
„Mistyczne ciało” Antychrysta
Ciało człowieka niezwykle rzadko cieszy się doskonałym zdrowiem i idealną równowagą. Również Mistyczne Ciało Chrystusa, które jest kontynuacją Jego wcielenia, nie jest wolne od trudnych doświadczeń i udręk. Już na samym początku istnienia chrześcijańskiej wspólnoty św. Paweł dokonał rozróżnienia między członkami Kościoła, którzy doświadczają radości, a tymi, którzy doświadczają utrapień – pisze Abp Fulton J. SHEEN
.Dostrzegł pewnego rodzaju symetrię między stanem pocieszenia a stanem udręki i zalecał, aby wszyscy członkowie Kościoła współuczestniczyli zarówno w cierpieniach, jak i w radościach, jakich doświadczają inni. Gdy czujemy na języku słodki smak, cieszy się całe ciało, a gdy głowa odczuwa ból, całe ciało cierpi.[1]
Taki stan Kościoła został zapowiedziany w przypowieściach
W przypowieściach Jezusa przedstawiony jest Kościół, który będzie przechodził okresy rozwoju, ale i okresy prześladowań. Nastaną czasy, w których wiele ryb zostanie zebranych do sieci, ale i czasy, w których moce ciemności będą chciały go zniszczyć. Przypowieści o ziarnku gorczycy i zaczynie ukazują wspólnotę Kościoła, która mimo skromnych początków w tajemniczy sposób wywiera wpływ na świat. Ale jest również przypowieść o kąkolu, która pokazuje, że zło istnieje obok dobra i rozwija się razem z nim. W arce były zarówno zwierzęta nieczyste, jak i czyste; złe ryby znajdowały się w tej samej sieci, co dobre; plewy leżały na tej samej podłodze, co ziarno; naczynia do użytku zaszczytnego, jak i naczynia do użytku niezaszczytnego stały w jednym domu. Kąkol rośnie na tym samym polu, co pszenica.
Trzeba jednak zaznaczyć, że przypowieść o chwaście nie stanowi dokładnego opisu zjawisk zachodzących we współczesnym świecie. Najprawdopodobniej odnosi się bowiem do ludzi, którzy należą do Kościoła, ale nie żyją zgodnie z jego duchem. Dobro i zło do końca czasów będą się ze sobą mieszać w widzialnym Kościele, ale w naszych czasach z[2]ło tworzy poza Kościołem własne „mistyczne” ciało.
Święty Tomasz z Akwinu przewidział powstanie „mistycznego ciała” Antychrysta, które ma być karykaturą Kościoła rozumianego jako Ciało Chrystusa. Zmartwychwstały Chrystus wywiera wpływ na swój Kościół zarówno od wewnątrz – oddziałując na jego członków – jak i od zewnątrz – prowadząc go do celu. Zdaniem Akwinaty diabeł postępuje podobnie. Jako głowa światowego zła używa środków zewnętrznych, aby osiągnąć swój cel, jakim jest odciągnięcie istot rozumnych od Boga. Święty Tomasz tłumaczy, że rządy szatana wcale nie muszą oznaczać, iż wszyscy świadomie poddają się jego woli. Niektórzy rzeczywiście są jej posłuszni w sposób świadomy, inni podążają za nią niemal bez przymusu, ponieważ idą za przykładem żołnierzy maszerujących za wodzem. Jednak to szatan jest głową wszystkiego, co złe, ponieważ jest w nim pełnia zła, tak jak w Chrystusie jest pełnia boskości.[3]
Siły zła działające w świecie różnią się od chwastu rosnącego na polu tym, że mają bardziej zorganizowany, zunifikowany charakter i – używając terminologii filozoficznej – posiadają własną „formę”. Komunizm dąży do odebrania człowiekowi duszy, która jest formą istoty rozumnej. Chce bowiem zaszczepić w nim nową formę. Rozprawiali o tym nad ciałem kard. Mindszentyego psychiatrzy, którzy otrzymali sowieckie wykształcenie: „Pozbędziemy się jego duszy i włożymy w niego duszę sowiecką. Będzie wyglądał jak Mindszenty, mówił jak Mindszenty, ale będzie człowiekiem sowieckim”[4]. Ofiarę tak długo poddaje się praniu mózgu, indoktrynacji i innym metodom niszczenia woli i intelektu, aż w końcu jest gotowa stać się kolejną komórką „mistycznego ciała” Antychrysta. W dzisiejszych czasach zło ma charakter zbiorowy, zorganizowany, „uspołeczniony”. W Ewangelii zostały opisane przypadki opętania indywidualnego. W naszej wypaczonej cywilizacji mamy do czynienia z opętaniem zbiorowym, w którym całe narody i rządy dostają się pod panowanie szatana. Kościół jest obecnie konfrontowany z filozofią, która działając z zewnątrz, gromadzi ludzi w zbiorowość poddaną kontroli absolutnej, a jednocześnie organizuje ich od wewnątrz, narzucając totalitarny sposób myślenia i zmuszając do rezygnacji z własnego zdania.
