Europa ma już 650 satelitów gotowych do działania. OneWeb zmienia układ sił

OneWeb europejska konstelacja satelitów

OneWeb to około 650 działających satelitów na niskiej orbicie okołoziemskiej, obsługujących rządy, wojsko, przedsiębiorstwa, lotnictwo i transport morski. Opublikowany w „Le Figaro” 8 września 2026 r. tekst gen. Serge’a Cholleya przypomina, że Europa nie zaczyna walki o suwerenność satelitarną od zera, choć nadal nie posiada skali, własnego systemu wynoszenia i masowego rynku porównywalnych ze Starlinkiem.

.Tekst gen. Serge’a Cholleya jest odpowiedzią na coraz częściej powtarzaną diagnozę, zgodnie z którą Europa przespała rozwój internetu satelitarnego i pozostaje bezbronna wobec przewagi amerykańskiego Starlinka oraz powstającego rosyjskiego systemu Rassvet. Francuski generał nie zaprzecza skali technologicznego i przemysłowego wyzwania, lecz przypomina o elemencie często pomijanym w europejskiej debacie: działającej już konstelacji OneWeb, zarządzanej przez francuskiego operatora Eutelsat.

Debata prowadzona na łamach „Le Figaro” pozwala doprecyzować wcześniejszą diagnozę „Wszystko co Najważniejsze”, że Europa przespała pierwszy etap wojny satelitarnej. Kontynent rzeczywiście nie zbudował systemu o skali, tempie rozwoju i dostępności Starlinka, nie oznacza to jednak, że nie posiada żadnej operacyjnej infrastruktury na niskiej orbicie okołoziemskiej. OneWeb nie rozwiązuje wszystkich problemów Europy, ale sprawia, że jej punktem wyjścia nie jest już projekt na papierze, lecz sieć około 650 satelitów, która może być wykorzystywana przez rządy, wojsko, przedsiębiorstwa, lotnictwo i transport morski.

OneWeb nie jest mniejszą kopią Starlinka

Najbardziej widoczna różnica pomiędzy Starlinkiem i OneWebem dotyczy liczby satelitów. Na początku września 2026 r. sieć SpaceX obejmowała już ponad 11 tys. aparatów na orbicie, podczas gdy europejska konstelacja składa się z około 650 satelitów. Zestawienie tych liczb robi ogromne wrażenie, lecz nie oddaje całej różnicy pomiędzy systemami, które powstały według innych założeń, operują na różnych wysokościach i obsługują odmienne grupy klientów.

Starlink rozwijał się przede wszystkim jako masowa usługa szerokopasmowego internetu, sprzedawana gospodarstwom domowym i użytkownikom indywidualnym. OneWeb skoncentrował się na klientach instytucjonalnych, przedsiębiorstwach, operatorach telekomunikacyjnych, administracji publicznej oraz sektorach lotniczym i morskim. Ta różnica nie jest wyłącznie kwestią marketingową, ponieważ to właśnie instytucje państwowe, infrastruktura krytyczna i siły zbrojne potrzebują gwarantowanych parametrów, bezpiecznych terminali oraz jasno określonych zasad dostępu w czasie kryzysu.

Satelity OneWebu krążą na wysokości około 1200 km, a więc wyraźnie wyżej niż większość satelitów Starlinka, rozmieszczonych na orbitach położonych około 550 km nad Ziemią. Wyższa orbita pozwala jednemu aparatowi obejmować większy obszar, dlatego porównywanie systemów jedynie na podstawie liczby satelitów prowadzi do uproszczonych wniosków. Nie zmienia to faktu, że mniejsza konstelacja ma ograniczoną przepustowość i wymaga odpowiednio rozwiniętej infrastruktury naziemnej, lecz liczby 650 i 11 tys. nie oznaczają automatycznie, że Starlink jest siedemnaście razy użyteczniejszy.

„Wszystko co Najważniejsze” już w marcu 2025 r. analizowało, czy Eutelsat mógłby zastąpić Starlinka na Ukrainie. Ówczesne szacunki wskazywały, że dostarczenie około 40 tys. terminali zajęłoby europejskiemu operatorowi mniej więcej dwa miesiące, zarazem jednak sama firma przyznawała, że nie może natychmiast przejąć całego ruchu obsługiwanego przez SpaceX. OneWeb jest więc realną alternatywą i dodatkowym kanałem łączności, ale nie pełnym zamiennikiem amerykańskiego systemu w każdej skali oraz przy każdym rodzaju zastosowania.

Suwerenność oznacza możliwość wyboru

Najważniejszym pytaniem nie jest to, czy Europa potrafi zbudować dokładną kopię Starlinka, lecz czy w sytuacji wojny, katastrofy albo konfliktu politycznego może utrzymać łączność bez zgody jednego zagranicznego operatora. Wojna na Ukrainie pokazała, że kontrola nad zasadami dostępu do konstelacji satelitarnej może bezpośrednio wpływać na dowodzenie jednostkami, przesyłanie danych z dronów, funkcjonowanie administracji i działanie infrastruktury krytycznej. Właściciel sieci przestaje być wówczas wyłącznie usługodawcą, a staje się jednym z uczestników układu strategicznego.

Nie oznacza to, że Europa powinna zrezygnować ze Starlinka albo traktować amerykańskie firmy jak przeciwników. Odporność polega na utrzymaniu kilku niezależnych kanałów, pomiędzy którymi można przenosić ruch, a nie na zastąpieniu jednej wyłącznej zależności inną. Wojsko powinno móc korzystać równocześnie z systemów państwowych, komercyjnych konstelacji LEO, tradycyjnych satelitów geostacjonarnych, sieci naziemnych i innych środków łączności, ponieważ każdy z nich może zostać zakłócony, uszkodzony albo czasowo przeciążony.

Francja uznała Eutelsat za element infrastruktury strategicznej i zaczęła przekładać tę deklarację na decyzje kapitałowe oraz wojskowe. Państwo francuskie zwiększyło swój udział w spółce do około 29,6 proc., a w 2026 r. zablokowało sprzedaż należących do operatora anten naziemnych, uznając je za aktywa ważne dla bezpieczeństwa. Wcześniej francuskie siły zbrojne podpisały z Eutelsatem dziesięcioletnią umowę o wartości sięgającej miliarda euro, zapewniając sobie dostęp do zdolności OneWebu oraz dając operatorowi długoterminowego klienta instytucjonalnego.

Znaczenie ma nie tylko liczba działających satelitów, lecz także zdolność ich systematycznej wymiany. Eutelsat zamówił w Airbusie 340 nowych aparatów, co razem z wcześniejszym zamówieniem daje 440 satelitów przeznaczonych do odnowienia oraz rozbudowania konstelacji. Nakłady na ten etap programu szacowano na 2–2,2 mld euro do 2029 r., co pokazuje, że utrzymanie suwerenności satelitarnej nie jest jednorazowym zakupem, lecz ciągłym procesem produkcji, wynoszenia na orbitę i zastępowania starzejącej się infrastruktury.

OneWeb dzisiaj i IRIS² jutro

OneWeb i IRIS² nie powinny być traktowane jako dwa konkurencyjne pomysły na europejską łączność. Pierwszy system jest działającą konstelacją komercyjną, która może już obecnie obsługiwać rządy i klientów profesjonalnych, drugi natomiast ma zostać od początku zaprojektowany wokół potrzeb bezpieczeństwa, odporności i europejskiej kontroli. OneWeb może zatem pełnić funkcję pomostu, pozwalającego nie czekać bezczynnie do czasu osiągnięcia operacyjności przez nową infrastrukturę Unii Europejskiej.

Pierwotna architektura IRIS², opisana w umowie koncesyjnej podpisanej z konsorcjum SpaceRISE, obejmowała 290 satelitów na kilku orbitach. Gen. Serge Cholley wskazuje w „Le Figaro”, że po rozszerzeniu programu główna konstelacja ma liczyć 348 aparatów, z Eutelsatem jako liderem segmentu niskoorbitalnego. Różne liczby pojawiające się w dokumentach i publikacjach odnoszą się więc do kolejnych etapów oraz modyfikacji przedsięwzięcia, a nie do całkowicie odmiennych programów.

Konsorcjum SpaceRISE tworzą Eutelsat, luksemburski SES oraz hiszpański Hispasat, wspierane przez europejskie przedsiębiorstwa przemysłu kosmicznego i telekomunikacyjnego, w tym Airbus, Thales Alenia Space, OHB, Orange, Deutsche Telekom i Telespazio. Pierwsze satelity mają trafić na orbitę w 2029 r., natomiast uruchamianie usług przewidziano od 2030 r. Szczegółowe założenia programu oraz polski udział w przedsięwzięciu wyjaśnia rozmowa z dr. Jakubem Bochińskim „Czym jest IRIS2?”.

Polska przeznaczyła na udział w europejskim programie około 2,8 mld zł ze środków KPO, licząc na większą obecność krajowego przemysłu w budowie satelitów oraz infrastruktury naziemnej. Creotech Instruments zapowiada zwiększenie zdolności produkcyjnych do ponad 40 satelitów rocznie od 2029 r., a polskie podmioty zdobywają doświadczenie przy konstelacjach PIAST, Mikroglob i CAMILA. Z punktu widzenia Polski stawką nie jest wyłącznie dostęp do gotowej europejskiej usługi, lecz wejście do łańcucha dostaw, który przez następne dekady będzie wymagał kolejnych generacji urządzeń, podzespołów i oprogramowania.

Europejczycy chcą wspólnego bezpieczeństwa

Nie istnieje reprezentatywny europejski sondaż pytający wprost o OneWeb albo liczbę satelitów w programie IRIS², ale badania opinii publicznej pokazują szerokie poparcie dla wspólnego budowania bezpieczeństwa. W wiosennym Eurobarometrze z 2025 r. 81 proc. obywateli Unii popierało wspólną politykę bezpieczeństwa i obrony, co było najwyższym wynikiem od 2004 r. Jednocześnie 77 proc. uważało rosyjską agresję na Ukrainę za zagrożenie dla bezpieczeństwa Unii, a 72 proc. popierało sankcje gospodarcze wobec Rosji.

W kolejnym europejskim badaniu, przeprowadzonym w listopadzie 2025 r., 69 proc. respondentów opowiedziało się za zwiększeniem roli Unii w zapewnianiu bezpieczeństwa w czasie globalnych kryzysów, 87 proc. oczekiwało bardziej zdecydowanej europejskiej dyplomacji, a 90 proc. chciało bardziej zjednoczonego działania państw członkowskich wobec najważniejszych wyzwań. Wyniki te nie stanowią automatycznego poparcia dla każdego kosztu IRIS², pokazują jednak, że budowa wspólnej infrastruktury bezpieczeństwa odpowiada na oczekiwania znacznej części społeczeństw.

Znacznie więcej podziałów ujawnia się wtedy, gdy pytanie dotyczy konkretnych wydatków. W badaniu Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych zwiększenie nakładów obronnych popierało po 70 proc. badanych w Polsce i Danii, 57 proc. w Wielkiej Brytanii, 47 proc. w Niemczech, 46 proc. w Hiszpanii oraz 45 proc. we Francji, ale tylko 17 proc. we Włoszech. Europa posiada więc polityczny mandat do wzmacniania wspólnego bezpieczeństwa, lecz nadal nie uzgodniła, jak podzielić koszty, zamówienia i korzyści przemysłowe.

Ten rozdźwięk ma bezpośrednie znaczenie dla projektów kosmicznych. Konstelacja nie powstaje dzięki samej zgodzie na ogólną ideę autonomii, lecz dzięki wieloletnim kontraktom, stabilnemu finansowaniu, seryjnej produkcji i regularnym startom. Państwa europejskie mogą popierać wspólne bezpieczeństwo, a równocześnie rywalizować o fabryki, miejsca pracy, zamówienia i kontrolę nad poszczególnymi elementami systemu.

Największą przewagą Ameryki jest cały ekosystem

Europa posiada satelity, przedsiębiorstwa, centra badawcze i działające systemy, nadal jednak ustępuje Stanom Zjednoczonym pod względem skali całego ekosystemu. SpaceX nie tylko produkuje aparaty Starlinka, lecz także dysponuje własnymi rakietami, przeprowadza starty z niespotykaną wcześniej częstotliwością, obsługuje miliony klientów i wykorzystuje przychody z usług do finansowania kolejnych generacji infrastruktury. Każdy z tych elementów wzmacnia pozostałe, obniżając koszty oraz skracając czas od projektu do działania na orbicie.

OneWeb pozostaje w tym zakresie bardziej zależny od partnerów. Do budowy konstelacji wykorzystywano rosyjskie rakiety Sojuz, indyjskie LVM3 oraz amerykańskie Falcony 9, co pokazuje, że posiadanie satelitów nie jest równoznaczne z pełną niezależnością dostępu do kosmosu. Europa odzyskała własną ciężką rakietę wraz z wejściem do służby Ariane 6, ale dopiero regularne starty, większa liczba zamówień i rozwój mniejszych prywatnych operatorów mogą zapewnić kontynentowi trwałą swobodę działania.

„Wszystko co Najważniejsze” zwracało już uwagę, że publiczne nakłady na sektor kosmiczny w Stanach Zjednoczonych są około pięć razy większe niż w Europie. Państwa Europejskiej Agencji Kosmicznej zdecydowały wprawdzie o zwiększeniu trzyletniego budżetu ESA o 30 proc., do 22,1 mld euro, lecz sam wzrost finansowania nie rozwiąże problemu rozproszonych zamówień i narodowej rywalizacji. Niemcy rozwijają własny plan wojskowej sieci około 100 satelitów, wart nawet 10 mld euro, co może zwiększyć odporność Europy, ale może również prowadzić do dublowania zdolności budowanych w ramach IRIS².

Szerszy obraz tej rywalizacji przedstawia tekst „Kosmos jako nowe pole rywalizacji mocarstw”. Łączność jest tylko jednym z elementów infrastruktury orbitalnej, obok nawigacji, obserwacji Ziemi, ostrzegania przed atakiem, rozpoznania i synchronizacji systemów wojskowych. Państwo pozbawione dostępu do tych zdolności może zachować formalną suwerenność, a jednocześnie utracić możliwość samodzielnego reagowania w najważniejszych godzinach kryzysu.

Europa posiada punkt wyjścia, ale nie może pomylić go z metą

Gen. Serge Cholley ma rację, gdy na łamach „Le Figaro” sprzeciwia się przedstawianiu Europy jako kontynentu całkowicie nieobecnego na niskiej orbicie okołoziemskiej. OneWeb istnieje, działa i stanowi zasób, którego nie posiada dziś żaden inny zachodni region poza Ameryką Północną. Francuski generał nie unieważnia jednak diagnozy o europejskim zapóźnieniu, lecz skłania do jej doprecyzowania: Europa nie przespała całej rewolucji satelitarnej, ale zbyt późno uznała jej skalę, tempo oraz militarne konsekwencje.

Tekst opublikowany w „Le Figaro” warto więc czytać nie jako dowód, że europejski problem został rozwiązany, lecz jako argument przeciwko strategicznemu fatalizmowi. Europa nie musi od podstaw wymyślać alternatywy dla Starlinka, ponieważ posiada OneWeb, rozwija GOVSATCOM i przygotowuje IRIS², nadal jednak musi zapewnić tym systemom terminale, finansowanie, ochronę infrastruktury naziemnej, regularny dostęp do rakiet oraz wystarczającą liczbę instytucjonalnych klientów. OneWeb dzisiaj i IRIS² jutro mogą stać się filarami europejskiej suwerenności, pod warunkiem że kontynent potraktuje działające 650 satelitów nie jako powód do samozadowolenia, lecz jako początek budowy odpornego systemu.

Andrzej F. Litwiński

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 9 września 2026