Treści w mediach społecznościowych generowane przez sztuczną inteligencję będą wyraźnie oznaczane

Meta

Amerykański gigant Meta zapowiedział, że w ramach walki z dezinformacją w mediach społecznościowych od maja będzie umieszczał specjalne oznaczenia przy treściach generowanych przez sztuczną inteligencję (AI) poinformowała 5 kwietnia agencja AFP.

Meta będzie oznaczać treści generowane przez AI

.”Planujemy rozpocząć proces oznaczania treści generowanych przez AI w maju 2024 r.” – poinformowała Monika Bickert, wicedyrektorka odpowiedzialna za politykę treści na platformach społecznościowych należących do konglomeratu Meta (Facebook, Instagram i Threads). Bickert poinformowała, że treści będą oznaczane dopiskiem „Made with AI”. Nowa polityka Mety ma być stosowana przy każdym rodzaju treści, niezależnie czy jest to dźwięk, wideo czy obraz wygenerowany przez sztuczną inteligencję.

„Filtrowanie jest lepsze niż nic, ale na pewno będą dziury w siatce” – komentuje dla agencji AFP dyrektor ds. AI w konsaltingu Onepoint Nicolas Gaudemet. Ekspert podał przykład stron, które korzystają z publicznie dostępnych źródeł i nie mają dostępu do takich oznaczeń jak Meta przy tworzeniu treści. Specjalista zaznaczył, że mimo wszystko większość platform generujących treści przy użyciu sztucznej inteligencji „używa tego typu technologii”.

Sztuczna inteligencja jako narzędzie dezinformacji

.Korporacja Meta zadeklarowała, że nadal będzie usuwać wszystkiego rodzaju treści, które „ingerują w procesy wyborcze, są oznakami nękania, molestowania w sieci (…) bądź innymi przypadkami łamania polityki użytkowników” firmy. Już w lutym 2024 roku Meta zapowiadała, że wprowadzi identyfikację treści generowanych przez AI, aby walczyć z dezinformacją. Inni liderzy rynku nowych technologii, m.in. Microsoft, Google, OpenAI i Adobe, również zobowiązały się do podobnych działań. Rozwój sztucznej inteligencji rodzi obawy co do możliwego jej użycia w celach dezinformacji. Zwłaszcza biorąc pod uwagę zbliżające się wybory w Stanach Zjednoczonych, które mają odbyć się w listopadzie tego roku.

Nieunikniona rewolucja AI

.Na temat tego jakie szanse i zagrożenia niesie coraz bardziej postępujący rozwój sztucznej inteligencji, na łamach „Wszystko Co Najważniejsze” pisze David LISNARD w tekście „ChatGPT. Problem jest w innym miejscu”.

„Radykalna innowacja z natury niesie ze sobą wielkie ryzyko, proporcjonalne do możliwości, jakie stwarza. U zarania pojawienia się sztucznej inteligencji uczelnia Sciences Po – podobnie jak uczelnie w Nowym Jorku – zabroniła korzystania z niej. Jeśli w świetle ogromu czekających nas wstrząsów obawy są uzasadnione, rozwiązań nie znajdziemy w odrzuceniu, przejawiającym się w skrajnym przypadku ideą spowolnienia gospodarczego, które nie oferuje żadnej wiarygodnej alternatywy i proponuje świat bez innowacji, naznaczony strachem i wycofaniem, społeczeństwo, w którym każdy powinien zredukować swój byt: mniej podróżować, mniej pracować, mniej działać, mniej tworzyć. Mniej żyć”.

„To śmiercionośny projekt polityczny. Musimy pozostać wierni naszym zasadom, które jako jedyne mogą kierować naszymi wyborami w burzliwych czasach: wolność jako nadrzędna wartość, odpowiedzialność jako nieuchronne następstwo wolności, kultura i krytyczne myślenie jako źródła indywidualnej emancypacji i zbiorowej więzi, godność ludzka jako ostateczny i ontologiczny cel”.

.„Innowacyjność jest nierozerwalnie związana z życiem, z ludzkością, a teraz z jej przetrwaniem w obliczu wyzwania ekologicznego. Sprzeciw wobec rewolucji AI byłby daremny. Możemy aspirować do rozwijania nauki i świadomości. Taka jest rola polityki. W kwestii sztucznej inteligencji tą świadomością jest wiedza o pochodzeniu treści, o przejrzystości informacji dotyczących narzędzia i jego ograniczeń” – pisze David LISNARD.

PAP/WszystkocoNajważniejsze/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 6 kwietnia 2024