Minęły czasy herezji
Kościół prawdopodobnie nie będzie się już zmagał z żadną wielką herezją; nie będzie też przypuszczalnie kolejnej wielkiej schizmy. Komunizm jest spadkobiercą wszystkich rozłamów i herezji minionych stuleci. Skupia je wszystkie w sobie i prowadzi do ich logicznego zwieńczenia, czyli do zastąpienia Boga Antychrystem. W przyszłości Kościół nie będzie się zmagał z opozycją wewnętrzną, lecz z wrogiem zewnętrznym. Minęły czasy wojny domowej, która toczyła się między różnymi odłamami chrześcijaństwa. Od tej chwili będziemy doświadczać inwazji spoza obszaru kultury, spoza obszaru religii, spoza obszaru rozumu. Będziemy świadkami intronizacji człowieka zbiorowego, który zajmie miejsce Boga. W swojej proroczej wizji Milton pisał o trwaniu „Nocy Prastarej i Chaosu, przodków Natur, wpośród ciągłych wojen wrzawy i anarchii”[5].
Ludzie żyjący za żelazną kurtyną widzieli, jak Kościół instytucjonalny jest niszczony przez zło zbiorowe. Ludzie żyjący za kurtyną bambusową widzieli, jak ta sama barbarzyńska siła niszczy Kościół misyjny. Jedni i drudzy doświadczyli czegoś, co można nazwać lekcją braku możliwości dialogu.[6]
Jakże łatwo dojść do mylnego przekonania, że Chrystus i Baal, Bóg i Mammon mogą istnieć jeden obok drugiego! Ale przecież nawet jeśli nie będziemy się skarżyć, że bestia odgryza nam prawą rękę, wcale nie mamy gwarancji, że nie stracimy ręki lewej. Obecnie chyba dla wszystkich staje się jasne, że zawieranie kompromisu z komunizmem i brak reakcji na komunistyczne prześladowania były nonsensem, a nawet głupotą.
Celem komunistycznej filozofii jest odwrócenie wartości – tak, aby dobro stało się złem, a zło dobrem. Ani dyplomatyczne wybiegi, ani zagłuszanie słów potępienia nie powstrzymają komunizmu przed osiągnięciem celu, jaki sobie wyznaczył, czyli przed zniszczeniem – o ile okaże się to możliwe – Mistycznego Ciała Chrystusa. Stawka w tej walce jest tak wysoka, że trzeba będzie odwagi, aby stawić czoła jej konsekwencjom. Chrześcijanie muszą być gotowi na to, że staną się ofiarami bezlitosnych prześladowań. Gdy możliwości dialogu zostały wyczerpane, chrześcijanie są skazani albo na heroiczne życie, albo na męczeńską śmierć. „Ci, którzy należą do Chrystusa, muszą cierpieć prześladowania” (zob. J 15, 20).
Jezus zapowiedział, że tego, kto się Go zaprze przed ludźmi, tego zaprze się i On przed swoim Ojcem, który jest w niebie (zob. Mt 10, 33). Zasugerował w ten sposób, że próba uniknięcia zaangażowania także jest formą angażowania się, a jednocześnie dał do zrozumienia, że prowadzenie dialogu nie jest już możliwe. W Chinach brak zaangażowania ze strony wiernych nie chroni ich bynajmniej przed więzieniem, a nawet przed śmiercią. Komunizmu nie zadowala również samo wyparcie się Boga – komunizm domaga się buntu przeciw Stwórcy.
Istnieje różnica między tytanizmem negacji a tytanizmem buntu; pierwszy ma charakter nihilistyczny, drugi demoniczny. Nietzsche był tytanem negacji, ponieważ jego nihilizm oznaczał triumfalną akceptację świata nieskrępowanego ani przez moralność, ani przez Boga. On sam ujął to następująco: „Świat żyje sam sobą: ekskrementy jego są jego pożywieniem”[7]. Jednak w marksizmie tytanizm negacji przerodził się w tytanizm buntu, a bunt nabiera charakteru diabelskiego, gdy zmierza do narzucenia światu własnej woli albo do ogłoszenia buntownika Bogiem.
