Zamieszki w Argentynie. Czy reformy prawa pracy Javiera Milei wejdą w życie?

Według krytyków rządu w Buenos Aires reformy, ulubiony projekt prezydenta Javiera Mileia, ułatwiłyby zatrudnianie i zwalnianie pracowników, obniżyłyby odprawy, ograniczyłyby prawo do strajku i urlopu wypoczynkowego. Na ulicach argentyńskich miast doszło do walk ulicznych, ale czy zapowiadane reformy prawa Javiera Milei pracy są faktycznie takie, jak przedstawia to lewica?
Policja starła się z zamaskowanymi napastnikami
.Argentyński senat zagłosował rano stosunkiem głosów 42 do 30 za uchwaleniem reformy, która trafi teraz do Izby Deputowanych w celu zatwierdzenia.
Doszło do tego dzień po tym, jak demonstranci w stolicy Buenos Aires obrzucili kamieniami i bombami butelkowymi policję, która odpowiedziała gazem łzawiącym i gumowymi kulami.
Kilkadziesiąt osób, wiele z nich w kapturach i maskach, starło się z policją blokującą dostęp do parlamentu, podczas gdy parlamentarzyści debatowali w budynku nad planami prezydenta.
Partie opozycyjne i związki zawodowe kwestionują, czy reformy prawa pracy Javiera Milei faktycznie stworzą nowe miejsca pracy.
.Agencja AFP informuje o obrażeniach jednego policjanta i jednego protestującego, choć oficjalna liczba ofiar nie została jeszcze podana do publicznej wiadomości. Media na miejscu zdarzenia oszacowały, że aresztowano co najmniej 20 osób.
Javier Milei twierdzi, że obowiązujące przepisy prawa pracy są zbyt restrykcyjne i zniechęcają do formalnego zatrudniania. Chce, aby reformy zostały przyjęte do marca. Wspierają go środowiska pracodawców i sektor rolniczy, który w poprzednich wyborach tłumnie go poparł.
Nowy projekt prezydenta Argentyny podsumował polityk z jego partii, Joaquin Benegas Lynch. “Dzisiaj jesteśmy tu, aby zdecydować, czy nadal tkwimy w pułapce etatystycznego, korporacyjnego i opartego na patronacie systemu, który odstrasza inwestycje, niszczy miejsca pracy i doprowadza do zubożenia miliony Argentyńczyków” – podkreślał.
Od objęcia urzędu prezydenta w grudniu 2023 roku Javier Milei drastycznie ograniczył wydatki rządowe i poparł deregulację. Partie opozycyjne i związki zawodowe kwestionują, czy reformy faktycznie stworzą nowe miejsca pracy.
Maciej Bzura






