Krzysztof SZUBERT: Transformacja cyfrowa na nowo definiuje gospodarki i rynek pracy

TSF Jazz Radio

Transformacja cyfrowa na nowo definiuje gospodarki i rynek pracy

Krzysztof SZUBERT

Visiting Fellow Uniwersytetu Oxfordzkiego. Doradca Strategiczny. Członek grupy doradczej (MAG IGF) Sekretarza Generalnego ONZ. Były Sekretarz Stanu w Ministerstwie Cyfryzacji oraz Pełnomocnik Rządu ds. Jednolitego Rynku Cyfrowego.

zobacz inne teksty autora

Rozwój automatyki i robotyki, transformacja cyfrowa czy postępujące procesy globalizacyjne szybko zmieniają krajobraz obecnych i przyszłych miejsc pracy – pisze Krzysztof SZUBERT

Według najnowszego raportu OECD „Future of Work 2019” 14 proc. zawodów w skali państw OECD zagrożonych jest automatyzacją, a 32 proc. ulegnie zdecydowanej zmianie poprzez wdrożenie innowacyjnych technologii cyfrowych. Raport pozycjonuje Polskę w grupie państw o wysokim ryzyku automatyzacji istniejących miejsc pracy.

Ponad 40 proc. nowych miejsc pracy powstałych w ostatnich latach (2005–2016) to miejsca pracy w zawodach związanych z szeroko rozumianą branżą technologii cyfrowych. Według World Economic Forum (WEF) wiele z tych nowych zawodów nie istniało jeszcze 10 lat temu, m.in.: app developer, social media manager, cloud computing specialist, driverless car engineer, big data analyst czy drone operator. Dzisiaj są to jedni z najbardziej poszukiwanych pracowników, otrzymujących wysokie wynagrodzenia.

Wysokie bezrobocie i jednocześnie brak wykwalifikowanej siły roboczej

.Nowe zawody to generalnie zawody silnie specjalizowane, wymagające wykwalifikowanej kadry i stosunkowo trudne do szybkiego opanowania, także dla przekwalifikowujących się pracowników z innych dziedzin. Na potencjalny problem wskazywał już profesor Yuval Noah Harari, pisząc: „Dlatego mimo iż pojawi się wiele nowych miejsc pracy dla ludzi, możemy być świadkami powstania nowej, bezużytecznej klasy. Może nas nawet spotkać najgorsze: będziemy cierpieć jednocześnie z powodu wysokiego bezrobocia i braku wykwalifikowanej siły roboczej”. Potwierdzają to dane z rynku amerykańskiego, czyli państwa najbardziej zaawansowanego i rozwiniętego technologicznie. „W ostatnich dziesięcioleciach pojawiła się w USA duża grupa ludzi z niskimi czy niewłaściwymi kwalifikacjami, którzy są bezrobotnymi, często bezdomnymi, wielu jest kryminalistami lub więźniami, jeśli są osobami pracującymi, to akceptującymi niskie płace przez długi okres” – twierdzi profesor Stanisław Gomułka.

Szacunki Oxford Martin School są jeszcze bardziej niepokojące. Już w 2013 roku wskazywały 47 proc. zawodów zagrożonych przez automatyzację w ciągu dwóch najbliższych dekad. Niektóre zawody, jak związane z handlem, nawet w 80 proc. Przyjmując, że na świecie żyje obecnie około 7,7 mld ludzi, mówimy tu nawet o kilku miliardach ludzi potencjalnie zmieniających swój zawód.

Co to oznacza dla Polski?

.Czy modne ostatnio hasło „Przemysł 4.0” (cyfryzacja przemysłu) i kierunki rozwoju są dla nas korzystne?

Polska zawdzięcza wzrost gospodarczy w dużej mierze przedsiębiorstwom łatwo wprowadzającym automatyzację; są to zakłady produkcyjne (często podwykonawstwo), placówki administracyjne (centra usług wspólnych), firmy transportowe czy zakłady w obrębie górnictwa i rolnictwa. Zdecydowana większość z nich posiada duży potencjał robotyzacji.

Istotne jest zatem, by możliwie szybko zidentyfikować te obszary oraz opracować systemowe podejście do kształcenia przyszłych pracowników w kierunku nowych zawodów oraz przygotować mapę stopniowego przekwalifikowywania części obecnych pracowników. Trzeba też pamiętać, że jest to proces ciągły, a zmiana zawodu może odbyć się w życiu jednej osoby niekoniecznie tylko jeden raz.

Równolegle należy stymulować oraz premiować kreatywność, innowacyjność czy wynalazczość – które przynajmniej na razie są trudne do zautomatyzowania. Takie podejście gwarantuje nam rozwój i wykorzystanie potencjału transformacji cyfrowej gospodarek.

Alternatywą może być systemowe wstrzymywanie automatyzacji czy też szerzej: transformacji technologicznej celem ochrony określonego segmentu rynku pracy.

„Rządy mogą zdecydować o celowym spowolnieniu tempa automatyzacji, aby zmniejszyć powodowane przez nią wstrząsy i dać sobie i ludzkości więcej czasu na przystosowanie się do nowej sytuacji” – pisze profesor Harari. Niestety, tego czasu już nie ma. To oczywiście nie jest też dobry kierunek przy świadomości, że automatyzacja to szansa na znaczący wzrost produktywności i budowanie przewagi konkurencyjnej.

Szeroko rozumiana transformacja cyfrowa zmienia obecnie wszystko – na nowo definiuje gospodarki, zmienia sposób działania firm, wprowadza nowe modele biznesowe, zmienia sposób zarządzania państwami oraz sposób, w jaki ludzie się ze sobą komunikują. Jesteśmy świadkami tzw. transformacji cyfrowej gospodarek i przechodzenia na gospodarki oparte na danych. To dane są obecnie najcenniejszym zasobem. Potencjał rynku samej Unii Europejskiej w zakresie implementacji europejskiej strategii cyfrowej szacowany jest na ponad 415 miliardów euro rocznie.

Wagę oraz skalę transformacji cyfrowej pokazuje zestawienie pięciu największych firm świata (według Bloomberga) – w roku 2008 były to: 1. PetroChina, 2. ExxonMobil, 3. General Electric, 4. China Mobile, 5. ICBC. Zaledwie po 10 latach, czyli w 2018 roku, są to: 1. Apple, 2. Google, 3. Microsoft, 4. Amazon, 5. Facebook, czyli w 100 proc. firmy technologiczne. Niestety, wśród liderów nie ma żadnej firmy europejskiej.

.Każdy, kto odpowiednio przygotuje się do procesu transformacji cyfrowej oraz nauczy się korzystać z nowych możliwości, które dają innowacyjne technologie, wygra we wszystkich dziedzinach życia, w tym społecznej, ekonomicznej oraz politycznej. By to osiągnąć, potrzebna jest strategia, niezależnie, czy patrzymy na to z poziomu dowolnej wielkości biznesu, poszczególnych państw, czy regionów. „The time to act is now”.

Krzysztof Szubert

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam