Sztuczna inteligencja przekonuje Polaków równie skutecznie jak ekonomiści

Sztuczna inteligencja potrafi zmieniać poglądy Polaków równie skutecznie jak ekonomiści. Takie są wnioski eksperymentalnego badania Polskiego Instytutu Ekonomicznego przeprowadzonego na próbie 2053 osób. Raport pokazuje, że AI wpływa na opinie obywateli niemal tak samo silnie jak eksperci, choć społeczeństwo nadal nie chce powierzyć jej istotnej roli w podejmowaniu decyzji gospodarczych.
Czy autorytet ekonomistów nadal wpływa na opinię publiczną?
Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że autorytet ekspertów pozostaje jednym z najważniejszych filarów debaty publicznej. Dziś coraz częściej pojawia się jednak pytanie, czy w epoce generatywnej sztucznej inteligencji to właśnie człowiek pozostaje najbardziej przekonującym źródłem wiedzy. Wyniki eksperymentalnego badania przeprowadzonego przez Polski Instytut Ekonomiczny pokazują, że odpowiedź nie jest już oczywista. Okazuje się bowiem, że argumenty przedstawiane przez ChatGPT potrafią zmieniać poglądy respondentów równie skutecznie jak identyczne argumenty przypisywane ekonomistom.
Badanie, którego autorami są Łukasz Baszczak, Michał Lewandowski, Iga Rozbicka i Aleksandra Wincewicz, zostało przeprowadzone w grudniu 2025 r. na próbie 2053 dorosłych Polaków metodą CAWI. Próba została dobrana metodą losowo-kwotową i obejmowała zarówno osoby korzystające z narzędzi sztucznej inteligencji, jak i tych, którzy nie mieli z nimi doświadczenia. W analizie efektów eksperymentalnych wykorzystano 1477 obserwacji, spełniających kryteria losowego przydziału oraz poprawnego czasu wypełnienia ankiety.
Jak Polski Instytut Ekonomiczny zbadał siłę perswazji AI
Autorzy badania postawili pytanie niezwykle aktualne: czy w świecie, w którym dostęp do wiedzy staje się powszechny, autorytet eksperta nadal oddziałuje na opinię publiczną silniej niż odpowiedzi generowane przez sztuczną inteligencję? Aby to sprawdzić, respondenci najpierw odpowiadali na pytania dotyczące pięciu zagadnień gospodarczych, a następnie otrzymywali argumentację przedstawioną albo jako stanowisko ekonomistów, albo jako odpowiedź wygenerowaną przez ChatGPT. Kluczowe znaczenie miało to, że treść argumentów była w obu przypadkach identyczna. Zmieniano wyłącznie sposób ich przedstawienia – raz w formie eksperckiej opinii, drugi raz jako odpowiedź modelu językowego. Dzięki temu badanie pozwalało porównać nie treść przekazu, lecz siłę oddziaływania samego źródła informacji.
Punktem wyjścia okazał się znaczący rozdźwięk pomiędzy opiniami ekonomistów a poglądami społeczeństwa. Dotyczył on wszystkich pięciu analizowanych zagadnień: dobrowolności składki ZUS, rezygnacji z węgla, pozafinansowych korzyści wynikających z członkostwa w Unii Europejskiej, dyskryminacyjnego charakteru luki płacowej oraz powiązania wieku emerytalnego z długością życia. W trzech spośród tych kwestii większość respondentów prezentowała stanowisko przeciwne konsensusowi ekonomistów.
W których sprawach Polacy najbardziej różnią się od ekonomistów?
Największą rozbieżność odnotowano w sprawie dobrowolności składki ZUS. Za takim rozwiązaniem opowiedziało się 48 proc. respondentów, podczas gdy wśród ekonomistów popierało je jedynie 7 proc., a blisko 89 proc. było przeciwnego zdania. Podobnie wyraźne różnice pojawiły się w przypadku odchodzenia od węgla. Rezygnację z tego surowca popiera 83 proc. ekonomistów, natomiast wśród ogółu społeczeństwa jedynie 33 proc. respondentów. Jeszcze większy rozdźwięk dotyczył wieku emerytalnego. Powiązanie go z długością życia popiera 59 proc. ekonomistów, lecz tylko 21 proc. badanych Polaków. W odniesieniu do korzyści płynących z członkostwa w Unii Europejskiej bez uwzględnienia funduszy europejskich zgodność deklarowało 77 proc. ekonomistów i 37 proc. społeczeństwa, natomiast przekonanie, że luka płacowa wynika z dyskryminacji, podzielało 70 proc. ekonomistów oraz 47 proc. respondentów.
