Ukraińskie ataki wymusiły ograniczenia w wydobyciu ropy

Katarzyna Czechowicz

Ograniczenia w wydobyciu ropy w Rosji są nieuchronne, gdyż ukraińskie ataki na infrastrukturę portową, rurociągi i rafinerie zmniejszyły jej możliwości eksportowe o 1 mln baryłek dziennie, czyli o jedną piątą – podał Reuters, powołując się na trzy źródła branżowe.

Główny rosyjski port bałtycki w Ust-Łudze wstrzymał eksport ropy

.Jak zauważa agencja, ograniczenie wydobycia w Rosji, będącej drugim co do wielkości eksporterem na świecie, dodatkowo pogorszyłoby sytuację na światowych rynkach dostaw, które już teraz borykają się z bezprecedensowymi zakłóceniami spowodowanymi konfliktem na Bliskim Wschodzie.

Reuters przypomina, że w ciągu ostatniego miesiąca Ukraina zintensyfikowała ataki na rosyjską infrastrukturę eksportową ropy naftowej, uderzając m.in. w bałtyckie porty Ust-Ługa i Primorsk.

Według trzech źródeł branżowych, na które powołuje się Reuters, co najmniej 20 proc. całkowitych zdolności eksportowych Rosji jest obecnie wyłączone z eksploatacji, co stanowi spadek w stosunku do odnotowanego w marcu szczytowego poziomu 40 proc., ale to wciąż wpływa na rosyjską produkcję ropy. Rosja jest trzecim co do wielkości producentem na świecie – po Stanach Zjednoczonych i Arabii Saudyjskiej.

Główny rosyjski port bałtycki w Ust-Łudze wstrzymał eksport ropy tydzień temu po intensywnych atakach dronów i pożarach. Jak wyjaśniają źródła, ponieważ ukraińskie drony atakują zarówno infrastrukturę eksportową, jak i rafinerie, rosyjski system rurociągów został zablokowany przez nadmiar ropy, a magazyny się zapełniają. Oznacza to, że niektóre pola naftowe będą musiały ograniczyć wydobycie, aby uniknąć dalszego przeciążenia systemu.

Ograniczenia w wydobyciu ropy są ciosem w gospodarkę Rosji

.Rosja skorzystała na gwałtownym wzroście cen ropy od czasu rozpoczęcia ataków amerykańsko-izraelskich na Iran pod koniec lutego, ale mimo to odczuje skutki ograniczenia produkcji, gdyż ropa i gaz ziemny stanowią jedną czwartą dochodów budżetu państwa.

Według źródeł, państwowa firma Transnieft, przez rurociągi której przechodzi ponad 80 proc. rosyjskiej ropy, poinformowała eksporterów, że port w Ust-Łudze z powodu niedawnych uszkodzeń nie jest w stanie realizować załadunków ropy zgodnie z pierwotnym harmonogramem eksportowym. Jedno ze źródeł podało, że Transnieft oświadczył też, iż nie jest w stanie przyjąć do swojego systemu pełnych ilości ropy od producentów, których eksport miał odbywać się przez port w Ust-Łudze.

OPEC, organizacja krajów eksportujących ropę naftową, podała, że w lutym produkcja ropy w Rosji wyniosła 9,184 mln baryłek dziennie. Cytowane przez agencję Reutera źródła nie potrafiły określić, o ile może zostać ograniczona produkcja. 

Dyplomatyczna ofensywa Kremla

.Wojna w Ukrainie ma globalny wymiar. Toczy się nie tylko w płaszczyźnie NATO–Rosja. Wpływ na jej przebieg ma postawa Globalnego Południa, swego czasu określanego jako Trzeci Świat – pisze prof. Kazimierz DADAK.

Najważniejszym państwem wśród członków tego ugrupowania są Indie. Jej zakupy rosyjskiej ropy naftowej stanowią dla Moskwy bezpośrednie wsparcie. Niemniej polityczna neutralność, jeśli nie ciche poparcie, udzielane na scenie międzynarodowej przez inne wielkie państwa, np. Brazylię, pozwala Rosji unikać izolacji i powszechnego potępienia z powodu najazdu na Ukrainę.

Do tej to właśnie publiczności 15 stycznia 2026 r. Władimir Putin skierował ważne przesłanie z okazji złożenia listów uwierzytelniających przez nowych ambasadorów z 35 państw. Jak zwykle było ono pełne przeinaczeń i kłamstw, ale też zawierało istotne sygnały skierowane do sojuszników i przeciwników.

