Dziś u niektórych uczniów brak dostatecznej znajomości języka staje się przeszkodą w wyrażaniu myśli [Madeleine de JESSEY]

spadek poziomu języka francuskiego

Madeleine de Jessey jest francuską nauczycielką literatury klasycznej, autorką książki „L’École des illettrés”. W wywiadzie dla dziennika „Le Figaro” zwraca uwagę na spadek poziomu języka francuskiego wśród uczniów szkół we Francji i na szkodliwy wpływ cyfryzacji wprowadzanej w szkołach.

„We Francji, podobnie jak w innych krajach, jedno pokolenie już mocno ucierpiało, a przyszłym wyzwaniem dla szkoły będzie przede wszystkim ochrona zdolności poznawczych dzieci przed przechwytywaniem uwagi i rozproszeniem, jakie wywołują ekrany” – stwierdza Madeleine de Jessey w wywiadzie dla „Le Figaro”.

„Jako nauczyciele mamy przed sobą uczniów, którzy bywają bardzo zdolni, o których wiemy, że mogliby zajść daleko, ale u których język staje się przeszkodą w wyrażaniu myśli. To takie przykre! Szkoła powinna być miejscem intelektualnej emancypacji, tymczasem zbyt wielu uczniom nie pozwala rozwinąć skrzydeł, a ich umysły nie mogą się w pełni rozwinąć. Bo język pozbawiony struktury ostatecznie rodzi myśl równie bezładną. Bez solidnie ukształtowanych podstaw mowa, która powinna być drogą do rozwoju myśli, przestaje spełniać swoją rolę” – podkreśla Madeleine de Jessey.

„Uczeń, któremu brakuje słownictwa, nie potrafi ani się wysłowić, ani właściwie posługiwać się pojęciami. Grozi mu zamknięcie się w sobie albo uciekanie się do przemocy, gdyż brakuje mu słów, by wyrazić to, co czuje. Jest też bardziej podatny na manipulację, ponieważ nie potrafi selekcjonować informacji ani nabrać krytycznego dystansu wobec tego, co widzi lub słyszy. W lingwistyce pierwszą bramą do myślenia abstrakcyjnego jest składnia. Bez niej nie ma logiki, a więc i rozumowania” – tłumaczy.

Jak ocenia, masowe wprowadzenie cyfryzacji do szkoły i domów jest jedną z przyczyn spadku poziomu językowego u uczniów we Francji. „Jeśli chodzi o szkołę, niektóre departamenty i regiony prowadziły w tej kwestii politykę bardzo aktywną i całkowicie nierozważną. Te samorządy masowo rozdawały na przykład tablety gimnazjalistom. Pod względem finansowym raport parlamentarny z 2023 r. wykazał, że było to prawdziwe marnotrawstwo; z pedagogicznego punktu widzenia uważam to za bardzo szkodliwe – przyzwyczaja się dzieci do tego, że pobudzają je wyłącznie treści interaktywne i pikselowe, a w konsekwencji do jeszcze większych trudności ze słuchaniem i głębokim skupieniem, jakiego wymagają nauczyciel i treści niepikselowe, takie jak książki czy obrazy, i to w sytuacji, gdy dzieci często są już przebodźcowane ekranami w domu” – podkreśla.

„Region Île-de-France starał się też promować podręczniki cyfrowe, o których wiadomo, że mniej sprzyjają zapamiętywaniu niż książki papierowe. Białe tablice, zwykle z zamontowanym nad nimi projektorem, które doskonale sprawdzały się w pracy nauczycieli, również są stopniowo zastępowane ekranami cyfrowymi” – dodaje.

„Już w 2015 r. badanie PISA wykazało, że kraje, które najwięcej zainwestowały w te nowe technologie, nie odnotowały wyraźnych postępów u uczniów w rozumieniu tekstu pisanego, matematyce i naukach ścisłych. Szwecja, będąca liderem cyfryzacji, całkowicie się z niej wycofała. We Francji, podobnie jak w innych krajach, jedno pokolenie już mocno ucierpiało, a przyszłym wyzwaniem dla szkoły będzie przede wszystkim ochrona zdolności poznawczych dzieci przed przechwytywaniem uwagi i rozproszeniem, jakie wywołują ekrany” – zauważa Madeleine de Jessey.

oprac. JD

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 4 września 2026
Fot. Ilustracja wygenerowana przez AI.