nawet jeśli nie jest gorliwym katolikiem – w Bożym Narodzeniu pozwolą mu odnaleźć impuls do wewnętrznej przemiany. Zarówno teksty biblijne, mszalne, jak i kolędy przypominają nam – jak mówili aniołowie do pasterzy – o pokoju ludziom dobrej woli.
– Czyli najważniejsza jest w ogóle chęć?
– Myślę, że jeśli w tym pędzącym świecie człowiek zatrzyma się choćby na moment przy tajemnicy betlejemskiej groty, na nowo zetknie się z przesłaniem o pokoju, który jest nadzieją dla wszystkich doświadczanych przez niepokój, jaki zło wnosi w ten świat, odblokuje w sobie dobrą wolę, to w jakimś sensie będzie w stanie doświadczyć „narodzin Boga”, nawet jeśli nie uważa się za praktykującego chrześcijanina. Choć wiadomo, że w sensie ścisłym obchody Bożego Narodzenia to uroczystość chrześcijańska i pozbawianie jej rdzenia religijnego sprawia, że człowiek nie wydobędzie z niej pełnego potencjału.
.Boże Narodzenie przypomina też o głębokich chrześcijańskich korzeniach Startego Kontynentu. W jaki sposób Jan Paweł II, jako „papież Europy”, odczytywał znaczenie wiary dla tożsamości kontynentu? Czy jego przesłanie o „oddechu obu płuc” wciąż jest aktualne?
PAP/MJ







