Francja pamięta o księdzu Jacques’u Hamelu. Dziesięć lat od zamachu w Saint-Étienne-du-Rouvray

ojciec Hamel

Dziesięć lat po zamordowaniu księdza Jacques’a Hamela Francja ponownie kieruje uwagę ku niewielkiemu kościołowi Saint-Étienne-du-Rouvray pod Rouen. 26 lipca 2016 roku dwóch dżihadystów Państwa Islamskiego zamordowało przy ołtarzu odprawiającego poranną Mszę św. kapłana. W dziesiątą rocznicę jego śmierci pamięć o Jacques’u Hamelu łączy dwa porządki: dla Republiki jest pamięcią o jednej z najbardziej symbolicznych ofiar terroryzmu islamistycznego, dla Kościoła katolickiego coraz wyraźniej staje się pamięcią o męczenniku.

.Dziesięć lat to w historii terroryzmu, który dotknął Francję w drugiej dekadzie XXI wieku, okres wystarczająco długi, aby pierwsze emocje ustąpiły miejsca pamięci. W przypadku Jacques’a Hamela stało się jednak coś szczególnego. Jego nazwisko nie zniknęło wraz z kolejnymi zamachami, kolejnymi debatami o bezpieczeństwie i kolejnymi politycznymi sporami o islamizm. Każdego 26 lipca Saint-Étienne-du-Rouvray powraca do wydarzenia, które na zawsze zmieniło tę robotniczą miejscowość pod Rouen.

Dziesiąta rocznica ma wymiar szczególny. Uroczystości rozłożono na dwa dni. W katedrze Notre-Dame w Rouen otwarto wystawę „Życie i posługa księdza Jacques’a Hamela”, przedstawiającą jego rodzinę, powołanie, kapłaństwo, życie modlitwy i posługę wśród mieszkańców normandzkich miejscowości. Pozostanie ona w katedrze do 31 sierpnia. Wieczorem odbyło się czuwanie zbudowane z pieśni, muzyki i tekstów pozostawionych przez zamordowanego kapłana.

Ostatnia droga księdza Jacques’a Hamela

W niedzielny poranek 26 lipca uczestnicy obchodów spotykają się przy plebanii Saint-Étienne-du-Rouvray. O godz. 9.30 rozpoczyna się milczący marsz prowadzący do kościoła. Trasa liczy zaledwie kilkaset metrów, ale jej znaczenie jest szczególne: dokładnie tę drogę Jacques Hamel przeszedł dziesięć lat wcześniej, zmierzając na Mszę św., której nie dane mu było spokojnie zakończyć.

26 lipca 2016 roku po porannej Mszy dwóch 19-letnich francuskich dżihadystów deklarujących wierność Państwu Islamskiemu wzięło zakładników znajdujących się w świątyni. Jacques Hamel został zamordowany przy ołtarzu. Ciężko ranny został także jeden z parafian, Guy Coponet. Obaj terroryści zostali zastrzeleni przez policję po wyjściu z kościoła.

Sam przebieg zamachu i pytanie o religijne motywy sprawców są tematem osobnego materiału „Wszystko co Najważniejsze”, w którym do wydarzeń sprzed dziesięciu lat powraca prof. Rémi Brague. Francuski filozof zwraca uwagę przede wszystkim na znaczenie faktu, że ofiarą został właśnie katolicki kapłan sprawujący Eucharystię, oraz na religijną argumentację samych zamachowców.

Dziesiąta rocznica pozwala spojrzeć na Jacques’a Hamela z innej perspektywy. Nie przez pryzmat jego zabójców, lecz przez pytanie o to, kim był człowiek, którego śmierć zapamiętała Francja.

Zwyczajny ksiądz z Normandii

Jacques Hamel urodził się w 1930 roku w Darnétal na przedmieściach Rouen. Jego ojciec był kolejarzem, matka pracowała jako tkaczka. Powołanie kapłańskie odkrył bardzo wcześnie. Jako seminarzysta odbywał służbę wojskową w czasie wojny algierskiej, ale nie chciał zostać oficerem, ponieważ – jak później wspominała jego rodzina – nie chciał znaleźć się w sytuacji, w której musiałby wydawać ludziom rozkaz zabijania innych ludzi.

Święcenia kapłańskie otrzymał w Rouen w 1958 roku. Całe późniejsze życie związał z Normandią i robotniczymi miejscowościami lewego brzegu Sekwany. Pracował kolejno w Petit-Quevilly, Sotteville-lès-Rouen, Saint-Pierre-lès-Elbeuf i Cléon, a od 2000 roku w Saint-Étienne-du-Rouvray.

