Najgłębszy odwiert świata podzielił Szaflary przed referendum

referendum w Szaflarach

Miał być najgłębszym odwiertem geotermalnym na świecie i symbolem energetycznej przyszłości Podhala. Bańska PGP-4 osiągnęła ponad sześć kilometrów głębokości, odkrywając wodę o doskonałych parametrach, ale mieszkańcy Szaflar nadal czekają na ciepło w swoich domach. Spór o inwestycję wartą blisko 126 mln zł stał się osią referendum, które 4 października może zakończyć kadencję wójta Rafała Szkaradzińskiego.

.Na Podhalu narasta spór, w którym lokalna polityka splata się z wielkimi ambicjami energetycznymi, rekordowo głębokim odwiertem i pytaniem o granice ryzyka podejmowanego przez samorząd. Mieszkańcy gminy Szaflary 4 października 2026 r. zdecydują, czy Rafał Szkaradziński powinien pozostać wójtem do końca kadencji. Centrum kampanii referendalnej stała się inwestycja geotermalna, przedstawiana przez lata jako przedsięwzięcie o światowej skali, które miało zapewnić regionowi dostęp do czystego, stabilnego i stosunkowo taniego źródła energii.

Przeciwnicy wójta pytają, dlaczego mieszkańcy nadal nie korzystają z gorącej wody wydobywanej z głębokości ponad sześciu kilometrów, dlaczego zakres pierwszego etapu przyłączy jest znacznie mniejszy od rozbudzonych wcześniej oczekiwań i kiedy wielka inwestycja zacznie przynosić rzeczywiste efekty. Władze gminy odpowiadają, że odwiert ma bardzo dobre parametry, zdecydowaną większość kosztów pokryły środki zewnętrzne, a stworzenie kompletnego systemu ciepłowniczego wymaga czasu, kolejnych instalacji oraz porozumienia kilku podmiotów. Referendum w Szaflarach stało się więc nie tylko głosowaniem nad osobą wójta, ale także nad tym, jak mieszkańcy oceniają cenę, tempo i sposób realizowania samorządowych projektów obliczonych na całe dziesięciolecia.

Referendum w Szaflarach odbędzie się 4 października 2026 r.

Referendum w sprawie odwołania Rafała Szkaradzińskiego przed upływem kadencji zarządził Komisarz Wyborczy w Nowym Sączu II. Głosowanie odbędzie się 4 października 2026 r. w godzinach od 7.00 do 21.00, a mieszkańcy odpowiedzą na pytanie, czy są za odwołaniem wójta. Aby referendum było ważne, musi w nim uczestniczyć co najmniej 2159 uprawnionych, ponieważ w wyborach wójta przeprowadzonych 7 kwietnia 2024 r. głos oddało 3597 osób, a ustawa wymaga udziału nie mniejszego niż trzy piąte liczby uczestników tamtej elekcji.

Samo przekroczenie progu frekwencyjnego nie oznacza jeszcze odwołania wójta, ponieważ za takim rozstrzygnięciem musi opowiedzieć się więcej niż połowa ważnie głosujących. Konstrukcja referendum powoduje jednak, że kampania będzie rozgrywać się na dwóch poziomach: inicjatorzy muszą najpierw przekonać mieszkańców do pójścia do urn, a następnie uzyskać większość głosów za odwołaniem. Zwolennikom pozostania wójta na stanowisku może natomiast sprzyjać zarówno głosowanie przeciwko jego odwołaniu, jak i frekwencja zbyt niska, aby wynik referendum stał się wiążący.

Inicjatywę rozpoczął 32-osobowy Komitet Referendalny Gminy Szaflary, którego pełnomocnikiem jest radny Rafał Wilkus, kontrkandydat Rafała Szkaradzińskiego w wyborach samorządowych w 2024 r. Szkaradziński zwyciężył wówczas w pierwszej turze, otrzymując 56,38 proc. głosów, natomiast Wilkus uzyskał 43,62 proc. Komitet zebrał 1276 podpisów mieszkańców, podczas gdy wymagane minimum wynosiło 862, co pozwoliło na formalne uruchomienie procedury referendalnej.

Następne regularne wybory samorządowe odbędą się w Polsce dopiero w 2029 r., jednak referendum może doprowadzić do zakończenia kadencji wójta Szaflar znacznie wcześniej. Gdyby głosowanie było ważne, a większość jego uczestników poparła odwołanie Rafała Szkaradzińskiego, konieczne stałoby się przeprowadzenie przedterminowych wyborów lokalnych. Szaflary są zatem przykładem tego, że pomiędzy regularnymi wyborami mieszkańcy zachowują możliwość politycznego rozliczenia władz gminy, chociaż ustawowy próg frekwencyjny sprawia, że skuteczne odwołanie wójta pozostaje przedsięwzięciem trudnym.

