Wszystko Co Najważniejsze

W najnowszym FORBES - rozmowa z Rudolphem Giuilianim

Polski dziennikarz ekonomiczny. W latach 1994–1998 był redaktorem naczelnym gazety Parkiet, następnie felietonistą Pulsu Biznesu, a także komentatorem wydarzeń ekonomiczno-gospodarczych Radia TOK FM. W latach 2007-2014 redaktor naczelny Forbes'a, następnie miesięcznika Manager. Partner w Kancelarii Drawbridge.
wszystkie teksty autora

imagesW najnowszym numerze „Forbesa” ukaże się ekskluzywny wywiad, którego udzielił nam Rudolph „Rudi” Giuliani. Legendarny burmistrz Nowego Jorku przywraca w nim należne miejsce wartościom, na których ludzie budują swój indywidualny i zbiorowy sukces. Krytykuje socjalistyczne mrzonki i nieznajomość reguł życia społecznego u obecnego prezydenta USA, Baracka Obamy. Wskazuje na źródła przyszłej przewagi i autorytetu Stanów Zjednoczonych w świecie.

Przywódca, który zorganizował nowojorczyków zaatakowanym 11 września 2001 r., do obrony i odbudowy ich miasta, jest wciąż wymieniany jako kandydat na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Z jego opinią liczą się nie tylko koledzy z Partii Republikańskiej. 

Sławny polityk, prawnik i mówca przypomina w „Forbesie”, na jakich fundamentach odbudował w swoim mieście koniunkturę gospodarczą, jak zwiększył liczbę zatrudnionych o ponad 0,5 miliona. A także o tym, jak przywrócił wiarę mieszkańców metropolii w takie wartości jak szacunek dla prawa, zdolność do poświęcenia dla innych oraz ciężkiej pracy, która prowadzi do życiowego sukcesu.

Ma on jasny pogląd na temat bezpieczeństwa kraju, które rozciąga także na cały sojusz Północnoatlantycki, w tym Polskę, obiecując powrót do wspólnej strategii obrony przeciwrakietowej. Znajduje źródła przewagi geopolitycznej USA w potędze technologicznej, której wynikiem jest między innymi niezależność energetyczna kraju. Zdaniem Giulianiego, Ameryka, jako potencjalny eksporter surowców energetycznych, jest w stanie wygrać z rosyjskim szantażem gazowym i naftowym. A poprzez promocję tradycyjnych wartości odbudować podstawy przedsiębiorczości Amerykanów. 

W tej mierze, Giuliani jest bardzo krytyczny wobec klasy akademickich i politycznych piewców lewicowych postaw bliskich zbankrutowanemu przed laty socjalizmowi. Jasno widzi w tych ideach, obecnych także w Ameryce, w ruchu „Ocupy Wall Street”, proste recepty na klęskę gospodarczą i społeczną. Taką, jaką obserwować możemy w Wenezueli czy Brazylii.

Giuliani przypomina i przestrzega, że przywództwo pięknoduchów, którzy nigdy nie pracowali w prawdziwie konkurencyjnym środowisku – prowadzi narody na manowce. Tradycyjne wartości zaś oraz republikańskie idee pomogą Ameryce i światu odzyskać dynamizm i opanować chaos wzbudzony marksistowskimi hasłami.

Kazimierz Krupa

Redaktor Naczelny „Forbes”


BSA20140611_08

Fot.Bartek Sadowski

Rozmowa z Rudolfem Giulianim

– Co powiedziałby Pan jako burmistrz aktywistom antykapitalistycznego ruchu Occupy Wall Street?

– To rewolta obiboków, którzy nie pracują, nie chcą pracować, wolą mieszkać na ulicy. Ludzie z Occupy Wall Street i tak zwani współcześni amerykańscy postępowcy tak naprawdę są zacofani i chcą nas cofnąć do czasów, gdy wiele osób nie pracowało, tylko narzekało, czuło się ofiarami systemu. Protestowali przeciwko systemowi, który wydobywa z ubóstwa więcej ludzi niż jakikolwiek inny system gospodarczy w historii świata. I to w stosunku 1000:1. Ten cały atak na kapitalizm to wskrzeszanie marksizmu, który wiele razy udowodnił, że jest wielkim błędem.

