Pierwszy ranking polskich murali

Katarzyna MICHAŁOWSKA

Redaktor naczelna podprad.pl. Entuzjastka, myślicielka. I chyba największa w naszym kraju pasjonatka murali.


Kilka lat temu namalowanie obrazu na ścianie bloku było wandalizmem. Dziś murale w Polsce przeżywają swój renesans. Street Art w swej legalnej formie zawitał na stałe do wielu miast zmieniając przestrzeń miejską, angażując społeczność lokalną, edukując, walcząc – organizując przestrzeń także w sieci.

Dawniej pasjonaci Street Artu odwiedzając Gdańsk, Łódź, Katowice, warszawską Pragę lub Wrocław zwiedzali miasto w poszukiwaniu obrazów. Wraz z rozwojem mediów społecznościowych powstały wokół twórców, grup artystycznych lub wokół najlepszych prac – społeczności. Wirus hasztaga #kochamurale zaraża coraz więcej osób.

Muralowa miłość zaraziła mnie trzy lata temu, gdy skorzystałam ze szkolenia przewodników oprowadzających po lokalnej megagalerii. Od tej pory, z zapałem i pasją oprowadziłam setki osób, a moja miłość do Street Artu wzrasta, im więcej wiedzy zyskuję o muralach i ich twórcach.

Półtora roku temu grupa studentów i absolwentów ASP wywołuje zamieszanie we wsi Wizna, w powiecie łomżyńskim. Malują obraz na dużej ścianie jednego z domostw, na podstawie historycznego zdjęcia o rozmiarze 6 cm na 8 cm. Podczas pracy nad uwiecznieniem wyczerpanych i zrezygnowanych polskich żołnierzy, tuż przed momentem wzięcia ich do niewoli, poruszają społeczność wiejską. Mieszkańcy karmią artystów, spędzają z nimi czas i przyglądają się pracy. Pracę nad obrazem opisują lokalne media. Pod tekstem i fotorelacją z pracy artystów pojawiają się komentarze internautów włączonych w społeczność odbiorców tego dzieła.

Rafał Roskowiński, uważany za ojca muralu polskiego chciał uczcić Milenium Gdańska jedenastoma obrazami na ścianach bloków Osiedla Zaspa. W 1997 r musiał walczyć o zgodę prezesa spółdzielni. Krąży opowieść o kłótni, po której Roskowiński wybiega z gabinetu, ale zanim głośno trzaśnie drzwiami woła „To w takim razie pomalujemy Morenę!” (inne gdańskie osiedle)! Wówczas prezes wybiega za malarzem prosząc, by zgodził się jednak pomalować Zaspę. Od tamtego czasu galeria na gdańskiej Zaspie liczy już ponad czterdzieści obrazów, prezes spółdzielni mieszkaniowej chwali się nimi, a mieszkańcy czekają z niecierpliwością, jaki nowy obraz powstanie podczas dorocznego festiwalu Monumental Art.

– Dwa lata zajęło nam przekonywanie biura promocji Wrocławia oraz mieszkańców, że wykonanie obrazów na ścianach nie jest wandalizmem – opowiada Tomasz Jakub Sysło. – Obecnie mamy za sobą kilka artystycznych projektów finansowanych przez miasto oraz wiele prac powstałych przy jego wsparciu.

– Dwa lata zajęło nam przekonywanie biura promocji Wrocławia oraz mieszkańców, że wykonanie obrazów na ścianach nie jest wandalizmem – opowiada Tomasz Jakub Sysło. 

Powstające murale poruszają nie tylko mieszkańców osiedla, ale również internautów. Każdy, kto kocha murale może śledzić pracę nad projektem lub jego powstawanie w sieci. W lipcu 2013 r. Shai Dahan, artysta mieszkający w Stanach Zjednoczonych, pracując nad gigantycznym obrazem pilota w Gdańsku nagrywał krótkie filmiki z refleksjami na temat smaku polskiej pizzy, trudów podczas pracy i umieszczał je w sieci. Tam opowiedział o swoim mistycznym zaskoczeniu, ponieważ nie miał pojęcia, że jego pilot powstaje na ulicy Pilotów, na osiedlu, gdzie do 1974 roku było lotnisko. We wrześniu, ubiegłego roku, można było śledzić postępy prac chilijskiego artysty INTI na wieżowcu przy al. Wyszyńskiego w Łodzi. Praca wykonywana za pomocą podnośnika, jakby górowała nad miastem. Piękne fotografie monumentalnego dzieła długo krążyły w sieci.

Pomysł na rewitalizację zabytkowych kamienic na ulicy Ogarnej w Gdańsku wywołał poruszenie w sieci, zanim jeszcze rozpoczęto jego realizację. Argumentacja przeciwników opierała się na dowodzeniu, że murale powinny raczej zdobić ściany szarych blokowisk, niż gościć w rejonach starego miasta. Gdańscy urzędnicy szukali sposobu na ożywienie omijanej przez turystów ulicy. Projekt został zrealizowany, a dyskusja w sieci na temat wyglądu kamienic nadal się toczy. Jedno jest pewne. Dzięki wywołanej dyskusji ulica Ogarna nie jest już omijanym przez mieszkańców miejscem Gdańska.