Komunizm – karykatura chrześcijaństwa
Ponieważ ideologia komunistyczna inspiruje do poświęceń; ponieważ rości sobie prawo do najgłębszych pokładów duszy, stając się nawet sędzią ludzkich sumień; ponieważ naucza doktryny zbawienia oraz udaje, że zna wszystkie życiowe problemy, a nawet że potrafi je rozwiązać, trzeba uznać, iż jest czymś więcej niż ustrojem gospodarczym. Jest religią. Nie jest jednak chrześcijańską herezją, lecz karykaturą chrześcijaństwa – przypomina je we wszystkich zewnętrznych cechach, ale różni się od niego duszą. Komunizm ma swoją Biblię, którą jest Kapitał Karola Marksa; ma swój grzech pierworodny, czyli kapitalizm; ma swoją mesjaniczną nadzieję, czyli wizję bezklasowego społeczeństwa i bezbożnej rasy; ma swoje prawo ofiary, czyli walkę klas. Ma też swoich kapłanów, czyli najwyższych komisarzy. Jest podobny do chrześcijaństwa we wszystkim oprócz jednego: kieruje nim nie Duch Chrystusa, lecz duch węża. Komunizm jest nowym Izraelem, nowym narodem wybranym – „mistycznym ciałem” Antychrysta.
Są jednak w komunizmie relatywnie autentyczne elementy. Chodzi na przykład o reakcję na indywidualizm, który sprawia, że człowiek staje się człowiekowi wilkiem. Ale jeszcze istotniejszą względną prawdą zawartą w komunizmie jest tęsknota za autentyczną wspólnotą. Ideologia komunistyczna wychodzi od słusznego założenia, że obecnie należy podkreślać znaczenie jedności w ramach społecznego porządku. Nie istnieje jednak tylko jeden sposób jednoczenia ludzi. I tu dochodzimy do błędu komunizmu. Istnieją mianowicie dwa rodzaje jedności: zorganizowana jedność techniczna, którą jest komunizm, oraz organiczna jedność duchowa, którą jest katolicyzm. Innymi słowy istnieje ciało społeczne, w którym dokonuje się dehumanizacja ludzkich jednostek w celach ekonomicznych. Ale istnieje również ciało społeczne, w którym zostaje zachowana duchowa godność człowieka, aby umożliwić mu osiągnięcie wiecznego szczęścia w Bogu.[8]
Nowy charakter kryzysu naszych czasów
Żaden z licznych kryzysów, jakich doświadczaliśmy w przeszłości, nie był podobny do obecnego. Kolejne odmiany herezji przybierały coraz bardziej żałosne i absurdalne formy, ale tym razem nie mamy do czynienia ze zwykłym przeniesieniem błędów jednego pokolenia na kolejne. Działanie złego ducha osiągnęło w XX wieku punkt kulminacyjny. Z mnożących się w przeszłości buntów, które pod niewinnymi hasłami reform były wymierzone przeciwko boskości Chrystusa, przeciwko Trójcy Świętej, przeciwko Eucharystii, narodził się potworny gigant. Marks stwierdził kiedyś, że reformacja XVI wieku zniszczyła „zewnętrznego księdza”, a „naszym celem jest zniszczenie księdza wewnętrznego, czyli duchowej natury człowieka”[9]. Kolejne serie błędów popełnianych na przestrzeni dziejów coraz bardziej wypaczały postać tego świata i prowadziły do coraz bardziej fundamentalnego odwrócenia wartości.[10]
Pewną nadzieję może dawać fakt, że w historii Kościoła wzrost aktywności misyjnej następował właśnie wtedy, gdy misjonarzom groziło prześladowanie lub męczeństwo. Współczesny człowiek chciał się obyć bez Boga, ale Bóg nie chciał się obyć bez człowieka i stał się człowiekiem. Dlatego Jego misjonarze nie zamierzają przyjąć do wiadomości, że ludzie dobrej woli na całym świecie mają być pozbawieni Boga objawionego w Jego Boskim Synu, Jezusie Chrystusie.