– Są intelektualiści, którzy dostarczają wciąż nowych sposobów refleksji, jak by tu ułatwić życie poza systemem tradycyjnych wartości i rynkiem.  

– Akademicy, którzy nigdy nie prowadzili przedsiębiorstw, nie opiekowali się innymi ani nie brali za innych odpowiedzialności, żyją w wieży z kości słoniowej.  

– Dotyczy to również polityków?

Prezydent Barack Obama nigdy tak naprawdę nie był zatrudniony  w środowisku konkurencyjnej gospodarki. Był pracownikiem socjalnym i działaczem społecznym, później był politykiem, wspierał rząd. Nigdy nie prowadził przedsiębiorstwa, nie musiał go tworzyć z niczego, nie musiał naliczać funduszu płac. Ścieżka kariery ludzi oderwanych od rzeczywistości. 

– Tak. Prezydent Barack Obama nigdy tak naprawdę nie był zatrudniony  w środowisku konkurencyjnej gospodarki. Był pracownikiem socjalnym i działaczem społecznym, później był politykiem, wspierał rząd. Nigdy nie prowadził przedsiębiorstwa, nie musiał go tworzyć z niczego, nie musiał naliczać funduszu płac. Ścieżka kariery ludzi oderwanych od rzeczywistości. Kiedy zaś musisz pracować, produkować, podlegasz ocenie innych, musisz zatroszczyć się o innych, wytworzyć i wypłacić im wynagrodzenie każdego tygodnia – wtedy dopiero w praktyce zaczynasz rozumieć, jak działa gospodarka.

Mamy wielu polityków, którzy siebie nazywają postępowcami, ale mają nierealne pomysły, jak np. zwiększenie redystrybucji przez rząd. Redystrybucja majątku powinna następować poprzez mechanizmy konkurencji wynalazków, innowacji, pomysłów na zatrudnienie większej liczby ludzi, by zwiększyć produkcję i sprzedaż. Czyli – w ramach dynamicznej ludzkiej działalności. Nie zaś na zasadzie autorytarnego decydowania, że ktoś powinien dostać coś, co należy do kogoś innego. To idea Karola Marksa.

– Dawni socjaliści wierzyli, że kapitalizm ma pieniądze, które należą do wszystkich. Współcześni myślą, że każdy jest cennym członkiem społeczeństwa, więc rząd powinien mu płacić za to, że jest sobą, i na życie, które chce mieć. 

– Rozdawanie pieniędzy psuje społeczeństwo. Co innego, kiedy dajemy ludziom pewne zabezpieczenie na wypadek choroby, konieczności przerwania pracy, wychowania dzieci. Zasiłek może być konieczny, ludzki i przyzwoity w pewnych okolicznościach i wobec osób, które nie mają nic, choć nadal wówczas muszą zapracować na większość rzeczy, które chciałyby mieć.

I_OKL_FRB_08Nie można się jednak oszukiwać, że płacenie ludziom za nic tworzy miejsca pracy i wzrost gospodarczy. Utrwala się tylko ubóstwo, nie pozwala ludziom wykrzesać z siebie poświęcenia i chęci do ciężkiej pracy. Niezależnie od tego, czy zamiatasz ulicę, zbierasz śmieci, czy jesteś lekarzem –  uczciwa praca jest powodem do dumy. Aktywiści odrzucili tę zasadę, co rujnuje etykę pracy. A dynamiczne jest społeczeństwo działające na zasadzie „im ciężej pracujesz, tym więcej zyskujesz, tym więcej masz szans”, „im bardziej jesteś kreatywny, tym większy osiągniesz sukces”. 

Cała rozmowa Grzegorza Cydejko z Rudolfem Giulianim w sierpniowym wyd. miesięcznika „Forbes”. W wydaniu tym także m.in.: „Jak urzędnicy, służby i politycy plasterkują biznes” – Tomasz Jóźwik o niszczeniu polskiego biznesu przez służby, ranking 100. najcenniejszych gwiazd polskiego show-biznesu przygotowany przez Katarzynę Dębek oraz „Jak uniknąć emerytalnej katastrofy” – o zmianach w polskim systemie emerytalnym (plus ostry felieton Roberta Gwiazdowskiego „Elokwentnie o emeryturach”). 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.
29 lipca 2014