Z depresji do finału Roland Garros. Niezwykła historia Mai Chwalińskiej

Maja Chwalińska

Maja Chwalińska awansowała do finału Roland Garros i stała się jedną z największych sensacji tegorocznego turnieju. Droga Polki do finału French Open to historia walki z depresją, kontuzjami i niezwykłego powrotu do światowego tenisa.

.Dwa lata temu pisałem artykuł o czwartym tryumfie Igi Świątek. Ten rok we francuskim tourze wyglądał zachęcająco w wykonaniu Igi – niestety stare demony wróciły i Iga pożegnała się z paryskim domem. Mimo wszystko wierzę, że wraca do formy i da nam jeszcze powody do radości.

Gdy już wszyscy zastanawialiśmy się, kiedy pojawią się nowe emocje związane z gra naszej rakiety nr 1 w Polsce pojawiła się ONA – niepozorna, niewysoka, pochodząca z Dąbrowy Górniczej Maja Chwalińska, skromna, wieloletnia przyjaciółka Igi (młodsza o 5 miesięcy), grała z Igą w finale debla w Australian Open juniorów w 2017 roku. Bliska Idze, ale jakże inna w swoim byciu a szczególnie w stylu gry w tenisa.

Zwycięstwo ponad wszystko

.Rok temu zachwyciła mnie swoją grą w zmaganiach naszej drużyny narodowej w tenisie i zastanawiałem się wtedy, dlaczego tak inteligentna zawodniczka na stałe nie gości w wielu turniejach tenisowych na świecie. Przyczyną były jej kłopoty zdrowotne, zmagania się z depresją i co ważne wygrana Mai z tymi słabościami jakże ludzkimi i bliskimi nam wszystkim.

W 2021 roku poinformowała o swoich problemach i zawiesiła karierę, by po roku wrócić do zawodowego tenisa, gdy po Wimbledonie (odpadła w drugiej rundzie) wydawało się, że wraca na dobre tory to ponownie kontuzja pozbawiła ją radości gry w tenisa – tym razem kolano.

Trzy turnieje, które zbudowały powrót

.Rok 2024 był przełomowym, gdy wygrała pierwszy turniej WTA 125 w brazylijskim Florianopolis. Kolejny tryumf przyszedł rok później – we wrześniu 2025 wygrała kolejne zawody tej rangi w szwajcarskim Montreux, a w kwietniu 2026 r. w portugalskim Oeiras.

Z Mają współpracuje też Maciej Ryszczuk, który na stałe współpracuje z Igą Świątek – zmiana planów treningowych i odpuszczenie gry w deblu przyczyniły się m.in. do poprawy wyników u Mai.

Paryska droga przez wielkie nazwiska

.Turniej w French Open w Paryżu jest rozgrywany na jej ulubionej nawierzchni – mączce. Przypomnijmy z jakim rywalkami do tej pory grała Maja i jakie osiągała wyniki: I runda mistrzyni olimpijską, Chinką Qinwen Zheng, 6:4, 6:0, II runda Belgijka Elise Mertens 6:4, 6:0, III runda Greczynka Maria Sakkari 1:6, 6:3, 6:2, w 1/8 finału Francuzka Diane Parry 6:3, 6:2, w ćwierćfinale Rosjanka Anna Kalinska 7:6, 6:3, w półfinale Rosjanka Diana Sznajder 7:6, 6:4. W finale spotka się z trzecią kolejną Rosjanką Mirrą Andrejewą.

Maja Chwalińska postanowiła wrócić na dobre i po już obecnych wynikach na paryskich kortach można powiedzieć jest to tryumfalny powrót do zmagań tenisowych. Otoczona ludźmi, którzy w nią wierzą, niezwykle opanowana i bardzo inteligentna na korcie.

Nie siła, lecz pomysł na tenis

.Przed turniejem Roland Garros mało kto stawiał na Maję – w rozmowach mówiono, że nie ma warunków fizycznych (165 cm wzrostu). Fakt nie jest atletką z rodzaju Aryna Sabalenka czy strzelająca mocnymi uderzeniami jak Rybakina ale ma to czego one nie mają – mądrość w grze, inteligencję na korcie, przewidywanie tego co zrobią przeciwniczki, nieszablonowe zagrania i nieustanną zmienność doprowadzającą do szału najlepsze rakiety świata.

