Prof. Ryszard BUGAJ we „Wszystko co Najważniejsze”

Prof. Ryszard Bugaj we „Wszystko co Najważniejsze”

22 lutego 1944 r. urodził się prof. Ryszard BUGAJ, polski polityk i ekonomista, działacz opozycji antykomunistycznej w okresie PRL. Redakcja przypomina z tej okazji wybrane teksty autorstwa prof. Ryszarda BUGAJA opublikowane na łamach „Wszystko co Najważniejsze”.

Czy Polska może stać się państwem dobrobytu?

.„Nie jest moim celem (nie mam zresztą koniecznych kompetencji), by zaproponować choćby w zarysie program przebudowy polskiego państwa opiekuńczego. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na cztery kluczowe kwestie: podatki, ubezpieczenia emerytalne, ochronę zdrowia i edukację” – pisze prof. Ryszard BUGAJ w tekście „Czy Polska może stać się państwem dobrobytu?”.

Jak podkreśla, „podatki nie tylko mają rozstrzygające znaczenie dla wielkości środków, jakimi dysponuje państwo, ale mogą też być instrumentem ograniczającym nierówności dochodowe generowane przez wolny rynek. Obecnie poziom opodatkowania jest w Polsce relatywnie niski, a system podatkowy jest degresywny. Szczególnie ta ostatnia cecha powinna być odrzucona. Wprowadzenie zmian gwarantujących realnie progresywny charakter obciążeń podatkiem PIT wymaga przede wszystkim rezygnacji z jego wersji liniowej dostępnej samozatrudnionym. Nie widać też poważnych argumentów za utrzymaniem niskiej maksymalnej stawki podatku PIT. Nie ma również powodów, by nie zintegrować dochodów z pracy i dochodów »kapitałowych« i nie obciążać ich jednolitą stawką według skali progresywnej”.

„Obecnie w systemie ubezpieczeń działa mechanizm redystrybucji na rzecz osób zamożniejszych. Oczywiście należy to zmienić. Chyba najlepiej poprzez wprowadzenie zasady, że świadczenie względem wielkości »kapitału emerytalnego« byłoby określane w sposób degresywny” – twierdzi prof. Ryszard BUGAJ.

„W 2020 roku partie polityczne licytowały się na postulaty podwyższenia wskaźnika udziału wydatków na służbę zdrowia w stosunku do PKB. Ale licytację wygrał chyba Strajk Kobiet postulatem 10 proc. PKB. Wzrost nakładów jest bez wątpienia konieczny, lecz jest przecież także problem efektywności systemu ochrony zdrowia. W Polsce już od lat ochrona zdrowia jest w znacznej części sprywatyzowana. Duża część podmiotów ochrony zdrowia należy do samorządów. Państwo (za pośrednictwem NFZ-etu) jest przede wszystkim płatnikiem – kontraktuje wszelkiego rodzaju usługi i płaci za ich wykonanie według »cen urzędowych«” – twierdzi prof. Ryszard BUGAJ.

„I ostatnia kwestia, która ma kluczowe znaczenie: system edukacji. Pomijam tu sprawę programów i metod nauczania. W kontekście funkcji państwa opiekuńczego istotna jest zdolność systemu edukacyjnego do »wyrównania szans«. Tę funkcję polski system edukacji pełni w bardzo ograniczonym zakresie. Już na poziomie podstawowym, a bardziej jeszcze na poziomie średnim dokonuje się selekcja: dzieci i młodzież z rodzin uboższych zostają w tyle. Na poziomie wyższym może się kształcić każdy, ale tylko część bezpłatnie. Pozostali pod warunkiem, że za wykształcenie – na ogół marne – zapłacą. Państwo musi więc znaleźć znacznie więcej pieniędzy na edukację na wszystkich szczeblach. Ale konieczne jest też ustanowienie kontroli nad jakością kształcenia na poziomie wyższym – obecnie dyplomy są często »kupowane«. Jest też problem efektywności nakładów na kształcenie na poziomie wyższym. Rozważenia wymaga wprowadzenie umarzalnych (pod warunkiem »odpracowania« określonego okresu w kraju) kredytów dla studentów” – pisze prof. Ryszard BUGAJ.

Ruch prostych wartości

.W tekście „Ruch prostych wartości” prof. Ryszard BUGAJ stwierdza, że „pierwsza Solidarność to był ideowy, ale też bardzo żywiołowy ruch, zakorzeniony w prostych wartościach. Opierał się na jednym przekonaniu: że mamy rację. Stały za tym marzenia o kraju, który będzie rządzony demokratycznie, który pozwoli nam lepiej żyć. Wiedzieliśmy, że mamy rację z naszą wizją Polski – tylko nie wiedzieliśmy, jak doprowadzić do tego, by się ona ziściła. Ale właśnie to przekonanie o naszej racji sprawiało, że Solidarność popierały miliony Polaków”.