Najgłębszy odwiert geotermalny na świecie miał zmienić Podhale

Oś sporu stanowi odwiert Bańska PGP-4, jedna z najambitniejszych inwestycji geotermalnych realizowanych w Polsce i projekt, który w początkowych założeniach miał osiągnąć 7 kilometrów głębokości. Gdyby cel został zrealizowany, byłby to najgłębszy odwiert geotermalny tego rodzaju na świecie, umożliwiający zbadanie zasobów niecki podhalańskiej na niespotykaną dotąd skalę. Inwestycja miała znaczenie nie tylko dla Szaflar, lecz także dla przyszłości ciepłownictwa w Nowym Targu i całego regionu, który od lat zmaga się z problemem zanieczyszczenia powietrza.

Historia projektu rozpoczęła się od wariantu zakładającego wykonanie otworu o głębokości około 5300 metrów, jednak zakres prac został później rozszerzony do maksymalnie 7 kilometrów. Wiercenie rozpoczęto w kwietniu 2023 r., a pierwotny harmonogram przewidywał zakończenie najważniejszych prac około rok później. Na dużej głębokości wykonawcy natrafili jednak na wyjątkowo twarde formacje skalne, doszło również do problemów technicznych, w tym awarii urządzeń i zerwania przewodu wiertniczego.

Ostatecznie prace zakończono na głębokości 6103,2 metra, a zatem prawie kilometr przed pierwotnie rozważanym rekordowym poziomem. Nie oznaczało to jednak geologicznego niepowodzenia, ponieważ uzyskane parametry okazały się bardzo obiecujące: temperatura wody wynosi około 120 stopni Celsjusza, natomiast wydajność złoża szacowana jest na około 400 metrów sześciennych na godzinę. Źródła wód termalnych stwierdzono także na mniejszych głębokościach, a wyniki odwiertu wskazują, że podhalański system geotermalny dysponuje zasobami umożliwiającymi dalszy rozwój ciepłownictwa.

To właśnie w tym miejscu kończy się jednak opowieść o spektakularnym sukcesie geologicznym, a zaczyna znacznie trudniejsze pytanie o sukces gospodarczy i komunalny. Sam odwiert nie ogrzewa jeszcze domów, szkół ani zakładów pracy, ponieważ do jego eksploatacji potrzebne są odpowiednia dokumentacja hydrogeologiczna, uzgodnienia koncesyjne, infrastruktura odbiorcza, rurociągi produkcyjne i zrzutowe, a także rozwiązanie pozwalające na bezpieczne zagospodarowanie wykorzystanej wody. Konieczne jest również porozumienie gminy Szaflary, PEC Geotermii Podhalańskiej oraz Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Nowym Targu.

Prezes PEC Geotermii Podhalańskiej Wojciech Drzymała przyznawał pod koniec sierpnia 2026 r., że termin włączenia PGP-4 do eksploatacji nie został jeszcze przesądzony. Oceniał jednocześnie odwiert jako bardzo perspektywiczny, zaznaczając, że zakres pracy niezbędnej do jego wpięcia w cały system jest znacznie większy niż samo wykonanie otworu. Ten etap ma kluczowe znaczenie dla oceny przedsięwzięcia, ponieważ geologiczny potencjał zamienia się w realne źródło ciepła dopiero wówczas, gdy powstaje kompletna infrastruktura umożliwiająca jego wykorzystanie.

Ile kosztował odwiert w Szaflarach?

Całkowita wartość odwiertu Bańska PGP-4 wynosi 102 314 914 zł netto, czyli 125 847 344,22 zł brutto. Z informacji przedstawionych przez władze Szaflar w odpowiedzi na interpelację radnego wynika, że 101 876 498 zł wartości netto pochodzi z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, natomiast bezpośredni wkład własny gminy wyniósł 438 416 zł. Podatek VAT jest odzyskiwany przez samorząd w zakresie dopuszczonym przez przepisy, dlatego kwota brutto nie jest tożsama z ostatecznym obciążeniem lokalnego budżetu.

Rozróżnienie pomiędzy kosztem całego przedsięwzięcia a wysokością wkładu własnego gminy jest jednym z najważniejszych elementów sporu. Przeciwnicy wójta akcentują skalę publicznych pieniędzy zaangażowanych w odwiert i brak natychmiastowych korzyści dla mieszkańców, natomiast władze podkreślają, że niemal całą wartość netto pokryło dofinansowanie zewnętrzne. Obie informacje są prawdziwe, ale opisują inwestycję z dwóch różnych perspektyw: całkowitej efektywności wydawania pieniędzy publicznych oraz bezpośredniego ryzyka ponoszonego przez budżet Szaflar.

Sam odwiert jest przy tym tylko częścią całego systemu. Równolegle budowana jest magistrala ciepłownicza łącząca źródło geotermalne z siecią lokalną oraz systemem ciepłowniczym Nowego Targu, a oba samorządy otrzymały na swoje odcinki po 30 mln zł z programu Polski Ład Mateusza Morawieckiego. Według harmonogramów przedstawianych przez Państwowy Instytut Geologiczny magistrala ma zostać oddana do użytku do listopada 2026 r., natomiast realizację pierwszych przyłączy w Szaflarach zaplanowano na lata 2026–2027.

Tysiąc możliwych przyłączy i osiemdziesiąt w pierwszym etapie

Najbardziej nośna kontrowersja dotyczy liczby gospodarstw, które faktycznie skorzystają z geotermii. Inicjatorzy referendum wskazują, że mieszkańcy słyszeli wcześniej o możliwości podłączenia około tysiąca domów, podczas gdy pierwszy realizowany etap obejmuje około 80 obiektów. Krytycy projektu podnoszą również, że magistrala ma najpierw dostarczyć ciepło do Nowego Targu, mimo że to gmina Szaflary była inwestorem rekordowego odwiertu i ponosiła wieloletnie uciążliwości związane z robotami.

Porównanie tysiąca i osiemdziesięciu przyłączy wymaga jednak istotnego dopowiedzenia. Około 80 obiektów ma zostać objętych pierwszym etapem budowy lokalnej sieci, natomiast blisko tysiąc przyłączy pozostaje określaną przez władze docelową możliwością rozwoju systemu w czterech sołectwach. Nie jest więc tak, że techniczne możliwości odwiertu ograniczają się do kilkudziesięciu budynków, ale też nie ma jeszcze gwarancji, że sieć obejmująca około tysiąca odbiorców powstanie w konkretnym terminie.

Na pierwszy etap sieci i przyłączy zabezpieczono około 9 mln zł, z czego 85 proc. ma stanowić dofinansowanie w ramach Podhalańskiego Obszaru Funkcjonalnego. Pierwsze budynki mogłyby zostać ogrzane energią geotermalną w sezonie 2027/2028, natomiast tempo dalszej rozbudowy będzie zależało od dostępności kolejnych dotacji albo przychodów uzyskiwanych ze sprzedaży ciepła. Właśnie różnica pomiędzy potencjalną skalą projektu a zakresem prac już sfinansowanych i zakontraktowanych stała się politycznym paliwem dla kampanii referendalnej.

Spór dotyczy zatem nie tylko tego, czy geotermia jest potrzebna, ponieważ żadna ze stron nie kwestionuje samej wartości odnawialnego źródła energii. Pytanie brzmi raczej, czy oczekiwania mieszkańców zostały właściwie ukształtowane, czy wystarczająco jasno wyjaśniono wieloetapowy charakter przedsięwzięcia i czy lokalna społeczność może uznać obecny bilans za satysfakcjonujący. Dla właściciela domu perspektywa tysiąca przyłączy w przyszłości jest czymś zupełnie innym niż możliwość podpisania umowy i korzystania z geotermii w najbliższym sezonie grzewczym.

Zadłużenie gminy i zarzuty dotyczące sposobu zarządzania

Geotermia jest najważniejszą, ale niejedyną osią referendum. Komitet wskazuje również na wzrost zadłużenia gminy z około 8 mln zł w chwili objęcia urzędu przez obecnego wójta do ponad 31 mln zł na koniec 2025 r., kumulację wielu dużych przedsięwzięć oraz utrudnienia wywołane przez przeciągające się roboty. Wśród zarzutów pojawiają się także brak dostatecznego dialogu, niewystarczające informowanie mieszkańców i trudna współpraca władz wykonawczych z częścią Rady Gminy oraz organizacjami społecznymi.

