Bruno Retailleau chce zmienić konstytucję i oddać Francuzom ostatnie słowo

Bruno Retailleau zmiana konstytucji

Bruno Retailleau zapowiedział zmianę konstytucji, referendum jesienią 2027 roku i mechanizm pozwalający Francuzom zakwestionować decyzję Rady Konstytucyjnej. W głośnym wywiadzie dla „Le Figaro” kandydat Republikanów przedstawił własną odpowiedź na kryzys państwa: naród ma odzyskać ostatnie słowo, a prawo francuskie ma zostać osłonięte przed nadmierną ingerencją sądów europejskich i międzynarodowych.

.Ten wywiad może się okazać jednym z najważniejszych wystąpień programowych w dotychczasowej kampanii przed wyborami prezydenckimi we Francji w 2027 roku. Bruno Retailleau nie przedstawia w nim kolejnych obietnic sektorowych, ale własną teorię władzy, demokracji i państwa. Pełny profil polityka, jego drogę do kandydatury, zaplecze, zasadnicze elementy programu oraz ocenę szans wyborczych przedstawiamy w głównym opracowaniu „Bruno RETAILLEAU kandydat 2027. Jakie ma szanse, jaki program?”.

W rozmowie z „Le Figaro” Retailleau idzie jednak dalej niż w swoich wcześniejszych wystąpieniach. Przedstawia konstytucyjną architekturę, dzięki której chciałby zrealizować zapowiadane reformy. Jego zdaniem Francja nie cierpi dziś przede wszystkim na brak ustaw, środków publicznych czy rozbudowanych instytucji, lecz na utratę zdolności działania. Parlament może uchwalać prawo, ale jego przepisy są następnie ograniczane przez Radę Konstytucyjną, sądy europejskie albo zobowiązania międzynarodowe.

To właśnie z tej diagnozy wynika najważniejsze zdanie całego wywiadu. „We Francji jedynym sądem najwyższym jest naród. To jemu oddam ostatnie słowo” – deklaruje Bruno Retailleau, przypisując te słowa generałowi Charles’owi de Gaulle’owi. Jest to zarazem hasło kampanii na wybory prezydenckie 2027, propozycja ustrojowa i zapowiedź jednego z najostrzejszych sporów, jakie mogą zdominować francuską politykę w najbliższych miesiącach.

Bruno Retailleau chce zmienić konstytucję

Kandydat Republikanów zapowiada „pakt konstytucyjny”, który miałby zostać przedstawiony parlamentowi natychmiast po jego ewentualnym wejściu do Pałacu Elizejskiego, a następnie poddany pod referendum jesienią 2027 roku. Pakt składałby się z dwóch aktów: ustawy zmieniającej konstytucję oraz Karty Ładu Republikańskiego, wzorowanej pod względem ustrojowej rangi na francuskiej Karcie Środowiska. Retailleau chce w ten sposób połączyć zmianę mechanizmu podejmowania decyzji z konstytucyjnym umocowaniem własnych priorytetów dotyczących bezpieczeństwa, imigracji i tożsamości.

Pierwszym filarem projektu ma być rozszerzenie zakresu referendum. Obecnie artykuł 11 francuskiej konstytucji pozwala poddawać pod głosowanie obywateli projekty dotyczące organizacji władz publicznych, polityki gospodarczej, społecznej i środowiskowej, usług publicznych oraz ratyfikacji niektórych traktatów. Retailleau chce, aby naród mógł decydować o każdej kwestii, którą może rozstrzygać parlament, w tym o polityce karnej, migracyjnej oraz sprawach społecznych i obyczajowych.

Zmianie miałoby towarzyszyć obniżenie progu poparcia obywatelskiego wymaganego w procedurze referendum z inicjatywy wspólnej. Dziś uruchomienie tej drogi wymaga inicjatywy jednej piątej członków parlamentu oraz poparcia jednej dziesiątej wyborców wpisanych na listy. Retailleau proponuje zmniejszenie liczby koniecznych podpisów obywateli o połowę, przedstawiając referendum nie jako instrument wyjątkowy, lecz jako regularny sposób przełamywania blokad politycznych i prawnych.

Drugi filar stanowi „tarcza konstytucyjna”, która miałaby chronić francuskie ustawy przed – jak mówi Retailleau – nadmiernie rozszerzającymi interpretacjami sądów europejskich i międzynarodowych. Kandydat Republikanów nie opowiada się za wyjściem Francji z Unii Europejskiej i wyraźnie odrzuca „prawny frexit”. Chce jednak wpisać do artykułu 88 konstytucji zasadę, zgodnie z którą prawo Unii miałoby zachowywać pierwszeństwo przed ustawami tylko wtedy, gdy respektuje francuską konstytucję oraz podział kompetencji pomiędzy Unię i państwa członkowskie.

Retailleau łączy w tym miejscu dwie odrębne przestrzenie prawne. Prawo Unii Europejskiej oraz orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE należą do innego porządku niż Europejska Konwencja Praw Człowieka i orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który nie jest instytucją Unii Europejskiej. Polityczny sens jego propozycji pozostaje jednak wspólny: w sprawach uznanych za fundamentalne francuski ustawodawca miałby odzyskać możliwość przeciwstawienia się rozstrzygnięciom przychodzącym z zewnątrz.

