Polska musi uczynić atom jednym z filarów swojej energetyki [prof. Kamil FEDUS]

Kamil FEDUS

Czterdzieści lat po katastrofie w Czarnobylu jej skutki wciąż silniej oddziałują na zbiorową wyobraźnię niż na realne bezpieczeństwo energetyczne. Zdaniem fizyka z UMK w Toruniu, prof. Kamila Fedusa, współczesna energetyka jądrowa – dzięki postępowi technologicznemu i rygorystycznym normom – należy dziś do najbezpieczniejszych i najbardziej stabilnych źródeł energii.

Dziedzictwo strachu silniejsze niż fakty

Prof. Kamil Fedus z Wydziału Fizyki UMK w Toruniu ocenił, że współczesne nastawienie do energetyki jądrowej stopniowo się zmienia, choć cień Czarnobyla pozostaje silny. Katastrofa – będąca bezsprzecznie tragedią – trwale zmieniła sposób postrzegania atomu.

Do katastrofy w elektrowni atomowej w Czarnobylu doszło 26 kwietnia 1986 roku. Wybuch czwartego reaktora doprowadził do skażenia części terytoriów Ukrainy i Białorusi. Substancje radioaktywne dotarły nad Skandynawię, Europę Środkową, w tym Polskę, a także na południe kontynentu – do Grecji i Włoch. W strefie wokół Czarnobyla do dziś obowiązuje zakaz osiedlania się ludzi.

Energetyka jądrowa przestała być po tej katastrofie symbolem postępu i technologicznej ambicji, a zaczęła kojarzyć się z ryzykiem, chorobami popromiennymi i katastrofą. W ocenie fizyka to właśnie ten mentalny efekt jest dziś jej najtrwalszym dziedzictwem.

Bezpieczeństwo i geopolityka

Zdaniem prof. Kamila Fedusa myślenie o wpływie katastrofy na życie setki czy tysiące kilometrów od elektrowni jest w wielu aspektach błędne. Współczesne realia energetyczne wymagają chłodnej kalkulacji, nie emocjonalnych reakcji.

W warunkach narastających napięć geopolitycznych oraz niestabilności surowcowej – widocznej choćby przy blokadzie cieśniny Ormuz – rośnie znaczenie stabilnych źródeł energii. Przy rosnącym zapotrzebowaniu na energię elektryczną atom jawi się jako jedno z najbardziej przewidywalnych rozwiązań.

Prof. Kamil Fedus podkreślił, że przy obecnych normach bezpieczeństwa i poziomie zaawansowania technologicznego energetyka jądrowa należy do najbezpieczniejszych sektorów. Współczynnik śmiertelności wśród operatorów elektrowni atomowych jest ponad stukrotnie niższy niż w przypadku elektrowni węglowych.

Polska między węglem a atomem

W ocenie prof. Kamila Fedusa Polska, dążąc do stabilności energetycznej, powinna uczynić atom jednym z filarów swojego systemu. Obecnie kraj nadal opiera się na energetyce węglowej, której koszty rosną wraz z koniecznością eksploatacji coraz głębszych pokładów.

Choć odnawialne źródła energii rozwijają się dynamicznie, nie są w stanie samodzielnie zabezpieczyć potrzeb przemysłu, gospodarki i gospodarstw domowych. W tym kontekście energetyka jądrowa stanowi nie tylko alternatywę, ale i konieczne uzupełnienie systemu.

Energia wyzwalana z jednego grama uranu odpowiada energii uzyskanej ze spalania trzech ton węgla, co pokazuje skalę efektywności tego źródła.

Liczby kontra narracje

Prof. Kamil Fedus zwrócił uwagę, że jednym z najbardziej przerysowanych aspektów katastrofy pozostaje liczba ofiar. Odwołując się do ustaleń Komitet Naukowy ONZ ds. Skutków Promieniowania Atomowego, wskazał, że 134 osoby – pracownicy elektrowni i ratownicy – zostały narażone na bardzo wysokie dawki promieniowania, co doprowadziło do rozwoju ostrej choroby popromiennej.

W krótkim czasie zmarło około 30 osób. W jego ocenie również dane dotyczące wzrostu zachorowań na raka tarczycy bywają interpretowane w sposób uproszczony, bez uwzględnienia rosnącej skali badań profilaktycznych.

Między wiedzą a emocjami

Ekspert podkreślił, że strach związany z katastrofą w Czarnobylu często wynika z niezrozumienia mechanizmów działania promieniowania, w tym jego zależności od odległości i czasu ekspozycji.

Zwrócił również uwagę, że dane dotyczące katastrofy bywają wyolbrzymiane, szczególnie przez środowiska sceptyczne wobec energetyki jądrowej. W efekcie debata publiczna nadal oscyluje między faktami a emocjami, co utrudnia racjonalną ocenę roli atomu we współczesnym świecie.

PAP/Tomasz Więcławski/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 25 kwietnia 2026