Szafa z Pompejów odsłania prywatne życie sprzed katastrofy

Dziecięce amulety schowane w woreczku, monety w plecionym koszyku, przybory kosmetyczne i naczynia. Archeolodzy odtworzyli zawartość drewnianej szafy z domu zniszczonego przez erupcję Wezuwiusza w 79 r. Odkrycie, ogłoszone 29 października, pozwala przyjrzeć się codziennym zwyczajom mieszkańców Pompejów i przedmiotom, które mogły towarzyszyć im przez wiele lat.
Konstrukcję mebla rozpoznano dzięki odciskom drewna i śladom pozostawionym w osadach wulkanicznych
.Szafę odnaleziono w domu przy Via dell’Abbondanza, jednej z głównych ulic starożytnego miasta. Budynek tradycyjnie łączy się z człowiekiem o imieniu Cornelius Maximus, choć jego tożsamość pozostaje niepewna. Fasadę odsłonięto już w 1912 r. Obecne prace pozwoliły zbadać część pomieszczeń znajdujących się za nią.
Konstrukcję mebla rozpoznano dzięki odciskom drewna i śladom pozostawionym w osadach wulkanicznych. Badacze zidentyfikowali pozostałości ścianek, podstawy i półek. Ustalili też, że zawalenie się dachu uszkodziło górną część szafy. Jej zawartość przemieszczała się podczas katastrofy, dlatego odtworzenie pierwotnego układu wymagało uwzględnienia kolejności zniszczeń.
Wśród przechowywanych przedmiotów znajdowały się szczypczyki, płytka do przygotowywania pigmentów, szklane naczynko na perfumy lub maści, kadzielnica i lampa z brązu. Obok stały naczynia szklane, ceramiczne oraz metalowe. Taki zestaw pozwala rozpoznać czynności związane z pielęgnacją ciała i prowadzeniem gospodarstwa. Sam w sobie nie rozstrzyga jednak, do kogo należała szafa ani czy korzystała z niej jedna osoba.
Na możliwe zajęcia zarobkowe domowników wskazuje osiem ołowianych odważników umieszczonych w niewielkiej drewnianej skrzynce. Mogły służyć do działalności handlowej. Osobno przechowywano 38 monet z brązu, zamkniętych w plecionym pojemniku. Większość pochodziła z czasów Nerona. Badacze dopuszczają, że był to zapas gotówki przeznaczony na codzienne wydatki.
Najbardziej osobisty charakter mogły mieć co najmniej 24 drobne zawieszki, wykonane między innymi z kości, pasty szklanej i kryształu górskiego. Przedstawiały dłonie, stopy, szyszki, winogrona oraz bóstwa, wśród których rozpoznano Besa i Merkurego. Otwory umożliwiały nawleczenie ich na sznurek.
Przedmioty tego rodzaju określa się jako crepundia. Łączono je w zestawy, które służyły dzieciom jako grzechotki i amulety. Zwyczaj noszenia podobnych zawieszek miał w świecie śródziemnomorskim długą historię. W sztuce greckiej, cypryjskiej i etruskiej przedstawiano dzieci z amuletami zawieszonymi na sznurach biegnących przez tułów.
Oczekiwana ochrona dotyczyła bardzo konkretnych obaw. Bes należał w tradycji egipskiej do opiekunów matek i dzieci. Zabytki z Egiptu pod panowaniem rzymskim pokazują, że nadal odwoływano się do jego pomocy. W warunkach wysokiej śmiertelności niemowląt amulety wyrażały nadzieję na zabezpieczenie dziecka przed chorobą i innymi zagrożeniami.
W pompejańskiej szafie zawieszki przechowywano w materiałowym woreczku. Archeolodzy biorą pod uwagę możliwość, że zachowała je osoba dorosła jako pamiątkę dzieciństwa. To hipoteza, której nie można potwierdzić samym wyglądem drobiazgów. Nie wiadomo, kiedy je otrzymano, jak długo były używane i czy wszystkie należały do tej samej osoby.
Badanie przywiązania do przedmiotów opiera się na takich szczegółach jak sposób przechowywania, zużycie powierzchni czy naprawy. Opracowania starożytnych amuletów z kolekcji Muzeum Getty’ego opisują zawieszki z wytartymi wizerunkami, powiększonymi otworami do mocowania i śladami przeróbek. Część przedmiotów trafiała do grobów znacznie później, niż je wykonano. Pozwala to rozważać ich długotrwałe użytkowanie, a niekiedy również przekazywanie między właścicielami.
W przypadku szafy z Pompejów ślady woreczka i położenie zawieszek pozwalają odtworzyć prostą czynność: zebranie niewielkich przedmiotów i odłożenie ich razem na półkę. Trudniej ustalić, jakie znaczenie miały dla osoby, która je tam umieściła.
Pozostawione monety i osobiste drobiazgi sugerują, że mieszkańcy nie zdołali zabrać wszystkiego przed zniszczeniem domu. Nie przesądza to o ich śmierci podczas erupcji. Mogli uciec i nigdy nie odzyskać dobytku. Zawartość szafy pozwala odtworzyć fragment ich życia, lecz dalsze losy domowników pozostają nieznane.
MB




