Rosja buduje własnego Starlinka chcąc odebrać Ukrainie przewagę

Rassvet rosyjski Starlink

Rosyjska konstelacja Rassvet nie jest jeszcze odpowiednikiem Starlinka pod względem liczby satelitów, zasięgu ani dostępnej przepustowości. Jej szybka rozbudowa pokazuje jednak, że Moskwa wyciągnęła z wojny w Ukrainie jedną z najważniejszych lekcji: państwo, które nie kontroluje własnej łączności satelitarnej, oddaje część swobody działania zagranicznemu dostawcy. Przyszłość wojny zależy więc nie tylko od liczby dronów i pocisków, lecz także od tego, kto może połączyć je z dowództwem, przekazać współrzędne celu i utrzymać przepływ danych mimo zniszczenia infrastruktury naziemnej.

.Wojna w Ukrainie stała się pierwszym konfliktem na taką skalę, w którym komercyjna konstelacja satelitów niskoorbitalnych została włączona w codzienne działanie armii. Starlink nie jest klasycznym systemem uzbrojenia, ale bez zapewnianej przez niego łączności trudniejsze stają się rozpoznanie, sterowanie bezzałogowcami, przesyłanie obrazu z pola walki, logistyka oraz koordynowanie oddziałów. To dlatego przestrzeń kosmiczna przestała być jedynie zapleczem wojny i stała się jedną z jej najważniejszych domen.

Francuski dziennik „Le Figaro” zwrócił uwagę na zabiegi Wołodymyra Zełenskiego o rozszerzenie możliwości wykorzystywania Starlinka nad terytorium Rosji, co pozwoliłoby Ukrainie skuteczniej kierować dronami dalekiego zasięgu. Sprawa wykracza jednak poza bieżące negocjacje Kijowa z Waszyngtonem i SpaceX. Pokazuje, że w nowoczesnym konflikcie geograficzną granicę działania systemu wojskowego może wyznaczać nie tylko państwo i dowództwo, lecz także właściciel prywatnej platformy technologicznej.

Rassvet nie jest jeszcze rosyjskim Starlinkiem

Rassvet powstaje w rosyjskiej spółce Biuro 1440, która w 2023 i 2024 r. przeprowadziła dwie misje eksperymentalne, sprawdzając między innymi łączność pomiędzy satelitami, terminalami naziemnymi i infrastrukturą operatorską. W marcu 2026 r. na niską orbitę okołoziemską wyniesiono pierwszą grupę 16 satelitów serii operacyjnej. Publicznie dostępne dane na temat dalszych startów nie są całkowicie spójne, dlatego najbezpieczniej mówić o co najmniej 16 działających aparatach, a nie o gotowej konstelacji zdolnej zapewniać ciągłą obsługę pola walki.

Zastępca szefa ukraińskiego wywiadu wojskowego gen. Wadym Skibicki powiedział w rozmowie z RBC-Ukraine, że Rosja rozwija system szybciej, niż wcześniej zakładano. Według przedstawionych przez niego danych konstelacja miałaby liczyć 292 satelity w 2027 r. i 924 w 2035 r., choć realizacja takiego planu będzie wymagała utrzymania wysokiego tempa produkcji oraz startów rakiet; informacje te przytoczył również Reuters. Obecnie Rassvet może zapewniać łączność jedynie w ograniczonych przedziałach czasu, gdy odpowiednio położony satelita przelatuje nad danym obszarem, a pełne pokrycie wymagałoby rozmieszczenia setek urządzeń.

Ambicje techniczne programu są znacznie większe niż jego dzisiejsze możliwości. Biuro 1440 zapowiada docelową przepustowość sięgającą 1 gigabita na sekundę dla terminala i opóźnienie nieprzekraczające 70 milisekund, natomiast wcześniejsze próby obejmowały także laserową łączność międzysatelitarną oraz rozwiązania oparte na standardzie 5G NTN. „Wired” podkreślał zarazem, że rosyjski projekt musi pokonać bariery przemysłowe, finansowe i produkcyjne, których skala jest zupełnie inna niż w przypadku dysponującego tysiącami satelitów SpaceX.

Porównywanie obu sieci wyłącznie za pomocą liczby aparatów prowadzi jednak do mylących wniosków. Rassvet nie musi osiągnąć globalnej skali Starlinka, aby stać się przydatnym narzędziem wojskowym; Moskwie może wystarczyć stabilna łączność nad Rosją, okupowanymi obszarami Ukrainy i wybranym odcinkiem frontu. Najważniejsza przewaga systemu będzie miała charakter polityczny, ponieważ rosyjskie dowództwo nie będzie musiało zabiegać o zgodę zagranicznej firmy na przesunięcie granic zasięgu ani obawiać się odłączenia terminali w wyniku międzynarodowej presji.

Biała lista zmieniła układ sił na froncie

Rosyjskie wojska przez długi czas korzystały z terminali Starlink pozyskiwanych na rynku pośrednim, mimo że SpaceX deklarował, iż nie prowadzi sprzedaży w Rosji ani nie współpracuje z rosyjskimi siłami zbrojnymi. Problem stał się szczególnie poważny, gdy terminale zaczęto instalować na dronach, zapewniając operatorom odporniejsze na zakłócenia połączenie i możliwość sterowania aparatem w czasie rzeczywistym. W lutym 2026 r. ukraiński rząd wraz ze SpaceX wprowadził system autoryzacji, zgodnie z którym na terytorium Ukrainy mogą działać tylko terminale wpisane na oficjalną białą listę. Ukraińskie Ministerstwo Obrony uzasadniało tę decyzję koniecznością zachowania łączności dla ukraińskiego wojska, ludności i przedsiębiorstw przy jednoczesnym odcięciu urządzeń wykorzystywanych przez Rosję.

Skutek nie polegał na fizycznym zniszczeniu rosyjskiej infrastruktury, lecz na odebraniu jej cyfrowego uprawnienia do korzystania z sieci. Źródło wojskowe cytowane przez „Le Figaro” ujęło rezultat w trzech słowach: „Rosjanie zostali oślepieni”. Był to jeden z najbardziej wymownych przykładów nowej natury wojny, w której możliwość przeprowadzenia operacji można ograniczyć zmianą reguł dostępu do komercyjnej usługi, bez niszczenia satelity, anteny ani stacji naziemnej.

Moskwa natychmiast zaczęła szukać sposobów obejścia zabezpieczeń. Ukraińska Służba Bezpieczeństwa informowała o siatkach rejestrujących terminale na dane obywateli Ukrainy, a w jednej ze spraw wykryto 76 urządzeń aktywowanych dla rosyjskich służb; w innym postępowaniu skala podejrzanych rejestracji miała przekraczać tysiąc terminali. Ukraińscy specjaliści przeprowadzili równocześnie operację dezinformacyjną, tworząc fałszywe kanały oferujące rosyjskim żołnierzom ponowną aktywację usługi, co pozwoliło zebrać dane 2420 terminali wraz z informacjami mogącymi ujawnić położenie użytkowników.

Znaczenie Starlinka dla Ukrainy nie jest wyłącznie rezultatem decyzji Elona Muska ani amerykańskiego wsparcia. Polska przekazała Ukrainie ponad 29 tys. terminali i nadal finansuje ich funkcjonowanie, dzięki czemu łączność zachowują jednostki wojskowe, administracja, szpitale, szkoły oraz infrastruktura krytyczna. Jest to jeden z najważniejszych elementów polskiego wsparcia dla odporności państwa ukraińskiego.

Właściciel sieci staje się uczestnikiem strategii

Starlink dał Ukrainie zdolność odbudowania łączności w sytuacji, w której rosyjskie ataki niszczyły sieci naziemne, a walka radioelektroniczna utrudniała korzystanie z tradycyjnych kanałów. Jednocześnie ujawnił problem koncentracji strategicznej infrastruktury w rękach jednej firmy. W 2025 r. Reuters opisał decyzję Elona Muska o ograniczeniu działania części terminali podczas ukraińskiej kontrofensywy z 2022 r.; SpaceX kwestionował tę relację, ale sama debata pokazała, jak wielki wpływ może uzyskać prywatny operator na przebieg działań wojennych.

