Upadek wymiaru sprawiedliwości w Polsce [Najnowsze dane]

wymiar sprawiedliwości w Polsce

Polski wymiar sprawiedliwości nie ma już wyłącznie problemu wizerunkowego. Ma problem społecznej legitymacji. Na każdych 100 badanych 61 ocenia jego działanie źle, tylko 26 dobrze, a 13 nie potrafi zająć stanowiska. Bilans wynosi więc minus 35 punktów procentowych, ale jeszcze bardziej wymowna jest różnica między ocenami zdecydowanymi: 22 proc. respondentów uważa, że wymiar sprawiedliwości funkcjonuje zdecydowanie źle, a zaledwie 2 proc. wystawia mu ocenę zdecydowanie dobrą. Na jedną kategoryczną pochwałę przypada zatem 11 równie kategorycznych ocen negatywnych.

.To nie jest chwilowa reakcja na pojedynczy wyrok, medialną aferę czy jedną decyzję ministra. W 2007 r. polskie sądy dobrze oceniało 46 proc. badanych, a źle 41 proc. Był to jedyny pomiar w ciągu ostatnich dwóch dekad, w którym oceny pozytywne przeważały nad negatywnymi. W 2012 r. proporcje wynosiły już 28 do 61 proc., w 2017 r. 36 do 51 proc., w 2022 r. 28 do 55 proc., a w czerwcu 2026 r. 26 do 61 proc. W ciągu 19 lat bilans społecznej oceny wymiaru sprawiedliwości przesunął się z plus 5 do minus 35 punktów, a więc pogorszył się aż o 40 punktów procentowych. Pełny raport CBOS pokazuje wyniki wszystkich pomiarów od 2005 r.

Zmiana władzy nie przyniosła w tej dziedzinie zmiany społecznego doświadczenia. Między czerwcem 2022 a czerwcem 2026 r. odsetek ocen negatywnych wzrósł z 55 do 61 proc., pozytywnych spadł z 28 do 26 proc., a udział odpowiedzi „trudno powiedzieć” zmniejszył się z 17 do 13 proc. Szczególnie niepokojące jest to, że odsetek ocen zdecydowanie negatywnych wzrósł w ciągu czterech lat z 16 do 22 proc. Coraz mniej Polaków pozostaje obojętnych, ale ci, którzy formułują dziś wyraźną opinię, częściej kierują się w stronę ostrej krytyki.

Sprawiedliwość po terminie

Największym problemem polskich sądów nie jest według badanych ani wysokość kar, ani dostęp do prawników, ani nawet niejasność przepisów. Aż 38 proc. respondentów samodzielnie, odpowiadając na pytanie otwarte, wskazało przewlekłość postępowań, opieszałość sądów i długi czas oczekiwania. Upolitycznienie sądownictwa wymieniło 18 proc., niesprawiedliwe wyroki 10 proc., a kolejne 9 proc. wskazało konflikt wokół Krajowej Rady Sądownictwa, Trybunału Konstytucyjnego i sposobu powoływania sędziów. Złe warunki pracy, niedostatek sędziów i organizacyjny bałagan wskazało 6 proc., złe przepisy 5 proc., korupcję 5 proc., nepotyzm 4 proc., a niekompetencję, bezkarność lub lekceważenie obowiązków przez sędziów także 4 proc.

Społeczna diagnoza znajduje potwierdzenie w statystykach. W 2025 r. postępowanie w pierwszej instancji przed sądem okręgowym trwało średnio 12,1 miesiąca, o miesiąc dłużej niż rok wcześniej. W sprawach cywilnych czas wzrósł z 10,2 do 11,9 miesiąca, w karnych z 9,1 do 9,8 miesiąca, a w gospodarczych z 12,6 do 13,1 miesiąca. W sądach rejonowych przeciętny czas zwiększył się z 5,7 do 6,1 miesiąca, ale w procesowych sprawach cywilnych przekraczał 16 miesięcy. Postępowania upadłościowe po ogłoszeniu upadłości trwały średnio aż 50 miesięcy, a sprawy dotyczące szkód geologicznych i górniczych 36 miesięcy. 

