Łukasz JASINA: Noble dla Polski – dowód siły naszej kultury

TSF Jazz Radio

Noble dla Polski – dowód siły naszej kultury

Łukasz JASINA

Historyk, publicysta. Pracownik Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Doktoryzował się w Instytucie Sztuki PAN.

zobacz inne teksty autora

Czesław Miłosz, Wisława Szymborska oraz Olga Tokarczuk, choć nierozumiani przez wielu ludzi na prawicy, są jednak twórcami arcypolskimi – wyrosłymi z doświadczenia „skrwawionych ziem”, wolności i naszej skomplikowanej kultury. Kultury, która jest naszym najważniejszym znakiem firmowym – pisze Łukasz JASINA

Znowu każdy w Polsce zna się na Noblu (mam na myśli nagrodę, a nie jej patrona). Myślę, że tak było zawsze, ale przy poprzednim „Noblu dla Polki”, w roku 1996, nie było jeszcze internetu i mediów społecznościowych, nie istniała więc możliwość wyrażenia swej jedynie słusznej opinii na temat walorów literackich dzieł laureatki, jej patriotyzmu czy wreszcie odkrycia, że noblistów mamy mniej lub więcej i czy wolno dodawać do tej liczby Polaków pochodzenia żydowskiego lub Żydów urodzonych w Polsce. Teraz możność gadania, co ślina na język przyniesie, już istnieje.

Nobel dla Olgi Tokarczuk stał się zakładnikiem stękania politycznego i quasi-estetycznego. Zresztą niektóre z tych narzekań to prawda – Nobla nie dostał ani Lew Tołstoj, ani Marcel Proust, tylko że w ostatecznym rozrachunku niewiele to zmienia. To Nobel daje rozpoznawalność i znaczenie pisarzowi, a także kulturze, z której tenże się wywodzi. I choćbyśmy nie wiem jak mocno narzekali, noblowskie dane są po stronie kultury tworzonej nad Wisłą. Oczywiście niekoniecznie te, które marzą się tym z nas, którzy reprezentują nauki ścisłe. Tutaj przeorana przez trzysta lat wojen, zbrodni i biedy akademia wydaje z siebie niewiele, a Polak, jeśli już robi jakąś noblowską karierę, to na Zachodzie. Jest jednak jeden świat, w którym osiągnęliśmy absolutne wyżyny – jest nim świat literatury. Jak widać, wojny i zniszczenia sprzyjają sztuce. I choć pierwszy laureat Literackiej Nagrody Nobla, niemiecki historyk Mommsen, uważał nas za niższą rasę, to jednak jego kategoria okazała się dla nas szczęśliwa.

Maria była pierwsza

.Paradoksalnie pierwszym Noblem dla Polski był ten, który w roku 1903 wspólnie ze swoim mężem otrzymała Maria Curie-Skłodowska. W niszczonej przez zaborcę Warszawie Skłodowska nie miała szansy na zdobycie wykształcenia, wyjechała więc, by studiować na Sorbonie. Pozostała już we Francji do końca życia. Otrzymała też, samodzielnie, drugą Nagrodę Nobla w dziedzinie chemii. Curie-Skłodowska zawsze jednak pozostawała Polką i jej nagroda symbolizuje raczej związek kultur polskiej i francuskiej, a nie ich rozdział. Tak o tym myślano i w II RP, i w PRL. Choć polskie pochodzenie Skłodowskiej nie jest znane każdemu, to jej „podwójna przynależność” jest akceptowana również w nieskorej do tego typu dzielenia się francuskiej, postimperialnej polityce historycznej. Gdy w roku 1995 prochy Curie-Skłodowskiej były przenoszone jako pierwszej w historii kobiety do francuskiego Panteonu, nad jej grobem przemówił Lech Wałęsa. Maria z warszawskiego Nowego Miasta reprezentuje we francuskim sanktuarium również francuskich Polaków.

Sienkiewicz, Reymont i ci, którym się nie udało

.Gdyby traktować Literacką Nagrodę Nobla w roku 1905 dla Sienkiewicza formalnie – byłaby to nagroda dla Rosji. Sam noblista przed wyjazdem do Sztokholmu zadbał jednak o to, by podkreślano jego polskość. W liberalizującej się po rewolucji Rosji nie spotkała go zresztą żadna kara. Sienkiewicz nie został też zapomniany po otrzymaniu Nagrody Nobla i do czasów Lema i Kapuścińskiego pozostawał najczęściej czytanym polskim twórcą za granicą. Nie był zresztą jedynym polskim literatem, który mógł wtedy liczyć na to uhonorowanie. Spore szanse miała Eliza Orzeszkowa.