Kremlowski satrapa wylewał krokodyle łzy z powodu rosnących międzynarodowych napięć i toczących się wojen, tak jakby w tej chwili wojna z Ukrainą nie była najpoważniejszym konfliktem. Winę za nią zrzucił na przeciwników, których oskarżył o działanie na szkodę bezpieczeństwa Rosji i złamanie publicznie składanych obietnic, że NATO nie będzie rozszerzać się na wschód. Długo rozwodził się nad rolą Narodów Zjednoczonych i znaczeniem ram prawnych zawartych w Karcie ONZ.

W obecnym kontekście jego narzekanie na łamanie zawartych tam zapewnień o poszanowaniu suwerenności państw członkowskich brzmiały odrobinę mniej cynicznie. Dla Polski Stany Zjednoczone są najważniejszym partnerem i gwarantem niepodległości, stąd to, co wzmacnia potęgę USA, jest słusznie uważane za leżące w naszym interesie narodowym. Ale niejeden członek Globalnego Południa stawia znak równości, gdy jedni mówią, że dla ich bezpieczeństwa narodowego konieczny jest taki, a nie inny stan rzeczy w Ukrainie, a dla drugich – na Grenlandii. Podobnie Karta ONZ nie rozróżnia między dyktaturą i demokracją, każde państwo jest suwerenne i nie ma przyzwolenia dla interwencji zbrojnych, tym bardziej dla zawłaszczania kluczowego surowca ościennego kraju, np. jego zasobów ropy naftowej.

Stąd Putin domagał się pełnego poszanowania suwerenności państw Ameryki Łacińskiej, co stanowiło aluzję do ostatnich wydarzeń w Wenezueli. Prezydent Rosji także uwypuklił braterskie stosunki z Kubą, czym rzucił wyzwanie USA, które najwyraźniej przygotowują się do obalenia tamtejszych władz. Z punktu widzenia odświeżonej doktryny Monroe’a bardzo istotny będzie dalszy rozwój sytuacji na tym odcinku. Skuteczna obrona reżimu kubańskiego przez Moskwę byłaby niesłychanie ważnym sygnałem dla sceptycznie nastawionych do amerykańskiej hegemonii innych państw Ameryki Łacińskiej.

Putin nie omieszkał wyrazić poparcia dla idei wielobiegunowego świata. Rzecz jasna, widzi on Rosję jako jeden z nich. Nie są to mrzonki, bo Rosja ma inicjatywę w walkach w Ukrainie, a te zmagania są powszechnie postrzegane jako wojna zastępcza pomiędzy nią i NATO. Pakt Północnoatlantycki jest bez wątpienia najsilniejszym wojskowym sojuszem na świecie i to, że Moskwa nie uległa w tych bojach, dla wielu obserwatorów stanowi zaskoczenie i jest traktowane jako oznaka jej potęgi i znaczenia. Trudno nie ulec wrażeniu, że administracja Joego Bidena popełniła błąd, dopuszczając do wybuchu tego konfliktu. Ponad cztery lata temu w Waszyngtonie zlekceważono przeciwnika i przeceniono zdolność NATO do wygrania tego zwarcia. Zamiast słabości Rosji obnażono słabość Europy i niedociągnięcia po drugiej stronie Atlantyku.

Słowa o wielobiegunowym świecie zapewne były mile przyjęte przez inne potencjalne bieguny, szczególnie przez Brazylię, której nowy ambasador był obecny podczas uroczystości. Putin podkreślił, że właśnie poprzedniego dnia odbył długą rozmowę telefoniczną z prezydentem Lulą, której przebieg wykazał daleko idącą zbieżność, jeśli nie całkowitą zgodność poglądów w najważniejszych sprawach międzynarodowych. Bliskie związki polityczne i gospodarcze łączą Rosję także z najważniejszymi państwami Bliskiego Wschodu. W Egipcie Rosja buduje elektrownię atomową i wielki ośrodek przemysłowy nad Kanałem Sueskim. Wiele ciepłych słów padło pod adresem Arabii Saudyjskiej, z którą Rosja koordynuje działania na rynku ropy naftowej, a także rozwija współpracę gospodarczą na innych polach, włącznie z kulturą.

Obecnym podczas uroczystości ambasadorom państw afrykańskich przypomniano o roli, jaką odegrała Rosja w procesie dekolonizacji tego kontynentu. Dla polskiego czytelnika wielkim zaskoczeniem musiała być obecność ambasadora Afganistanu, bo Rosja należy do nielicznych państw, które uznały władzę talibów. Ułożenie dobrych stosunków z obiektem sowieckiego najazdu z okresu zimnej wojny leży w żywotnym interesie Rosji. Także z tego powodu, że kraj ten może stanowić ważną zaporę dla amerykańskich prób poszerzenia wpływów w dawnych republikach sowieckich w Azji Środkowej oraz może osłaniać Iran, który jest bliskim sojusznikiem Moskwy.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-kazimierz-dadak-dyplomatyczna-ofensywa-kremla/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 2 kwietnia 2026