Co istotne, społeczeństwo nie tworzyło wyraźnej większości niemal w żadnym z analizowanych zagadnień. Poza kwestią wieku emerytalnego odsetek odpowiedzi „za” i „przeciw” nie przekraczał 50 proc., a znaczna grupa respondentów pozostawała niezdecydowana. Średni indeks zgodności z poglądami ekonomistów wyniósł 4,61 w skali od 0 do 10, przy czym wynik powyżej wartości 5 osiągnęło 34 proc. badanych, a poniżej tej granicy znalazło się 49 proc.
Najważniejszy wniosek badania pojawia się jednak dopiero w momencie, gdy analizowany jest wpływ samej argumentacji na zmianę poglądów respondentów. Mimo wyraźnego rozdźwięku między opiniami ekonomistów a przekonaniami społeczeństwa, już samo przedstawienie uczestnikom badania informacji o konsensusie eksperckim powodowało przesunięcie ich opinii w kierunku stanowiska ekonomistów. Efekt ten okazał się istotny statystycznie we wszystkich pięciu analizowanych kwestiach. Najsilniej działał w przypadku przekonania o pozafinansowych korzyściach wynikających z członkostwa w Unii Europejskiej, najsłabiej natomiast w odniesieniu do dobrowolności składki ZUS.

ChatGPT przekonuje równie skutecznie jak eksperci
Jeszcze bardziej interesujące okazało się porównanie skuteczności ekonomistów z odpowiedziami generowanymi przez ChatGPT. Autorzy eksperymentu zastosowali identyczne argumenty, zmieniając wyłącznie ich źródło. Raz respondent czytał uzasadnienie podpisane jako stanowisko ekonomistów, innym razem dokładnie tę samą treść prezentowano jako odpowiedź wygenerowaną przez ChatGPT. Dzięki temu możliwe było zmierzenie nie siły argumentów, lecz wpływu samego autorytetu nadawcy.
Wyniki okazały się zaskakujące. Argumenty przypisywane ChatGPT również prowadziły do istotnej statystycznie zmiany opinii we wszystkich pięciu badanych zagadnieniach. Co więcej, układ rezultatów był niemal identyczny jak w przypadku ekonomistów. Największy wpływ dotyczył pozafinansowych korzyści wynikających z członkostwa w Unii Europejskiej, natomiast najmniejszy ponownie odnotowano w sprawie dobrowolnej składki ZUS.
Jeżeli spojrzeć na wielkość efektów, różnice okazują się niewielkie. W przypadku dobrowolnej składki ZUS wpływ ekonomistów oszacowano na 0,21 odchylenia standardowego, podczas gdy wpływ ChatGPT wyniósł 0,16. Dla rezygnacji z węgla wartości te wyniosły odpowiednio 0,22 i 0,23, a więc sztuczna inteligencja uzyskała nawet minimalnie wyższy wynik. W odniesieniu do korzyści płynących z członkostwa w Unii Europejskiej ekonomiści osiągnęli efekt 0,33, a ChatGPT 0,26. Przy pytaniu dotyczącym dyskryminacyjnego charakteru luki płacowej było to 0,31 wobec 0,24, natomiast w przypadku powiązania wieku emerytalnego z długością życia 0,29 wobec 0,19. Wszystkie te wartości stanowią przybliżone oszacowania odczytane z wykresów raportu i we wszystkich przypadkach były istotne statystycznie.

Dlaczego ekonomiści i AI mają podobną siłę oddziaływania?
Najbardziej uderzające jest jednak to, że autorzy badania nie stwierdzili sytuacji, w której ekonomiści byliby istotnie skuteczniejsi od sztucznej inteligencji. To właśnie ten rezultat stanowi centralny wniosek całego eksperymentu. W warunkach powszechnego dostępu do narzędzi generatywnej sztucznej inteligencji źródło przekazu — człowiek będący autorytetem lub model językowy — przestaje w istotny sposób różnicować siłę perswazji, o ile przekazywana treść pozostaje taka sama.
Badanie pokazało jednocześnie jeden wyraźny wyjątek od tej reguły. Wpływ ChatGPT malał wraz z wiekiem respondentów i w najstarszej analizowanej kohorcie obejmującej osoby w wieku 55–60 lat przestawał być istotny statystycznie. Ekspozycja na argumenty ekonomistów pozostawała natomiast skuteczna we wszystkich grupach wiekowych. Oznacza to, że różnice pomiędzy autorytetem człowieka i sztucznej inteligencji nie znikają całkowicie, lecz ujawniają się przede wszystkim w zależności od wieku odbiorców.