Od 2011 r. przeciętny czas postępowań w sądach okręgowych wydłużył się o 73 proc. W sądach rejonowych wzrósł w tym okresie z 3,9 do 6,1 miesiąca, czyli o ponad 56 proc. W 2025 r. zasądzono łącznie 7,5 mln zł rekompensat za przewlekłość, o ponad pół miliona złotych więcej niż rok wcześniej i niemal 5 mln więcej niż w 2011 r. Ponad dwukrotnie zwiększyła się także liczba uwzględnionych skarg na zbyt długie postępowania.

Jeszcze mocniejszy jest wieloletni bilans Najwyższej Izby Kontroli. W latach 2013–2023 średni czas postępowań w wybranych kategoriach spraw wzrósł z 4,1 do 5,9 miesiąca, a więc o 44 proc. W rejonowych sprawach cywilnych procesowych wydłużył się z 9,2 do 16,5 miesiąca, czyli o 79 proc., w gospodarczych z 11 do 17,7 miesiąca, a więc o 61 proc., w rodzinnych z 5 do 7,9 miesiąca, w sprawach z zakresu prawa pracy z 7 do 11 miesięcy, a w sprawach dotyczących ubezpieczeń społecznych z 7,8 do 13 miesięcy.

W tym samym okresie wydatki budżetu państwa na sądy powszechne podwoiły się nominalnie z 6,2 do 12,4 mld zł. Skarb Państwa wypłacił ponad 60 mln zł z tytułu przewlekłości, natomiast liczba pracowników sądów delegowanych do Ministerstwa Sprawiedliwości wzrosła ze 161 do 388. W 2022 r. mediację zastosowano w 35 tys. spraw, chociaż mogła zostać wykorzystana w 2,1 mln postępowań, co oznacza wykorzystanie potencjału mediacji na poziomie niespełna 1,7 proc. NIK uznała sytuację w pionie cywilnym za kryzysową i stwierdziła, że w ciągu dekady nie rozwiązano żadnego z zasadniczych problemów sądownictwa zdiagnozowanych już w 2013 r. Wyniki kontroli NIK wskazują, że większe wydatki nie przełożyły się na poprawę sprawności sądów.

To nie jest wyłącznie obraz z telewizji

Krytycy sondaży o sądownictwie mogą argumentować, że większość obywateli zna wymiar sprawiedliwości jedynie z politycznych sporów i medialnych relacji. Rzeczywiście 51 proc. ankietowanych przyznaje, że głównym źródłem ich wiedzy są telewizja i gazety, 16 proc. opiera się przede wszystkim na opiniach innych ludzi, a tylko 15 proc. wskazuje własne doświadczenia. Problem w tym, że doświadczenia osób, które rzeczywiście zetknęły się z sądem, nie poprawiają obrazu systemu.

W ciągu ostatnich pięciu lat 19 proc. badanych miało osobisty kontakt z sądem, a 20 proc. znało takie doświadczenia z najbliższej rodziny lub kręgu znajomych. Po uwzględnieniu nakładania się tych grup 35 proc. respondentów miało bezpośrednie lub pośrednie doświadczenie sądowe. Wśród tych osób 51 proc. oceniło działalność sądów źle, a 43 proc. dobrze. Oceny zdecydowanie negatywne wystawiało 15 proc., podczas gdy zdecydowanie pozytywne tylko 7 proc.