Polska niepodległość przyniosła kolejną falę zainteresowania polską literaturą. Pewniakiem był mający wtedy status niemalże wieszcza Stefan Żeromski. Uznano go jednak za germanofoba i Nobel powędrował do Władysława Reymonta. Jedyny przed Tokarczuk polski noblista z korzeniami chłopskimi, ale także jedyny chyba, którego mogliby zaakceptować wśród laureatów z rodzimego podwórka postnaziści – bo tylko on nie wywodził się z multikulturowego tygla dawnej Rzeczypospolitej. Tak, tak, Panowie – Polska bez multikulti w dawnym, „rzeczpospolitańskim” stylu jest bardzo uboga.

W czasie wojny szansę na Literacką Nagrodę Nobla miał Józef Wittlin za powieść pacyfistyczną „Sól ziemi”. Ani on, ani mocni ludzie PRL-owskiej literatury, Iwaszkiewicz czy Dąbrowska, Nobla nie dostali. Gombrowicz zresztą też. I naprawdę zabrakło im niewiele.

Wielcy Żydzi i Polacy emigranci

.Do kultury polskiej należą też polscy Żydzi, czy to się ekstremizmom z lewa i prawa podoba, czy też nie. Niektórzy z nich wyjechali z Polski jako dorośli ludzie i choć do entuzjastów naszego państwa nie należeli, to miejsca w jego historii odmawiać im mogą tylko wrogowie Polski. I znów literatura była tu górą – Isaac Bashevis Singer, rodem z Leoncina pod Warszawą, późniejszy mieszkaniec warszawskiej ulicy Krochmalnej, postawił pomnik historii Polski, jakiego nie dał nikt inny. Jego dzieła w jidysz to niezrównany opis kilkuset lat wspólnej historii – oczywiście z żydowskiego punktu widzenia. Singer nie czuł się Polakiem, ale czuł się Żydem z Polski, co zresztą czyni go równouprawnionym gospodarzem tej ziemi. Z kolei Józef Rotblat – fizyk i laureat Pokojowej Nagrody Nobla w roku 1995, absolwent UW i twórca pokojowego ruchu Pugwash, uznawał się za „Polaka z brytyjskim paszportem”. Bez względu na definicję Polska ma prawo i obowiązek pamiętać o Tadeuszu Reichsteinie, Leonidzie Hurwiczu czy Roaldzie Hoffmannie. Nie zapominajmy też o sędziwym, ale żyjącym profesorze Andrew Schallym, urodzonym w Wilnie synu generała Kazimierza Schally’ego – współpracownika Ignacego Mościckiego. Zapominamy o nim tak, jak o Józefie Rotblacie. Nie odmawiajmy też Wrocławiowi i Gdańskowi prawa do niemieckich noblistów z tych miast. A byli to ludzie tak różni, jak Max Born, Fritz Haber czy Günter Grass.

Wielka czwórka

.Ostatnia czwórka noblistów jest już znana każdemu z nas. Najbardziej chyba Lech Wałęsa, którego miejsce w historii jest pewne, acz podważane czasem przez niego samego. Czesław Miłosz to geniusz wśród literackich noblistów i z każdym rokiem po jego śmierci znaczenie jego dzieła rośnie. Wisława Szymborska – jedyna polska laureatka Literackiej Nagrody Nobla niewpisująca się w żaden polityczny kryzys, poetka udowadniająca, że na tej ziemi może powstawać nie tylko epika, ale i liryka współkształtująca uniwersalność światowej kultury.

Czesław Miłosz, Wisława Szymborska oraz Olga Tokarczuk, choć nierozumiani przez wielu ludzi na prawicy, są jednak twórcami arcypolskimi – wyrosłymi z doświadczenia „skrwawionych ziem”, wolności i naszej skomplikowanej kultury. Kultury, która jest naszym najważniejszym znakiem firmowym.

Łukasz Jasina

Pierwszy raz na Wszystko Co Najważniejsze?

Aby nie ominąć istotnych tekstów, raz w tygodniu w niedzielę rano wysyłamy newsletter. Zapraszamy do zapisania się:

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam