Wojna gazowa z Rosją? Nie jesteśmy na nią przygotowani

Prof. Mariusz-Orion JĘDRYSEK

Profesor zwyczajny nauk o Ziemi. Poseł Prawa i Sprawiedliwości. Inicjator poszukiwań gazu łupkowego w Polsce. Główny Geolog Kraju w latach 2005-2007.

Od dwóch dni Rosja ogranicza przepływ gazu na Zachód – o jedną czwartą. Polska jest chyba najbardziej wrażliwa ze wszystkich krajów Europy na to zjawisko, bowiem nie mamy dostępu do Gazoportu a nasze magazyny – wśród krajów nieposiadających dostępu do Gazoportu – są najmniejsze w Europie. Tak jeśli chodzi o zużycie jak i tym bardziej w przeliczeniu na osobę. Wprawdzie od lat jest rozbudowywany magazyn w Wierzchowicach koło Wrocławia, ale ta rozbudowa niewiele zmienia.

Proszę popatrzeć na poniższe wykresy: choć pokazują pojemności sprzed kilku miesięcy, ale do dziś sytuacja niewiele się poprawiła. Jesteśmy nadal na ostatnim miejscu w Europie. Ponadto, z magazynów budowanych na wyczerpanych złożach gazu, nie da się szybko odzyskać dużych ilości tego surowca.

Zrzut ekranu 2014-09-10 (godz. 19.00.14)

Nasze potrzeby wynoszą około 15 mld m3, pojemność magazynowa to około 2 mld m3, z czego połowa to wspomniany jeden magazyn, który w przypadku jakichkolwiek uszkodzeń pozostawia Polskę niemal zupełnie bezbronną.

Rosja w tych dniach może przejąć kontrolę nad gazociągiem Opal w Niemczech, co może bardzo znacząco pogorszyć nasza sytuację.

Nasze wydobycie wynosi około 4 mld m3, około 2 mld m3 więcej możemy sprowadzić z Niemiec – zakładając, że ten tranzyt nie będzie kontrolowany i blokowany przez Rosję. Wygląda jednak na to, że Rosja w tych dniach może przejąć kontrolę nad gazociągiem Opal w Niemczech, co może bardzo znacząco pogorszyć nasza sytuację. Oczywiście, nie możemy korzystać z obcych gazoportów (23 czynnych w Europie Zachodniej i kilka w budowie), bo nie ma połączeń (inetrkolektorów). Gazoport litewski, a w zasadzie pływający magazyn, docelowo przyjmie 3 mld m3, a więc akurat tyle, ile wynoszą potrzeby Litwy. Polska, która ma już dwuletnie opóźnienia, jeśli chodzi o budowę gazoportu i nie będzie go w tym roku nawet na poziomie eksperymentalnym – a za zakontraktowany gaz trzeba będzie zapłacić. Obrazu całości dopełnia fakt, że z wielkimi magazynami gazu na Łotwie, które maja wolne (możliwe do użyczenia) pojemności – nie mamy połączeń.

Zrzut ekranu 2014-09-10 (godz. 19.13.58)

 

Przez kilka najbliższych lat gaz LNG z USA do nas nie przypłynie – wynika to z wniosków m.in. z Rady Atlantyckiej, w spotkaniu której uczestniczył autor tego tekstu w kwietniu br. Stany Zjednoczone nadal oficjalnie nie podjęły decyzji o zgodzie na eksport LNG, a nawet jeśli by ją podjęli – Amerykanie nie maja pewności, czy gaz nie popłynie do Azji, ponieważ tam jest on droższy. Ale też pamiętajmy, że Stany Zjednoczone nie są infrastrukturalne gotowe do tego, aby gaz wysyłać.

Pół roku temu przewidywałem, że jeśli Rosja jesienią a najpóźniej zima odetnie nam gaz – leżymy. Niestety ten najgorszy scenariusz się sprawdza.

Nawet 100% napełnienie zbiorników tych które mamy – i tak pozostawia nas niemal bezbronnymi. Pół roku temu przewidywałem, że jeśli Rosja jesienią a najpóźniej zima odetnie nam gaz – leżymy. Niestety ten najgorszy scenariusz się sprawdza.

Co możemy w tej sytuacji zrobić? Niestety, już w tej chwili niewiele. Ponawiam wezwanie całkiem serio – nich każdy robi zapasy węgla (polskiego!), innego opału – zima może być bardzo trudna.

Mariusz-Orion Jędrysek

Dla zainteresowanych tematem więcej informacji z ostatniego czasu: Gazowe zaplecze Polski, Gaz i eurowybory, Wnioski ze spotkania w Radzie Atlantyckiej, Guzik gazowy w rękach Rosji, Skarby Ukrainy, Zaniedbanie w sektorze łupkowym.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Chcę otrzymywać powiadomienia o najnowszych tekstach.

Autorzy wszyscy autorzy

A B C D E F G H I J K L M N O P R S T U W Y Z