Najczęstszą przyczyną negatywnej oceny własnych doświadczeń była przewlekłość postępowania, wskazywana przez 49 proc. niezadowolonych. Niesprawiedliwe lub błędne rozstrzygnięcie wymieniło 20 proc., stronniczość, brak bezstronności lub „układy” 14 proc., biurokrację i złą organizację 13 proc., a niekompetencję lub nierzetelność 11 proc. Dobre doświadczenia również były związane przede wszystkim z czasem: 25 proc. zadowolonych chwaliło szybkość postępowania, 23 proc. wskazywało korzystny wynik, 16 proc. sprawiedliwy i zgodny z prawem wyrok, a 10 proc. dobrą organizację sądu. Zaledwie 5 proc. pozytywnych ocen uzasadniano niezależnością, bezstronnością lub obiektywizmem.

W największych miastach kontakt własny lub zapośredniczony z sądem miało 54 proc. badanych, wśród osób z wyższym wykształceniem 48 proc., wśród kadry kierowniczej i specjalistów 54 proc., a wśród osób uzyskujących co najmniej 6 tys. zł dochodu na członka gospodarstwa domowego 46 proc. To właśnie mieszkańcy największych miast, osoby dobrze wykształcone oraz badani o najniższych i najwyższych dochodach należą do grup szczególnie krytycznych wobec systemu. Nie jest to zatem wyłącznie bunt ludzi nieznających sądów, lecz także negatywna ocena formułowana przez osoby, które częściej mają z nimi bezpośredni kontakt.

Polityka? Wszystkie elektoraty źle oceniają sądy

Kryzys ma wyraźny wymiar polityczny, ale nie jest problemem jednego obozu. Źle działanie wymiaru sprawiedliwości ocenia 87 proc. potencjalnych wyborców Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna, 72 proc. wyborców Prawa i Sprawiedliwości oraz 71 proc. zwolenników Konfederacji Wolność i Niepodległość. Jednak także w elektoratach partii rządzących oceny negatywne przeważają: formułuje je 53 proc. zwolenników Koalicji Obywatelskiej i 53 proc. wyborców Nowej Lewicy. W przypadku Nowej Lewicy i Konfederacji Korony Polskiej CBOS zastrzega, że wyniki należy interpretować ostrożnie z powodu niewielkiej liczebności tych grup w próbie.

Nie ma więc ani jednego większego elektoratu, w którym większość dobrze oceniałaby polski wymiar sprawiedliwości. Nawet wśród wyborców Koalicji Obywatelskiej pozytywną ocenę wystawia 38 proc., a wśród zwolenników Nowej Lewicy 33 proc. W elektoracie PiS jest to 19 proc., wśród wyborców Konfederacji 23 proc., a wśród zwolenników Konfederacji Korony Polskiej zaledwie 8 proc. Polityczne sympatie wpływają na skalę krytyki, lecz nie zmieniają jej podstawowego kierunku.

Różnice widoczne są również między grupami społecznymi. Wymiar sprawiedliwości źle ocenia 69 proc. mężczyzn i 54 proc. kobiet, 72 proc. osób deklarujących poglądy prawicowe, 56 proc. zwolenników centrum i 55 proc. osób o poglądach lewicowych. Wśród pracujących na własny rachunek odsetek ocen negatywnych sięga 70 proc., wśród robotników niewykwalifikowanych 73 proc., rolników 68 proc., a osób źle oceniających własną sytuację materialną 73 proc.

Stosunek do samych sędziów jest mniej jednoznaczny niż ocena całego systemu. Pozytywnie odnosi się do nich 19 proc. ankietowanych, negatywnie 23 proc., a aż 49 proc. nie ma stosunku ani pozytywnego, ani negatywnego. Oznacza to, że Polacy znacznie surowiej oceniają organizację wymiaru sprawiedliwości niż samą grupę zawodową sędziów. Nie należy więc automatycznie przenosić odpowiedzialności za niewydolność procedur, złą organizację, braki kadrowe i wieloletni konflikt polityczny na każdego sędziego.