Wzrost nominalnego zadłużenia nie pozwala jednak samodzielnie ocenić kondycji samorządu, jeżeli nie zostanie zestawiony z jego dochodami, wartością majątku, harmonogramem spłaty zobowiązań oraz skalą inwestycji finansowanych z udziałem środków zewnętrznych. Zadłużenie może być konsekwencją ryzykownego zarządzania, ale może również stanowić wkład umożliwiający pozyskanie wielokrotnie wyższych dotacji i wykonanie inwestycji, których gmina nie byłaby w stanie zrealizować wyłącznie z bieżących dochodów. Ostateczna ocena wymaga więc pełnych danych budżetowych, a nie tylko porównania dwóch kwot oddzielonych ponad dekadą.

Rafał Szkaradziński odpowiada, że w latach 2015–2026 gmina przeznaczyła na inwestycje ponad 300 mln zł i pozyskała na nie przeszło 200 mln zł dotacji. Wśród przedsięwzięć wymienia rozbudowę szkół, budowę hali wielofunkcyjnej, nowej siedziby Gminnego Centrum Kultury i biblioteki, przedszkoli, pierwszego gminnego żłobka, wodociągów, kanalizacji, dróg, chodników, ścieżek rowerowych i infrastruktury geotermalnej. Zdaniem wójta przeciwnicy utożsamiają okresowe utrudnienia związane z jednoczesną realizacją wielu projektów z trwałymi problemami w funkcjonowaniu gminy.

Argumentacja władz sprowadza się do przekonania, że dynamiczny rozwój wymaga czasowego zaakceptowania niedogodności, a zadłużenie i wkład własny powinny być oceniane w zestawieniu z wartością zdobytego finansowania. Argumentacja komitetu referendalnego opiera się natomiast na tezie, że duża liczba rozpoczętych inwestycji nie może zastępować oceny ich terminowości, użyteczności oraz sposobu komunikowania kosztów i efektów mieszkańcom. Referendum rozstrzygnie, która z tych opowieści jest bliższa codziennemu doświadczeniu lokalnej społeczności.

Lokalny test wielkich obietnic

Bańska PGP-4 jest przykładem projektu, w którym skala technologiczna znacznie przekracza granice jednej niewielkiej gminy. Wydajność około 400 metrów sześciennych wody na godzinę i temperatura sięgająca 120 stopni Celsjusza oznaczają potencjał mogący odegrać istotną rolę w transformacji energetycznej Podhala. Nowy Targ ma do 2030 r. odejść od węgla, a jego system ciepłowniczy zużywa obecnie ponad 8 tys. ton miału węglowego rocznie, dlatego energia pochodząca z Szaflar może przyczynić się do ograniczenia emisji oraz poprawy jakości powietrza w całym regionie.

Jednocześnie największe projekty infrastrukturalne bywają politycznie najbardziej niebezpieczne właśnie w okresie pomiędzy poniesieniem kosztów a pojawieniem się pierwszych widocznych efektów. Mieszkańcy obserwują wówczas rozkopane drogi, przedłużające się prace i zmieniające się harmonogramy, ale nie mogą jeszcze ocenić wysokości rachunków, niezawodności dostaw ani wpływu inwestycji na komfort życia. W takiej luce pomiędzy obietnicą a rezultatem łatwo rodzi się przekonanie, że wielka wizja zaczyna żyć własnym życiem, coraz bardziej oddalonym od potrzeb jej przyszłych odbiorców.

Referendum w Szaflarach będzie dlatego czymś więcej niż personalnym pojedynkiem Rafała Szkaradzińskiego i jego lokalnych przeciwników. Stanie się oceną modelu zarządzania, w którym niewielki samorząd podejmuje projekt o krajowym, a pierwotnie nawet światowym rozmachu, licząc na wieloletnie korzyści i finansowanie zewnętrzne. Mieszkańcy zdecydują, czy obecny etap inwestycji uznają za uzasadnioną cenę ambitnej transformacji, czy za dowód, że polityczna obietnica wyprzedziła możliwości jej terminowej realizacji.

Czwartego października pod głosowanie nie zostaną poddane parametry geologiczne, ponieważ te są obiecujące, ani sama zasadność wykorzystywania energii odnawialnej. Rozstrzygnięciu podlegać będzie zaufanie do człowieka, który uczynił z geotermii symbol rozwoju gminy. Odwiert dotarł ponad sześć kilometrów w głąb ziemi, ale o losie wójta zdecyduje znacznie krótsza droga, którą mieszkańcy Szaflar będą musieli pokonać do lokali referendalnych.

Karolina Gądek

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 9 września 2026