Rynek pracy w Polsce grzęźnie w stagnacji

Wrześniowy Wskaźnik Rynku Pracy BIEC przynosi ostrzeżenie przed utrwaleniem stagnacji w Polsce. Bezrobocie rejestrowane wynosi 5,8 proc., a według BIEC grupa bezrobotnych po zwolnieniach z przyczyn pracodawcy powiększyła się w sierpniu o 4 proc. Symboliczny spadek wskaźnika nie zmienia oceny, że na wyraźną poprawę zatrudnienia trudno liczyć w najbliższych miesiącach.
.Polski rynek pracy wszedł w jesień bez sygnału, który pozwalałby oczekiwać wyraźnego spadku bezrobocia w najbliższych miesiącach. Wrześniowy Wskaźnik Rynku Pracy BIEC obniżył się wprawdzie o 0,1 punktu, przerywając dwa miesiące wzrostów, jednak jego długookresowa tendencja nadal wskazuje na presję na zatrudnienie. Najbardziej niepokojące pozostają informacje o osobach zwolnionych z przyczyn dotyczących pracodawców oraz ujemne saldo planów zatrudnienia w przetwórstwie przemysłowym.
W komunikacie opublikowanym 30 września 2026 roku Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych wskazuje, że stopa bezrobocia rejestrowanego trzeci miesiąc utrzymuje się na poziomie 5,8 proc. Według GUS na koniec sierpnia w rejestrach znajdowało się 909,5 tys. bezrobotnych, o 6,2 proc. więcej niż rok wcześniej. Stabilizacja miesięcznej stopy bezrobocia nie oznacza zatem powrotu do sytuacji sprzed roku, a sama liczba zarejestrowanych osób pozostaje wyższa.
Co wrześniowy Wskaźnik Rynku Pracy BIEC mówi o zatrudnieniu
WRP jest narzędziem wyprzedzającym, które ma sygnalizować przyszły kierunek zmian bezrobocia, dlatego jego odczyt należy interpretować inaczej niż liczbę zatrudnionych. Wzrost tego wskaźnika jest sygnałem niekorzystnym, natomiast spadek wskazuje na poprawę perspektyw. Wrześniowa zmiana o 0,1 punktu działa więc w dobrą stronę, ale nie wystarcza, aby uznać, że dłuższa tendencja została odwrócona.
BIEC zaznacza również, że w analogicznym okresie poprzedniego roku wzrosty wskaźnika były wyraźnie większe. Obecna presja nie jest zatem tak silna jak wtedy, co ogranicza podstawy do formułowania alarmistycznych prognoz. Problem polega na tym, że po miesiącach wahań nadal nie widać przekonującego impulsu do poprawy, a autorzy analizy nie oczekują wyraźnego zmniejszenia liczby bezrobotnych w najbliższym czasie.
Najostrzejsze ostrzeżenie dotyczy grupy osób zarejestrowanych po zwolnieniach z przyczyn leżących po stronie pracodawców. BIEC szacuje jej liczebność na około 43 tys. osób i podaje, że w sierpniu zwiększyła się ona o 4 proc. w porównaniu z lipcem. Jest to stan określonej kategorii bezrobotnych, a nie liczba osób zwolnionych w samym sierpniu, jednak wzrost tej grupy pozwala dostrzec trudności części przedsiębiorstw.
Firmy wciąż częściej planują redukcje niż zwiększanie zatrudnienia
Według interpretacji badań koniunktury GUS przedstawionej przez BIEC w przetwórstwie przemysłowym nadal przeważają negatywne oceny sytuacji przedsiębiorstw. Saldo tych ocen pozostaje ujemne, w pobliżu wartości dwucyfrowej poniżej zera, a więc korzystniejsze miesięczne sygnały nie oznaczają dominacji optymizmu. Nie należy przy tym zamieniać ujemnego salda odpowiedzi na informację, że określony procent wszystkich firm znajduje się w kryzysie, ponieważ są to różne miary.