Autorzy raportu zwrócili również uwagę, że perswazja nie polega wyłącznie na zmianie kierunku poglądu. Równie ważne jest to, z jaką pewnością respondenci podtrzymują swoje przekonania. Prezentacja stanowiska ekonomistów wzmacniała pewność osób, które już wcześniej zgadzały się z konsensusem eksperckim. Efekt zbiorczy był istotny statystycznie przy poziomie p < 0,001. ChatGPT również zwiększał pewność respondentów podzielających prezentowane stanowisko, osiągając poziom p = 0,002, choć w przypadku pojedynczych pytań rezultaty częściej nie osiągały istotności statystycznej.
Jeszcze ciekawsze okazały się reakcje osób, które nie zmieniły swojego stanowiska mimo przedstawionych argumentów. W tej grupie ekonomiści powodowali spadek pewności własnych przekonań, a efekt zbiorczy osiągnął poziom p = 0,033. ChatGPT takiego rezultatu nie wywoływał. W jego przypadku wartość wyniosła p = 0,651, co oznacza brak istotnego efektu. Można więc powiedzieć, że ekonomiści częściej skłaniają do refleksji nawet tych, których nie udaje się przekonać do zmiany opinii.
Co równie istotne, konfrontacja z odmiennym stanowiskiem nie osłabiła zaufania respondentów ani do ekonomistów, ani do sztucznej inteligencji. Sam fakt przedstawienia argumentów sprzecznych z wcześniejszymi przekonaniami nie powodował utraty wiarygodności żadnego z tych źródeł. Badanie nie wykazało również wpływu płci eksperta na skuteczność perswazji. Autorzy raportu interpretują ten wynik jako brak „luki autorytetu” pomiędzy profesorami a profesorkami. Zauważono natomiast, że kobiety pozostają bardziej sceptyczne wobec argumentów przedstawianych przez ChatGPT niż mężczyźni.

Czy ufamy sztucznej inteligencji bardziej niż ekspertom?
Jeszcze ciekawsze wyniki przynosi analiza zaufania deklarowanego wobec obu źródeł wiedzy. Okazuje się, że społeczne postrzeganie rzetelności ekonomistów i sztucznej inteligencji jest zbliżone, choć przewaga ekspertów pozostaje wyraźna. 51,3 proc. badanych uznało, że ekonomiści dysponują rzetelną wiedzą, podczas gdy przeciwnego zdania było 9,3 proc.respondentów. W przypadku informacji generowanych przez sztuczną inteligencję pozytywną ocenę wyraziło 44,2 proc.ankietowanych, natomiast 20,5 proc. uznało je za nierzetelne. Oznacza to, że choć AI zbliża się do poziomu wiarygodności przypisywanego ekspertom, nadal budzi większe wątpliwości.
Na tym jednak paradoks się nie kończy. Gdy pytanie przestaje dotyczyć samej wiarygodności informacji, a zaczyna odnosić się do realnego wpływu na decyzje państwa, postawy respondentów zmieniają się radykalnie. 45,7 proc.badanych uważa, że opinie ekonomistów powinny odgrywać dużą lub wręcz decydującą rolę w podejmowaniu decyzji gospodarczych przez rząd. W przypadku narzędzi opartych na sztucznej inteligencji takie stanowisko podziela jedynie 10,6 proc. respondentów.
Równie wymowne są odpowiedzi po drugiej stronie skali. Zaledwie 6,2 proc. badanych uważa, że ekonomiści powinni odgrywać niewielką lub żadną rolę w kształtowaniu polityki gospodarczej. W odniesieniu do sztucznej inteligencji odsetek ten wzrasta aż do 33,4 proc. W obu przypadkach największa grupa respondentów opowiada się za rozwiązaniem pośrednim. Średnią rolę ekonomistów wskazuje 48,1 proc. ankietowanych, natomiast średni udział narzędzi AI akceptuje 56 proc. badanych.
To właśnie tutaj ujawnia się najciekawszy paradoks całego eksperymentu. Ci sami respondenci, którzy podczas badania ulegali argumentom prezentowanym przez ChatGPT niemal równie łatwo jak argumentom ekonomistów, jednocześnie nie chcą powierzać sztucznej inteligencji realnego wpływu na prowadzenie polityki gospodarczej państwa. Jak zauważają autorzy raportu, faktyczny wpływ AI na sposób myślenia obywateli wyprzedza społeczne przyzwolenie na jej udział w procesach decyzyjnych. Innymi słowy, sztuczna inteligencja potrafi już skutecznie zmieniać poglądy ludzi, lecz nie uzyskała jeszcze społecznej legitymacji do współkształtowania polityki publicznej.
