„Putin znów będzie potrzebował wroga” [Michaił CHODORKOWSKI]

Michaił Chodorkowski w rozmowie z Laure Mandeville dla „Le Figaro” przedstawia jedną z najbardziej pesymistycznych diagnoz współczesnej Rosji. Były oligarcha, który spędził dziesięć lat w więzieniach putinowskiego systemu, przekonuje, że największym błędem Zachodu byłoby oczekiwanie, iż zakończenie wojny lub odejście Władimira Putina automatycznie doprowadzi do normalizacji relacji między Rosją a Europą. Jego zdaniem problem jest znacznie głębszy niż osoba obecnego gospodarza Kremla.
.W rozmowie powraca jeden motyw przewodni: wojna nie jest jedynie skutkiem geopolitycznych sporów czy ambicji rosyjskich elit. Według Chodorkowskiego stała się ona instrumentem utrzymania władzy przez człowieka, który od lat wykorzystuje konflikty zewnętrzne do rozwiązywania własnych problemów politycznych.
Nikt z otoczenia Putina nie chce dalszej wojny
Jedna z najbardziej zaskakujących tez wywiadu dotyczy samego centrum rosyjskiej władzy. Chodorkowski twierdzi, że wojna nie cieszy się poparciem nawet w najbliższym kręgu Kremla.
„Nikt w tym bliskim kręgu nie popiera wojny. Jedyną siłą napędową, która nie pozwala jej się zakończyć, jest sam Putin” – twierdzi.
Według niego rosyjskie elity nie są jednak zdolne do otwartego sprzeciwu. Nie dlatego, że wierzą w zwycięstwo czy podzielają ideologiczne cele Kremla, lecz dlatego, że obawiają się konsekwencji porażki. Wielu przedstawicieli establishmentu zdaje sobie sprawę ze skali zniszczeń i odpowiedzialności, jaka ciąży na państwie rosyjskim.
Jednocześnie Putin pozostaje gwarantem kruchej równowagi pomiędzy rywalizującymi grupami wpływu. To właśnie dlatego, zdaniem Chodorkowskiego, system wciąż trwa mimo rosnących napięć. Rosyjski przywódca utrzymuje kontrolę nad elitami poprzez strach, wzajemne uzależnienie oraz nieustanną groźbę represji.
Były przeciwnik Kremla opisuje rosyjską władzę jako strukturę coraz bardziej paranoiczną: „To oczywiście władza paranoiczna. A im dalej postępuje czas, tym bardziej ta paranoja narasta”.
W jego ocenie Rosja przypomina dziś system, który coraz bardziej opiera się na lęku. Presja wywierana na elity polityczne i administracyjne ma uniemożliwiać pojawienie się alternatywnego centrum władzy.
Rosjanie chcą końca wojny, ale nie chcą odpowiedzialności
Drugim kluczowym wątkiem rozmowy jest diagnoza nastrojów społecznych w Rosji. Chodorkowski uważa, że społeczeństwo jest znacznie bardziej zmęczone wojną, niż często zakładają zachodni obserwatorzy.
„Około 70 procent Rosjan chce zakończenia wojny, ale zakończenia na swoich warunkach” – mówi.
Ta deklaracja nie oznacza jednak gotowości do rozliczenia własnej odpowiedzialności za konflikt. Właśnie przeciwnie. Zdaniem rozmówcy „Le Figaro” ogromna część społeczeństwa pragnie przede wszystkim uniknąć odpowiedzi na pytania o sens wojny, liczbę ofiar i odpowiedzialność za tragedię, która dotknęła zarówno Rosjan, jak i Ukraińców.
„Kiedy pyta się, jakie to warunki, okazuje się, że Rosjanie nie chcą ponosić odpowiedzialności za to, co zrobili” – przekonuje.
Chodorkowski zwraca uwagę, że po obu stronach konfliktu śmierć lub trwałe kalectwo dotknęły miliony ludzi. Tymczasem przeciętny obywatel Rosji nie potrafi nawet wskazać na mapie wielu miejsc, o które toczą się walki.
„Dwa miliony ludzi zginęły albo zostały okaleczone po obu stronach! W imię czego? Zdobycia Donbasu?” – pyta.
