Nekropolia z czasów wojny głodowej 1414 roku. Zaskakujące odkrycie w Toruniu

Wojna głodowa

Pochówki z okresu wojny głodowej z 1414 roku odnaleźli archeolodzy z UMK podczas badań kompleksu Ducha Świętego w Toruniu. Nekropolia jest wielowarstwowa, a datowanie potwierdziło groby z tego okresu. Kolejnym etapem mają być poszukiwania prezbiterium kościoła Ducha Św. z początków XIII w. Wojna głodowa była konfliktem zbrojnym pomiędzy Królestwem Polskim a Zakonem Krzyżackim, który wybuchł w 1414 r., zaledwie kilka lat po wielkim zwycięstwie polsko-litewskim odniesionym w bitwie pod Grunwaldem w 1410 r.

Nekropolia z czasów wojny głodowej 1414 roku

.Datowanie radiowęglowe pokazuje, że mamy do czynienia z pochówkami z pierwszej połowy XV wieku. One są wkopane w warstwę gruzowiska, gdzie jest chociażby masa potłuczonych dachówek. Łączymy to z tzw. wojną głodową z 1414 roku. Wtedy zostały zniszczone Przedmieście Chełmińskie, ale najpewniej i to przedmieście portowe, w którym się znajdujemy – powiedział archeolog z UMK dr Ryszard Kaźmierczak, kierownik badań.

Obecnie udało się naukowcom odkryć kolejnych 7-8 szkieletów, ale wcześniej na tym samym poziomie wykopów w innych miejscach również odnaleziono pochówki z tego okresu. Ich zabezpieczenie i badania antropologiczne pozwoliły na hipotezę o związku tej nekropolii z wojną głodową.

– To normalny klasyczny układ dla cmentarza, który musiał być przy kościele Ducha Świętego. Nie ma trumien, szkielety są ciasno zwinięte, nierówno położone, wciskane w zbyt małe jamy grobowe, bo był problem z wykopaniem ich w gruzie. Tam gdzie było miejsce na cmentarzu ówczesnym, tam chowano zmarłych – wskazał dr Ryszard Kaźmierczak.

Jesienią archeolodzy odkryli relikty z końca XIII lub początku XIV wieku, które identyfikują jako szpital na tym terenie. Wznowione kilka dni temu pracy mają pokazać układ przestrzennych zachowanych murów szpitala i odpowiedzieć na pytania o to, czego można spodziewać się na północ, gdzie badania będą rozszerzane.

Poszukiwania prezbiterium kościoła Ducha Św. z XIII wieku

.Kolejnym etapem badań mają być poszukiwania prezbiterium kościoła Ducha Św. z XIII wieku. Szef Instytutu Archeologii UMK, prof. Wojciech Chudziak, potwierdził PAP jesienią, że zespół archeologów otrzymał zgodę wojewódzkiego konserwatora zabytków na demontaż fragmentu ogrodzenia dawnej gazowni, które trafi do konserwacji. To umożliwi wejście na newralgiczny teren przy Bramie Klasztornej. Dr Ryszard Kaźmierczak wskazał we wtorek, że stanowisko rozciąga się na teren za ogrodzeniem, co potwierdziły pierwsze wiosenne wykopy.

– Można już powiedzieć z dużym prawdopodobieństwem, że nieprawdziwe były głosy o zniszczeniu tego terenu przez Niemców przy budowie gazowni. Widać, że mury idą w tamtą stronę, stanowisko jest tam zachowane – wyjaśnił archeolog.

Wojna głodowa z 1414 r.

.Wojna głodowa była konfliktem zbrojnym między Królestwem Polskim i Wielkim Księstwem Litewskim a Zakonem Krzyżackim. Wybuchł on latem 1414 roku, a jego genezą był pokój toruński z 1414 roku, który nie rozwiązał sporów terytorialnych. Wojska polsko-litewskie niszczyły szczególnie wsie i uprawy na ziemi chełmińskiej i Warmii, a Krzyżacy zamykali się w zamkach. Doprowadziło to do klęski głodu, a głównymi ofiarami była ludność cywilna i mieszkańcy państwa zakonnego. Wojna nie została rozstrzygnięta, a w październiku 1414 roku zawarto rozejm w Brodnicy na okres dwóch lat.