Raport pokazuje również, że zgoda z konsensusem ekonomistów nie jest rozłożona przypadkowo. Wyraźnie rośnie wraz z poziomem wykształcenia. Wśród osób posiadających wykształcenie wyższe wysoki poziom zgodności z opiniami ekonomistów osiąga 42 proc. respondentów. W grupie osób z wykształceniem podstawowym lub zawodowym odsetek ten wynosi 27 proc. Jednocześnie nawet w najlepiej wykształconej części społeczeństwa liczba osób raczej niezgadzających się z ekonomistami pozostaje nieco wyższa od liczby osób podzielających ich stanowisko.

Kto najczęściej zgadza się z ekonomistami?
Autorzy dostrzegają także związek pomiędzy poglądami ekonomicznymi a sposobem korzystania z mediów. Większej zgodności z opiniami ekspertów sprzyja regularna lektura prasy drukowanej i internetowej oraz korzystanie z platformy X. Odwrotną zależność wykazano w przypadku Facebooka, TikToka, radia i YouTube. Badanie pokazuje ponadto, że im bardziej zróżnicowane są źródła informacji, z których korzysta respondent, tym większa staje się zgodność z konsensusem ekonomistów. Powyżej średniej wypadają osoby regularnie korzystające z co najmniej sześciu spośród dziesięciu analizowanych kanałów informacji.
Znaczenie mają również postawy wobec nauki oraz, w jednym z analizowanych zagadnień, płeć respondentów. Tezę o dyskryminacyjnym charakterze luki płacowej podziela 60,7 proc. kobiet, podczas gdy wśród mężczyzn odsetek ten wynosi 33,3 proc. Autorzy zwracają ponadto uwagę na zjawisko określane mianem „potocznej ekonomii”, polegające na utrwalaniu intuicyjnych, lecz często niepotwierdzonych empirycznie przekonań. Negatywne skojarzenia z zawodem ekonomisty pojawiały się stosunkowo rzadko i dotyczyły około 2 proc. respondentów. Najczęściej wiązały się z przekonaniem o oderwaniu ekspertów od praktyki, nierzetelności lub stronniczości, przede wszystkim wśród osób niezgadzających się z ich stanowiskiem.
Wnioski płynące z badania są jednoznaczne. Opinie społeczeństwa różnią się od konsensusu ekonomistów we wszystkich pięciu analizowanych zagadnieniach, jednak autorytet ekspercki nadal skutecznie wpływa na zmianę poglądów obywateli. Jednocześnie identyczną skuteczność perswazyjną osiąga sztuczna inteligencja, jeżeli przedstawia te same argumenty. Największym zaskoczeniem nie jest więc to, że AI potrafi przekonywać, lecz to, że robi to niemal równie skutecznie jak eksperci, mimo iż społeczeństwo nadal nie chce przyznać jej istotnej roli w podejmowaniu decyzji gospodarczych. To napięcie pomiędzy faktycznym wpływem a społeczną akceptacją wydaje się jednym z najważniejszych pytań, jakie raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego stawia przed debatą o przyszłości sztucznej inteligencji.
Kryzys autorytetu wygląda inaczej, niż sądziliśmy
Na pierwszy rzut oka można odnieść wrażenie, że badanie opisuje kryzys autorytetu ekonomistów. Byłby to jednak zbyt daleko idący wniosek. Eksperyment pokazuje coś bardziej subtelnego. Autorytet ekspertów nie zniknął. Nadal pozostaje skuteczny i nadal potrafi wpływać na sposób myślenia obywateli. Nie zmieniła się więc siła argumentów ekonomistów. Zmieniło się natomiast otoczenie, w którym te argumenty funkcjonują.
Jeszcze kilkanaście lat temu eksperci stanowili niemal jedyne źródło specjalistycznej wiedzy dostępnej szerokiej opinii publicznej. Dziś tę samą argumentację obywatel może otrzymać od modelu językowego, z którym rozmawia codziennie na ekranie telefonu lub komputera. Raport PIE pokazuje, że jeżeli treść pozostaje identyczna, sam fakt, czy odpowiada profesor ekonomii, czy ChatGPT, przestaje odgrywać decydującą rolę dla skuteczności przekazu. To jedna z najbardziej znaczących zmian, jakie przyniosła era generatywnej sztucznej inteligencji.