Według niego dopiero za kilka lat rosyjskie społeczeństwo zacznie stopniowo uświadamiać sobie bezsens tej wojny. Jeszcze dłużej potrwa zrozumienie moralnego wymiaru agresji: „Aby zrozumieli, że zabijanie sąsiada jest czymś złym, prawdopodobnie będzie potrzebne całe pokolenie”.
Dlaczego Putin znów będzie potrzebował wroga
Najważniejsza część rozmowy dotyczy jednak przyszłości. Chodorkowski przestrzega przed przekonaniem, że zakończenie wojny automatycznie rozwiąże problem zagrożenia płynącego z Rosji.
Przypomina, że obecny gospodarz Kremla wielokrotnie wykorzystywał konflikty zbrojne jako narzędzie stabilizacji własnej sytuacji politycznej: „Putin czterokrotnie rozpoczynał wojny, aby ustabilizować własną sytuację polityczną: w Czeczenii, w Gruzji i dwukrotnie na Ukrainie”.
Według niego po zakończeniu obecnego konfliktu rosyjski przywódca znajdzie się ponownie w bardzo trudnym położeniu. Społeczeństwo będzie zadawało pytania o koszty wojny, sens poświęceń i odpowiedzialność za katastrofalne skutki konfliktu.
Właśnie wtedy może pojawić się potrzeba znalezienia kolejnego przeciwnika.
„Będą szukać winnych, a aby odwrócić uwagę, Putin znów będzie potrzebował zewnętrznego wroga” – mówi Chodorkowski.
To właśnie ta diagnoza stanowi najważniejsze ostrzeżenie całego wywiadu. Chodorkowski uważa, że największym błędem Europy byłoby założenie, iż Rosja sama z siebie stanie się bardziej przewidywalna po zawieszeniu broni lub zamrożeniu konfliktu. „Najważniejsze jest zrozumienie, że oczekiwanie powrotu Rosji do normalnego zachowania, dopóki Putin żyje, jest dramatycznie niebezpiecznym błędem” – argumentuje.
Europa musi przygotować się na długą konfrontację
W ocenie Chodorkowskiego odpowiedzią nie powinno być oczekiwanie na zmianę przywódcy na Kremlu. Jeszcze bardziej niebezpieczne byłoby budowanie całej strategii Zachodu wokół nadziei, że następca Putina okaże się bardziej ugodowy.
„Każdy nowy rosyjski przywódca, który przejmie władzę, będzie szukał zewnętrznego wroga” – przekonuje Chodorkowski.
Dlatego były więzień polityczny opowiada się za głęboką zmianą europejskiego myślenia o bezpieczeństwie. Europa powinna zwiększać własne zdolności obronne, rozwijać przemysł zbrojeniowy i budować siłę odstraszania.
Jego zdaniem szczególną rolę mogłaby odegrać Ukraina: „Istnieje armia ukraińska posiadająca doświadczenie bojowe, której liczebność jest wystarczająca do zapewnienia bezpieczeństwa Europie”.
Jeszcze dalej idzie jego propozycja dotycząca przyszłości samej Rosji. Chodorkowski uważa, że Zachód nie powinien koncentrować się na wspieraniu kolejnego przywódcy, lecz na budowie mechanizmów równoważących władzę centralną. Rozwiązaniem miałaby być stopniowa federalizacja państwa i wzmacnianie regionów, które nie potrzebują zewnętrznego wroga jako źródła własnej legitymizacji politycznej.
W rozmowie z Laure Mandeville nie pozostawia jednak złudzeń co do najbliższej przyszłości. Jego zdaniem Europa stoi przed strategicznym wyborem. Może nadal zakładać, że Rosja po zakończeniu wojny stopniowo wróci do dawnego modelu współpracy z Zachodem. Może też uznać, że wojna w Ukrainie jest jedynie etapem znacznie głębszego kryzysu rosyjskiego państwa.
Z perspektywy Chodorkowskiego odpowiedź jest jednoznaczna. Dopóki Władimir Putin pozostaje u władzy, Rosja będzie potrzebowała zewnętrznego przeciwnika. Dlatego Europa musi przygotowywać się nie na koniec zagrożenia, lecz na jego kolejną odsłonę.
Arkadiusz Jordan
Paryż