Wprawdzie dialog z komunizmem nie jest możliwy, ale możliwe jest męczeństwo pod rządami komunistów. Świat zachodni prowadzi rozmowy z komunizmem, a komunizm za każdym razem wychodzi z tych rozmów zwycięsko – najpierw w Polsce, a potem w wielu innych krajach. Nasi misjonarze, podobnie jak nasi politycy, udają się do komunistów. Nie po to jednak, aby prowadzić z nimi dialog, ale po to, aby doświadczać prześladowań i świadczyć o Chrystusie. Dzięki temu będą mogli za św. Pawłem powtórzyć słowa przynoszące chwałę:
Ja jeszcze bardziej [jestem sługą Chrystusa]! Bardziej przez trudy, bardziej przez więzienia; daleko bardziej przez chłosty, przez częste niebezpieczeństwa śmierci. Przez Żydów pięciokrotnie byłem bity po czterdzieści razów bez jednego. Trzy razy byłem sieczony rózgami, raz kamienowany (…). Często w podróżach, w niebezpieczeństwach na rzekach, w niebezpieczeństwach od zbójców, w niebezpieczeństwach od własnego narodu, w niebezpieczeństwach od pogan, w niebezpieczeństwach w mieście, w niebezpieczeństwach na pustkowiu, w niebezpieczeństwach na morzu, w niebezpieczeństwach od fałszywych braci; w pracy i umęczeniu, często na czuwaniu, w głodzie i pragnieniu, w licznych postach, w zimnie i nagości, nie mówiąc już o mojej codziennej udręce płynącej z troski o wszystkie Kościoły. Któż odczuwa słabość, bym i ja nie czuł się słabym? Któż doznaje zgorszenia, żebym i ja nie płonął? Jeżeli już trzeba się chlubić, będę się chlubił z moich słabości. Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ten, który jest błogosławiony na wieki, wie, że nie kłamię. W Damaszku namiestnik króla Aretasa rozkazał pilnować miasta Damasceńczyków, chcąc mnie pojmać. Ale przez okno spuszczono mnie w koszu przez mur i tak uszedłem rąk jego (2 Kor 11, 23–31).[11]
Kościół nie prezentuje optymistycznego podejścia w odniesieniu do historii ludzkości. Zawsze zapowiadał, że jej ostatecznym produktem będzie Antychryst, czyli skupienie się diabelskiego zła w duszach ludzi. Jedynym sposobem wyswobodzenia się z tego koszmaru będzie nie ustanowienie nowego porządku społecznego, lecz powtórne przyjście Chrystusa, który osądzi żywych i umarłych.

.Każdego roku, odczytując Ewangelię podczas Mszy Świętej, Kościół przypomina swoim dzieciom, że w tym świecie nie powstanie państwo idealne, ponieważ w tym samym czasie, gdy dobrzy ludzie sieją pszenicę, źli ludzie sieją kąkol. Jednemu i drugiemu będzie dane rosnąć aż do czasu żniw (zob. Mt 13, 24–30).[12] Musimy więc być niepraktyczni, ponieważ jest całkiem możliwe, że przystępujemy właśnie do ostatniej bitwy tego świata. Obowiązujący porządek obecnie rozpada się na naszych oczach. Nie przekażemy go kolejnym pokoleniom. Od teraz walka będzie toczyć się między braćmi w Chrystusie a towarzyszami w Antychryście. Armie już szykują się do bitwy.[13]
Fragment książki „O siłach zła”, wyd. espirit, 2026 r. [LINK]
[1] F.J. Sheen, Communism. The Demonic in History, w: Missions and the World Crisis, Milwaukee 1963, s. 17. [2] Nota redakcyjna: tekst ten został napisany w 1963 roku. [3] Zob. Tomasz z Akwinu, Suma Teologiczna, dz. cyt., s. 90–91 (ST III, q. 8, a. 8). [4] Nota redakcyjna: kard. József Mindszenty (1892–1975) był wielokrotnie aresztowany i prześladowany przez komunistyczne władze podczas drugiej wojny światowej i po jej zakończeniu. [5] J. Milton, Raj utracony, tłum. W. Bartkiewicz, Warszawa 1902, s. 77. [6] F.J. Sheen, Communism. The Demonic in History, dz. cyt., s. 18–20. [7] F. Nietzsche, Wola mocy, tłum. K. Drzewiecki, S. Frycz, https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/nietzsche-wola-mocy/ [dostęp: 22.01.2026]. [8] The Mystical Body (or, The Church and Communism), wrzesień 1935 roku, maszynopis udostępniony dzięki uprzejmości The Fulton J. Sheen Collection, Archives of the Diocese of Rochester. [9] K. Marks, Przyczynek do krytyki heglowskiej filozofii prawa. Wstęp, https://www.marxists.org/polski/marks-engels/1843/krytyka-hegel-fil-prawa.htm [dostęp: 22.01.2026]. [10] F.J. Sheen, Communism. The Demonic in History, dz. cyt., s. 22. [11] Tamże, s. 23–24. [12] Tenże, Deklaracja podległości, tłum. Z. Kasprzyk, Kraków 2024. [13] The Mystical Body, dz. cyt.