Muraliści zrzeszają się w twórcze grupy pokazując swoje prace szerszej publiczności w sieci. W Gdyni trzy lata temu powstaje Stowarzyszenie Traffic Design. Wokół stowarzyszenia gromadzą się streetartowcy, graficy, architekci, urbaniści, słowem: entuzjaści. W Łodzi pięć lat temu tworzy się Fundacja Urban Forms, by powołać plenerową Galerię Łódzką, składającą się z trzydziestu wielkoformatowych malowideł. W Gdańsku pięć lat temu Rafał Roskowiński powołuje do życia Gdańską Szkołę Muralu. Platformę stworzoną do edukacji, dyskusji, doskonalenia warsztatu oraz integracji środowiska artystów. Chce przywrócić muralowi jego pierwotną funkcję – sztuki zaangażowanej społecznie i politycznie. Grupa artystów czasami wykonują prace zbiorowe, jak zielony mural na ulicy Pilotów oraz dyptyk powstały w hołdzie malarstwu współczesnemu, oba namalowane na gdańskiej Zaspie.

W lipcu 2013 r. nieformalna grupa w Białymstoku inicjuje powstanie obrazu nawołującego do tolerancji. Dwójka streetartowych artystów na co dzień żyjących i tworzących we Włoszech maluje obraz w Leśnej Dolinie – tam, gdzie dochodziło do najczęstszych incydentów o podłożu rasistowskim i ksenofobicznym. Informację na temat pracy podają media, a grafika ciemnoskórej kobiety, zdzierającej białą maskę oraz słowa Kazimierza Przerwy-Tetmajera: Ludzie są równi, tylko nierówność ich dzieli, krążą niczym mem w mediach społecznościowych. Profil nieformalnej grupy Normalny Białystok pojawia się na Twitterze, by głosić, że są Normalsami i opowiadają się przeciw rasizmowi, jak większość mieszkańców Białegostoku. Michał Węgrzyn tworzy na czteropiętrowym bloku obraz poświęcony Narodowym Siłom Zbrojnym. Mieszkańcy oceniają, że na ich osiedlu, gdańskiej Zaspie, powstał pomnik poświęcony Żołnierzom Wyklętym. Wiele mediów opisuje tą pracę przypominając historię NSZ.

Fundacje i stowarzyszenia nauczyły się używać wielkoformatowego języka nie tylko po to, by poruszać emocje mieszkańców, wzbudzić dyskusję w sieci, lecz również, aby włączać w pracę lokalną społeczność.

Fundacje i stowarzyszenia nauczyły się używać wielkoformatowego języka nie tylko po to, by poruszać emocje mieszkańców, wzbudzić dyskusję w sieci, lecz również, aby włączać w pracę lokalną społeczność. We Wrocławiu w drugiej połowie grudnia 2013 r. z okazji 100 urodzin Willy Brandta powstał mural malowany przez profesjonalnych grafików, okolicznych mieszkańców, dzieci z pobliskich szkół oraz studentów z Polski i Niemiec. Wszystko po to, by doprowadzić do spotkania profesjonalistów z entuzjastami, doświadczonych grafików z dzieciakami sprejującymi na ścianach, Polaków i Niemców. W Gdańsku dwa lata temu przygotowano trzydziestu mieszkańców miasta do pełnienia roli przewodników po kolekcji malarstwa monumentalnego, prezentowanej na ścianach szczytowych budynków osiedla na gdańskiej Zaspie. Dzięki temu projektowi wielu mieszkańców odczuło, że mieszkają w mega galerii i miało okazję przeszkolić się, lub spacerować z przewodnikiem po swoim osiedlu, by zobaczyć miejsce w którym żyją z zupełnie innej perspektywy.

Od trzech lat jestem lokalnym przewodnikiem po zaspiańskich muralach. A od momentu, gdy zaczęłam używać Twittera, stworzyłam w tym serwisie hasztaga #kochamurale. Pod nim można odnaleźć kilka ciekawych prac z całego świata.

A oto moje TOP 7 #kochamurale, jak najbardziej subiektywny ranking polskich murali.

1. Obraz w Wiznie (Gdańska Szkoła Muralu). Pierwsze miejsce – i to zdecydowane – za pełnienie przez sztukę roli edukacyjnej i integrującej środowisko. Pozytywna ingerencja w społeczność wiejską. (Fot.Gdańska Szkoła Muralu)

001bfoto_GdanskaSzkołaMuralu

 2. Biblioteka w Ustroniu – mural nawiązujący do wnętrz biblioteki w Edynburgu zmienił wygląd budynku i ma znaczący wpływ na wygląd miasteczka. Szkoda tylko, że miasto nie umie zbudować społeczności wokół interesującego dzieła.

002 foto_Katarzyna Michalowska

3. Dziewczynka z konewką w Białymstoku (Natalia Rak) – za estetykę i interpretację opowieści Wielkoludy pochodzącej z opracowania Wojciecha Załęskiego – Hecz, precz, stała się rzecz. Wydobyte z kufra pamięci. (Fot.Natalia Rak)

003b foto Natalia Rak

 4. Pilot na ulicy Pilotów (Shai Dahan) – za monumentalną formę, nagrane filmiki opisujące postępy prac oraz jedyny w Polsce śpiewający mural. (Fot.Lukasz Głowała)

004 foto Łukasz Głowala

 5. I believe in goats w Łodzi (INTI) – za dowcip i siłę przebicia na FB.

005 foto INTI FB

6. I Love You w Gdańsku (2501) – za surrealizm (obrzydliwe piękno) oraz serdeczność w sposobie bycia Włoskiego artysty. (Fot. Adam Korzeniewski)

006 foto Adam Korzeniewski

7. Antyrasistowki mural w Białymstoku – za powiedzenie czegoś ważnego oraz budowę społeczności Normalny Białystok, czyli grupę szalonych Normalsów.

007 foto Normalny Białystok

Katarzyna Michałowska

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Chcę otrzymywać powiadomienia o najnowszych tekstach.

Autorzy wszyscy autorzy

A B C D E F G H I J K L M N O P R S T U W Y Z