Francja przed wyborami 2027 potrzebuje programu odbudowy [Nicolas BAVEREZ]

Wybory prezydenckie we Francji w 2027 r. nie mogą ograniczyć się do rywalizacji kandydatów, prawyborów i analiz kolejnych sondaży, ponieważ państwo stanęło wobec równoczesnego kryzysu finansów publicznych, gospodarki, edukacji, bezpieczeństwa i pozycji międzynarodowej. Nicolas Baverez przekonuje na łamach „Le Figaro”, że przyszły prezydent będzie musiał przedstawić Francuzom całościowy program odbudowy kraju, obejmujący ograniczenie zadłużenia, reformę państwa, przywrócenie znaczenia pracy i szkoły, wsparcie rodzin oraz zwiększenie zdolności obronnych. Jego esej jest jednym z pierwszych tak rozbudowanych głosów wzywających do przeniesienia kampanii wyborczej z poziomu nazwisk na poziom zasadniczych decyzji o przyszłości Francji.
.Francja wchodzi w ostatnią fazę przygotowań do wyborów prezydenckich, których pierwsza tura odbędzie się 18 kwietnia 2027 r., natomiast drugą zaplanowano na 2 maja. Emmanuel Macron nie może ubiegać się o trzecią kolejną kadencję, dlatego po raz pierwszy od dekady wybory nie będą plebiscytem dotyczącym urzędującego prezydenta, lecz otwartą rywalizacją o kierunek, w którym państwo ma podążyć po zakończeniu jego rządów. Zasady głosowania, kalendarz kampanii, sytuację najważniejszych kandydatów oraz znaczenie systemu dwóch tur przedstawiamy w materiale „Wybory we Francji 2027. Najważniejsze pytania i odpowiedzi”.
Dotychczas francuska kampania koncentruje się przede wszystkim na sondażach, prawyborach, kolejnych deklaracjach kandydatów oraz pytaniu o to, kto zmierzy się z Marine Le Pen w drugiej turze. Nicolas Baverez, francuski prawnik, historyk i eseista, autor głośnej książki La France qui tombe, uważa jednak, że taka debata pozostaje całkowicie nieproporcjonalna do skali problemów państwa. W obszernym eseju opublikowanym 13 września 2026 r. na łamach „Le Figaro” stawia tezę, że wybory w 2027 r. będą dla Francji najważniejszym głosowaniem od dziesięcioleci, a zarazem jednym z najbardziej doniosłych wydarzeń politycznych dla całej Unii Europejskiej.
Wybory prezydenckie we Francji 2027 jako wybór programu
Zdaniem Nicolasa Baverza Francja nie przystępowała od lat trzydziestych XX wieku do ważnych wyborów jako państwo równie osłabione gospodarczo, podzielone społecznie i podatne na zagrożenia zewnętrzne. Autor przedstawia obecny kryzys nie jako rezultat jednego błędu albo wyłącznie dwóch kadencji Emmanuela Macrona, lecz jako kulminację zaniechań narastających od początku lat osiemdziesiątych, które pod wpływem pandemii, wojen, kryzysu energetycznego i wzrostu kosztów finansowania długu nabrały szczególnie niebezpiecznego charakteru. Prezydentura Macrona miała, w jego ocenie, przekształcić długotrwały proces osłabiania Francji w kryzys obejmujący niemal wszystkie podstawowe funkcje państwa.
Baverez twierdzi, że kandydaci reprezentujący szeroko rozumiane centrum coraz więcej czasu poświęcają prawyborom, sondażom, politycznym sojuszom i wzajemnej rywalizacji, lecz nie przedstawiają programu odpowiadającego skali wyzwań. Marine Le Pen, którą nazywa faworytem wyborów, ma przede wszystkim chronić swoją przewagę i unikać błędów, podczas gdy Jean-Luc Mélenchon intensywnie zabiega o poparcie mieszkańców przedmieść, młodych wyborców oraz Francuzów wywodzących się ze środowisk imigracyjnych. Są to oceny publicystyczne autora, jednak stojące za nimi pytanie wykracza poza sympatie partyjne: czy wybory w 2027 r. rozstrzygną się wokół programów przebudowy państwa, czy ponownie wokół mobilizacji przeciw jednemu z kandydatów.
Szczególnego znaczenia nabiera w tym kontekście przyszłość tak zwanego frontu republikańskiego, który przez wiele lat pozwalał kandydatom centrum, umiarkowanej prawicy i lewicy jednoczyć wyborców przeciwko Zjednoczeniu Narodowemu. Mechanizm ten nie jest już politycznym automatyzmem, a coraz większa część Francuzów nie akceptuje sytuacji, w której rzeczywista dyskusja o przyszłości kraju zostaje zastąpiona wezwaniem do blokowania jednego z obozów. Jeżeli front republikański będzie nadal słabł, znaczenie programu przedstawionego przez uczestników drugiej tury może okazać się większe niż w poprzednich kampaniach.
