Wojna Rosji z Ukrainą. Jaką strategię przyjąć w jej obliczu? [Nathaniel GARSTECKA]

Wojna Rosji z Ukrainą

Wojna Rosji z Ukrainą trwa już ponad cztery lata. Należy nieustannie przypominać o heroicznym oporze narodu ukraińskiego wobec liczniejszego agresora, ale w debacie publicznej nie można również pomijać kwestii strategii, jaką trzeba przyjąć w obliczu tej wojny.

.Konflikt ten był okazją do wykorzystania dwóch wielkich szans. Rosja sądziła, że w ciągu kilku godzin obali władzę w Kijowie przy aplauzie Ukraińców. Środki zastosowane przez Moskwę 24 lutego 2022 r. okazały się śmieszne i dalece niewystarczające, a to, co początkowo miało być łatwym „spacerkiem”, cztery lata później przekształciło się w okrutną wojnę pozycyjną.

Jednak Kreml początkowo korzystał z pobłażliwości zdezorientowanego Zachodu. Prezydent USA Joe Biden planował nie reagować, jeśli Rosji uda się „załatwić sprawę” w mniej niż trzy dni. To samo dotyczyło dużych krajów Europy Zachodniej, takich jak Francja i Niemcy, których celem było utrzymanie zależności Europy od rosyjskich węglowodorów.

Nie uwzględniono jednak ducha oporu Ukraińców, podsycanego przez prezydenta Zełenskiego, którego wielu już widziało uciekającego do Warszawy lub Londynu. Rosjanie, wskutek błędnej oceny mentalności Ukraińców i wysokiego stopnia nieprzygotowania, stracili w rzeczywistości dwie szanse. Pierwszą z nich była szansa na utrzymanie pokoju. To oni są agresorami, więc to oni naruszyli pokój i zagrozili bezpieczeństwu całego kontynentu. Są zarówno odpowiedzialni, jak i winni, a żadne uzasadnienie dotyczące rzekomego „zagrożenia ze strony NATO” nie ma sensu, biorąc pod uwagę historię regionu. Drugą straconą szansą jest oczywiście brak osiągnięcia celów wyznaczonych w trzech dniach. W obliczu tej porażki rozsądnym rozwiązaniem byłoby wycofanie się i powrót do linii sprzed 24 lutego. Jednak Władimir Putin nie poddał się i postanowił siłą zdobyć wszystko, co tylko mógł, a nawet ostatecznie zmusić Wołodymyra Zełenskiego do kapitulacji.

Zachód również stracił okazję do szybkiego rozwiązania konfliktu. Długo wahał się przed uruchomieniem pomocy wojskowej dla Ukrainy. Dotyczy to zarówno Stanów Zjednoczonych Joe Bidena, jak i Francji Emmanuela Macrona, Niemiec Olafa Scholza czy Wielkiej Brytanii Borisa Johnsona. Jedynie kraje wschodniej flanki UE i NATO naprawdę zaangażowały się na początku konfliktu we wsparcie Ukrainy, w szczególności kraje bałtyckie i Polska. Gdyby mocarstwa zachodnie od razu wykorzystały cały swój wpływ, aby „przywołać do porządku” Rosję, ta ostatnia prawdopodobnie nie podjęłaby ryzyka przedłużania wojny. Niezdecydowanie (a raczej tchórzostwo) Europejczyków i Ameryki Joe Bidena było zbrodnicze, a Ukraińcy nadal płacą za to cenę.

.Cztery lata po wybuchu konfliktu debata publiczna charakteryzuje się całkowitym brakiem strategicznych rozważań na temat dalszego rozwoju wydarzeń. Jak doprowadzić do zaprzestania działań wojennych? Jak wywrzeć presję na Władimira Putina? Jakie podstawy negocjacji przyjąć? Jakie środki przeznaczyć dla Ukrainy w przypadku odmowy negocjacji ze strony Rosji? Jak przekonać Chiny i Indie, aby przestały pomagać Moskwie w obchodzeniu sankcji? Pytania te były wielokrotnie zadawane, ale nigdy nie padły jasne odpowiedzi na nie. Jak się wydaje, jedyne, co ma obecnie znaczenie dla francuskiej dyplomacji, to sprzeciwianie się Donaldowi Trumpowi i kontrolowanie mediów społecznościowych. Ale w ten sposób nie pomoże się Ukraińcom.

Nathaniel Garstecka
Autor prowadzi cotygodniową autorską kronikę w tygodniku „Gazeta na Niedzielę” [LINK], skąd pochodzi powyższy fragment. Przedruk za zgodą redakcji.

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 26 lutego 2026