Przystanek Historia: 2026. Nowy rok i nowe wyzwania [PODCAST]

2026. Nowy rok i nowe wyzwania [PODCAST]

Photo of Przystanek Historia

Przystanek Historia

Portal przystanekhistoria.pl podtrzymuje pamięć o ludziach i ich czynach, które w czasach niewoli przybliżały nas do odbudowy niepodległego Państwa Polskiego, a z wolności oraz godności ludzkiej czyniły wartość najwyższą.

W najnowszym podcaście historycznym Przystanku Historia na „Wszystko co Najważniejsze” tematem są wydarzenia historyczne 2026 roku. W rozmowie z red. Pawłem Lekkim mówi o nich dr Rafał Kościański, rzecznik Instytutu Pamięci Narodowej.

Wydarzenia historyczne 2026

.Rok 2026 wzorem lat minionych również obfituje w wiele ważnych, okrągłych rocznic – między innymi przewrotu majowego z 1926 roku, Poznańskiego Czerwca z 1956 roku i robotniczych protestów w Ursusie i Radomiu w roku 1976.

Rok 2026 został także ogłoszony przez Sejm RP rokiem Ignacego Daszyńskiego – jednego z Ojców Niepodległości, socjalisty i patrioty, premiera polskiego rządu.

Decyzją Kolegium IPN rozpoczęła się również procedura wyboru prezesa Instytutu Pamięci Narodowej.

O tych wszystkich wydarzeniach i wyzwaniach stojących przed Instytutem Pamięci Narodowej w 2026 roku mówi nasz gość, dr Rafał Kościański, rzecznik IPN.

POSŁUCHAJ WRAZ Z NAMI:

Redaktor prowadzący: Paweł Lekki
Wydawca: Małgorzata Frydrych
Produkcja: Wydział Realizacji Projektów Medialnych – Biuro Rzecznika Prasowego IPN
Więcej podcastów historycznych na portalu przystanekhistoria.pl

Kim był Ignacy DASZYŃSKI?

Bronił demokracji parlamentarnej i nie ugiął się nawet przed Piłsudskim. Endecki nacjonalizm uważał za takie samo zagrożenie dla Polski jak bolszewizm. Ignacy Daszyński jest na mocy uchwały Sejmu jednym z patronów 2026 roku.

Okazją do przypomnienia postaci Ignacego Daszyńskiego stały się dwie związane z nim rocznice: 160. – jego urodzin oraz 90. – śmierci.

Sejm w uzasadnieniu uchwały nazwał Ignacego Daszyńskiego obrońcą demokracji parlamentarnej, przeciwnikiem imperializmu rosyjskiego i bolszewickiego, zwolennikiem wolności prasy, obrońcą praw mniejszości etnicznych i narodowościowych, a także orędownikiem edukacji obywatelskiej.

Na to pierwsze określenie – obrońcy demokracji parlamentarnej – pracował przez większość życia. Najpierw, w czasach zaborów jako poseł do parlamentu austriackiego, a po odzyskaniu niepodległości – do Sejmu RP. W jednym i drugim zasłynął jako świetny mówca. Słów uznania nie szczędził mu nawet – pomimo różnych poglądów – Stanisław Cat-Mackiewicz. Ten konserwatywny polityk i redaktor wileńskiego „Słowa” zetknął się z nim w latach 1928-1930.

„Był to już kościsty starzec, wciąż o płomiennym wejrzeniu oczu. Wyglądał na starca kapryśnego i surowo przestrzegającego dla siebie wszelkich względów. Rzadko odzywał się z trybuny, ale każde jego odezwanie się pokazywało to, co się nazywa lwi pazur. Sarkazmem, ironią w połączeniu z patosem i szlachetnym dźwiękiem głosu gniótł przeciwnika jak świecę woskową” – pisał o Daszyńskim.

Lwi pazur okraszony sarkazmem i ironią Daszyński pokazał stając w obronie demokracji parlamentarnej. Choć w maju 1926 r. poparł zamach stanu Józefa Piłsudskiego, to już po kilku tygodniach stracił złudzenia co do szans na realizację głoszonych przez sanację haseł. „Dzisiaj prasa rządowa opiera swoje nadzieje na argumencie bata, na pokorze, na posłuszeństwie większości Sejmu wobec samej groźby bata” – pisał w połowie czerwca w PPS-owskim „Robotniku”.

Jeszcze ostrzej wystąpił w Sejmie” „Polska bez silnego, zdrowego, szanującego się i szanowanego Sejmu nie może istnieć. Złudzenia tylko mogą dyktować wybujałość w jakimkolwiek kierunku w lewo, czy w prawo. Epoka, w której żyje Polska, jej układ stronnictw, jej stanowisko gospodarcze, jej stanowisko polityczno-geograficzne wskazują, że naród będzie tylko wtedy silny, gdy będą go interesowały bezpośrednio sprawy jego Ojczyzny. Najbliższym łącznikiem między Ojczyzną a szerokimi masami ludowymi jest i pozostaje Sejm, nie ten Sejm, ale Sejm w ogóle” – mówił 5 lipca 1926 r. z sejmowej trybuny.

Do legendy polskiego parlamentaryzmu przeszedł opór, jaki 31 października 1929 r. Daszyński stawił Józefowi Piłsudskiemu. Tamtego dnia sprawujący od zamachu majowego nieformalną władzę w Polsce Piłsudski przyszedł do budynku Sejmu w asyście stu uzbrojonych oficerów Wojska Polskiego. Ci w dodatku odmówili straży marszałkowskiej złożenia broni. Sanacja nie miała jeszcze większości głosów w parlamencie, więc powszechnie tę wizytę potraktowano jako próbą zastraszenia antysanacyjnej opozycji. Daszyński, który był marszałkiem Sejmu, nie dał się jednak zastraszyć. Najpierw zignorował Piłsudskiego, który wezwał go do gabinetu, a gdy Marszałek sam się pofatygował do niego, odmówił otwarcia obrad. „Pod bagnetami, rewolwerami i szablami nie otworzę – oświadczył stanowczo. Urażony Piłsudski wyszedł nie podając Daszyńskiemu nawet ręki, a gdy już był za drzwiami mruknął: „To dureń”.

WIĘCEJ: Kim był Ignacy DASZYŃSKI? [LINK]

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 7 lutego 2026