Bieżący układ sił, wyniki badań pierwszej i drugiej tury oraz różnice pomiędzy poparciem dla poszczególnych kandydatów przedstawiamy w regularnie aktualizowanym zestawieniu sondaży: „Sondaże wyborów prezydenckich we Francji 2027. Najnowsze wyniki”.
Dług publiczny może narzucić przyszłemu prezydentowi program
Najważniejszym elementem diagnozy Baverza jest stan francuskich finansów publicznych. Na koniec pierwszego kwartału 2026 r. dług publiczny Francji przekroczył 3,5 biliona euro i osiągnął 117,5 proc. produktu krajowego brutto, co potwierdzają dane francuskiego urzędu statystycznego INSEE. Jednocześnie we wrześniu 2026 r. rentowność dziesięcioletnich obligacji Francji przekroczyła 4,4 proc., osiągając poziom nienotowany od wielu lat, a rosnące koszty obsługi zadłużenia zaczęły ograniczać możliwości finansowania innych zadań państwa.
Baverez uważa, że kryzys finansowy nie jest już odległą możliwością, lecz procesem, który rozpoczął się poprzez stopniowe zaciskanie budżetowej pętli. Jeżeli oprocentowanie długu przez dłuższy czas będzie wyższe od nominalnego wzrostu gospodarczego, kolejne budżety zostaną obciążone szybko rosnącymi kosztami odsetek, wypierającymi wydatki na usługi publiczne, obronność i inwestycje. Autor przewiduje, że jeszcze przed końcem dekady koszt obsługi zadłużenia może przekroczyć 100 miliardów euro rocznie, co uczyniłoby go jednym z największych obciążeń francuskiego budżetu.
Z tego powodu pierwszymi rozmówcami następcy Emmanuela Macrona mogą być nie liderzy partii i związków zawodowych, lecz przedstawiciele europejskich instytucji, Europejskiego Banku Centralnego oraz uczestnicy rynków finansowych. Baverez kreśli skrajnie pesymistyczne scenariusze utraty kontroli nad długiem, obejmujące konieczność międzynarodowej pomocy albo restrukturyzacji zobowiązań, jednak przewidywane przez niego rozmiary spadku dochodów i siły nabywczej należy traktować jako ostrzeżenie autora, nie jako uzgodnioną prognozę ekonomiczną. Bezsporne pozostaje natomiast to, że każdy kandydat aspirujący do Pałacu Elizejskiego będzie musiał wyjaśnić, w jaki sposób zamierza pogodzić ograniczanie deficytu z finansowaniem ochrony zdrowia, edukacji, emerytur, transformacji energetycznej i obronności.
Proponowane przez Baverza rozwiązanie zakłada ograniczenie deficytu do około 1,5 proc. PKB oraz stopniowe zmniejszanie wydatków publicznych, bez kolejnych podwyżek podatków, które jego zdaniem dodatkowo osłabiają wzrost, inwestycje i zatrudnienie. Wzorem miałyby być dobrowolne reformy przeprowadzane odpowiednio wcześnie, zanim instytucje zewnętrzne narzucą Francji program dostosowawczy, przy czym ciężar zmian powinien zostać rozłożony pomiędzy administrację, system świadczeń społecznych i obywateli. Autor podkreśla jednocześnie, że samo cięcie wydatków prowadziłoby do recesji, jeżeli nie zostałoby połączone z przebudową państwa oraz uwolnieniem potencjału gospodarczego.
Praca, szkoła i rodzina jako części jednego projektu
W programie przedstawionym na łamach „Le Figaro” naprawa finansów publicznych nie jest celem samym w sobie, lecz warunkiem odzyskania przez Francję zdolności do prowadzenia samodzielnej polityki. Baverez proponuje skoncentrowanie państwa na jego podstawowych zadaniach, uproszczenie administracji i przeprowadzenie decentralizacji, która jasno rozdzieliłaby kompetencje oraz źródła finansowania pomiędzy poszczególne szczeble władzy. Postuluje również ograniczenie liczby pracowników sektora publicznego, zastrzegając specjalny status funkcjonariuszy przede wszystkim dla osób realizujących podstawowe zadania państwa.
Drugim filarem odbudowy miałby być powrót do pracy, inwestycji i innowacji. Francuska gospodarka powinna, zdaniem autora, zwiększyć liczbę przepracowanych godzin, podnieść wydajność, inwestować w kształcenie związane ze sztuczną inteligencją oraz rozwijać własne zasoby kapitału, dzięki którym przedsiębiorstwa nie będą w tak dużym stopniu zależne od inwestorów zagranicznych. Baverez proponuje utworzenie funduszy emerytalnych zdolnych do długoterminowego inwestowania we francuskie firmy, zwiększenie nakładów na badania oraz zastąpienie rozbudowanego systemu zakazów i regulacji kulturą odpowiedzialnego ryzyka.