Trzeci filar może wywołać największy spór we Francji. Jeżeli Rada Konstytucyjna zakwestionowałaby ustawę uchwaloną przez parlament, prezydent mógłby zwrócić się do Francuzów o „ocenzurowanie cenzury”. Ostatnie słowo należałoby do obywateli głosujących w referendum albo do parlamentu zebranego w formie Kongresu.

Retailleau podaje przykład przepisów ograniczających automatyczny dostęp cudzoziemców do świadczeń społecznych, które zostały uchwalone przez parlament, lecz zakwestionowane przez Radę Konstytucyjną. W proponowanym przez niego modelu decyzja sędziów konstytucyjnych nie musiałaby kończyć sprawy. Mogłaby stać się początkiem politycznego rozstrzygnięcia dokonanego bezpośrednio przez naród albo kwalifikowaną większość jego przedstawicieli.

Karta Ładu Republikańskiego

Drugi dokument zapowiedziany przez Bruno Retailleau ma przenieść część jego programu politycznego na poziom norm konstytucyjnych. Karta Ładu Republikańskiego ustanawiałaby prawo Francuzów do bezpieczeństwa i nadawała mu rangę równą ochronie wolności. W praktyce miałaby ułatwić między innymi obligatoryjne stosowanie kar minimalnych i ograniczyć możliwość odstępowania od nich przez sędziów.

Najdalej idące propozycje dotyczą imigracji i obywatelstwa. Retailleau zapowiada skuteczniejsze wydalanie osób, które nie mają prawa pozostawać we Francji, odebranie prawa do zawarcia małżeństwa osobom objętym nakazem opuszczenia terytorium kraju, zniesienie prawa ziemi oraz odejście od automatyzmu w nabywaniu obywatelstwa. „Zostanie Francuzem wymaga zasługi” – mówi lider Republikanów, stawiając asymilację w centrum swojego projektu republikańskiego.

Karta obejmowałaby także walkę z separatyzmem i religijnym entryzmem oraz uznanie judeochrześcijańskich korzeni Francji. Retailleau zestawia zakazy ustawiania bożonarodzeniowych szopek w merostwach z możliwością zasiadania w radzie miejskiej przez osobę noszącą islamską chustę. Nie jest to poboczny element jego wypowiedzi, lecz część szerszej próby konstytucyjnego zdefiniowania francuskiej tożsamości, wspólnego dziedzictwa i granic laickości.

Właśnie tutaj projekt reformy instytucji łączy się z najbardziej rozpoznawalnymi tematami dotychczasowej aktywności Retailleau. Jako minister spraw wewnętrznych budował pozycję wokół bezpieczeństwa, migracji i przywrócenia autorytetu państwa. W wywiadzie dla „Le Figaro” pokazuje, że nie chce poprzestać na zaostrzeniu pojedynczych ustaw, lecz zamierza zmienić reguły, według których takie ustawy są uchwalane, kontrolowane i stosowane.

Powrót do de Gaulle’a czy nowy model V Republiki

Bruno Retailleau nie przedstawia swojego projektu jako zerwania z V Republiką. Przeciwnie, przekonuje, że chce ją odnowić i przywrócić jej pierwotnego, gaullistowskiego ducha, opartego na suwerenności narodu i autorytecie państwa. W jego narracji obecny system nie zawiódł dlatego, że konstytucja z 1958 roku była błędna, lecz dlatego, że została stopniowo wypaczona przez orzecznictwo, rozwój ponadnarodowych norm i dominację progresywnej elity.

To ważne rozróżnienie, ponieważ Retailleau nie proponuje VI Republiki ani ograniczenia prezydentury. Chce wzmocnić polityczną zdolność prezydenta do odwoływania się do narodu ponad istniejącymi blokadami instytucjonalnymi. Referendum staje się w tej koncepcji narzędziem legitymizacji władzy wykonawczej, a zarazem sposobem przeciwstawienia decyzji większości orzeczeniom instytucji powołanych do pilnowania granic tej większości.

Zwolennicy projektu mogą uznać to za odpowiedź na poczucie demokratycznej bezsilności. Francuzi pamiętają odrzucenie traktatu ustanawiającego konstytucję dla Europy w referendum w 2005 roku, po którym część jego rozwiązań powróciła w traktacie lizbońskim. Retailleau przypomina także referendum w sprawie lotniska Notre-Dame-des-Landes, którego wynik nie doprowadził ostatecznie do realizacji inwestycji.

Krytycy odpowiedzą, że demokratyczne państwo prawa nie ogranicza się do rządów arytmetycznej większości. Kontrola konstytucyjna ma chronić trwałość zasad ustrojowych, prawa jednostki i mniejszości również wtedy, gdy ograniczanie tych praw zyskuje poparcie polityczne. Mechanizm pozwalający prezydentowi poddawać pod głosowanie uchylenie decyzji Rady Konstytucyjnej przesuwałby równowagę ustrojową w stronę demokracji plebiscytarnej i mógłby każdą poważną sprawę prawną zamienić w kampanię polityczną.