Maja zagra zasłużenie w finale Wielkiego Szlema i już ją można śmiało nazwać pogromczynią liderek światowego tenisa. Zagrała najwięcej meczów ze wszystkich zawodniczek w tegorocznym tourze. Mówi się, że zwyciężczyni turnieju wielkoszlemowego musi wygrać siedem meczów by podnieść puchar Suzanne Lenglen.

Maja wygrała już dziewięć meczów z rzędu i jeśli wygra kolejny będzie to dziesiąta wygrana, w którą głęboko wierzą. To jeden z najbardziej niezwykłych marszów kwalifikantki do finału w historii turnieju.

Finał, w którym Maja nie jest bez szans

.W finale z Mirrą Andriejewą nie jest bez szans. Nie bez powodu dziś podczas meczu Mai z Dianą Sznajder na trybunach pokazywana była trenerka Mirry Andrejewej Hiszpanka Conchita Martinez, która już poczuła smak wygranej w 1994 w Wimbledonie.

Sobotnie popołudnie zapowiada się interesująco. Maja bez względu na wynik już skradła serca wielu fanów tenisa przyzwyczajonych do monotonnych mocnych wymian w meczach zobaczyli inny tenis, tenis, który pokochali – tenis, który udowadnia, że nie siła i moc są najważniejsze tylko głowa, pomysłowość i czytanie gry.

W półfinale widać to było, gdy Diana zachęcana przez swojego trenera, który mówił do niej „ona gra tylko po krosie bekhend” i zostawia pusty kort. Jak to się skończyło? Polka po chwili trzy kolejne akcje zakończyła bekhendem po prostej – mina Diany i spojrzenie na jej trenera były bezcenne.

Tak właśnie gra Maja, potrafi zmienić to co wydaje się nie do zmiany, uderzyć tam, gdzie przeciwniczka się nie spodziewa, zareagować na trudną piłkę jeszcze trudniejszą odpowiedzią. Jej gra w defensywie jest znakomita i jest najlepszym wynikiem ze wszystkich zawodniczek w tym turnieju, ale gdy trzeba przyspieszyć robi to i zaskakuje swoje przeciwniczki.

Gra Mai jest piękna dla oka a wymiany uderzeń często powyżej 10-ciu powodują, że kibice wstają z miejsc i biją jej brawo. Trzeba oddać też Dianie, że w półfinale razem z Mają zafundowały nam piękny tenis z dramaturgią i wieloma genialnymi wymianami, które na długo pozostaną w naszej pamięci. Drugi półfinał Mirry Andrejewej z Martą Kostiuk (6:1, 6:3) nie był porywającym widowiskiem i cały trwał krócej niż pierwszy set meczu Mai z Dianą Sznajder.

Rywalki już wiedzą, jak trudna jest gra z Mają

.W pomeczowej konferencji Diana powiedziała o Mai – „Świetnie czyta grę. Nawet jeśli myślisz, że wygrałeś punkt, ona już tam jest. Odgrywa tę piłkę i to nie byle jak. Odgrywa ją w bardzo niewygodny dla ciebie sposób, więc musisz dosłownie zaczynać cały punkt od nowa i budować go od początku” — dodała Rosjanka. Skupiła się ona na stylu gry Polki.

„Do tego jej różnorodność, dużo rotacji. Leworęczny forehand z rotacją, bekhend z masą slajsów. Przychodzi niska piłka, a do tego świetnie działały dziś jej skróty. Idzie do siatki i bardzo dobrze ją kryje. Jej styl gry bardzo pasuje do kortów ziemnych. Nawet gdy ją atakujesz, potrafi odwrócić punkt i nagle, zamiast bronić, atakuje” — oceniła Diana.

Maja pisze własną historię

.Niektórzy porównują ją do Moniki Seles, inni widzą w Mai cechy Agnieszki Radwańskiej – myślę, że Maja pisze swoją własną historię i trzymajmy za nią kciuki.

Jarosław Ślubowski

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 5 czerwca 2026