Jak dodaje, „rok 1980 niezbicie dowiódł, że Polacy ostatecznie utracili wiarę w to, że komunizm jest systemem, który pozwoli im lepiej żyć. Jeszcze 10 lat wcześniej było inaczej. Wtedy – też na Wybrzeżu – wybuchły protesty przeciwko władzy, ale nowy I sekretarz Edward Gierek z protestującymi umiał jeszcze znaleźć wspólny język. Zawarł z nimi nieformalną umowę, która brzmiała: zaufajcie mi, od tej pory partia będzie rządzić dobrze. Ale zawiódł. Dlatego w 1980 r. tego typu porozumienie było niemożliwe. Wtedy już nikt nie chciał takiego kontraktu, jaki Gierek zaproponował w 1970 r. Rozumieliśmy, że musimy stworzyć własną organizację, która będzie w stanie wpływać na władze. Właśnie z tego przekonania narodziła się idea Solidarności”.

Nawiązując do dalszych losów Solidarności prof. Ryszard BUGAJ pisze, że „na dłuższą metę ruch odwołujący się do idei sprawiedliwości społecznej nie mógł swoją nazwą firmować reform opierających się na neoliberalnej doktrynie. To była sprzeczność. Z tego powodu coraz mniej Polaków popierało ten ruch. Dramatycznie powiększyły się różnice zdań co do pożądanego modelu związku w systemie demokratycznego kapitalizmu, który ukształtował się w Polsce”.

Narasta polaryzacja. Gasną nadzieje wiązane z demokracją

.„Nic nie jest przesądzone, ale niebezpiecznie zbliżamy się do anarchizacji życia politycznego” – pisze prof. Ryszard BUGAJ w tekście „Narasta polaryzacja. Gasną nadzieje wiązane z demokracją”.

Jak podkreśla, „przez wiele lat głównym źródłem frustracji politycznej wielu Polaków była sytuacja, którą dało się opisać jednym zdaniem: »nieważne, jak głosujesz, z urny zawsze wychodzi Balcerowicz«. Od 2015 r. z tej urny nieprzerwanie wychodzi Kaczyński. Polska klasa średnia, która w swojej masie zaczęła się kształtować, organizować dopiero po 1989 r. źle to przyjmuje. Z wielu powodów. Jest ona bardziej liberalna niż poglądy zwolenników PiS, jest także w mniejszym stopniu beneficjentem zmian, które rządy tej partii wprowadzają. To dzięki poparciu innych grup społecznych, których pozycję i poglądy PiS docenił, zdobywał on władzę w kolejnych wyborach”.

Prof. Ryszard BUGAJ pisze, że „te podziały stają się mocno widoczne, gdy w dyskusji publicznej pojawia się temat aborcji. Z perspektywy osób uczestniczących w protestach organizowanych przez Strajk Kobiet, zdecydowanie należę do pokolenia określanego jako »dziadersi«. W dyskusje o liberalizacji prawa aborcyjnego angażowałem się już w latach 90. Byłem – i jestem nadal – niechętny daleko idącym postulatom zgłaszanym przez środowiska prawicowe. Więcej, sympatyzuję (choć z zastrzeżeniami) z generalnym postulatem liberalizacji warunków dotyczących przerywania ciąży”.

„Uczestniczyłem aktywnie w pracach nad obecnie obowiązującą konstytucją. W ich trakcie pojawiła się też dyskusja o tym, jak uregulować kwestię przerywania ciąży, ale nie zdecydowano się na przyjęcie jednoznacznego zapisu. Z oportunizmu. Zwyciężyło przekonanie, że tej kwestii nie należy doprecyzowywać – obojętnie w którą stronę – bo doprowadzi to do kłótni wszystkich ze wszystkimi” – dodaje prof. Ryszard BUGAJ.

„Być może, wyczerpała się zdolność ukształtowanego po roku 1989 systemu demokratycznego do rozwiązywania obecnych konfliktów. Bo też system demokratyczny jest efektywny tylko gdy spełnione są dwa warunki. Po pierwsze, konflikty nie są tak głębokie, że żaden kompromis nie może być osiągnięty, a po drugie uczestnicy konfliktów akceptują »reguły gry«” – pisze prof. Ryszard BUGAJ.

WszystkoCoNajważniejsze/SN

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 22 lutego 2024