Nie był hierarchą Kościoła ani postacią publiczną. Nie pisał książek, nie uczestniczył w wielkich debatach, nie był znanym kaznodzieją. Jego życie składało się z tego, co stanowi codzienność tysięcy księży: Mszy św., chrztów, ślubów i pogrzebów, odwiedzin u chorych, rozmów z parafianami i otwierania drzwi ludziom, którzy przychodzili po pomoc.

Pozostał aktywny także długo po osiągnięciu wieku emerytalnego. Właśnie ta zwyczajność stała się po jego śmierci jednym z najważniejszych elementów pamięci o nim.

„Journal du Dimanche”, opisując obchody dziesiątej rocznicy, używa w odniesieniu do jego życia określenia „świętość codzienności”. To być może najkrótsza odpowiedź na pytanie, dlaczego pamięć o Jacques’u Hamelu okazała się tak trwała. Nie była to historia człowieka przygotowującego się do heroicznego czynu, lecz historia księdza, który przez dziesięciolecia wykonywał swoją zwyczajną posługę, aż pewnego ranka przemoc wtargnęła do miejsca, w którym odprawiał Mszę.

Jacques Hamel w pamięci Republiki

Pamięć o zamordowanym księdzu nie pozostaje wyłącznie sprawą Kościoła katolickiego. Od początku miała również wymiar państwowy i republikański.

W dziesiątą rocznicę plac prowadzący do kościoła otrzymuje oficjalnie nazwę Parvis Jacques-Hamel. Przed świątynią odbywają się uroczystości z udziałem przedstawicieli władz państwowych, samorządowych i Kościoła. Oficjalny program miasta przewiduje udział m.in. mera Saint-Étienne-du-Rouvray Joachima Moyse’a, deputowanego Édouarda Bénarda, prefekta Normandii Jean-Benoît Albertiniego oraz premiera Sébastiena Lecornu.

Po przeciwnej stronie kościoła znajduje się stela poświęcona pokojowi i braterstwu, odsłonięta w 2017 roku przez Emmanuela Macrona. Właśnie tutaj koncentruje się świecka część pamięci o zamachu.

Powstają w ten sposób dwa sąsiadujące ze sobą miejsca pamięci. W kościele Jacques Hamel pozostaje kapłanem zabitym przy ołtarzu. Kilkadziesiąt metrów dalej Republika wspomina ofiarę terrorystycznego zamachu i przypomina o pokoju oraz braterstwie. Dziesięć lat po tragedii te dwa sposoby pamiętania nie konkurują ze sobą, lecz funkcjonują obok siebie.

Kościół pamięta o męczenniku

Centralnym wydarzeniem niedzielnych uroczystości jest Msza św. w kościele Saint-Étienne, której przewodniczy kard. Jean-Marc Aveline, arcybiskup Marsylii i przewodniczący Konferencji Episkopatu Francji. Liturgia jest transmitowana przez francuską telewizję. Po południu uczestnicy obchodów udają się natomiast do Bonsecours, gdzie Jacques Hamel został pochowany w kwaterze kapłanów. Dzień kończą nieszpory w tamtejszej bazylice.

Dla Kościoła pamięć o Jacques’u Hamelu od początku miała znaczenie wykraczające poza upamiętnienie ofiary terroryzmu. Już kilka tygodni po zabójstwie papież Franciszek mówił o nim jako o męczenniku.

Formalne uznanie męczeństwa wymaga jednak przeprowadzenia procesu kanonicznego. W przypadku Jacques’a Hamela papież zgodził się na odstąpienie od zwyczajowego pięcioletniego okresu, który powinien minąć od śmierci kandydata przed rozpoczęciem procesu beatyfikacyjnego.

Faza diecezjalna zakończyła się w 2019 roku. Dokumentacja przekazana do Watykanu liczy około 11 tysięcy stron. Przesłuchano kilkudziesięciu świadków i przeanalizowano setki homilii pozostawionych przez kapłana. Najważniejsze pytanie dotyczy tego, czy został zabity in odium fidei, a więc z nienawiści do wiary. Diecezja Rouen podkreśla, że właśnie w przypadku procesu prowadzącego do uznania męczeństwa Kościół bada, czy człowiek potrafił pozostać wierny aż do końca, odpowiadając na nienawiść świadectwem wiary.

Dziesięć lat później

Najbardziej przejmującym elementem dziesiątej rocznicy może być jednak nie wielka ceremonia, obecność przedstawicieli państwa ani nawet toczący się proces beatyfikacyjny.

Jest nim kilkaset metrów drogi między plebanią a kościołem.

Każdego roku ludzie przechodzą tę trasę w milczeniu. Odtwarzają zwyczajną drogę starszego księdza, który rankiem 26 lipca 2016 roku wyszedł z domu, aby odprawić Mszę św. Nie wiedział, że przechodzi ją po raz ostatni.

Dziesięć lat później Francja nadal tę drogę pamięta.

Arkadiusz Jordan
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 26 lipca 2026