Po raz pierwszy od 1945 roku we Francji więcej zgonów niż urodzeń

Po raz pierwszy od zakończenia II wojny światowej bilans demograficzny we Francji stał się ujemny. Rok 2025 przyniósł 645 000 urodzeń i 651 000 zgonów. Tygodnik „Journal du Dimanche” bije na alarm: „Francja wchodzi w zimę demograficzną”
Bilans demograficzny Francji najgorszy od 1945 roku
Nicolas Pouvreau-Monti, szef Observatoire de l’immigration et de la démographie (Obserwatorium Imigracji i Demografii – OID), przekonuje, że dane opublikowane 13 stycznia 2026 r. przez INSEE były spodziewane.
Ten wynik nie wziął się znikąd: ostatnie lata to gwałtowne i szybkie załamanie się dzietności we Francji.
„W porównaniu z rokiem 2010 straciliśmy 190 000 urodzeń rocznie – niemal jedną czwartą ogółu. Oznacza to, że odpowiednik miasta tak ludnego jak Tulon czy Reims, które piętnaście lat temu przychodziło na świat każdego roku, dziś już się nie rodzi. Tak głębokie tąpnięcie wynika z szybkiego spadku „wskaźnika dzietności”, czyli średniej liczby dzieci przypadających na jedną kobietę: wyższy niż 2 w 2010 roku, obniżył się on do 1,56 dziecka w roku ubiegłym – najniższego poziomu od… I wojny światowej” – analizuje Nicolas Pouvreau-Monti.
Zima demograficzna we Francji
Od kilku dekad Europa pogrążona jest w prawdziwej „zimie demograficznej”, by użyć określenia wprowadzonego przez demografa Gérarda-François Dumonta a przypomnianego przez JDD, w której średnia liczba dzieci na kobietę trwale spadła poniżej prostego progu zastępowalności pokoleń (2,1 dziecka).
W swojej analizie dla Journal du Dimanche Nicolas Pouvreau-Monti zauważa, że spadek liczby urodzeń we Francji nie ma oczywiście jednej przyczyny, lecz jest wynikiem współdziałania wielu czynników. Niektóre z nich mają charakter strukturalny: można tu wymienić przesuwanie się wieku kobiet przy urodzeniu pierwszego dziecka (obecnie ponad 29 lat, wobec 24 lat w 1974 roku); rosnący dystans między miejscem pracy a miejscem zamieszkania, który rodzi rozmaite trudności logistyczne; czy wreszcie – w sposób oczywisty – osłabienie trwałych związków: odsetek 25-letnich kobiet żyjących w parze zmniejszył się od 1975 roku o niemal trzydzieści punktów procentowych.
Nicolas Pouvreau-Monti przekonuje, że polityki rodzinne nie powinny być politykami społecznymi, nie mają one na celu korygowania nierówności, lecz jednolite rekompensowanie spadku poziomu życia wywołanego pojawieniem się kolejnego dziecka: „Nie są formą pomocy socjalnej, lecz inwestycją, jaką społeczeństwo podejmuje w swoją przyszłość”.
Czy imigracja może zmienić bilans demograficzny Francji?
W 2024 roku ponad 30% urodzeń zarejestrowanych we Francji pochodziło z rodzin, w których co najmniej jedno z rodziców urodziło się poza Unią Europejską. Od roku 2000 liczba dzieci urodzonych na terytorium Francji, których oboje rodzice również urodzili się we Francji, zmniejszyła się o 28%, podczas gdy liczba noworodków mających dwoje rodziców urodzonych poza UE wzrosła o 73%.
Wyniki te wymagają dobrego zrozumienia i przewidzenia przyszłości Francji. Kraju, który do problemów z którymi się boryka, dodać powinien na bardzo wysokiej pozycji także kwestię zapaści demograficznej.
JDD/AJ








