Rozpad komety przypadkiem uchwycony przez Teleskop Hubble'a

Wiekowy teleskop kosmiczny należący do agencji kosmicznej NASA przypadkowo sfotografował rozpad sporej komety C/2025 K1 (ATLAS). Wyniki badań opisano w czasopiśmie „Icarus”.
Obiekt C/2025 K1 (ATLAS)
.Kometa C/2025 K1 (ATLAS) została po raz pierwszy dostrzeżona 24 maja 2025 roku. Należy do grona wielu komet odkrytych w ramach projektu Asteroid Terrestrial-impact Last Alert System (ATLAS), nie należy więc jej mylić na przykład z międzygwiazdową kometą 3I/ATLAS.
Naukowcy uważają, że kometa C/2025 K1 (ATLAS) dotarła w wewnętrzne rejony Układu Słonecznego bezpośrednio z Obłoku Oorta, rozciągającego się na dalekich obrzeżach naszego systemu planetarnego. Obłok ten hipotetyczne zbiorowisko lodowych ciał, źródło komet długookresowych.
Początkowo podejrzewano, że kometa nie przetrwa przelotu w pobliżu Słońca, gdyż odległość peryhelium (punkt orbity najbliżej Słońca) wyniosła 49 milionów kilometrów (0,33 jednostki astronomicznej, czyli bliżej niż orbita Merkurego). Jednak w październiku 2025 roku dostrzeżono ją ponownie. Rozpadła się na fragmenty, a kilka z nich może nawet zostać wyrzuconych z Układu Słonecznego.
Rozpad komety uchwycony przypadkiem
.Czasami najlepsze odkrycia naukowe zdarzają się przypadkiem – wskazuje John Noonan z zespołu badającego kometę, profesor Auburn University w Alabamie (USA). Naukowiec tłumaczy, iż jego grupa obserwowała tę kometę przy pomocy Kosmicznego Teleskopu Hubble’a tylko dlatego, że zakładany wcześniej cel obserwacji (inna kometa) nie był widoczny z powodu ograniczeń technicznych. Trzeba było więc znaleźć w to miejsce inny cel dla teleskopu i padło na C/2025 K1 (ATLAS).

.Przed wykonywaniem obserwacji nie wiedziano, iż kometa uległa rozpadowi. Dopiero gdy kolejnego dnia po wykonaniu przez Teleskop Hubble’a zdjęcia zaczęto je analizować, okazało się, że widać cztery „komety” zamiast jednej.
Wcześniej było wiele wniosków obserwacyjnych na Teleskop Hubble’a. Autorzy tych wniosków chcieli zaobserwować rozpad którejś z komet, ale jest bardzo trudno przewidzieć i trafić czasowo w takie wydarzenie, więc do tej pory nie udawało się sfotografować tym instrumentem komety w trakcie zachodzenia rozpadu. Zwykle naukowcy uzyskiwali Teleskopem Hubble’a zdjęcia kilka tygodni lub miesięcy po rozpadzie takiego obiektu.
Przed swoją fragmentacją kometa C/2025 K1 (ATLAS) była nieco większa niż przeciętny obiekt tego typu, miała około 8 kilometrów średnicy. Obserwacje przy pomocy Teleskopu Hubble’a pokazały, że rozpadła się na co najmniej cztery fragmenty, a każdy z nich miał własną komę (pyłowo-gazowa otoczka wokół jądra komety). Zdjęcia wykonano miesiąc po przejściu komety przez peryhelium.
Według szacunków naukowców rozpad komety rozpoczął się osiem dni przed wykonaniem zdjęcia przez Teleskop Hubble’a. Łącznie kosmicznym teleskopem wykonano trzy 20-sekundowe zdjęcia w dniach 8, 9 i 10 listopada 2025 roku. W trakcie tego czasu jeden z mniejszych fragmentów komety uległ dodatkowemu rozpadowi.
Pierwszym autorem publikacji w czasopiśmie „Icarus”, opisującej badania, jest Dennis Bodewits z Auburn University w USA.
Kosmiczny Teleskop Hubble’a został umieszczony na orbicie okołoziemskiej przez NASA w kwietniu 1990 roku, ma więc już prawie 36 lat. Prawdopodobnie będzie działała jeszcze przez kilka kolejnych lat. Partnerem NASA w projekcie jest Europejska Agencja Kosmiczna (ESA).
Pokojowe korzystanie z zasobów Układu Słonecznego
.Amerykański planetolog, Guy CONSOLMAGNO, na łamach „Wszystko co Najważniejsze” twierdzi, że: „Odkryto już jakieś pół miliona asteroid, większość z nich krąży po orbitach między Marsem a Jowiszem. Większość z nich ma promień nieprzekraczający ok. 10 km. W oparciu o badania rozkładu wielkości asteroid można oszacować ogólną liczbę wszystkich asteroid, w tym tych, które są zbyt małe, aby mogły zostać odkryte, zazwyczaj o średnicy mniejszej niż 10 km. Oczywiste jest, że mniejsze ciała są liczniejsze, a najwięcej jest asteroid zbyt małych, aby mogły być łatwo wykryte z Ziemi”.
„Wniosek ten jest szczególnie istotny, kiedy badamy niewielki podzbiór tych asteroid, które wyróżniają się tym, że krążą po orbitach od pasa planetoid i przecinają orbitę Ziemi. Kilka tysięcy tych obiektów jest już znanych. Istnieje program badawczy, którego celem jest umożliwienie śledzenia orbit co najmniej 90 proc. tych obiektów. Ponieważ zbliżają się na niewielką odległość od naszej planety, wiele z nich, bliskich Ziemi (NEO – Near Earth Objects), o średnicy zaledwie kilkudziesięciu metrów, zostało zaobserwowanych za pomocą teleskopów, a nawet radarów. Już teraz znajdujemy mniej więcej jeden mały obiekt typu NEO na miesiąc, zbliżający się do Ziemi na odległość Księżyca. Szacujemy, że musi istnieć wiele tysięcy obiektów podobnych wielkością do tego, który eksplodował nad Czelabińskiem, ale które nie zostały jeszcze odkryte”.
„Jakie surowce warte eksploatacji znajdziemy w tych asteroidach? Możemy zgadywać, że skład asteroid odpowiada składowi meteorytów. Ok. 10 proc. masy zwykłego meteorytu stanowią metale, głównie żelazo i nikiel, ale są tam również znaczne ilości cenniejszych metali, takich jak złoto, platyna, miedź, srebro czy cynk. Jeśli założymy, że w przeciętnej asteroidzie te metale występują w takich proporcjach jak w meteorytach, i sprawdzimy rynkową wartość tych metali, to możemy obliczyć wartość całej asteroidy”.
„Wyniki są oszałamiające. Nawet w przypadku asteroidy o średnicy zaledwie jednego kilometra samo żelazo stanowi 100 milionów ton materiału. Biorąc pod uwagę wartość tony tego surowca, można zauważyć, że jest ona warta dziesiątki miliardów dolarów. Żelazo stanowi tylko część asteroidy; metalowi temu towarzyszą również znacznie rzadsze metale, takie jak platyna i złoto. Można by oczekiwać, że taka asteroida byłaby dodatkowo źródłem metali o wartości ponad 20 miliardów dolarów”.
„Jednak rzut oka na tę kalkulację uświadamia, że jest ona dosyć naiwna. Oczywiście nie odzwierciedla ona w najmniejszym stopniu, jak pojawienie się nowego, tak obfitego źródła wpłynęłoby na rynki tych surowców. Trzeba też uwzględnić, jak kosztowne byłyby faktyczne dotarcie do takiej asteroidy, jej eksploatacja i powrót z urobkiem na Ziemię” – pisze Guy CONSOLMAGNO w tekście „Pokojowe korzystanie z zasobów Układu Słonecznego” – cały artykuł [LINK]
PAP/eg