Nie oznacza to oczywiście, że sztuczna inteligencja zastąpiła ekspertów. Badanie pokazuje raczej, że zaczęła pełnić funkcję nowego pośrednika pomiędzy wiedzą ekspercką a społeczeństwem. Właśnie dlatego autorzy eksperymentu tak dużą wagę przywiązali do identyczności argumentów przedstawianych przez ekonomistów i ChatGPT. Dzięki temu udało się oddzielić wartość samej argumentacji od siły marki źródła, z którego ona pochodzi.
Wpływ sztucznej inteligencji wyprzedza społeczną akceptację
Najbardziej intrygujący pozostaje jednak paradoks ujawniony przez badanie. Respondenci nie tylko uznają informacje generowane przez sztuczną inteligencję za stosunkowo wiarygodne, lecz także w praktyce pozwalają, aby wpływały one na ich poglądy. Jednocześnie ci sami respondenci bardzo wyraźnie odrzucają możliwość przyznania AI znaczącej roli w podejmowaniu decyzji gospodarczych przez państwo. 44,2 proc. badanych uznaje informacje generowane przez AI za rzetelne, ale jedynie 10,6 proc. chciałoby, aby narzędzia sztucznej inteligencji odgrywały dużą lub decydującą rolę w polityce gospodarczej. Dla ekonomistów wartości te wynoszą odpowiednio 51,3 proc. oraz 45,7 proc.
Można więc powiedzieć, że społeczna legitymizacja sztucznej inteligencji nie nadąża za jej rzeczywistym wpływem. Obywatele są gotowi korzystać z odpowiedzi generowanych przez modele językowe i zmieniać pod ich wpływem własne opinie, ale nie są jeszcze gotowi uznać ich za pełnoprawnego uczestnika procesu podejmowania decyzji publicznych. Właśnie ten rozdźwięk autorzy raportu określają jako sytuację, w której faktyczny wpływ AI wyprzedza normatywne przyzwolenie na jej obecność w życiu publicznym.
Co wyniki badania mówią o przyszłości debaty publicznej?
Raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego nie przynosi odpowiedzi na pytanie, czy sztuczna inteligencja zastąpi ekspertów. Pokazuje natomiast coś być może ważniejszego. W świecie, w którym wiedza coraz częściej dociera do obywateli za pośrednictwem modeli językowych, tradycyjny autorytet przestaje być jedynym nośnikiem przekonujących argumentów. O sile oddziaływania coraz częściej decyduje nie to, kto mówi, lecz to, jak przekonująca jest sama treść przekazu.
Jednocześnie badanie przypomina, że zaufanie społeczne nie zmienia się tak szybko jak technologia. Respondenci są skłonni uznać informacje generowane przez sztuczną inteligencję za wiarygodne i pod ich wpływem modyfikować własne poglądy, ale nie chcą jeszcze powierzyć AI istotnej roli w podejmowaniu decyzji gospodarczych państwa. W praktyce oznacza to, że faktyczny wpływ sztucznej inteligencji na debatę publiczną rozwija się szybciej niż gotowość społeczeństwa do zaakceptowania jej jako uczestnika procesów decyzyjnych.
To właśnie ten rozdźwięk wydaje się najważniejszym odkryciem eksperymentu. Nie żyjemy już w rzeczywistości, w której sztuczna inteligencja jest jedynie narzędziem wyszukiwania informacji. Coraz częściej staje się uczestnikiem procesu kształtowania opinii, wpływając na sposób, w jaki obywatele oceniają złożone problemy gospodarcze i społeczne. Wyniki przedstawione przez Polski Instytut Ekonomiczny pokazują, że proces ten już trwa i ma wymierne skutki, nawet jeśli jego skala nie jest jeszcze w pełni uświadamiana przez samych uczestników debaty publicznej.
Dlatego raport ten warto czytać nie tylko jako analizę relacji między ekonomistami a sztuczną inteligencją. Jest on również pierwszym tak wyraźnym sygnałem, że wraz z rozwojem generatywnej AI zmienia się sam mechanizm budowania społecznego zaufania. W nadchodzących latach pytanie nie będzie już brzmiało, czy sztuczna inteligencja wpływa na nasze przekonania. Badanie pokazuje, że już wpływa. Coraz ważniejsze stanie się natomiast to, kto będzie odpowiadał za jakość argumentów, na podstawie których sztuczna inteligencja będzie kształtowała opinię milionów obywateli.
Sebastian Nizio






