
Kijowskie niepokoje
Stopniowa erozja przywództwa Wołodymyra Zełenskiego musi rodzić niepokój o skutki tego procesu dla losów wojny na wschodzie – pisze Jan ROKITA
.Obserwujemy właśnie drugi z kolei spektakularny kryzys polityczny w Kijowie, w trakcie którego niedostatek autorytetu politycznego prezydenta paraliżuje jego plany, zmuszając go do chaotycznego wycofywania się w efekcie wewnętrznej i zewnętrznej presji.
Rok temu, w lipcu 2025 roku, upokorzony Zełenski odwoływał własny projekt reformy służb antykorupcyjnych kraju, które chciał ściślej powiązać z systemem ukraińskich organów ścigania. Jeśli ze zrozumieniem spojrzeć na ówczesne intencje prezydenta, można zauważyć, iż stworzoną de facto przez urzędników brukselskich antykorupcyjną policję NABU opanowali zdecydowani krytycy rządów Zełenskiego, nic więc dziwnego, że ten próbował osłabić ich gwarantowaną przez Unię pełną autonomię. Jeśli zaś spojrzeć bez owego zrozumienia, to można domyślać się, iż osłabiając NABU, prezydent próbował pomóc swojemu ówczesnemu najbliższemu współpracownikowi – Andrijowi Jermakowi, który kilka miesięcy później został aresztowany za korupcję.
Tak czy owak, Zełenski ustępował wtedy pod presją demonstracji protestacyjnych odbywających się w Kijowie, Dnieprze, Odessie i Lwowie oraz niezadowolenia Brukseli i głównonurtowych mediów europejskich i amerykańskich.
Teraz mamy do czynienia z podobnym scenariuszem, choć sprawa jest inna i cięższej wagi, a też bardziej widoczna jest chaotyczność działań prezydenta. Najpierw Zełenski odwołuje dotychczasowy rząd, ograniczając jego przyszłe kompetencje do spraw społeczno-gospodarczych, co ma także swój symboliczny wymiar, gdyż nowym premierem zostaje szef Naftohazu Serhij Korecki.
Ale większe zainteresowanie niźli zmiana premiera i kompetencji rządu wywołuje usunięcie przy tej okazji ministra obrony Mychajły Fedorowa, który jako jedyny spośród dymisjonowanych członków rządu wchodzi w publiczny konflikt z prezydentem, miotając wobec Zełenskiego oskarżenia o „uleganie betonowi wojskowemu” i traktowanie ministra obrony jako pionka w wizerunkowej grze. Podobnie jak rok wcześniej, na ulicach Kijowa pojawiają się demonstranci niosący kartony, tym razem z hasłami domagającymi się przywrócenia Fedorowa.
Z Bankowej wychodzi najpierw informacja o jednym kandydacie na nowego ministra, a zaraz potem o innym, który miałby być mniej konfrontacyjny względem Fedorowa. Ale gdy w piątek wieczorem demonstracje w Kijowie się rozszerzają, znikają wszelkie kandydatury na nowego ministra, a za to prezydent spełnia pokornie wszystkie żądania usuniętego ze stanowiska Fedorowa. Dymisjonuje naczelnego dowódcę gen. Syrskiego, wyrzuca związanych z nim oficerów sztabu generalnego i mianuje człowieka Fedorowa – gen. Drapatego nowym naczelnym dowódcą. Zdumiewająca skala politycznej porażki głowy państwa.
Popłoch cofającego się z godziny na godzinę prezydenta widać w tym cyklu decyzji już na pierwszy rzut oka, a jeszcze nie wiadomo, gdzie teraz Zełenski ulokuje swego nowego zadeklarowanego wroga, jakim stał się zdymisjonowany minister obrony. Wiele wskazuje na to, że nielojalny Fedorow utrzyma się gdzieś na szczytach władzy właśnie dzięki temu, że zdecydował się na otwartą konfrontację z Zełenskim. Jak na sytuację gabinetu wojennego – to źle wygląda i źle wróży nowemu dowództwu wojskowemu Ukrainy.
.Zróbmy takie historyczne porównanie: czy potrafimy sobie wyobrazić, aby w roku 1942, podczas bombardowań Bath, Canterbury czy Exeteru, gdy Winston Churchill dymisjonował ministra wojny Margessona (skądinąd wpływowego torysa), zastępując go nieoczekiwanie urzędnikiem służby cywilnej Griggiem, Londyn manifestował w obronie Margessona, a z sojuszniczej Ameryki płynęły głosy krytyki wyboru personalnego brytyjskiego premiera? To jawny nonsens. Tymczasem na Ukrainie i wokół Ukrainy coś takiego właśnie się teraz dzieje. Z jednej strony potwierdza to stereotyp anarchicznej kozackiej siczy, wywodzący się jeszcze z I Rzeczypospolitej, ale z drugiej – jest miarą erozji autorytetu Zełenskiego.
Dwa rodzaje uzasadnień padają w Kijowie w obronie Fedorowa, a przeciw Syrskiemu (i pośrednio Zełenskiemu). Oba zresztą bezrefleksyjnie powtarzają zachodnie media. Wedle pierwszego 35-letni Fedorow ma być wrogiem korupcji w armii i ma nawet dysponować dopracowanym systemem cyfryzacji zamówień wojskowych, w których poziom łapownictwa jest ponoć ciągle na Ukrainie stosunkowo wysoki.
Za usunięciem ministra przez Zełenskiego naprawdę mają stać skorumpowani oficerowie, którzy obawiają się odcięcia im dobrych źródeł nielegalnego zarobku. Uzasadnienie drugie jest – by tak rzec – głębszej, psychologicznej natury. Jeśli rzucić okiem na wypisane na tekturach hasła antyzełenskiej manifestacji w Kijowie, to widać, że powtarzają się teksty w rodzaju „Воювaти дpонaми, a не людьми!”. Wokół Fedorowa stworzona została legenda, iż ów zwolennik dronów i nowoczesnych technologii chce prowadzić wojnę za pomocą techniki, podczas gdy jego wróg – gen. Syrski – posyłał do walki z Moskalami żołnierzy, którzy często szli na śmierć.
Nietrudno zrozumieć, że młode kobiety, które na fotografiach demonstracji z ubiegłego czwartku i piątku wyraźnie dominują i są organizatorkami akcji, liczą na to, że ich mężowie nie zginą na froncie albo nie będą podlegać poborowi. Tyle tylko że niezależnie od poglądów na wojnę wyznawanych przez młodego polityka Fedorowa i doświadczonego oficera Syrskiego cała ta legenda jest oparta na iluzji. Armia ukraińska nieźle rozwinęła w ciągu ostatniego roku technologię uderzeń na Rosję zdalnymi broniami, czego efekty widać w doniesieniach medialnych niemal każdego dnia. Ale jest też jasne, że obronienie terytorium kraju przed najazdem nie jest możliwe bez licznie ginących na froncie żołnierzy.
.Przypuszczam, że tu właśnie tkwi podstawowy kłopot polityczny Zełenskiego. Coraz więcej Ukraińców chciałoby zwycięstwa nad Moskwą z radykalnym ograniczeniem ofiar w ludziach. To bardzo ludzkie i całkiem zrozumiałe. Tego samego chciałby humanitarny Zachód, stąd bezrefleksyjne wsparcie zachodnich mediów dla kampanii na rzecz Fedorowa. Tymczasem, chcąc naprawdę wygrać wojnę, Zełenski nie jest w stanie spełnić tego oczekiwania. Dlatego słabnie, chaotycznie cofa się i wpada w popłoch.




