Wybory w Maroku

Blisko 7,3 tys. kandydatów ubiega się w środę o mandaty w marokańskiej Izbie Reprezentantów. Królestwo, które z roku na rok przyciąga coraz więcej turystów, zmaga się jednocześnie z wysokim bezrobociem wśród młodych i rosnącym poczuciem braku perspektyw. Ponad połowa Marokańczyków przed trzydziestką rozważa emigrację. Wybory odbywają się również w cieniu protestów pokolenia GENZ212 oraz niedawnego kryzysu migracyjnego w hiszpańskiej Ceucie.
.Marokańczycy wybierają w środę deputowanych do Izby Reprezentantów. O mandaty ubiega się dokładnie 7288 kandydatów. Jak przypomniała marokańska agencja prasowa MAP, są to dwunaste wybory parlamentarne od czasu uzyskania przez Maroko niepodległości w 1956 r. Oficjalne dane wskazują, że na listach wyborczych zarejestrowanych jest 15 801 162 obywateli.
Maroko pozostaje monarchią, w której istotną rolę w systemie politycznym odgrywa król Mohamed VI z dynastii Alawitów. To monarcha mianuje premiera spośród polityków partii, która zwycięża w wyborach. Do niego należy również decyzja dotycząca nominacji ministra spraw zagranicznych. Głosowanie odbywa się w kraju, którego międzynarodowy wizerunek w ostatnich latach coraz mocniej wiąże się z rozwojem turystyki. W 2025 r. Maroko odwiedziło rekordowe 19,8 mln turystów – o 14 proc. więcej niż rok wcześniej. Równocześnie wewnętrznym problemem kraju pozostaje sytuacja młodego pokolenia.
Młodzi Marokańczycy nie widzą dla siebie perspektyw
.Wsparcie młodych, tworzenie nowych miejsc pracy oraz inwestycje infrastrukturalne należały do głównych tematów kampanii wyborczej. Agencja AP zwraca uwagę, że właśnie młode pokolenie należy dziś do najbardziej sfrustrowanych grup marokańskiego społeczeństwa. Prawie połowa mieszkańców kraju nie przekroczyła 25. roku życia. W 2025 r. stopa bezrobocia w grupie osób od 15 do 24 lat osiągnęła 37,2 proc. Oficjalne dane pokazują jednocześnie skalę problemu osób pozostających poza rynkiem pracy i systemem edukacji: około 2,9 mln Marokańczyków w wieku od 15 do 29 lat ani nie pracuje, ani się nie uczy, ani nie uczestniczy w szkoleniu zawodowym. Jeszcze wyraźniej skalę frustracji młodych pokazują dane dotyczące emigracji. EFE, powołując się na badanie Afrobarometru, podała we wrześniu, że ponad połowa Marokańczyków przed 30. rokiem życia rozważa opuszczenie kraju. Spośród nich 53 proc. deklaruje, że gdyby okazało się to konieczne, byłoby gotowych wyemigrować również w sposób nielegalny.
„Wybory nie mobilizują Marokańczyków. Jak przewidują eksperci, główną bohaterką głosowania będzie absencja, a młodzi ludzie są grupą najbardziej rozczarowaną polityką” – pisała EFE.
Problem ten widać również w statystykach wyborczych. Według AP spośród 26,7 mln obywateli uprawnionych do głosowania jedynie 15,8 mln zarejestrowało się na listach wyborczych – czego wymaga marokańskie prawo. Od wyborów w 2021 r. liczba zarejestrowanych wyborców zmniejszyła się o niemal 10 proc., mimo że liczba mieszkańców kraju wzrosła. Oficjalne dane pokazują ponadto, że osoby w wieku od 18 do 24 lat stanowią zaledwie 4 proc. wszystkich zarejestrowanych wyborców.
GENZ212. Protest młodego pokolenia
.Wybory odbywają się również w cieniu wydarzeń z jesieni 2025 r., kiedy przez Maroko przetoczyła się fala protestów młodego pokolenia. Ruch, który przyjął nazwę GENZ212, wyrósł z frustracji związanej z sytuacją społeczną, brakiem perspektyw, bezrobociem oraz stanem usług publicznych.
