Rosji grozi kolejny kryzys paliwowy [Bloomberg]

Rosja zmaga się z niedoborami paliwa

Nowa fala ukraińskich ataków na rafinerie w Rosji może zachwiać stabilnością rosyjskiego rynku paliw, który dopiero zaczął przezwyciężać trudności związane z produkcją benzyny, wywołane wcześniejszymi uderzeniami w infrastrukturę naftową – przekazała agencja Bloomberga.

Ukraińskie siły wznowiły ataki na rosyjską infrastrukturę rafineryjną

Ukraińskie siły wznowiły ataki na rosyjską infrastrukturę rafineryjną, uderzając w ostatnich dniach w kilka obiektów. Zaatakowano Ufę, gdzie znajdują się trzy rafinerie koncernu Rosnieft o łącznej zdolności przerobowej około 470 tys. baryłek ropy dziennie. Celem uderzenia był również obiekt przemysłowy w regionie wołżańskim, w pobliżu którego znajduje się rafineria Norsi należąca do Łukoilu, o zdolności przerobowej 340 tys. baryłek ropy dziennie.

Wcześniej, 30 października, zaatakowana została rafineria w Nowokujbyszewsku w obwodzie samarskim, należąca do Rosnieftu i mogąca przerabiać około 8,8 mln ton ropy rocznie. Fire Point, ukraiński producent dronów i pocisków, poinformował o licznych trafieniach, w tym w instalację oczyszczania oleju napędowego.

Chociaż skala zniszczeń spowodowanych ostatnimi atakami nie jest jeszcze znana, Bloomberg zwrócił uwagę, że uderzenia, wznowione po około dwutygodniowej przerwie w uderzeniach na rosyjskie obiekty rafineryjne, mogą zahamować stopniową odbudowę sektora, którego działalność w poprzednich miesiącach była wielokrotnie zakłócana przez ukraińskie ostrzały.

Ograniczone dostawy na światowy rynek

Spadek przerobu ropy do najniższych poziomów od wielu lat ograniczył również dostawy rosyjskiego oleju napędowego na światowy rynek – zauważył Bloomberg.

Według szacunków firmy konsultingowej Energy Aspects, mimo częściowego wznowienia pracy rafinerii przerób ropy pozostaje znacznie poniżej poziomów typowych dla tej pory roku. Rosyjski rynek paliw nadal jest więc podatny na zakłócenia, choć zniknęły kolejki na stacjach benzynowych, które były najbardziej widocznym przejawem letniego kryzysu.

W nocy z niedzieli na 2 listopada, po ataku dronów na węzeł paliwowy w Samarze w Rosji, Kazachstan tymczasowo wstrzymał transport ropy rurociągiem Atyrau–Samara. Jest to jeden z głównych szlaków eksportowych kazachskiej ropy. W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy tego roku przesłano nim 7,57 mln ton surowca, czyli ponad 200 tys. baryłek dziennie. Dnia 2 listopada kazachstańskie ministerstwo energetyki, cytowane przez Bloomberga, poinformowało jednak, że po przeprowadzeniu kontroli technicznej przesył ropy został wznowiony. Obecnie rurociąg działa normalnie.

Poprzednie ataki

Wcześniejsze ataki na infrastrukturę naftową i tankowce w rejonie Noworosyjska również zakłócały eksport kazachskiej ropy przez Rosję. W lipcu ukraińskie siły wielokrotnie atakowały na Morzu Czarnym tankowce ładowane w Noworosyjsku. Działalność terminalu Kaspijskiego Konsorcjum Rurociągowego (CPC) w tym porcie była kilkakrotnie wstrzymywana, a Kazachstan ograniczył wydobycie ropy. W sierpniu dziennik „Financial Times” informował, że Ukraina, na prośbę wiceprezydenta USA J.D. Vance’a, zaprzestała intensywnych ataków dronowych na tankowce w rejonie Noworosyjska.

Uderzenia na rosyjskie rafinerie były również jednym ze źródeł napięć między Kijowem a Waszyngtonem. Prezydent USA Donald Trump domagał się ich wstrzymania, argumentując, że operacje strony ukraińskiej są przyczyną wzrostu cen paliw w Stanach Zjednoczonych. 11 października ogłosił zawarcie rozejmu energetycznego między Rosją a Ukrainą. Jak później informowały media, proponowane zawieszenie ataków miało obejmować wyłącznie rafinerie. 

PAP/NZ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 3 listopada 2026