 To długie rządy prawicy skłoniły nas do przyjęcia za pewnik, iż wydatki państwa, zwłaszcza na cele społeczne, mogą rosnąć cały czas i bez ograniczeń. Tyle tylko że dużo mniej chętnie pamiętamy o tym, że zwłaszcza rząd Mateusza Morawieckiego mógł sobie pozwolić, przynajmniej do jakiegoś czasu, na taką politykę, gdyż dzięki sprawnemu przeciwstawieniu się rozpasanym mafiom podatkowym radykalnie podniósł ściągalność podatków i w ten sposób zabezpieczył Polskę przed nadmiernym deficytem.  Polaryzacja społeczna nie jest jakimś pojęciem abstrakcyjnym, ale ma wymierne konsekwencje niszczące ludzką wspólnotę. Generuje poważny spadek zaufania społecznego, a w szczególności zaufania do demokratycznych instytucji, takich jak parlament, sądy, służby publiczne czy komisje wyborcze. Podważa to skuteczność funkcjonowania systemów demokratycznych, powodując m.in. narastanie przewag gospodarczych i militarnych państw autokratycznych.  Najbardziej elementarny obowiązek moralny polega na poszanowaniu nie tylko jednostek w ich różnorodności, ale także całych kultur. Nie chodzi o to, że istnieje jakaś kultura, w której panuje inne, specyficzne podejście do edukacji, ale o to, że jest ono niekompatybilne z pojęciem edukacji w naszym modelu demokratycznym i że może je podkopywać. Bo gdy przestępczość będzie rosła, będziemy bardziej skłonni, z braku innych rozwiązań, do przekształcania naszej demokracji w ustrój autorytarny – jedyny zdolny położyć kres codziennym zabójstwom.  W liberalizmie pojęcie „liberalizm” jest świętością, a „demokracja nieliberalna (illiberalna)” należy do najgorszych wyzwisk, podobnie jak „prawicowy populizm”. Kwestionowanie wyższości liberalizmu jest myślozbrodnią.  Tych kilka dni z końca kwietnia nie tworzy kalendarza rocznic. Jest to raczej skrócona antropologia polskiego losu, w której świadectwo u źródła przechodzi w formę z niego wyrastającą, forma zaś wystawia się na próbę wolności skażonej przez język zdrady, a nad wszystkim trzyma się albo upada ciężar ziemi, bez którego duch nie ma gdzie zamieszkać.  Kardynał Stefan Wyszyński od sierpnia 1980 roku wspierał rolników w staraniach o rejestrację swoich związków zawodowych – było to równoznaczne z rzuceniem wyzwania nie tylko władzom komunistycznym w Polsce, ale także samej Moskwie.
Najnowszy, 75. numer „Wszystko co Najważniejsze” jest już dostępny w EMPIK-ach, Księgarni Polskiej w Paryżu oraz wysyłkowo i w prenumeracie – w Sklepie Idei.  To wydanie jest opowieścią o Polsce, która przestaje być peryferiami i zaczyna mierzyć się z własnym miejscem wśród globalnych graczy, ale też otoczeniem pełnym konfliktów i walki. Piszemy o Polsce, która nie tylko reaguje na zmiany świata, lecz coraz wyraźniej uczestniczy w ich współtworzeniu. W tym sensie numer 75. jest próbą zrobienia kroku dalej: diagnozuje rzeczywistość, ale też pyta o zdolność wejścia do pierwszej ligi państw – politycznie, kulturowo, gospodarczo i cywilizacyjnie.  Nasza potrzeba piękna wynika z naszej metafizycznej kondycji i poszukiwania harmonii z innymi, a także z samymi sobą, nawet jeśli tu i teraz nie jest to do końca możliwe. Jak pisze Roger Scruton, piękno jest wartością najwyższą – czymś, do czego dążymy dla niego samego, i dla tego dążenia nie potrzeba dalszych uzasadnień.  Katon twierdzi, że starość pod wieloma względami przewyższa wcześniejsze etapy życia ze względu na jakość rozmów, które ludzie z reguły w tym czasie odbywają.  Jeszcze w czasie prezydentury Joe Bidena środowiska konserwatywne w USA – przy czym pojęcie konserwatyzmu należy tu rozumieć szeroko – przygotowały program gruntownej reformy państwa pod kierunkiem prezydenta kolejnego, republikanina.  Coraz więcej osób zdaje sobie sprawę, że nowoczesna technologia stworzyła coś w rodzaju potwora. To system komunikacji, który omija niegdyś autorytatywne instytucje, tworzące demokratyczny dyskurs i zapewniające obywatelom wspólną bazę rzetelnej wiedzy, nad którą mogliby się gremialnie zastanawiać. |