Najważniejsza przeszkoda pojawia się jednak jeszcze wcześniej. Zgodnie ze zwykłą procedurą zmiany konstytucji jej projekt musi zostać przyjęty w identycznym brzmieniu przez Zgromadzenie Narodowe i Senat, a dopiero później zatwierdzony w referendum. Samo zwycięstwo w wyborach prezydenckich nie dawałoby więc Retailleau możliwości natychmiastowego narzucenia paktu, szczególnie w warunkach rozdrobnionego parlamentu i bez pewności uzyskania stabilnej większości po wyborach parlamentarnych.

Podobnie skomplikowane byłyby konsekwencje „tarczy konstytucyjnej”. We francuskim porządku wewnętrznym konstytucja już dziś zajmuje miejsce nadrzędne wobec zobowiązań międzynarodowych, natomiast prawo Unii ma pierwszeństwo w obszarach przekazanych jej kompetencji. Próba jednostronnego określenia nowych granic tego pierwszeństwa wywołałaby nie tylko spór konstytucyjny w Paryżu, ale także konflikt z instytucjami europejskimi i pytania o wykonywanie zobowiązań traktatowych Francji.

Bruno Retailleau wybiera własną drogę do Pałacu Elizejskiego

Wywiad dla „Le Figaro” ma znaczenie także dlatego, że wyznacza linię podziału pomiędzy Retailleau a jego konkurentami. Édouardowi Philippe’owi i Gabrielowi Attalowi zarzuca on proponowanie reform niemożliwych do przeprowadzenia bez zmiany konstytucji. Ich podejście określa jako kolejną odsłonę macronowskiego „jednocześnie”, w której politycy zapowiadają działanie, ale pozostają skrępowani obowiązującym orzecznictwem.

Retailleau próbuje w ten sposób zająć miejsce pomiędzy centrum a Zjednoczeniem Narodowym. Chce uchodzić za kandydata zdolnego do przeprowadzenia radykalnej zmiany, ale zakorzenionego w instytucjach, posiadającego doświadczenie państwowe i zaplecze Republikanów. Jego rywalizację z Jordanem Bardellą oraz zasadnicze różnice między dwiema wizjami francuskiej prawicy analizujemy w tekście „Bruno RETAILLEAU kandydatem Republikanów 2027. Czy zatrzyma Jordana BARDELLĘ?”.

Jednocześnie lider Republikanów zaostrza język wobec Marine Le Pen, zarzucając jej socjalistyczny program gospodarczy, wspieranie uzależnienia od świadczeń i prowadzenie kraju ku ruinie. Nie pozostawia także miejsca na trzecią odsłonę macronizmu ani na zwycięstwo Niepokornej Francji, które przedstawia jako scenariusz chaosu. Własną kandydaturę definiuje więc jako jedyny, jego zdaniem, „prawdziwy projekt prawicy”.

Jest to ryzykowna strategia. Retailleau chce jednocześnie odebrać Zjednoczeniu Narodowemu monopol na obietnicę głębokiej zmiany, przekonać umiarkowaną prawicę o swojej zdolności do rządzenia oraz odróżnić się od kandydatów centrum. Musi przy tym wykazać, że referendum, konstytucyjna ochrona bezpieczeństwa i ograniczenie roli sędziów nie są jedynie radykalnymi hasłami, lecz mogą utworzyć prawnie spójny i politycznie wykonalny model państwa.

W kampanii przed wyborami prezydenckimi we Francji w 2027 roku zderzą się dwie przeciwstawne potrzeby. Część Francuzów oczekuje uspokojenia kraju i odbudowy jedności, część domaga się głębokiego zerwania z dotychczasowym sposobem sprawowania władzy. Szeroki obraz kandydatów, układu sił i możliwych scenariuszy przedstawiamy w opracowaniu „Wybory prezydenckie Francja 2027. Kompletny przewodnik”.

Bruno Retailleau wyraźnie wybiera obóz zmiany. Nie chce już uchodzić tylko za kandydata bezpieczeństwa ani za przedstawiciela odbudowującej się partii Republikanie. Chce stać się kandydatem konstytucyjnego przełomu, który przekona Francuzów, że odzyskają kontrolę nad państwem, jeżeli będą mogli rozstrzygać spory dotychczas pozostawione parlamentowi i sędziom.

Dlatego znaczenie wywiadu dla „Le Figaro” wykracza poza listę przedstawionych propozycji. Retailleau wyznaczył nim zasadniczą stawkę swojej kampanii: nie tylko to, jakie prawo ma obowiązywać we Francji, ale także kto ma prawo wypowiedzieć ostatnie słowo. Od odpowiedzi Francuzów na to pytanie będzie zależeć nie tylko przyszłość jego kandydatury, lecz również kształt najważniejszego sporu ustrojowego V Republiki od wielu lat.

Arkadiusz Jordan
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 2 września 2026