„Jeżeli Niemcy odnoszą się do nas z pogardą, możemy mieć pretensje wyłącznie do samych siebie” [Renaud GIRARD]

Renaud Girard w „Le Figaro” stawia tezę niewygodną dla Francji i ważną dla całej Europy: problemem nie jest sama remilitaryzacja Niemiec, lecz słabość państwa francuskiego, które przestało być dla Berlina równorzędnym partnerem.
Niemcy przestały ukrywać swoje ambicje
.W Europie od kilku lat trwa debata o powrocie niemieckiej potęgi militarnej. Dla wielu państw kontynentu oznacza ona zasadniczą zmianę równowagi sił, która jeszcze niedawno wydawała się niemożliwa. Komentator dziennika Le Figaro Renaud Girard proponuje jednak spojrzenie odmienne od dominującego. Nie pyta przede wszystkim, czy należy obawiać się silniejszych Niemiec. Pyta raczej, dlaczego Francja przestała być dla Berlina partnerem, z którym trzeba się liczyć. To pytanie wpisuje się w szerszy proces, w którym powstaje nowa mapa świata.
I właśnie dlatego jego tekst jest interesujący również dla polskiego czytelnika. Nie jest bowiem analizą Bundeswehry, lecz diagnozą kondycji współczesnej Francji i miejsca Europy w świecie.
Punktem wyjścia jest seria deklaracji niemieckich władz z pierwszej połowy 2026 roku. Berlin nie mówi już wyłącznie o zwiększaniu wydatków na obronność. Mówi o przywództwie. Minister spraw zagranicznych Johann Wadephul stwierdził, że Niemcy biorą odpowiedzialność za rolę lidera w NATO. Równocześnie rząd otwarcie zapowiada budowę najsilniejszej armii Europy.
Zdaniem Renauda Girarda oznacza to definitywny koniec epoki, w której Niemcy określano jako „gospodarczego giganta i politycznego karła”. Autor uważa, że dziś Berlin jest już nie tylko najważniejszą gospodarką Unii Europejskiej, lecz także państwem aspirującym do dominacji politycznej i militarnej.
Bundeswehra ma stać się najpotężniejszą armią Europy
Francuski publicysta przypomina skalę zmian. W ciągu zaledwie kilku lat niemiecki budżet wojskowy wzrósł z około 50 do ponad 108 miliardów euro, stając się niemal dwukrotnie większy od francuskiego.
Nie chodzi jednak wyłącznie o liczby. Według autora Niemcy Friedricha Merza zmieniają również swój model rozwoju gospodarczego. Berlin doszedł do wniosku, że jego przewaga w przemyśle samochodowym została trwale podważona przez konkurencję azjatycką. W odpowiedzi chce zbudować nowy filar swojej gospodarki — potężny kompleks przemysłowo-obronny, wzorowany na rozwiązaniach amerykańskich.
W tej analizie militaryzacja nie jest zatem wyłącznie kwestią bezpieczeństwa. Jest również projektem gospodarczym i przemysłowym.
Francja zniknęła z niemieckiego myślenia strategicznego
Najbardziej zaskakująca obserwacja Girarda dotyczy jednak relacji francusko-niemieckich.
Autor zauważa, że jeszcze kilkanaście lat temu wspólne projekty Paryża i Berlina stanowiły fundament integracji europejskiej. Dziś Francja praktycznie przestała pojawiać się w niemieckich dokumentach strategicznych dotyczących obronności. Symbolicznym przykładem było przemówienie Olafa Scholza w Pradze w 2022 roku, w którym — mimo pięćdziesięciu minut poświęconych bezpieczeństwu Europy — Francja nie została wspomniana ani razu.
Dla autora jest to sygnał głębokiej zmiany. Berlin nie postrzega już Paryża jako współlidera europejskiej polityki bezpieczeństwa.
To nie Niemcy są głównym problemem
Najmocniejsza część komentarza pojawia się dopiero w końcowych akapitach.
Girard odrzuca łatwe historyczne analogie z latami trzydziestymi XX wieku. Demokratyczne Niemcy nie są — jego zdaniem — zagrożeniem porównywalnym z III Rzeszą. Nie dążą do rewanżyzmu wobec Francji i pozostają częścią struktur NATO oraz Unii Europejskiej.
Znacznie poważniejszym problemem jest coś innego.
Francja utraciła zdolność imponowania swoim partnerom. Pogarszający się stan finansów publicznych, postępująca deindustrializacja, kryzys szkoły oraz coraz mniejsza skuteczność państwa sprawiają, że Berlin przestał traktować Paryż jak równorzędnego partnera.
Stąd bierze się zdanie, które autor uczynił jednym z najmocniejszych fragmentów swojego komentarza: „Jeżeli Niemcy odnoszą się do nas z pogardą, możemy mieć pretensje wyłącznie do samych siebie.”
Nie jest to więc oskarżenie pod adresem Berlina, lecz bardzo surowy rachunek sumienia współczesnej Francji.
Europejska autonomia strategiczna oddala się
Girard od wielu lat należy do zwolenników europejskiej autonomii strategiccznej. Tym bardziej krytycznie ocenia obecny kierunek niemieckiej polityki.
Jego zdaniem Berlin nie buduje europejskiej niezależności, lecz wzmacnia własną pozycję w ścisłej współpracy ze Stanami Zjednoczonymi. Niemiecki przemysł zbrojeniowy ma powstawać przede wszystkim wokół amerykańskich technologii, takich jak samoloty F-35 czy pociski Tomahawk.
W konsekwencji Europa może stać się silniejsza militarnie, ale niekoniecznie bardziej samodzielna.
Lekcja również dla Polski
Choć tekst został napisany z perspektywy francuskiej, zawiera również ważną refleksję dla państw Europy Środkowej.
Siła państwa nie wynika wyłącznie z wysokości wydatków wojskowych. Opiera się także na stabilnych finansach publicznych, nowoczesnym przemyśle, sprawnym systemie edukacji oraz zdolności do prowadzenia długofalowej polityki państwowej.
To właśnie dlatego Renaud Girard kończy swój komentarz apelem nie o większą liczbę deklaracji, lecz o odbudowę fundamentów francuskiego państwa. W jego przekonaniu tylko w ten sposób Francja będzie mogła ponownie stać się krajem, którego głos w Europie będzie traktowany z należytą powagą.
Arkadiusz Jordan
Paryż