W raporcie „Maroko i Sahara Zachodnia 2025/2026” Amnesty International podkreśliła, że marokańskie władze nasiliły represje wobec wolności słowa i pokojowego sprzeciwu. „Dziennikarze, obrońcy praw człowieka oraz krytycy rządu byli narażeni na postępowania sądowe, zastraszanie i inwigilację cyfrową, mimo że w poprzednich latach król ułaskawił część więźniów sumienia” – stwierdzono w raporcie. Amnesty wskazuje również, że protesty GENZ212 spotkały się z interwencjami sił bezpieczeństwa i masowymi zatrzymaniami. Władze Maroka podkreślają z kolei działania mające zagwarantować przejrzystość wyborów. Marokańska agencja prasowa w przeddzień głosowania przypomniała, że w celu zapewnienia standardów etycznych procesu wyborczego oraz zwiększenia jego przejrzystości zaostrzono sankcje za naruszanie prawa wyborczego.
Zmieniono 28 z 32 artykułów przewidujących sankcje, podnosząc wysokość kar pozbawienia wolności i grzywien. Część poważniejszych naruszeń została przekwalifikowana z występków na przestępstwa cięższego charakteru. Szczególną uwagę poświęcono również dezinformacji w internecie. Za rozpowszechnianie fałszywych informacji związanych z wyborami przewidziano kary od dwóch do pięciu lat więzienia.
Marokańskie wybory są ważne również dla Hiszpanii
.Wyborom u południowego sąsiada dużo uwagi poświęca hiszpańska prasa. Madryt jest największym partnerem handlowym Maroka, a oba państwa łączą strategiczne porozumienia dotyczące bezpieczeństwa – traktat o przyjaźni z 1991 r. oraz konwencja o współpracy z 2019 r., obejmująca między innymi walkę z terroryzmem oraz nielegalną migracją.
Relacje obu krajów mają również silny wymiar społeczny. Według przywoływanych danych hiszpańskiego rządowego instytutu zajmującego się cudzoziemcami w Hiszpanii legalnie mieszka około 870 tys. Marokańczyków, co czyni ich największą grupą cudzoziemców posiadających prawo pobytu. Wybory odbywają się jednak niespełna dwa miesiące po wydarzeniu, które poważnie obciążyło stosunki Rabatu i Madrytu. Pod koniec lipca ponad 70 tys. migrantów przedostało się z Maroka do hiszpańskiej Ceuty – autonomicznego miasta graniczącego z Marokiem.
Kryzys wywołał gwałtowną debatę polityczną w Hiszpanii. Część hiszpańskiej opozycji otwarcie oskarżała Maroko o dokonanie „inwazji” i wykorzystywanie presji migracyjnej jako elementu wojny hybrydowej. Marokańscy ministrowie przypomnieli natomiast o roszczeniach Rabatu do Ceuty i Melilli. Władze Maroka zaprzeczyły, że celowo doprowadziły do masowego napływu migrantów. Reuters informował, że premier Pedro Sánchez podkreślał brak konkretnych dowodów na zorganizowanie kryzysu przez marokańskie władze, choć przyznawał, że w krytycznym momencie marokańska kontrola graniczna nie zadziałała. Premier Hiszpanii Pedro Sánchez powiedział w rozmowie z CNN, że rząd Hiszpanii zwrócił się do Rabatu o wyjaśnienia właśnie dlatego, że marokański system kontroli granicznej zawiódł podczas kryzysu w Ceucie. W ten sposób wybory do Izby Reprezentantów odbywają się w Maroku w momencie, gdy na krajową debatę polityczną nakładają się trzy problemy obecne w ostatnich miesiącach szczególnie wyraźnie: frustracja młodego pokolenia, jego rosnąca gotowość do emigracji oraz napięcia w stosunkach z Hiszpanią po kryzysie migracyjnym w Ceucie.
PAP / Jarosław Kowalski