Wyjątkowo dużo miejsca w eseju zajmują edukacja i demografia, postrzegane jako dwa niedoceniane źródła przyszłego kryzysu. Baverez wskazuje na spadek wyników francuskich uczniów, malejącą liczbę najlepszych absolwentów, inflację coraz mniej wartościowych dyplomów oraz osłabienie pozycji francuskiej nauki, łącząc te procesy z wieloletnim odchodzeniem od wymagań i systematycznego sprawdzania wiedzy. Rozwiązaniem miałoby być przywrócenie pierwszeństwa nauczaniu podstawowych kompetencji, zwiększenie autonomii szkół, poprawa przygotowania i wynagradzania nauczycieli oraz regularna ocena uczniów, pedagogów i placówek.
Diagnoza ta częściowo łączy się z coraz silniejszym sporem o stan francuskiej szkoły, który po publikacji wyników PISA 2025 wszedł także do kampanii prezydenckiej. Nie jest już wyłącznie dyskusją o metodach nauczania, ponieważ poziom edukacji wpływa na produktywność gospodarki, zdolność przyswajania nowych technologii, nierówności społeczne, integrację ludności imigracyjnej oraz możliwość utrzymania demokratycznej wspólnoty. Szkoła staje się w ten sposób jednym z miejsc, w których rozstrzyga się długoterminowa zdolność Francji do odbudowy.
Podobne znaczenie ma demografia. W 2025 r. we Francji po raz pierwszy od zakończenia II wojny światowej liczba zgonów przewyższyła liczbę urodzeń, natomiast współczynnik dzietności spadł do około 1,56 dziecka na kobietę. Baverez proponuje przesunięcie części środków przeznaczanych na system emerytalny w stronę rodzin i młodych ludzi, przywrócenie powszechności świadczeń rodzinnych, ułatwienie dostępu do mieszkań i opieki nad dziećmi oraz stworzenie warunków pozwalających łączyć pracę z życiem rodzinnym.
Bezpieczeństwo, imigracja i zdolność działania państwa
Najbardziej polemiczna część eseju dotyczy bezpieczeństwa, wymiaru sprawiedliwości oraz imigracji. Baverez przedstawia Francję jako państwo, które przez nadmierne przywiązanie do procedur miało utracić zdolność stanowczego reagowania na przemoc, terroryzm, handel narkotykami i powstawanie obszarów pozostających poza faktyczną kontrolą Republiki. Przywoływane przez niego liczby dotyczące ataków z użyciem noża, rozmiarów narkobiznesu czy zatrudnienia w jego strukturach powinny zostać poddane oddzielnej weryfikacji, natomiast sam problem bezpieczeństwa publicznego już dziś należy do głównych tematów francuskiej kampanii.
Autor nie opowiada się jednak za odrzuceniem państwa prawa. Przeciwnie, wskazuje doświadczenia Stanów Zjednoczonych pod rządami Donalda Trumpa jako ostrzeżenie, że ograniczanie praworządności może prowadzić do arbitralności władzy bez rzeczywistej poprawy bezpieczeństwa obywateli. Próbuje zatem wyznaczyć drogę pomiędzy bezsilnością państwa a rozwiązaniami autorytarnymi, postulując skuteczniejsze współdziałanie policji i wymiaru sprawiedliwości, zdecydowane reagowanie na przemoc oraz równoczesne zwalczanie jej społecznych przyczyn, do których zalicza ubóstwo, brak wykształcenia, niekontrolowaną imigrację i nieskuteczną integrację.
Właśnie na tym polu mogą rozegrać się wybory prezydenckie we Francji w 2027 r. Zjednoczenie Narodowe od lat buduje poparcie na przekonaniu, że partie głównego nurtu nie potrafią odzyskać kontroli nad migracją i bezpieczeństwem, podczas gdy lewica ostrzega przed stygmatyzowaniem całych grup społecznych oraz osłabieniem praw obywatelskich. Kandydat zdolny połączyć skuteczność państwa, respektowanie prawa i wiarygodną politykę integracyjną mógłby przejąć część debaty od obu politycznych biegunów.
Pełne zestawienie najważniejszych pytań dotyczących kandydatów, systemu wyborczego, frontu republikańskiego, kampanii, migracji, gospodarki i przyszłości Unii Europejskiej znajduje się w stale rozwijanym materiale „Wszystko co Najważniejsze” „Wybory we Francji 2027. Najważniejsze pytania i odpowiedzi”.