Jednocześnie tylko 18 proc. badanych uważa, że sędziowie są zawsze lub w zdecydowanej większości przypadków niezawiśli. Przeciwnego zdania jest 21 proc., natomiast dokładnie połowa odpowiada, że „czasami tak, czasami nie”. Jedynie 2 proc. wierzy, że sędziowie są niezawiśli zawsze, podczas gdy 4 proc. uważa, że nie są tacy nigdy. Przekonanie o niezawisłości wyraża 26 proc. badanych o poglądach lewicowych i tylko 14 proc. osób identyfikujących się z prawicą.

Politycy przejęli spór, ale nie naprawili państwa

Największym osiągnięciem kolejnych ekip rządzących okazało się przekonanie Polaków, że sądownictwo jest częścią politycznej wojny. Jedni bronili sądów przed politykami, inni zapowiadali ich oczyszczenie, jeszcze inni obiecywali przywrócenie praworządności. Zmieniały się nazwiska ministrów, prezesi sądów, projekty ustaw i parlamentarne większości, lecz obywatel nadal czekał na rozprawę, wyrok, uzasadnienie i prawomocne zakończenie sprawy. W rezultacie 18 proc. respondentów wymienia upolitycznienie jako podstawowy problem sądownictwa, a kolejne 9 proc. wskazuje konflikt dotyczący KRS, Trybunału Konstytucyjnego i powoływania sędziów.

Jeszcze bardziej alarmujące wyniki przyniósł wcześniejszy sondaż CBOS dotyczący praworządności. Aż 77 proc. badanych uważało, że prawo nie jest stosowane jednakowo wobec wszystkich obywateli, 79 proc. nie wierzyło, że politycy podlegają takim samym zasadom jak zwykli ludzie, a 76 proc. odrzucało twierdzenie, że osoby bogate i wpływowe są traktowane przez sądy tak samo jak pozostali. Zdaniem 78 proc. politycy nie ponoszą realnych konsekwencji za naruszanie prawa, 69 proc. nie wierzyło w niezależność sędziów od polityków, a 65 proc. uważało, że sądy nie wydają orzeczeń bez politycznych nacisków. Tylko 33 proc. sądziło, że władze publiczne przestrzegają wyroków także wówczas, gdy są one dla nich niekorzystne. Wyniki te pochodzą z komunikatu CBOS „Społeczna ocena praworządności w Polsce”.

Trzeba jednocześnie odnotować dane korzystne. Według EU Justice Scoreboard 2026 odsetek Polaków dobrze lub bardzo dobrze oceniających niezależność sądów wzrósł z 22 do 41 proc., a Polska przesunęła się pod tym względem z 27. na 20. miejsce w Unii Europejskiej. Dobrze wypadają sądy administracyjne, ochrona praw dzieci, czas rozpoznawania spraw dotyczących unijnych znaków towarowych oraz dostęp do informacji sądowej w internecie. Są to jednak inne wskaźniki, inne pytania i inna metodologia niż w badaniu CBOS, dlatego nie wolno ich bezpośrednio porównywać. Pokazują raczej, że poprawa wybranych parametrów nie przełożyła się dotąd na ogólną ocenę systemu i codzienne doświadczenie obywateli. 

.Upadek wymiaru sprawiedliwości nie oznacza, że wszystkie wyroki są niesprawiedliwe, każdy sędzia podlega naciskom, a każdy sąd pracuje źle. Oznacza jednak, że system nie realizuje dostatecznie szybko i przekonująco swojej podstawowej funkcji: nie daje obywatelom pewności, że spór zostanie rozstrzygnięty bez zbędnej zwłoki, według równych zasad i przez instytucję stojącą poza bieżącą walką polityczną. Kiedy tylko 2 proc. badanych ocenia ten system zdecydowanie dobrze, 61 proc. ocenia go źle, a przeciętne procesy cywilne trwają kilkanaście miesięcy, nie można dłużej mówić jedynie o niedoskonałościach. Polska nie potrzebuje kolejnej wojny o sądy. Potrzebuje sądów, które działają.

Sebastian Nizio

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 11 sierpnia 2026