Prośba Zełenskiego o umożliwienie korzystania ze Starlinka nad Rosją odsłania istotę tej zależności jeszcze wyraźniej. Ukraina posiada drony, operatorów i cele, ale nie kontroluje w pełni przestrzeni cyfrowej, przez którą powinny płynąć dane potrzebne do przeprowadzenia uderzenia. SpaceX może uzasadniać ograniczenia obawą przed eskalacją, warunkami umów lub zakazem ofensywnego wykorzystywania usługi, jednak z punktu widzenia państwa prowadzącego wojnę oznacza to, że fragment jego swobody strategicznej zależy od decyzji zewnętrznego podmiotu.

Rosja chce uniknąć podobnego ograniczenia. Jeżeli Rassvet osiągnie choćby regionalną sprawność, będzie mógł wspierać dowodzenie, rozpoznanie, koordynowanie jednostek i sterowanie bezzałogowcami bez ryzyka, że dostęp zostanie odcięty przez firmę znajdującą się poza rosyjską jurysdykcją. System nie musi być lepszy od Starlinka, aby zwiększyć odporność rosyjskich sił zbrojnych; wystarczy, że stanie się dodatkowym kanałem obok wojskowej łączności radiowej, światłowodów, sieci komórkowych, tradycyjnych satelitów i powietrznych przekaźników.

Właśnie dlatego najważniejszym pojęciem nie jest dziś monopol jednego systemu, lecz hybrydyzacja. Armia odporna na odcięcie nie opiera całej komunikacji na jednej konstelacji, jednym rodzaju terminala ani jednym operatorze. Łączy różne sieci, potrafi szybko przenosić ruch między nimi, zachowuje własne metody szyfrowania i tworzy procedury działania w warunkach okresowej utraty każdego z kanałów.

Europa nie ma jeszcze gotowej odpowiedzi

Najpoważniejszym europejskim uzupełnieniem Starlinka jest konstelacja OneWeb należąca do Eutelsatu, obejmująca około 600 satelitów na niskiej orbicie. Ówczesna prezes Eutelsatu Eva Berneke przyznała w 2025 r., że firma nie byłaby w stanie samodzielnie zastąpić całej łączności dostarczanej Ukrainie przez Starlink. Rozwiązanie europejskie może więc ograniczać zależność i przejmować część ruchu, ale nie jest jeszcze pełnym zamiennikiem amerykańskiej sieci.

Unia Europejska rozwija równolegle programy GOVSATCOM i IRIS², które mają zapewnić bezpieczną, odporną i pozostającą pod europejską kontrolą łączność dla administracji, służb oraz użytkowników komercyjnych. Dokumenty Rady UE określają IRIS² jako wieloorbitalną konstelację służącą ograniczeniu zależności od pozaeuropejskich systemów, a łączną wartość programu szacują na około 10,6 mld euro. Europejski projekt odpowiada na właściwie zidentyfikowany problem, lecz jego pełne możliwości pojawią się później niż potrzeby wynikające z obecnej wojny.

Dla Ukrainy racjonalnym kierunkiem nie jest zatem gwałtowne porzucenie Starlinka, którego w krótkim czasie nie da się zastąpić, ale stopniowe zmniejszanie zależności od pojedynczego operatora. Oznacza to łączenie Starlinka z OneWeb, rozwój własnych systemów, rozproszenie terminali, utrzymywanie naziemnych i powietrznych przekaźników oraz tworzenie umów, które z góry określają zasady korzystania z sieci podczas wojny. Europa musi natomiast uznać łączność satelitarną za część infrastruktury obronnej równie ważną jak systemy przeciwlotnicze, zapasy amunicji czy zdolność produkcji dronów.

Rassvet nie odbierze Ukrainie przewagi z dnia na dzień. Może jednak stopniowo zmniejszać koszt rosyjskiej zależności od zagranicznych technologii, zwiększać odporność dowodzenia i otwierać nowe możliwości użycia dronów. W przyszłych konfliktach przewagę uzyska nie ten, kto będzie posiadał pojedynczy najlepszy system, lecz ten, kto zbuduje własną, odporną i trudną do odcięcia architekturę łączności. Rosja zaczęła budować taką architekturę, a Europa nie powinna czekać, aż zostanie ona ukończona.

Sebastian Nizio

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 14 sierpnia 2026