Odkrywany między Bramą Klasztorną i Koszarami Racławickimi w Toruniu kompleks Ducha Świętego to XIII-wieczny kościół i szpital oraz zbudowany na początku XIV wieku klasztor benedyktynek. Kościół to być może najstarsza świątynia Torunia. W niej, jak oceniają historycy, należy się spodziewać pochówków w prezbiterium. Mogą się tam znajdować krypty średniowiecznych dostojników.

Paweł Włodkowic kontra reszta świata

.Średniowiecze – epoka miewająca dziś, powiedzmy eufemistycznie (i dodajmy – nie bez pewnych racji), kiepską prasę – był to jednako czas jedności Europy jako wspólnoty samoświadomej i połączonej tożsamościowo. Nawet ostre konflikty przebiegały przy świadomości politycznych wrogów o jedności znacznie głębszej niż spór, o przynależności do wielkiej europejskiej rodziny ufundowanej na wspólnych podstawach kulturowych i aksjologicznych.

Ilustracją może być wielki propagandowy konflikt, którego echa odnajdujemy w źródłach z całej Europy (co świadczy o jego paneuropejskim zasięgu). Jego najostrzejszą formę sprowadzić można do dwóch sprzecznych z sobą narracji, przedstawiających króla Jagiełłę jako wzorowego chrześcijanina, prawdziwego apostoła swoich czasów, rozszerzającego naukę Ewangelii w rodzimej Litwie (wersja polska) lub pozornie i koniunkturalnie ochrzczonego pogańskiego watażkę, bezprawnie wchodzącego w związek małżeński z królową Jadwigą i powstrzymującego cywilizacyjną działalność europejskich elit rycerskich na wschodzie (wersja krzyżacka). Jednak ich tworzywem i podstawą był wspólny sposób myślenia, ufundowany na myśli chrześcijańskiej w całym jej bogactwie, konkretnie zaś zwłaszcza na wyobrażeniach czerpanych z dzieł św. Augustyna (badania S. Ekdahla).

.Polscy uczeni – dziś najlepiej znamy i pamiętamy dorobek takich uczestników Soboru, jak Paweł Włodkowic i biskup poznański Andrzej Łaskarz – zajęli wówczas zdecydowaną postawę w sprawach dotyczących między innymi tolerancji religijnej i uprawnień niewiernych, wskazując, że ludzie żyjący w pokoju – niezależnie od wyznania – mają prawo do posiadania własności oraz swoich państw z mocy prawa naturalnego i prawa ludów. Ich ówczesne stanowisko reprezentowało sposób myślenia, który stworzył warunki do ukształtowania się nowoczesnej koncepcji praw człowieka (prof. T. Jasudowicz). Było ufundowane na przekonaniu o wolności ludzi, ich godności i braterstwie wynikających z samej natury oraz przekraczających podziały etniczne i religijne. Oczywiście, trudno nie dostrzec praktycznych motywów, którymi mogli kierować się ówcześni polscy uczeni, chcąc uzasadnić między innymi prawomocność wsparcia militarnego udzielanego przez innowierców wojskom polskim przeciw Krzyżakom. Czy musi być to zarzut? W ówczesnej myśli teoretyczne uzasadnienie zdobyło utożsamienie działalności politycznej z najwyższym przejawem działalności człowieka, a takie stanowisko badacze określają dziś jako „praktycyzm obywatelski”. W tej optyce działalność dyplomatyczna Pawła Włodkowica pozwala dostrzec w nim ideał jednocześnie myśliciela i dyplomaty, filozofa praktyka.

PAP/Tomasz Więcławski/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 10 marca 2026