Francja musi ponownie myśleć jak europejskie mocarstwo
Ostatni filar programu Baverza dotyczy bezpieczeństwa zewnętrznego oraz miejsca Francji w Europie. Autor uważa, że porządek międzynarodowy oparty na prawie i współpracy został zastąpiony przez rywalizację imperiów, stref wpływów oraz gospodarczych bloków wykorzystujących handel, energię, technologie, kapitał, informacje i migrację jako narzędzia nacisku. Europa znalazła się pomiędzy wojskowym zagrożeniem ze strony Rosji, presją Stanów Zjednoczonych, gospodarczą ekspansją Chin oraz ambicjami regionalnych mocarstw, nie dysponując wystarczającymi środkami, aby samodzielnie chronić swoje interesy.
Francja nadal posiada broń jądrową, stałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, rozwinięty przemysł obronny oraz jedną z najważniejszych armii europejskich, lecz jej możliwości działania są ograniczane przez stan finansów i wieloletnie niedoinwestowanie wybranych zdolności. Baverez popiera zwiększenie wydatków obronnych do 3 proc. PKB w 2030 r. i 3,5 proc. w 2035 r., a także przebudowę modelu sił zbrojnych pod wpływem doświadczeń wojny na Ukrainie i konfliktów na Bliskim Wschodzie. Za priorytety uznaje drony, sztuczną inteligencję, cyberbezpieczeństwo, technologie kosmiczne, obronę przeciwlotniczą i przeciwrakietową, uderzenia dalekiego zasięgu, łączność oraz logistykę.
Realizacja takich zamierzeń będzie jednak wymagała rozwiązania sprzeczności znajdującej się w centrum całego programu. Francja miałaby jednocześnie ograniczać wydatki publiczne, więcej inwestować w obronność, poprawić funkcjonowanie szkoły i ochrony zdrowia, wesprzeć rodziny oraz rozwijać badania i innowacje. Baverez odpowiada, że środki należy przesunąć z kosztów funkcjonowania administracji i części transferów społecznych w stronę podstawowych zadań państwa oraz inwestycji, lecz właśnie polityczny i społeczny koszt tej operacji stanie się jednym z najtrudniejszych tematów kampanii.
Najważniejszym kandydatem może okazać się wiarygodny program
Esej Nicolasa Baverza nie jest bezstronnym raportem o stanie Francji, lecz zdecydowanym wystąpieniem programowym, napisanym z liberalnej gospodarczo, republikańskiej i mocarstwowej perspektywy. Autor używa określenia „bankructwo”, formułuje bardzo ostre oceny prezydentury Emmanuela Macrona oraz przedstawia część prognoz w skrajnie alarmistyczny sposób. Jego krytycy mogą wskazywać, że gwałtowne ograniczanie wydatków grozi pogłębieniem recesji, osłabieniem usług publicznych i wzrostem napięć społecznych, natomiast porównywanie Francji z państwami, które utraciły wypłacalność, nie uwzględnia wszystkich korzyści wynikających z członkostwa w strefie euro i pozycji drugiej gospodarki Unii Europejskiej.
Trudniej jednak odrzucić zasadnicze pytanie postawione przez Baverza: czy kandydaci przygotowują Francuzów do decyzji, które rzeczywiście czekają państwo po 2027 r. Sondaże pozwalają ocenić, kto może wejść do drugiej tury, ale nie wyjaśniają, w jaki sposób przyszły prezydent ograniczy zadłużenie, odbuduje wzrost, poprawi stan szkoły, odpowie na kryzys demograficzny, uporządkuje politykę migracyjną i sfinansuje obronę. Kampania, która nie zmierzy się z tymi pytaniami, może wyłonić zwycięzcę, ale nie zapewni mu społecznego mandatu do przeprowadzenia najtrudniejszych reform.
Francuskie wybory będą miały znaczenie daleko wykraczające poza granice kraju, ponieważ zmiana kierunku politycznego w Paryżu może przeobrazić całą Unię Europejską, jej politykę gospodarczą, migracyjną i obronną oraz relacje ze Stanami Zjednoczonymi. Kompletny przewodnik po kandydatach, terminie głosowania, systemie wyborczym i najważniejszych scenariuszach kampanii przedstawiamy w kompendium „Wybory prezydenckie Francja 2027”.
Baverez kończy esej przekonaniem, że zwycięstwo ruchów radykalnych nie jest przesądzone, ponieważ francuskie społeczeństwo nadal pozostaje twórcze, zaangażowane i przywiązane do Republiki. Francuzi nie oczekują jednak kolejnych personalnych kombinacji ani taktycznych porozumień zawieranych wyłącznie po to, aby zablokować politycznych przeciwników. Chcą wiedzieć, jaki program odbudowy państwa otrzymają, według jakich priorytetów zostanie on przeprowadzony, kto będzie zdolny go zrealizować i jaką cenę trzeba będzie za niego zapłacić.
Arkadiusz Jordan
Paryż