Nieco lepiej wyglądają odpowiedzi o planowanym zatrudnieniu, których saldo stopniowo się poprawia. Nadal jednak więcej badanych przedsiębiorstw zamierza zmniejszać liczbę pracowników niż ją zwiększać. To rozróżnienie ma zasadnicze znaczenie, ponieważ osłabienie przewagi pesymistów nie jest jeszcze przewagą pracodawców planujących tworzenie dodatkowych miejsc pracy.
Na ograniczenia po stronie firm wskazuje także odrębny komunikat BIEC o koniunkturze z 29 września. Wskaźnik Wyprzedzający Koniunktury zmniejszył się o 0,7 punktu, a przewaga odsetka przedsiębiorstw odczuwających spadek nowych zamówień nad odsetkiem notujących ich wzrost wyniosła około 11,7 punktu procentowego, wobec blisko 7 punktów miesiąc wcześniej. Oznacza to pogorszenie salda o około 4,7 punktu procentowego, nie zaś spadek liczby zamówień o 11,7 proc.
Słabość zatrudnienia była już przedmiotem wcześniejszej analizy publikowanej na „Wszystko co Najważniejsze” poświęconej Wskaźnikowi Dobrobytu BIEC. Tamten materiał dotyczył czerwcowego odczytu i szerszej kondycji ekonomicznej gospodarstw domowych, obecna publikacja skupia się na wrześniowych perspektywach rynku pracy. Obie analizy warto czytać łącznie, zachowując różnicę między wskaźnikiem dobrobytu a wskaźnikiem wyprzedzającym zmiany bezrobocia.
Mniej rejestracji i mniej ofert nie daje jeszcze trwałej poprawy
W analizie BIEC liczba osób rejestrujących się jako bezrobotne zmniejszyła się w sierpniu o 4 proc., natomiast liczba wyrejestrowanych z powodu podjęcia pracy wzrosła o 3 proc. Oba kierunki są korzystne, ale instytut podkreśla, że przepływy pozostają niewielkie na tle danych historycznych. Poprawa dynamiki nie musi więc oznaczać wystarczająco dużego odpływu do zatrudnienia, aby stopa bezrobocia zaczęła wyraźnie maleć.
Jednocześnie BIEC informuje o miesięcznym spadku liczby ofert zgłaszanych do urzędów pracy o blisko 10 proc. Tego wyniku nie można utożsamiać z dziesięcioprocentowym zmniejszeniem liczby wszystkich wakatów w polskiej gospodarce. Publiczne pośrednictwo obejmuje tylko część rekrutacji, a BIEC wiąże niski poziom rejestrowanych ofert zarówno z ostrożnością pracodawców, jak i ze zmianami systemu obowiązującymi od połowy 2025 roku.
Perspektywę krajowych rejestrów uzupełnia omówienie bezrobocia w Europie i pozycji Polski, opublikowane wcześniej we „Wszystko co Najważniejsze”. Zestawienia Eurostatu wykorzystują jednak inną definicję bezrobotnego niż krajowa statystyka rejestrowana, dlatego ich poziomów nie należy bezpośrednio odejmować ani traktować jako jednej serii. Dobra pozycja w międzynarodowym porównaniu może współistnieć ze słabszą dynamiką zatrudnienia wewnątrz kraju.
Do oceny sytuacji pracowników potrzebny jest ponadto kontekst cen, opisany w analizie inflacji w Polsce w 2026 roku. W odrębnym wrześniowym komunikacie o dobrobycie BIEC podał, że sierpniowe wynagrodzenia wzrosły nominalnie o 5,6 proc. rok do roku, lecz realnie i po usunięciu wpływu sezonowości o blisko 2 proc. Rosnące płace nadal poprawiają siłę nabywczą, ale nie usuwają problemu niewielkiej dynamiki rynku pracy.
Z wrześniowych danych wynika przede wszystkim utrzymywanie się stagnacji, przy widocznych trudnościach części pracodawców. Przełom wymagałby trwalszej poprawy planów zatrudnienia, większego odpływu bezrobotnych do pracy i osłabienia sygnałów związanych ze zwolnieniami. Dopóki te elementy nie zaczną wspólnie wskazywać w korzystnym kierunku, pojedynczy spadek WRP pozostanie zbyt słabą podstawą do ogłoszenia wyraźnej poprawy.
Sebastian Nizio





