Szkoła powinna postrzegać sztuczną inteligencję jako narzędzie służące ludzkiej inteligencji, a nie jako jej substytut [Joachim LE FLOCH-IMAD i Baptiste DETOMBE]

rola szkoły w wykorzystywaniu sztucznej inteligencji

Joachim Le Floch-Imad jest francuskim eseistą i nauczycielem, autorem książki „Main basse sur l’Éducation nationale. Enquête sur un suicide assisté”. Baptiste Detombe jest eseistą, autorem książki „L’homme démantelé. Comment le numérique consume nos existences”. W tekście opinii w dzienniku „Le Figaro” Joachim Le Floch-Imad i Baptiste Detombe zwracają uwagę na to, jak powinna wyglądać rola szkoły w rozsądnym wykorzystywaniu sztucznej inteligencji.

„Użyteczność sztucznej inteligencji zależy od poziomu wykształcenia narodu, a wykorzystanie jej modeli nie będzie optymalne, jeśli będzie mu towarzyszyć podważanie wartości kultury klasycznej, literatury i nauk ścisłych” – stwierdzają Joachim Le Floch-Imad i Baptiste Detombe w dzienniku „Le Figaro”.

Od września 2027 r. w pierwszych klasach liceum we Francji wprowadzona zostanie godzina tygodniowo zajęć poświęconych sztucznej inteligencji. „Podczas gdy niektórzy widzą w niej szansę dla edukacji, inni obawiają się, że francuskie ministerstwo edukacji nie dostrzegło jeszcze w pełni skali nadchodzących zmian. Tymczasem 66 proc. Francuzów ocenia, że sztuczna inteligencja będzie miała negatywny wpływ na naukę w szkole” – zauważają Joachim Le Floch-Imad i Baptiste Detombe w „Le Figaro”.

Jak oceniają, „choć sztuczna inteligencja już teraz zmienia szkołę, nie sprawia ona jednak, że tradycyjna misja szkoły staje się nieaktualna”. „Nie oznacza to, że należy odrzucać refleksję nad miejscem sztucznej inteligencji w systemie edukacji, ale należy pamiętać, że taka technologia może w pełni rozwinąć swój potencjał jedynie w społeczeństwie wykształconym, świadomym i obytym. Inaczej mówiąc, użyteczność sztucznej inteligencji zależy od poziomu wykształcenia narodu, a wykorzystanie jej modeli nie będzie optymalne, jeśli będzie mu towarzyszyć podważanie wartości kultury klasycznej, literatury i nauk ścisłych” – podkreślają.

Jak tłumaczą, „korzystanie ze sztucznej inteligencji wymaga umiejętności dobrego sformułowania zapytania, a tym samym dobrej znajomości słów, ich znaczenia i ich ograniczeń”, a „ocenienie wyników odpowiedzi na to polecenie wymaga zdolności logicznego i spójnego myślenia”.

„Podczas gdy już w 2024 r. 90 proc. uczniów pierwszej klasy liceum deklarowało, że korzysta ze sztucznej inteligencji przy odrabianiu prac domowych, pilne staje się zdefiniowanie warunków krytycznego i rozważnego korzystania z tej technologii. Wówczas sztuczna inteligencja może zapewnić szczególnie cenne zindywidualizowane wsparcie w nauce, z korzyścią dla uczniów i jako uzupełnienie tradycyjnych form nauczania. (…) Z kolei wyspecjalizowane narzędzia, uwzględniające odpowiednie ograniczenia wiekowe – chatboty, materiały dydaktyczne czy generatory ćwiczeń – mogą zwiększyć skuteczność nauki. Warto je rozwijać tym bardziej, że mogłyby częściowo przeciwdziałać bardzo dużym różnicom między uczniami w jednej klasie” – stwierdzają Joachim Le Floch-Imad i Baptiste Detombe.

„Podczas gdy Francja należy do krajów OECD, w których nauczyciele czują się najbardziej bezradni wobec sztucznej inteligencji i najrzadziej wykorzystują ją w swojej pracy – regularnie korzysta z niej mniej niż jeden na pięciu nauczycieli – priorytetem jest lepsze wyszkolenie ich zarówno w zakresie korzystania ze sztucznej inteligencji, jak i w zakresie wiedzy z nauczanych przedmiotów. W przeciwnym razie ich autorytet pedagogiczny może stopniowo słabnąć w obliczu coraz lepszych narzędzi, których upowszechnienie wśród uczniów sprawi, że nauczyciele będą musieli rywalizować z technologią” – oceniają.

„Należy również przemyśleć na nowo sposób oceniania, oceniając mniej sam wynik, a bardziej zrozumienie, tok rozumowania i zdolność ucznia do wyjaśnienia, jak doszedł do odpowiedzi. Wymaga to przyznania większej roli wypowiedziom ustnym i częstszego wykonywania pracy podczas lekcji, nawet jeśli oznaczałoby to, że większość zadań pisemnych wykonywana byłaby w czasie zajęć, po to, aby sztuczna inteligencja nie stała się intelektualną protezą osłabiającą myślenie krytyczne, zniechęcającą do wysiłku i pogłębiającą nierówności między uczniami wynikające z ich sytuacji rodzinnej” – dodają.

„Naprawa naszego systemu edukacji będzie zależeć mniej od potęgi maszyn (…), a bardziej od jakości wykształcenia tych, którzy będą z nich korzystać. Stąd konieczność przywrócenia wymagającej szkoły, w której pragnienie przekazywania wiedzy, uczenia się i rozumienia odzyskałoby centralne miejsce, a sztuczna inteligencja byłaby postrzegana jako narzędzie służące ludzkiej inteligencji, a nie jako jej substytut” – podkreślają Joachim Le Floch-Imad i Baptiste Detombe w „Le Figaro”.

oprac. JD

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 1 sierpnia 2026
Fot. Ilustracja wygenerowana przez AI.