Paulina MATYSIAK: Jednym rząd pomaga szybko i konkretnie, a innym odpowiada zawile, że się nie da i już

Jednym rząd pomaga szybko i konkretnie, a innym odpowiada zawile, że się nie da i już

Photo of Paulina MATYSIAK

Paulina MATYSIAK

Filolożka i filozofka. Posłanka na Sejm IX i X kadencji. Przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Walki z Wykluczeniem Transportowym. Autorka felietonów "Pisane lewą ręką", które ukazują się w każdą sobotę we "Wszystko co Najważniejsze".

Ryc. Fabien CLAIREFOND

zobacz inne teksty Autorki

Państwo znacznie szybciej dostrzega potrzeby tych, którzy są w mocniejszej pozycji. Tak bardzo zastanawia mnie ta nierówność w oferowanym wsparciu. Jednym rząd pomaga szybko i konkretnie, a innym odpowiada zawile, że się nie da i już – pisze Paulina MATYSIAK

.Kiedy państwo chce pomóc kierowcom, potrafi działać szybko. Kiedy chodzi o pasażerów autobusów, kolei i komunikacji miejskiej, nagle pojawiają się potrzeba analiz, monitoring, brak przestrzeni budżetowej i inne wymówki. Przy tym łatwo zgubić prostą prawdę: ludzie dojeżdżający transportem publicznym też ponoszą skutki rosnących kosztów życia.

Są takie odpowiedzi rządu, po których nawet nie jestem zaskoczona, tylko po prostu zmęczona. Bo znowu dostaję kilka stron urzędniczej mowy, z której wynika mniej więcej tyle: widzimy problem, analizujemy problem, monitorujemy problem, ale na razie nic z tym problemem nie zrobimy.

Tak właśnie wyglądały odpowiedzi na moje interpelacje dotyczące tańszego transportu publicznego i wsparcia dla kierowców korzystających z LPG. Pytałam o trzy konkretne sprawy. Po pierwsze, o wprowadzenie 0 proc. VAT na bilety w transporcie publicznym. Po drugie, o czasową obniżkę cen biletów kolejowych, podobną do tej, którą wprowadzono na Litwie. Po trzecie, o objęcie LPG pakietem „Ceny Paliwa Niżej”.

To nie były jakieś znacząco skomplikowane sprawy. Pytałam o rozwiązania, które mogłyby odciążyć domowe budżety i pokazałyby, że państwo widzi nie tylko kierowców samochodów, ale także pasażerów autobusów, pociągów i tramwajów.

W sprawie zerowego VAT na bilety Ministerstwo Finansów odpowiedziało, że temat jest „monitorowany” i „analizowany”. To oczywiście bardzo wygodne słowa w polityce, bo brzmią poważnie, ale niczego nie obiecują. Można nimi przykryć brak decyzji i woli politycznej. A przecież 0 proc. VAT na transport publiczny nie wzięło się znikąd. To była jedna z obietnic Koalicji Obywatelskiej z programu „100 konkretów”. Podkreślam, że jedna z bardzo niewielu obietnic dotyczących transportu publicznego. Precyzyjnie – jedyna taka obietnica tej formacji. W dodatku do dziś niezrealizowana.

Co ciekawe, gdy chodziło o obniżkę VAT dla branży beauty, rząd znalazł sposób, czas i determinację. W przypadku pakietu „Ceny Paliwa Niżej” dla kierowców również nie słyszeliśmy tylu opowieści o konieczności wieloletniego namysłu. Praktycznie z dnia na dzień zdecydowano o kosztach sięgających 1,6 mld zł miesięcznie, aby ceny benzyny i ropy nie były dotkliwe dla kierowców. Ale gdy przychodzi do tańszych biletów dla milionów pasażerów, nagle najważniejsze stają się troska o budżet i procedura nadmiernego deficytu.

.Nie inaczej było w przypadku czasowego obniżenia cen biletów. Zapytałam Ministerstwo Infrastruktury, czy można by ją rozważyć wzorem Litwy, gdzie do końca maja ceny krajowych biletów kolejowych obniżono o połowę. Odpowiedź? Żadnych zmian.

Trzecia sprawa to LPG. Ministerstwo Energii tłumaczy, że pakiet „Ceny Paliwa Niżej” dotyczył przede wszystkim paliw kluczowych dla gospodarki, transportu zawodowego i logistyki. Jednocześnie samo przyznaje, że ceny autogazu wzrosły o jakieś 30 proc., a Polska jest w 80 proc. uzależniona od importu LPG. I co dalej? Dalej słyszymy, że rynek jest stabilny, sytuacja jest monitorowana, a LPG i tak pozostaje tańszy niż benzyna czy diesel.

Z LPG korzystają miliony osób właśnie dlatego, że jest tańszy. Często są to ludzie, którzy nie kupili samochodu z instalacją gazową dla fanaberii, tylko z konieczności oszczędzania. Często mieszkają tam, gdzie transport publiczny jest słaby albo nie ma go wcale. Państwo najpierw przez lata nie potrafiło zapewnić im sensownej alternatywy w postaci połączeń autobusowych i kolejowych, a na pytanie, czy otrzymają takie wsparcie jak kierowcy innych aut, dostają jasny sygnał: radźcie sobie sami, przecież nadal płacicie mniej niż inni.

To jest oczywiście wygodna logika z perspektywy ministerialnego biurka, ale już mniej wygodna dla osoby, która codziennie musi dojechać kilkanaście czy kilkadziesiąt kilometrów, bo w jej miejscowości nie ma pracy, szkoły, specjalisty albo autobusu po 17.00.

.W tych trzech sprawach widać ten sam problem: państwo znacznie szybciej dostrzega potrzeby tych, którzy są w mocniejszej pozycji, a zbyt łatwo pomija osoby, które korzystają z transportu publicznego albo LPG po prostu z powodów ekonomicznych. Żaden to przecież wybór stylu życia, lecz konieczność. Dlatego tak bardzo zastanawia mnie ta nierówność w oferowanym wsparciu. Jednym rząd pomaga szybko i konkretnie, a innym odpowiada zawile, że się nie da i już.

Paulina Matysiak

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 8 maja 2026